1m2 na kota Fela z białaczką wróciła na stare śmieci.

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Sob lut 09, 2019 20:58 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin po zabiegu - jest lepiej

Ostatni zastrzyk podano około 19.00. Klatkę zostawiłam otwartą i siedziałam z 15 minut, ale trudno żeby wyszedł w mojej obecności. Leżał sobie i tylko obserwował. Teraz dzwoniła pani, że Puszkin ani myśli z klatki wychodzić. Wyłożył się, zjadł, umył i nie ma zamiaru jej opuszczać. Wolność została zwrócona, teraz od niego zależy, czy skorzysta z okazji. On pewnie myśli, że ma tam mieszkać dozgonnie.
Oprócz tego czuje się dobrze, ładnie i dużo je, myje się i czyści futerko, a to znak, że pyszczek wrócił już do normy i nie boli.
Teraz tylko czekamy, co będzie dalej, ale to już czas pokaże.
Cieszę się, że mimo wszystko się udało. Okupione cierpieniem, uwięzieniem, masą poświęconego czasu i kosztami. Mam nadzieję, że to wszystko nie pójdzie na marne.
Wam też dziękuję za pomoc, wsparcie, wszystkie dobre rady :1luvu:
Zdjęcie z wczoraj, nie chciał pozować, wolał się umyć :)

Obrazek

jasdor

Avatar użytkownika
 
Posty: 16055
Od: Sob wrz 19, 2009 11:51
Lokalizacja: Krosno

Post » Sob lut 09, 2019 21:55 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin po zabiegu - jest lepiej

Wspaniale :)
To jeszcze musi zaliczyć kuwetę, czy tak?
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5741
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Sob lut 09, 2019 22:26 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin po zabiegu - jest lepiej

Kuwetę zaliczył raz po zabiegu, w czwartek, więc nie ma na razie tragedii. Siku robi normalnie.
Szczególnej przyjaźni pewnie między nami nie będzie, ale mam nadzieję, że doceni moje starania i zostanie nawiązana w przyszłości choć nić porozumienia.
Mimo tego, co przechodzą te kociska, nie wiem skąd ale wiedzą, że się im mimo wszystko pomaga :)

jasdor

Avatar użytkownika
 
Posty: 16055
Od: Sob wrz 19, 2009 11:51
Lokalizacja: Krosno

Post » Sob lut 09, 2019 22:29 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin po zabiegu - jest lepiej

:)
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5741
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Nie lut 10, 2019 12:07 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin po zabiegu - jest lepiej

Puszkinek wyszedł z klatki, biega i dokazuje po domu, wszędzie go pełno, nadrabia stracony czas. Je normalnie i z apetytem i nic nie wskazuje na to, żeby coś działo się w pysiu. Jednak na spanko i na jedzenie idzie do klatki :)
Daje się pani nawet pogłaskać. Bo to właśnie taki kot jest. Jak mu nic nie dolega jest miły i przyjazny, choć nieufny, ale jak coś mu jest staje się niedotykalski i agresywny.
Nie wiem, czy już się cieszyć, czy jeszcze zaczekać, ale nic na razie nie wskazuje na to, żeby miało się coś złego dziać.

A teraz, skoro Puszkin już załatwiony, co z resztą kotów.
Otóż :
Myszka - nadal pojawiają się strupki na skórze, które kobieta regularnie rozdrapuje i nie jestem w stanie jej wytłumaczyć, żeby tego nie robiła :evil: Pcheł niby nie ma, a przynajmniej w takiej ilości, jak kiedyś. Może przyczyna jest taka sama, jak u Trisi (uczulenie)
Żaba - więcej czasu spędza w domu, ale na pewno jak tylko przyjdzie wiosna znowu zamieszka na zewnątrz. Ładnie wygląda, jest zdrowa i niech tak zostanie.
Fela - Myszka przestała ją prześladować. Już nie leży w jednym miejscu, tylko chodzi po całym domu i nawet przychodzi się przywitać. Do tego jednak dostała rujkę :( Bardzo słabiutką, ledwo zauważalną, ale jednak. Sytuacja raczej nie do naprawienia, chyba żeby podawać jej hormony i może przejdzie z czasem. Znam taki przypadek, że po trzecim zastrzyku rujka nigdy do kotki nie wróciła.
Misiek - JEST ZA GRUBY. Do tego żre bez opamiętania. Nie wiadomo, czy do tego, co zje w domu nie dokłada jeszcze czego, co znajdzie i złowi na podwórku. Chyba zafunduję mu badanie krwi, bo ta waga mnie niepokoi. Jest zdrowy, ale za ciężki. Tylne łapki mu się wykrzywiają i w końcu stawy nie wytrzymają tego ciężarku. Lubi się spinać po drzewach i skoki na ziemię mogą być dla niego niebezpieczne.
Maciuś miał już zabieg zębowy, ale nadal chyba cierpi z tego powodu, bo nie daje się dotykać po lewej stronie pyszczka. Je i jest niby OK, ale możliwe, że w pyszczku dzieje się coś złego.
Tobiś i Trisia nadal czekają na domki. Dzwoniło troche osób, niektórzy nawet byli osobiście poznać koty, ale zrezygnowały, głównie z dość wyśrubowanych wymagań względem warunków adopcji. Trisia czuje się dobrze, nie ma ani jednego strupka po wizycie u dermatologa, a Tobiś jest zachwycony maluchami .

Teraz chyba trzeba by zadbać o odrobaczenie, bo bardzo dawno nic nie dostały. Poczekam tylko żeby Puszkin doszedł do siebie na 100% żeby też się złapał na swoją porcję. One jedzą dość dużo surowego mięsa, wątróbki, to jacyś nieproszeni goście mogi się w nich zadomowić.

jasdor

Avatar użytkownika
 
Posty: 16055
Od: Sob wrz 19, 2009 11:51
Lokalizacja: Krosno

Post » Nie lut 10, 2019 23:00 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin po zabiegu - jest lepiej

Bardzo się ciesze z dobrych wiesci o Puszkinie :1luvu:
I kciuki za pozostałe kotki :ok: :ok: :ok:

A jak tam domek Norka?

Baltimoore

Avatar użytkownika
 
Posty: 5405
Od: Sob sty 03, 2015 18:44

Post » Nie lut 10, 2019 23:13 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin po zabiegu - jest lepiej

Baltimoore pisze:A jak tam domek Norka?

Mam tylko informacje z drugiej ręki, od Kasi, a ta donosi, że niczego do kociego, szczęśliwego życia mu nie potrzeba

jasdor

Avatar użytkownika
 
Posty: 16055
Od: Sob wrz 19, 2009 11:51
Lokalizacja: Krosno

Post » Pon lut 11, 2019 15:32 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin po zabiegu - jest lepiej

Rubi Diabełek rządzi domem w Krakowie do spółki z moim dawnym tymczasem Ananasem.
Spędziłam z nimi cudowne 2,5 dnia i nicy podczas których koty miziały się, mruczały i spały ze mną. Mają wspaniałych opiekunów, jedzenie z wysokiej półki, drapaki, kociostrady, wędki, zabawki i tak dalej. Plus trójkę zakochanych w nich ludzi.
Nie ukrywam, że poryczałam się równo na ich widok (one też zrobiły wielkie oczy_, ale co innego słyszeć praktycznie codzienną relację z ds a co innego zobaczyć na żywo.
TRisia nie ma ani jednego strupka na ciele. Apetyt ma, zaokrągliła się wyraźnie i nawet pozwala maluchom jeść ze swojej miseczki obserwując z boku.
Tobiś zrobił się zdecydowanie chudszy i jezcze bardziej przytulasty w przerwach między zabawami z maluchami, tóre skaczą kązdemu po głowie i łapią za nogi. TRisia nawet ostatnio wylizyuwała małego rudego /urwisa co nie przeszkodziło jej po chwili fuknąć na niego z całej siły aż mały zwiał do kanapy.

Joka2011

 
Posty: 196
Od: Sob wrz 12, 2015 21:19

Post » Pon lut 11, 2019 15:45 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin po zabiegu - jest lepiej

Fajnie, że Trisia bez strupków. :ok:
Obrazek

mimbla64

Avatar użytkownika
 
Posty: 10371
Od: Pon lis 12, 2007 9:29
Lokalizacja: Warszawa Wola

Post » Pon lut 11, 2019 20:39 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin po zabiegu - jest lepiej

A Puszkin nadal chodzi spać i jeść do latki :ryk:
Tak się tam zadomowił, że zostanie pewnie na stałe
Nie składam na razie, bo jakby zaszła potrzeba jechać do weta to łatwiej go będzie zgarnąć.
Mądre kocisko :201461
Pani nawet daje się głaskać

jasdor

Avatar użytkownika
 
Posty: 16055
Od: Sob wrz 19, 2009 11:51
Lokalizacja: Krosno

Post » Pon lut 11, 2019 20:55 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin po zabiegu - jest lepiej

A jak Pani ręka?

jakieś porządki na horyzoncie ???

Bo u Joka2011 Trisia & Tobiś mają się dobrze i tylko DS sobie życzyć , najlepiej takich jak ten w Krakowie.
    :ok: :ok: :ok:

egwusia

Avatar użytkownika
 
Posty: 1662
Od: Pt paź 10, 2008 15:17
Lokalizacja: Chojnice

Post » Pon lut 11, 2019 23:44 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin po zabiegu - jest lepiej

Ręka troche się rusza. Tzn do samej góry nie podniesie, tylko tak do kąta 45 st. Boli nadal, nic do niej nie weźmie, całkiem sprawna nie jest i już prawdopodobnie tak zostanie.
Lekarze krośnieńscy od 11 listopada zbywali ją i wysyłali jeden do drugiego. Jeden mówił, że operacaja natychmiast, drugi że takiego złamania się nie operuje. Tylko prześwietlali bez końca.
W końcu, chyba miesiąc temu pojechała do Krakowa do ortopedy. Okazało się, że takie złamania należy zoperować 2 do góra 3 tygodni po złamaniu i teraz to jest już na wszystko za późno. Oni już nic nie poradzą, bo operacja byłaby bardzo ciężka, ryzykowna i wcale nie daje gwarancji, że ręka będzie sprawna nawet tak, jak teraz jest.
I została babina z niepełnosprawną kończyną tak ją załatwili nasi lekarze, których sława pod względem wiedzy i doświadczenia w leczeniu dotarła już w najdalsze zakątki naszego kraju a w stolicy są bardzo znani. Szkoda tylko, że od tej złej strony.
Sama ją sobie wyrehabilitowała (ruszała mimo dużego bólu, itp.) i tylko dlatego w ogóle nią może ruszać.

Taka ciekawostka - koty już w ogóle nie sikają gdziekolwiek. Wszystkie wzorowo chodzą do kuwetek na siku i kupę. Gdyby trochę ogarnąć, wyrzucić te olane rzeczy to byłoby o wiele czyściej. Ale to temat nie do przeskoczenia, chociaż coś wspomina, że jak się cieplej zrobi ..... Akurat już to widzę :mrgreen:
Ja tego nie zwalczę, poległam :roll:

jasdor

Avatar użytkownika
 
Posty: 16055
Od: Sob wrz 19, 2009 11:51
Lokalizacja: Krosno

Post » Wto lut 12, 2019 10:10 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin po zabiegu - jest lepiej

Tak mi przyszło do głowy ( chyba mam za dużo czasu i za dużo myślę)
Co ja zrobię, jeśli kobiecie coś by się stało :strach: 8O
Ona ma 72 lata.
Jest w miarę zdrowa, ale w tym wieku to jedna chwila....

jasdor

Avatar użytkownika
 
Posty: 16055
Od: Sob wrz 19, 2009 11:51
Lokalizacja: Krosno

Post » Wto lut 12, 2019 13:01 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin po zabiegu - jest lepiej

Nie myśl o tym, bo wykrakasz.
...

czarnekoty123

 
Posty: 4165
Od: Śro wrz 12, 2012 18:34
Lokalizacja: Mysłowice, śląskie

Post » Wto lut 12, 2019 13:04 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin po zabiegu - jest lepiej

Oj nie przesadzaj.

Jedna chwila to może być zawsze, niezależnie od wieku.
Ale 72 lata to nie niedołężność.

I lepiej nie gdybaj...

egwusia

Avatar użytkownika
 
Posty: 1662
Od: Pt paź 10, 2008 15:17
Lokalizacja: Chojnice

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Anneke_, Blue, Szukam_kotki i 48 gości