
Na wymierną, finansową pomoc komukolwiek, się nie nadaję. Ledwo sam się wyrabiam z własnym życiem, bo przez własną durnotę się w długi wrąbałem. Ale w każdym innym zakresie zawsze chętnie pomogę.
Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy
OKI pisze:O rozmowę z miejscową dresiarnią to poproszę, jak jeszcze raz zobaczę pewną psinę na osiedlu. Piesa wyraźnie starsza, kiepsko widząca, niewielka - gubi się na niedużej przestrzeni, a gamonie ją wypuszczają bez nadzoruJuż z nimi gadałam i ostatnio jej nie widzę - ale nie wiem, czy zaczęli pilnować, czy po prostu na razie się nie zgubiła ponownie. Obawiam się, że to drugie
![]()
Jak mam kota, który się nadaje do domu wychodzącego i sensowny dom w bezpiecznej okolicy, to nie widzę przeciwwskazań.
W zasadzie w tym roku to 3 z 5 adopcji miałam do domów wychodzących.
OKI pisze:Odpowiedziałam![]()
Wiesz, jak ktoś sam sobie zgarnia potrzebującego kota, leczy, opiekuje się nim i daje mu dom, to doprawdy trudno powiedzieć, że idzie na gotowe. I niech ten kot będzie nawet w te cholerne zielone gwiazdki, to też trudno mieć jakiekolwiek pretensje, że się akurat zajął tym, a nie innym, co leży 2 przecznice dalej. Dobrze, że nie przeszedł obojętnie obok potrzebującego zwierzaka. I tyle.
Natomiast ja mam do czynienia z ludźmi, którzy - niekoniecznie przemyślawszy decyzję - chcą kota. Kota zdrowego (bo już wyleczonego), odrobaczonego, zaszczepionego, wykastrowanego (albo się kłócą, że to niepotrzebny warunek). Kota, w którego ktoś wpakował masę pracy, czasu i pieniędzy. I oni nie będą się siatkować "bo nie będę żyć za kratami", umowy nie podpiszą "bo to tylko kot, a nie dziecko", na wizytę przedadopcyjną się nie zgodzą "bo obcego do domu nie wpuszczą". Ale pińcet razy wypytają, czy kot na pewno zdrowy, czy ma wszystkie badania, szczepienia itd. W jakim jest wieku? 5 miesięcy? A nie, to za stary... A rudego pani nie ma?
Idzie oszaleć.
Natomiast jak rozmawiam z kimś sensownym, kto od razu mówi, że nie może założyć siatek, bo mieszkanie wynajęte, a nie chce szurniętego kociego małolata, tylko statecznego dorosłego kota (one są naprawdę fajniejsze), to zazwyczaj się znajduje jakiś złoty środek, żeby te cholerne okna zabezpieczyć bez podpadania właścicielowi. Trzeba tylko chcieć - coś więcej niż kota
Użytkownicy przeglądający ten dział: Marmotka i 47 gości