1m2 na kota. PUSZKIN za TM :(

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro sty 30, 2019 16:30 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin znów bardzo choruje + białaczk

Joka2011 pisze:Moim skromnym prywatnym zdaniem - skreślanie potencjalnego domu stałego, bo nie ma osiatkowanych okien i balkonu nie jest dobre.
I tu się różnimy.
Joka2011 pisze:Rzeba uświadamiać wszystkich jak leci.

Jak najbardziej :ok:
Joka2011 pisze:Heśli posłucha - supoer! Jeśli nie posłucha - jego strata.

Bo straci kota? 8O
Nowy bazarek viewtopic.php?f=20&t=217527 Zapraszam

ewar

 
Posty: 56192
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

Post » Śro sty 30, 2019 16:44 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin znów bardzo choruje + białaczk

ewar pisze:
Joka2011 pisze:Moim skromnym prywatnym zdaniem - skreślanie potencjalnego domu stałego, bo nie ma osiatkowanych okien i balkonu nie jest dobre.
I tu się różnimy.
Joka2011 pisze:Rzeba uświadamiać wszystkich jak leci.

Jak najbardziej :ok:
Joka2011 pisze:Heśli posłucha - supoer! Jeśli nie posłucha - jego strata.

Bo straci kota? 8O[/quote

Pisanie z telefonu ma swoje wady, co widać choćby po błedach i zaginięciu części tekstu.
Wyjaśniam, bo zapisało nie wszystko i wyszedł galimatias - jeśli nie dochodzi do wizyty przedadiopcyjnej bo ktoś w ankiecie napisze, że nie ma zabezpieczonych okien i balkonu. Nie wszyscy wiedzą, że jest to jak najbardziej wskazane
i wymagane.
Tak, dałam w swoim życiu koty to mieszkań BEZ zabezpieczonych balkonów i okien siatkami. I niektórzy mnie już za to zabiją, bo nie doczytają, że BYŁY w użyciu zabezpieczenia na okna ucylne.
Dla chętnych osobistego sprawdzenia czy mam zabezpieczenia mogę podać adres. Lub popatrzcie na zdjęcia kotów, które u mnie byly lub są - siatkę widać
Kokos poszedł do mieszkania na 11 piętrze i miał przez kilka lub kilkań=ście dni tylko zabezpieczenia na okna uchylne.
Rubi Diabeł w Krakowie plus Ananas mają okna uchylne z zabezpieczeniami od początku, siatka była założona później. Mieszkanie na parterze.
Nawiasem mówiąc Rubi Diabeł w poniedziałek będzie miał czyszczenie ząbków.
Karolek też ma zabezpieczenia na okna uchylne. Siatka będzie założona po generalnym remoncie elewacji wieloklatkowca 12 piętrowego, w którym mieszka.

Joka2011

 
Posty: 206
Od: Sob wrz 12, 2015 21:19

Post » Śro sty 30, 2019 17:16 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin znów bardzo choruje + białaczk

Ależ to Twoje koty. Jeżeli uważasz, że dokonałaś właściwej weryfikacji domków to nie ma o czym pisać.
Nowy bazarek viewtopic.php?f=20&t=217527 Zapraszam

ewar

 
Posty: 56192
Od: Wto lis 06, 2007 20:17
Lokalizacja: Stalowa Wola

Post » Śro sty 30, 2019 17:43 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin znów bardzo choruje + białaczk

Ze wszystkich tu wymienionych kotów tylko ananas był "moim". rubi (Diabeł), Macho, Karol, teraz Trisia i Tobiś to koty krośnieńskie. Maluchy odebrane interwencyjnie (rudo biały Urwis i czarno biały Okruszek) są z Chełmna.
Każda pomoc jest ważna.
Bez Doroty te koty nie miałyby żadnych szans.
Koty, które znalazły się w domach tymczasowych zyskały szanse na znalezienie nowych stałych domów
Dzięki mimbli i jej wspaniałym zdjęciom nie byłoby szans na świetnie pisane ogłoszenia, które jak widać przynoszą efekty w wielu przypadkach.
Każda pomoc długofalowa tym bardziej, jest na wagę złota.
Broń boże, nie umniejszam tu roki tabo10, która ofiarnie pojechała i zaopiekowała się Rubim i NMacho w tak trudnym momencie., a później dzięki bogu przywiozła je do mnie - nikt nie da rady o tym zapomnieć. ...

Joka2011

 
Posty: 206
Od: Sob wrz 12, 2015 21:19

Post » Śro sty 30, 2019 17:45 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin znów bardzo choruje + białaczk

Baltimoore pisze:
Joka2011 pisze:Tabo10.
NIE robiłam wizyty poadopcyjnej dla Rubiego i Macho. Odbierałam jedynie transportery, gdyż takie ustalenia kobieta miała z Dorotą.Trudno dość jest robić wizytę przed drzwiami mieszkania w którym było około 15 osób. Nie miałam żadnej możliwości wejść dalej niż do przedpokoju w celu złożenia transporterów w sposób prawidłowy.
Owszem odbierałaś koty z Kinowej i przywiozłaś je do mnie. Do niewidomej, niezaradnej osoby, która sobie z niczym nie daje rady. Ku niezadowoleniu i zaskoczeniu niektórych nie pomyliłam kotów. Rubi od września mieszka w Krakowie - co do przeprowadzenia wizyty poadopcyjnej odbędzie się ona w przyszły wekend, gdyż będę z nimi przez trzy dni. Zdam oczywiśćie relację.
Macho to inna sprawa, fakt. Pierwsza osoba przeszła przez rozmowę z Dorotą, zapoznała się u mnie z kotkiem i początkowo było w porządku. Zabezpieczenie na okno uchylne było! Nie wymagałam od kobiety zakłądania siatki gdyż miałam świadomość, że w ciągu 7 miesięcy się będzie przeprowadząc do innego mieszkania. Zaświadczenia o stanie psychicznym, stanie zdrowia kobiety czy aktu własności nie mam żadnego prawa żądać. Ani ona mi czegoś takiego przedstawiać.
Druga adopcja Macho podobnie - rozmowa z Dorotą, osiatkowane okno, balkon, kocia towarzystwo, dobre jedzenie. byłam tam i widziałam (tak, przy wszystkich adopcjach tych kotów byłam wszędzie osobiście albo prosiłam o przeprowadzenie wizyty inspektora TOZu).Nie mogę odpowiadać za niedouczenie jakieś kretynki z dyplomem weterynarii. Nawiasem mówiąc - lekarka dostała naganę z wpisem do akt osobowych pracownika. Mam nadzieję, że ją to czegoś nauczy. Macho trafił do domu, w którym są i osiatkowane okna, czworo ludzi i ma się świetnie.
Bardzo proszę o niekomentowanie decyzji Państwa, którzy będą osiatkowywać okna dopiero w marcu. Zarówno Dorota jak i ja jesteśmy o wiele bardziej zorientowane w ich sytuacji i przyczynach takiej a nie innej decyzji. Uważam, że w takiej sytuacji jaka jest - jest ona jak najbardziej słuszna.
Nie jestem upoważniona do mówienia, pisania o tym i na tym koniec moich rozważań na ten temat.

A sprawdzić czy osiatkowali okno będę mogła naocznie - pracuję naprzeciwko ich mieszkania. Bez urazy, aż tak ślepa nie jestem.
Zaświadczenia od psychiatry też nie będę od nich żąda czy aktu własności mieszkania, zgody wspólnoty mieszkaniowej na zamontowanie siatki (tak, wyobraźcie sobie, że niektóre wspólnoty trzeba prosić o wyrażenie zgody!).
Jeśli ktoś nadal uważa, że źle zajmuje się kotami, to chętnie podam adres i prpszę je ode mnie przejąć - uprzedzam równocześnie, ze Trisia nie lubi innych kotów, a zbyt wielka ich ilość powoduje pogłebienie zmian skórnych.
Ktoś chętny?


Podpisuję się obiema rękami.
Mało ostatnio pojawiam się ma Miau, w zasadzie głownie tam gdzie pomagam też w realu- pomagam w taki sposób w jaki jestem w stanie.
Nadal nie mogę zrozumieć osób, które nie pomagają ale wściubiają nos z ostrą krytyką, nawet nie twórczą. :(
Niektóre wątki służą komunikowaniu się osób pomagających głównemu Pomagającemu. Tak jak tutaj- rok temu w małym mieszkaniu było 34 koty, teraz zostało kilka.
Nie o wszystkim można pisać publicznie, o niektórych rzeczach nie ma potrzeby.
Jaki jest sens w podcinaniu skrzydeł ludziom którzy odwalają kawał świetnej roboty? Czy dlatego że tak dobrze się spisali i to na taką skalę?


    No Obrazek Obrazek

egwusia

Avatar użytkownika
 
Posty: 5121
Od: Pt paź 10, 2008 15:17
Lokalizacja: Chojnice

Post » Śro sty 30, 2019 18:00 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin znów bardzo choruje + białaczk

Joka2011 pisze:...
- nikt nie da rady o tym zapomnieć. ...

    :mrgreen:

egwusia

Avatar użytkownika
 
Posty: 5121
Od: Pt paź 10, 2008 15:17
Lokalizacja: Chojnice

Post » Śro sty 30, 2019 19:21 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin znów bardzo choruje + białaczk

Osiatkowania są nudne. Przepychanka, kto więcej komu pomaga, jest super :ok:

Arcana

 
Posty: 5728
Od: Nie lip 17, 2005 13:59
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro sty 30, 2019 20:37 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin znów bardzo choruje + białaczk

bardzo niemiło się teraz na ten wątek wchodzi...wielka szkoda
Wątek tęczowych kotów do adopcji: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=164847

Madie

Avatar użytkownika
 
Posty: 4555
Od: Pon wrz 10, 2007 17:35
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro sty 30, 2019 21:15 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin znów bardzo choruje + białaczk

Nie dajmy się zwariować

FAKTY są OPTYMISTYCZNE
jasdor pisze:.....
Radość mieszała się ze smutkiem, ale i tak wynik dzieki Waszej pomocy jest imponujący :1luvu:
Mam nadzieję, że 3 część historii krośnieńskich kotów to będzie już szczęśliwe zakończenie, a może spotkamy się jeszcze w kolejnym odcinku :)
Ja z tymi kotami będę już związana zapewne na zawsze i jakikolwiek będzie koniec tej historii będę przy nich trwać i starać się im pomagać.
Będę wdzięczna wszystkim, którzy zechcą zostać razem z nami.
...
Wspólną drogę w poszukiwaniu szczęścia rozpoczęliśmy w październiku 2017 r.
...
Sytuacja na dzień 27.01.2019 wygląda następująco : (edytowane na bieżąco) :
- Wysterylizowane 13 kotek
- Wykastrowane 12 kocurków


W NOWYCH DOMACH 22

...
W DT CZEKAJĄ NA ADOPCJĘ 4 KOTY
...
PRAWDOPODOBNIE POZOSTANĄ TUTAJ NA ZAWSZE
... 6 kotów



...

viewtopic.php?f=1&t=187521

    :201494 :201494 :201494

egwusia

Avatar użytkownika
 
Posty: 5121
Od: Pt paź 10, 2008 15:17
Lokalizacja: Chojnice

Post » Śro sty 30, 2019 21:55 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin znów bardzo choruje + białaczk

A dla mnie jest to jeden z dwóch ulubionych wątków :1luvu:
Regularnie zaglądam i uwielbiam osoby które są tu z różnoraką pomocą i ze wsparciem duchowym. To bardzo budujące co można osiągnąć grupą.

Baltimoore

Avatar użytkownika
 
Posty: 5504
Od: Sob sty 03, 2015 18:44

Post » Śro sty 30, 2019 22:43 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin znów bardzo choruje + białaczk

A ja nie będę się powtarzać, tłumaczyć i udowadniać, że nie jestem wielbłądem.
Już to zrobiłam w poprzednim wątku.
Staram się pomagać tym kotom najlepiej jak potrafię, poświęcam tyle czasu ile tylko mam.
Nie jestem nieomylna i nie wszystko robię najlepiej. Ale nie chcę być postrzegana, jako ktoś kto zamiast pomagać szkodzi tym kotom, że wydaję koty byle gdzie i byle jak. Wg mnie tak nie jest. Każdy ma prawo do własnego zdania i oceny.
Jeśli ktoś dzwoni w sprawie adopcji 90% to osoby, które eliminuję już na wstępie. Kontakt do Joasi dostają tylko ci, którzy są warci zainteresowania.
Dziekuję serdecznie za każdą pomoc, którą dostałam, za każde ziarenko i puszkę karmy, za każdy grosik na weta, za opiekę nad kotami w Warszawie, za każde ciepłe słowo, za każde profesjonalne zdjęcie i każde ogłoszenie, bo dzięki temu te koty dostały szansę na lepsze życie. Sama nie podołałabym na pewno, bo mnie nie stać.
Nie będę pisać dlaczego balkon osiatkowany będzie w marcu a nie w styczniu, zresztą jeszcze nawet nie wiadomo, czy państwo zechcą go wziąć, bo póki co nie dzwonili i nie potwierdzili.
Kotów zostało tutaj 6, w Warszawie 2. Te, które są tutaj już pewnie nigdy nie znajdą żadnych domów. Tobi jest zdrowy, Trisia ma problemy i jak komuś o nich mówię - rezygnuje z kota
Fela i Maciuś miały szansę na dobry dom z osiatkowanumi oknami. Niestety skreśliła je białaczka. Mogłam nie powiedzieć, zataić , przemilczeć, nikt mnie o to nie pytał (znam takich którzy tak robią) i dziś pewnie miałyby raj a ja miałabym je z głowy. Taki przykład pierwszy z brzegu. Ale to nie w moim stylu.
Wiem, że każda pomoc kiedyś się kończy, mam tę świadomośc i bardzo się boję, bo wiem, że ja - jak już kiedyś pisałam - jestem na nie skazana do śmierci : ich, pani, albo mojej.
Tutaj nie znalazłabym dla nich żadnego domu, a o osiatkowanych oknach mogłabym tylko marzyć. Dlatego jestem wdzięczna Joasi za pomoc, za opiekę nad kotami, które czasem trzeba też targać do weterynarza. Za te wszystkie godziny spędzone na wizytach w jej domu i przed adopcyjnych.
Znów niedługo będę musiała żebrać o wsparcie, bo faktura za Puszkina przerośnie pewnie moje możliwości, a Trisia jutro idzie z wizytą do dermatologa, bo dotychczasowe leczenie i dieta nie przynosi rezultatu. To też będzie kosztować. To też spędza mi sen z powiek, bo bez pomocy nie dam rady. Bez tego im nie pomogę.
Nie jest łatwo prosić o pomoc, naprawdę. Przynajmniej dla mnie jest to upokarzające, ale wiem, że jeśli tego nie zrobię to one nie mają nawet takiej możliwości. Umrą sobie cichutko w kąciku, jak kiedyś Burcia, której nie zdążyłam pomóc.
Jak patrzę na to wszystko z perspektywy czasu to sama nie wierzę, że aż tyle się udało. Ponad 10 tysięcy, wszystko od ludzi, którzy pomagają, nie licząc kastracji i sterylek, za które płaciły fundacje i karmy, tona karmy, którą wzniosłam na IV piętro i nie musiałam za nią płacić :1luvu:

A tak na marginesie tylko wspomnę, że jutro na zastrzyk z Puszkinem będziemy musieli jechać do weta. Już nawet w klatce nie da się obsłużyć, dziś przez godzinę chciał mnie zjeść. Udało się, ale jutro już nie podołam. Zostawiłam pani 20 zł żeby kupiła mu mięso, bo nic innego nie chce jeść.

Jest późno, jestem zmęczona, napiszę tylko tyle - każdy ma prawo do własnego zdania, a najłatwiej jest krytykować.
Jeśli macie możliwość to nam pomóżcie, jeżeli ktoś może zrobić ogłoszenia Trisi i Tobisiowi ( bo już tylko oni zostali do adopcji) to bardzo proszę, bo moje nieudolne próby ich robienia nie dają rezultatów.
Jeśli uważacie, że nie warto to trudno. Może nie wszystko wychodzi mi najlepiej, ale staram się.
Nie będę się kłócić publicznie. Jak ktoś ma ochotę to mój telefon jest wszędzie dostępny, można napisać, postaram się wyjaśnić wątpliwości.

jasdor

Avatar użytkownika
 
Posty: 16341
Od: Sob wrz 19, 2009 11:51
Lokalizacja: Krosno

Post » Śro sty 30, 2019 23:40 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin znów bardzo choruje + białaczk

Potraktujmy to jak przekomarzanie sie, wymiane doswiadczen, podbijanie watku.

Bo czapki z glow dla Jasdor i spolki za tyle dobrego, co sie wydarzylo i wydarza :)

FuterNiemyty

 
Posty: 4942
Od: Pt gru 01, 2017 11:58

Post » Śro sty 30, 2019 23:49 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin znów bardzo choruje + białaczk

Przecież to były rady, a nie kwestionowanie całego wysiłku ratowania kotów zbieraczki.
Napisałyśmy, że nie wierzymy w obietnice, bo nie wierzymy. Ale jeśli ktoś ma podstawy wierzyć konkretnym osobom, to super.
Tobisia ciągle ogłaszam. Ktoś chce wyróżnić?
https://www.olx.pl/oferta/bialy-lagodny ... viNwM.html

Ogłaszam też Felę, ale pewnie nie ma zgłoszeń :(

Arcana

 
Posty: 5728
Od: Nie lip 17, 2005 13:59
Lokalizacja: Warszawa


Post » Czw sty 31, 2019 7:07 Re: 1m2 na kota. Cz.3 Puszkin znów bardzo choruje + białaczk

Jasdor :1luvu: :1luvu: :1luvu:

Ewar- doskonale pamiętam jak wzięłaś na DT Mruczusia 2 :1luvu: I jesteśmy Ci za to z Dorą i innymi dozgonnie wdzięczne bo to był super start dla Mruczusia do lepszego życia :ok:
Ale tego tekstu po latach o propozycji pokrycia kosztów taksówek do weta nie bardzo rozumiem 8O Pomagam nie tylko finansowo, chociaż też. I nie to miałam na myśli pisząc o pomocy w realu. A co robię w realu i ile robię w realu dla kotów wiedzą Ci którzy robią to razem ze mną.
Bo przez takie wpisy jak na ostatnich stronach zeszłyśmy do "miauowego podziemia" :mrgreen: i kontaktujemy się telefonicznie. Jest jeden wątek w którym lakonicznie piszemy o tym.

Baltimoore

Avatar użytkownika
 
Posty: 5504
Od: Sob sty 03, 2015 18:44

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot], Silverblue i 187 gości