Nagla choroba po dokoceniu. Brak diagnozy !

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pt lis 09, 2018 11:16 Nagla choroba po dokoceniu. Brak diagnozy !

Witam,

Bedzie dlugo, ale proszac o porade chce wszystko dokladnie opisac.
Mieszkam szczesliwie z szesnastoletnia kotka, kot ogolnie zdrowia bardzo dobrego, nie mielismy wiekszych problemow przez dlugi czas. Niedawno wykrylem guza, okazalo sie ze to nowotwor sutka ktory zostal usuniety z cala listwa jakis miesiac temu, usuniete zostaly rowniez dwa wezly chlonne. Po operacji kotka szybko dochodzila do siebie nie wykazujac jakichkolwiek oznak ze cos jeszcze jest nie tak. Oczywicie zostala sprawdzona rtg pod katem przerzutow, jest "czysto" poza drobnym, milimetrowym guzkiem na drugiej listwie ktorego osobiscie nie wyczuwam... na razie zdecydowalismy sie go zostawic ze wzgledu na powazny zabieg niedawno.
Przez wiekszosc zycia szisza byla kotem "pojedynczym", niewychodzacym. W sumie moze jakies 4 lata mielismy rowniez inne koty - jedno kocie znalazlem ledwo zywe w piwnicy, drugie zamarzajace pod sniegiem na budowie. Oba udalo sie odratowac, kota szybko je akceptowala, i ostatecznie byly (po latach) adoptowane do znajomych. I zostawalismy znowu we dwoje.
W zeszlym tygodniu w sobote przygarnalem 3 miesieczna kotke z lokalnego schroniska, wydawalo mi sie ze towarzystwo dla mojej kotki to dobry pomysl...
rezydentka byla w super zdrowiu, wiadomo, wiek, ale calkiem ruchliwa, z dobrym apetytem, przytulanska itd. Dokacanie przeprowadzalem stopniowo - pozwalajac na kontakt kotow za dnia (obywalo sie bez awantur, jedynie z warczeniem) i rozdzielajac je na noc. Mloda spi ze mna w sypialni, a rezydentka ma dla siebie reszte mieszkania.
Mlody kot ze schroniska jest szczepiony, odrobaczony itd, ma ksiazeczke zdrowia z wpisami. Niestety okazalo sie ze trafil do mnie z mocnym rozwolnieniem, dopiero w domu zauwazylem tez mocno rozdety brzuszek. Kupa byla mocno "rozlana", nie calkowicie wodnista, ale konsystencji kisielu, intensywnej jasno-brazowej barwie. Do tego intensywne gazy... ciezko byl wytrzymac w sypialni. Pozatym kotek bardzo ciekawski, ruchliwy, nie wykazujacy zadnych objawow choroby.
Szisza (moja rezydentka) akceptowala juz jego obecnosc pod warunkiem ze zachowa dystans minimum 1m. Wiec wszytko szlo w dobra strone az tu nagle...
W srode zauwazylem ze rezydent jest bardziej nerwowy, wogole nie pozwala sie mlodej zblizac, wycofuje sie, unika z warczeniem. Im blizej konca dnia tym byla bardziej osowiala. Wieczorem pojawily sie wymioty z krwia... W zasadzie to kot zwracal wode/wydzieline ale z delikatnie rozowym zabarwieniem. Rano nastenego dnia (wczoraj) zauwazylem w kuwecie ze jest rowniez rozwolnienie, za to nie bylo juz pawikow. Podobnie konsystencja kisielu ale ciemniejszej barwy. W srode kot niewiele juz jadl
W czwartek rano urwalem sie z pracy i pojechalem z oboma kotami do weta.
Koty zostaly przebadane, U Sziszy "rezydentki" ktorej zdrowie gwaltownie sie pogorszylo zrobilismy morfologie, RTG, USG. Z badania krwi wyniki wyszly dobre, bez zadnych wskazowek co moze byc nie tym ze kot jest odwodniony. Na USG lekarz zauwazyl "drobny problem z watroba" i "przewodem zolciowym " (??) niestety nie podal wiecej szczegolow. Obejrzal zoladek, jelita, trzustke i inne organy nie dopatrujac sie problemow. Kota zostala bez diagnozy... podano antybiotyki i leki na wzmocnienie, do tego kroplowka. Do domu dostalem Bioprotect i kaminox ktorych nie udalo mi sie podac bo kot wciaz nic nie je. Wczoraj wieczorem doszedl kolejny objaw - silne slinienie, doslownie kapalo jej z pyszczka. Dzisiaj kot wciaz jest osowialy, nic nie zjadl w ciagu nocy, silne slinienie nieco ustapilo ale wciaz jest zdecywowanie nadmiarowe. W kuwecie tylko mocz, no chyba ze... na jednej z plam zauwazylem malego brazowawego gluta wiec moze to jednak kal.. a to znaczy ze rozwolnienie znacznie sie nasililo.

Mlodemu lekarz zrobil morflogie i test na PP - na wszelki wypadek, wynik ujemny. Kot dostal antybiotyk, mala kroplowke a do domu paste na stabilizacje flory bakteryjnej. W jego morfologii wyszly powazne problemy z watroba... co ciekawe, jak pisalem powyzej wogole nie wykazuje zadnych objawow choroby. Dostal wiec leki wspomagajace watrobe. W kuwecie znaczna poprawa, kupa jest wciaz nie taka jak powinna byc, ale znacznie bardziej "zwiezla".

Dzisiaj mamy jechac "na kontrole", ale jak wskazuje tytul watku - nie mamy diagnozy, leczymy jedynie objawowo, co po jednym dniu nie przynosi u rezydentki efektow. Nie wiem co jeszcze moge zrobic, jakie badania przeprowadzic zeby pomoc kotu. Przyszly mi do glowy badania kalu (dziwne ze lekarz na to nie wpadl), naczytalem sie tu na forum o lambliach, pierwotniakach itd, ale nie bardzo mam co do tego badania zawiezc.
Nie wiem jaka jest przyczyna naglego zlamania zdrowia rezydentki, ale mam dwie teorie:
1. Sprawa od razu nasuwajaca sie na mysl: Mloda zarazila czyms rezydentke. Co ciekawe wyglada na to ze cokolwiek to jest, mloda przechodzi to lagodnie, rezydentka duzo gorzej.
2. Koty dostaly male materialowe myszki do zabawy. Zauwazylem ze jednej z myszek brakuje 3-4 cm sznurkowego ogona... nie wydaje mi sie zeby to szisza, to zbyt doswiadczony i wychuchany kot jest zeby pozrec kawalek sznurka, ale pewnosci nie ma. Moze ten odgryziony ogonek wala sie gdzies tu pod meblami, ale go na razie nie znalazlem.

Jakies pomysly, rady ? Co jeszcze mozemy zrobic ?

TerryFox

 
Posty: 69
Od: Śro sie 31, 2016 11:41

Post » Pt lis 09, 2018 11:22 Re: Nagla choroba po dokoceniu. Brak diagnozy !

Dokocenie 16-letniej rezydentki to tak ogólnie nie najlepszy pomysł, szczególnie dokocenie kociakiem i to tej samej płci.
Oba koty mają testy Felv/FIV?
Mały kociak mógł przynieść jeden z tych wirusów. Mógł też przywlec koronę, hemobartonellę i dowolne pierwotniaki.
Trzeba zbadać za wszelką cenę kał i poszerzyć diagnostykę z krwi.
Milva B
Obrazek
Nasze Koty: http://www.divine-cats.eu

milva b

Avatar użytkownika
 
Posty: 4703
Od: Czw mar 30, 2006 21:24
Lokalizacja: Poznań

Post » Pt lis 09, 2018 11:33 Re: Nagla choroba po dokoceniu. Brak diagnozy !

Ja bym przede wszystkim sprawdziła pierwotniaki, lamblia i kokcydia.

Kazia

 
Posty: 10777
Od: Pt maja 24, 2002 13:46
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt lis 09, 2018 11:55 Re: Nagla choroba po dokoceniu. Brak diagnozy !

Szisza miala ostatnie badania pod katem FIV/Felv kilka lat temu, od tamtego czasu nie miala kontaktu z innymi kotami, wiec jedynym potencjalnym zrodlem zarazenia mogla byc "mloda". Ona zas miala wg zapewnien schroniska testy pod tym katem przed wydaniem. Co ciekawe schroniskowe koty obsluguje centrum weterynaryjne w ktorym probuje teraz wyleczyc swoje koty, zadalem pytanie o testy kotow schroniskowych, potwierdzili ze robia przed wydaniem. Wynikow nie widzialem, mam tylko zapewnienie slowne... zrobie dzisiaj, krew do morfologii i tak trzeba pobrac.
Gdybym mial swiadomosc ze dokocenie kotem ze szczepieniami itd niesie az takie ryzyko...
Z kalem jest ten problem ze go nie ma... rezydentka nie je, wiec i nie wydala :| No chyba ze mozna pobrac, nie wiem, wymaz z odbytnicy, cos w tym stylu ? Albo zrobic badania kalu "mlodej", i zalozyc ze ewentualna infekcja bedzie ta sama ktora ma rezydentka, ma to sens ? Czy wynik badania kalu otrzymuje sie "natychmiast", czy wymaga to hodowania itd, z wynikiem w ciagu powiedzmy tygodnia ? Z tego co piszecie nalezaloby isc w strone infekcji wirusowej (ew pierwotniaki), wiec tak czy owak podawanie antybiotykow jako "leczenie objawowe" nie bardzo ma sens. Zaczynam miec watpliwosc co do swojego weta (pomimo porzadnej diagnostyki usg, morfologii "od reki" itd) skoro temat badania kalu wogole nie zostal podniesiony.
W morfologii co dokladnie nalezaloby sprawdzic ? Moze juz takie badania sa, ale jak pisalem nie dostaje u tego weta wynikow...

TerryFox

 
Posty: 69
Od: Śro sie 31, 2016 11:41

Post » Pt lis 09, 2018 12:12 Re: Nagla choroba po dokoceniu. Brak diagnozy !

Jeśli kotka nie je wcale, powinna być karmiona dożylnie: Ringer, Duphalyte, witaminy i co tam jeszcze wet uzna za stosowne
I na pewno trzeba też obu kotom zrobić jonogram. Może wymagają suplementowania potasu lub innego pierwiastka? Bez jonogramu trudno coś powiedzieć.

I tak, kupę możesz na razie oddać tylko jednego kota. Jeśli u młodszego coś znajdą to druga kotka też to ma. Kupę zbiera się z 3 dni a potem trzeba wysłać do dobrego laboratorium. Polecam Idexx, bardzo sumiennie badają.
Milva B
Obrazek
Nasze Koty: http://www.divine-cats.eu

milva b

Avatar użytkownika
 
Posty: 4703
Od: Czw mar 30, 2006 21:24
Lokalizacja: Poznań

Post » Pt lis 09, 2018 13:23 Re: Nagla choroba po dokoceniu. Brak diagnozy !

Na pewno obie kotki mają już to samo "w sobie".....każdy kot z dużego skupiska typu azyl czy schronisko niesie jakieś pasożyty/pierwotniaki/wirusy...to jest nie do uniknięcia w takich miejscach. Szkoda, że wet od razu o tym nie pomyślał.
Jeśli możesz, to warto obu kotom zmierzyć gorączkę.
I mierzyć codziennie o tej samej porze.

Kazia

 
Posty: 10777
Od: Pt maja 24, 2002 13:46
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt lis 09, 2018 14:33 Re: Nagla choroba po dokoceniu. Brak diagnozy !

W jaki sposób koty są testowane na FeLV i FIV przed wydaniem, w centrum weterynaryjnym?
Przychodzisz, wybierasz kota, zostajesz zaakceptowany i... Jak to dalej wygląda? Kto i kiedy robi test przed wydaniem kota nowemu właścicielowi?
Zostałeś poinformowany że po miesiącu w przypadku nawet wykonanych testów należy je powtórzyć?
Bo jeśli w schronisku koty nie są od siebie ściśle izolowane to w każdej dowolnej chwili może dochodzić do zarażeń - a około miesiąca od tego momentu testy wychodzą negatywne.

Myślę że infekcja pierwotniakami nie dałaby tak ostrych objawów po kilku dniach (choć to starsza kotka, różnie może być i wykluczyć paskudztwa trzeba, u kociaka ze schroniska z biegunką zawsze) - bardziej bym obstawiała jednak wirusa.
Może koteczka zaraziła się od nowego kota a może coś się uaktywniło co w niej siedziało pod wpływem emocji.
Gdyby nie to rozwolnienie u starszej kotki (na pewno jej?) obawiałabym się ciała obcego w żołądku (wymioty z śladami krwi, ślinienie się).

Na pewno zgadzam się z tym że musi być dokarmiana kroplówkami jeśli nie je.

W wynikach naprawdę wszystko jest ok?

Blue

 
Posty: 18812
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Pt lis 09, 2018 15:46 Re: Nagla choroba po dokoceniu. Brak diagnozy !

Odpisze w pelni po powrocie do domu. Jestem znowu u weta, po powrocie do domu kot zachowywal sie jak po silnych srodkach znieczulajacych, nie byl w stanie ustac na nogach, przewracajac sie na boki... oczywiscie zaden taki lek nie byl podany. Wrocilem do weta na sygnale, czekam w poczekalni, jest podejrzenie reakcji na ktorys z lekow...
Zastanawiam sie czy nie wykoncze kota takim „leczeniem” szybciej niz jego brakiem. Testy wyszly ujemnie.

TerryFox

 
Posty: 69
Od: Śro sie 31, 2016 11:41

Post » Pt lis 09, 2018 17:28 Re: Nagla choroba po dokoceniu. Brak diagnozy !

czy pyszczek wewnątrz został dokładnie obejrzany? nie ma tam nadżerek?
mi na myśl przychodzi calici
Obrazek

dalia

Avatar użytkownika
 
Posty: 17232
Od: Nie maja 09, 2004 16:08
Lokalizacja: Poznań

Post » Pt lis 09, 2018 21:14 Re: Nagla choroba po dokoceniu. Brak diagnozy !

Teraz dokladnie, i od konca.
Kot jest stabilny, slaby, ale stabilny - czyli wrocilismy do punktu 0 z dzisiaj rana. Po wizycie u weterynarza jak pisalem kot nie byl w stanie wyjsc w domu z kontenerka, zachowywal sie jak po mocnym srodku znieczulajacym/zwiotczajacym. W te pedy wrocilem do weta, lekarz stwierdzil ze to reakcja na jeden z lekow, i powinno przejsc do 4 godzin. Ale na wszelki wypadek obejrzal, i zbadal glukoze zeby sprawdzic czy nie ma to powiazania z cukrem. Poziom glugozy mierzony prostym glukometrem czy jak to sie nazywa byl wysoki - 158, umowilismy sie na ponowne badanie jak uda sie kota bardziej ustabilizowac. Kot dostal tez mala kroplowke podskornie. Obecnie odzyskal rownowage, widac ze jest chory, ale siersc ma blyszczaca, oczy wciaz bystre... odpoczywa wlasnie w sypialni. Niestety wciaz nic nie je..
Dzisiejsza pierwsza (z dwoch) wizyta, z oboma kotami to jak pisalem wczesniej przede wszystkim testy na FIV i Felv, u obu kotow wyszly negatywnie. Stan mlodszej jak pisalem jest nieco lepszy - brzuch jest wciaz rozdety ale nie az tak jak wczoraj, kupki zaczynaja przybierac prawidlowe ksztalty, ustapily gazy. Weterynarz w zwiazku z tym przyjal hipoteze ze "antybiotyki dzialaja" - czego ja osobiscie nie jestem pewien. A idac dalej skoro zadzialaly u mlodego, to zadzialaja tez u starszej kkotki. Nie jestem weterynarzem, ale nie wiem czy ta poprawa to efekt antybiotykow, na ile pasty wspomagajacej flore, a na ile wlasnej walki organizmu kota.
Stan rezydentki wciaz nie najlepszy - widac ze jest oslabiona, chora, ale od srody wieczorem i w nocy nie pojawily sie juz krwawe pawie... w sumie nie pojawily sie zadne pawie. Ustapil tez slinotok, wg weta to rowniez reakcja na jeden z lekow. AKtualnie utrzymujace sie objawy to:

- osowialosc, brak energii
- kompletny brak apetytu, kot niestety wciaz nie je i nie pije
- wczoraj bylo rozwolnienie.. dzisiaj nie wiem - kuweta poza siuskami jest pusta

Podstawilem kotce doslownie pod nos odrobine jej ulubionego masla, nawet nie ruszyla. Jesli nic nie zje to jutro jedziemy znowu na kroplowke... Zaczynam sie zastanawiac czy tak intensywnymi probami leczenie nie pogarszam sytuacji. Kazda wizyta to dla niej ogromny stres, nowy kot w domu - rowniez stres. Nie wiem jak tu dzialac zeby naprawde pomagac a nie szkodzic
Bede robil badania kalu mlodej, weterynarz stwierdzil ze tez moga zrobic ale "czeka sie na wyniki". Moim zdaniem odbywa sie to na zasadzie jak opisala to jedna z "czytaczek" (przy okazji wszystkim dziekuje za rady i wsparcie) - czyli wysylaja probki gdzies do badania. Nie chce zbierac 2-3 dni, czas tutaj moze miec znaczenie. Chociaz z drugiej strony jutro weekend, w poniedzialek wolne.. i tak nic nigdzie nie dotrze...

Pytania do osob mocnych w temacie, a widze ze takie odwiedzaja watek i pisza, za co ponownie dziekuje:
1. Opcja ciala obcego wciaz jest prawdopodobna, jak mozna je wykryc ? Czy stan zapalny ktory spowoduja pojawi sie w jakis szczegolny spsob np. w morfologii ? Moze USG ? Robilismy to badanie, ale raczej na zasadzie ogolnego sprawdzenia najwazniejszych organow. Sznurek jesli gdzies tam tkwi bedzie maly, max 3 cm, srednica 2-3 mm. Da sie to zobaczyc na USG ?
2. Czy poza badaniem kalu na ktore musze poczekac, sa inne metody nawet nie diagnostyki, ale nakierowania na wlasciwy tor w sensie wirus/bakterie/pierwotniaki ?
3. Dostalem do podawania tabletki, antybiotyk (clavudale) i srodek na pobudzenie apetytu (Mirtagen). Do tego wspomniania pasta bioprotect i kaminox (??). Nie mam pojecia jak wcisnac te tabletki choremu, slabemu koty, skoro nic nie je. Opcja przemycenia w jedzeniu wiec odpada..

Wyniki morfologii z WCZORAJ - czyli przy pierwszej wizycie, rano. Po kliknieciu otworzy sie w duzym oknie:

Obrazek

Obrazek

Potas zostal "zasuplementowany", z glukoza czekaja nas dokladne badania. Cos jeszcze moge zrobic juz, teraz ?

TerryFox

 
Posty: 69
Od: Śro sie 31, 2016 11:41

Post » Pt lis 09, 2018 22:11 Re: Nagla choroba po dokoceniu. Brak diagnozy !

Chyba w tym przypadku jedyne najrozsądniejsze wyjście to zmiana weterynarza.....

Kotu, który nie je, nie podaje się tabletek.
Kotka powinna mieć już dawno wenflon w łapie i dwa razy dziennie powinna dostawać odżywcze kroplówki. Idealnie gdyby mogła być pod pompą infuzyjną a jeśli nie, to w domu tez można je podawać, byle powoli. Do tego antybiotyk, jeśli ma być to w zastrzyku. Tabletkę kot może zwymiotować i tyle będzie z tego leczenia.
Mirtagen możesz podać, ale nie sądzę by zdziałał cuda jeśli kotka bardzo źle się czuje.
Milva B
Obrazek
Nasze Koty: http://www.divine-cats.eu

milva b

Avatar użytkownika
 
Posty: 4703
Od: Czw mar 30, 2006 21:24
Lokalizacja: Poznań

Post » Pt lis 09, 2018 22:19 Re: Nagla choroba po dokoceniu. Brak diagnozy !

TerryFox pisze:1. Opcja ciala obcego wciaz jest prawdopodobna, jak mozna je wykryc ? Czy stan zapalny ktory spowoduja pojawi sie w jakis szczegolny spsob np. w morfologii ? Moze USG ? Robilismy to badanie, ale raczej na zasadzie ogolnego sprawdzenia najwazniejszych organow. Sznurek jesli gdzies tam tkwi bedzie maly, max 3 cm, srednica 2-3 mm. Da sie to zobaczyc na USG ?

Robiąc zdjęcie RTG z kontrastem.
Pod koniec maja moja kotka miała zatkany przewód pokarmowy, objawem były silne wymioty. USG nie wykazało nic, dopiero RTG z kontrastem. Musiała być operowana, żyje :)
Ale na inne koty w żaden sposób to nie wpłynęło, więc jeśli młodsza kotka też choruje, to raczej przyczyna jest inna.
Obrazek Kot. Nie dla idiotów!

Gretta

Avatar użytkownika
 
Posty: 26677
Od: Wto lip 18, 2006 12:53
Lokalizacja: "wesołe miasteczko" ;-(

Post » Sob lis 10, 2018 11:10 Re: Nagla choroba po dokoceniu. Brak diagnozy !

Maly update:
Zgodnie z Wasza sugestia (i swoim sumieniem i doswiadczeniami) zmieniamy weterynarza. Znalazlem specjaliste, co prawda chirurga, o swietnych opiniach - calkiem niedaleko. Ale jako ze prowadzi rowniez "leczenie ogolne".. zdecydowalem sie sprobowac. Przez telefon pierwsze wrazenie dobre - popytal o szczegoly i pprosil o historie leczenia i wyniki wszystkich badan. Duzo tego nie mam, dostalem tylo wklejona powyzej morfologie i to po dwukrotnej wyrazniej prosbie. Wezme ze soba tez leki ktore mam podawac, do weryfikacji.
Kotce trzeba bedzie podac kroplowke, niestety wciaz nie je. Mala pozytywna zmiana jest to ze pije - przyczailem ją wczoraj. Dzisiaj natomiast potwierdzilo sie ze ma silne rozwolnienie, probujac dzisiaj zrobic kupe wylala z siebie tylko wode,o typowej wodnej konsystencji jedynie zabarwiona nieco na brazowo. Wszystko natychmiast wsiaklo w zwir.
Nastapila tez mala zmiana lokalowa, teraz rezydentka spi ze mna w sypialni, a mloda buszuje po reszcie pokoi. Stwierdzilem ze to moze dobrze wplynac na jej psychuika - znowu ma swojego czlowieka tylko dla siebie, przynajmniej przez noc.

Co do badan w schronisku, Blue, nie wiem jak to robia, uslyszalem tylko ze "badaja wszystkie koty przed wydaniem". Wyobrazajac sobie jak to w rzeczywistosci mogloby wygladac to pewnie wszystkie koty ktore sa "przeznaczone" czy tez zaakceptowane do adopcji sa badane, a nastepnie umieszczane w jednym pomieszczeniu. Z nadzieje ze skoro wszystkie sa przebadane z wynikiem negatywnym to zaden pozostalych nie zarazi. Czy tak jest na pewno - nie wiem. Widzialem ze w kociarni stoja klatki a w kazdej po 2-3 koty, kilka sztuk chodzilo "luzem", ale to jak powiedziala opiekunka straszne "lobuzy" ktore po zamknieciu w klatce leja sie ze wszystkimi, poza klatka sa spokojniejsze.

TerryFox

 
Posty: 69
Od: Śro sie 31, 2016 11:41

Post » Sob lis 10, 2018 21:29 Re: Nagla choroba po dokoceniu. Brak diagnozy !

Po wizycie u nowego weterynarza... nie wiem co myslec.
Zasadniczo podtrzymal leczenie zastosowane przez poprzedniego, dodajac tym razem wyjasnienia co i dlaczego. Wiec mam podawac przepisany antybiotyk, mam podawac paste bioprotect i kaminox i.. mam karmic na sile strzykawka. Nie dostala "odzywczej" kroplowki, a jedynie nawodnienie, elektrolity, mineralu itd podskornie, plus antybiotyk. Weterynarz stwierdzil ze to bardzo wazne, wrecz kluczowe zeby kot jadl "normalnie" a nie przez kroplowke, jelita musza byc "w ruchu". Posilki mialem podawac co godzine (pokarm ktory dostalem w postaci proszku, do rozrobienia z woda), w ilosci 5 ml na raz. Z Szisza jest to niewykonalne. Sprobowalem raz, z 5 ml w kota weszlo moze 4, reszta skonczyla na mnie, na poslaniu, na scianach i wszystkim dookola. Kot walczyl bez litosci zeby NIE DAC sie nakarmic, aktualnie - po trzecim z rzedu dniu u weterynarza, po silowym podaniu pasty i bardzo silowej probie karmienia unika mnie kompletnie. Schodzi z drogi i trzyma mozliwie duzy dystans, nie wiem jak to dalej ma wygladac..
Brak apetytu u kota staje sie kluczowym problemem, klopoty ze zdrowiem pojawily sie w srode wieczorem, wiec przynajmniej od czwartku kot nie je. Tylko raz zostal nakarmiony dozylnie, i kilka razy dostal kroplowke podskornie. Sprobuje dzisiaj podgrzac jej posilek, moze intensywniejszy zapach ja skusi, wiecej pomyslow nie mam.

TerryFox

 
Posty: 69
Od: Śro sie 31, 2016 11:41

Post » Sob lis 10, 2018 22:20 Re: Nagla choroba po dokoceniu. Brak diagnozy !

Gdyby to spotkało mojego kota, to ja - wiedząc, jakie spustoszenie w organizmie kota robi niejedzenie - poszukałabym trzeciego weta, żeby jednak te kroplowy dał. Ale zastrzegam: ja nie jestem wetem, tylko opiekunką kotów ze stosunkowo dużym doświadczeniem i potężnym potencjałem paniki.


Niejedzenie plus stres (strach) to wg mnie mieszanka potencjalnie tragiczna w skutkach. To przemawia za trzecim wetem.

Za trzecim wetem przemawia również to, że nie jest szukana przyczyna, tylko leczenie objawowe. Bo chyba się nie mylę, że dalej nie wiadomo, co jest zwierzęciu?

Jaki jest stan młodziaka? Czy on też na coś choruje?


Nie doczytałam, czy kot wzięty ze schroniska przechodził kwarantannę, czy od razu trafił do domu?


EDIT: dostałeś convalescensa, byłoby super, gdyby kot to jadł. Ale jeśli nie, spróbuj whiskasa, bo one bardzo intesywnie i kusząco pachną. W sosie, jest większy zapach.
Obrazek przeczytaj koniecznie https://www.facebook.com/notes/arkadius ... 5587397799
#pisdzielizm jak Lenin
#zepsuliCiePolsko
https://myslifabrykowane.blogspot.com/

Femka

Avatar użytkownika
 
Posty: 85633
Od: Sob mar 24, 2007 19:56
Lokalizacja: wiocha zabita dechami, ale jak malowniczo :)

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], Bestol, Blue, Fhranka, haaszek, jolabuk5, Muireade, puszatek, saaga i 90 gości