Gdyby cos było nie tak przy zabiegu to by mi powiedziała dziś, jak już jest OK, nie ukrywa takich rzeczy, żeby było wiadomo "na zaś" że coś się wcześniej działo.
Muszka była potraktowana jak kot z ulicy, który ma jechać tylko na sterylkę. Po drodze okazało się dopiero, że problem w brzuszku jest większy.
Jakbym chciała dochować wszystkiego tak, jak się powinno to trzeba by było zrobić wcześniej badania, odrobaczyć, zaszczepić, a potem bawić się w zabiegi. Ale w przypadku kotów z ulicy procedury są przyśpieszone. Niestety tak jest i tak będzie

Nie wiem nawet czy nie miała rui, bo pani mówiła, że kocury za nią latają, a ona się pokłada po ulicy.
Sterylka w rui, kot nie był na pewno na czczo tylko coś zeżarł wcześniej, nie wiadomo do końca w jakim stanie zdrowia i zabieg z marszu To jedyny gabinet w Krośnie, który mi to zrobi. Wetka też nie spodziewała się, że w brzuszku coś znajdzie, a przez to na pewno zabieg się przedłużył i był bardziej wymagający. NIe policzyła ani grosza więcej niż za sterylkę.