Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania + i jeszcze Krysia

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw paź 20, 2016 0:50 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

A są nieadopcyjne ze względu na jakieś konkretne schorzenia lub cechy? Bo na takich to się nie znam, ale ogólnie z ogłoszeniami, to chętnie pomogę i u siebie. Po przystankach mogę rozwiesić jak wzór dostanę. Albo jak chcesz, to wrzuć ogłoszenia też na Poznań, bo w razie wu dowiozę. :)

Na wymierną, finansową pomoc komukolwiek, się nie nadaję. Ledwo sam się wyrabiam z własnym życiem, bo przez własną durnotę się w długi wrąbałem. Ale w każdym innym zakresie zawsze chętnie pomogę.
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Czw paź 20, 2016 0:59 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Dzięki za propozycję :)
Szukam domów głównie w Warszawie i okolicach, bo wyadoptować to jedno, gorzej, jak się trafi kiepska adopcja i trzeba kota zabrać już-teraz-natychmiast!. Za mało mobilna jestem i za mało mam zaufania do ludzi ;)
Ale w razie w to się o transport uśmiechnę - niekoniecznie kota :mrgreen:
Nieadopcyjne ze względu na stan zdrowia lub płochliwość, lub kolor, lub wiek itd.
Ludziom nie dogodzisz - kot ma być w 100% zdrowy, mały i najchętniej różowy długowłosy w zielone gwiazdki.
O. Na takie to jest popyt :lol:

OKI

Avatar użytkownika
 
Posty: 42584
Od: Śro gru 23, 2009 19:05
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw paź 20, 2016 1:07 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

W razie kiepskiego domu, podejmuję się też w Poznaniu zabrać. Ja rozumiem brak zaufania, sam tu jestem nowy i jak można wyczytać w tym wątku: ani stałego miejsca zamieszkania, ani zabezpieczeń okien (bo własnych nie mam, a o cudzych nie mnie decydować), ale w Poznaniu jednak jestem sporą część roku. Jakbyś kiedyś jednak przezwyciężyła brak zaufania, to mogę pomóc. I dostosować się do Twoich wymogów zaufania, tj. w Poznaniu i okolicach sprawdzić ewentualnie, czy kotki żyją w warunkach przez Ciebie umówionych.

Kolor i płochliwość? Wiek rozumiem, tak samo stan zdrowia, bo nie można od nikogo wymagać, żeby brał kota starego lub chorego... To musi być mocno indywidualna decyzja. Ale płochliwe się dają oswoić, a kolor to tylko kolor. Chociaż np. rude mocniej uczulają i to NIE JEST mit. Przynajmniej w moim przypadku. Uczulają mnie rude i bure, czarno-białe prawie wcale.

O transport uśmiechaj się skolko-ugodno. Ja ostatnio średnio jeżdżę swoim autem, ale koledzy owszem i w razie wu na tej trasie mogę pożyczyć samochód. Opłaty nie wymagam, jedynie za własną benzynę ;) Albo i sam pojadę jak będzie wolna chwila, ale z tym akurat u mnie gorzej.

A ludziom by się może i dogodziło, gdyby ich edukować od wczesnego wieku. Święcie wierzę w edukację. Mnie nie edukowano i przez kawał życia, już jako dorosły chłop, był ze mnie kawał sukinsyna. Doedukowałem się w paru kwestiach przypadkiem i nie ma w tym mojej zasługi. Ale naprawdę, jeszcze kilka lat temu byłem bardzo nieprzyjemnym typem. I dziś... Dziś wiem, że to nie było okej, ale czasu nie cofnę.
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Czw paź 20, 2016 1:18 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Absolutnie wierzę, że rude uczula bardziej, chociaż alergiczką nie jestem.
Ale moja nieżyjąca już Tacia, trikolorka, uczulała nawet mnie - a niektórzy alergicy przy niej umierali.
Prócz dużej ilości rudego, Tacia składała się głównie z mocno fruwającego podszerstka.
Cholernie dużej ilości podszerstka :twisted:

A wiek? 6 lat to stary kot? Zwłaszcza że od 6 siedzi, a za stary to już był ledwo się wykurował z chorób wieku dziecięcego, czyli koło 5 miesiąca życia :roll:
Magia 1,5 roku - też już jest stara ;)
Oba czarne - one się wyjątkowo szybko starzeją :twisted:
I oczywiście, że taki Faxe (ten pierwszy, 6-letni) w normalnym domu błyskawicznie by się oswoił, u mnie ma po prostu za dużo kociego towarzystwa.
Ale ludzie wolą przyjść na gotowe.
I nie doceniają kotów, które niekoniecznie całe życie chcą siedzieć człowiekowi na głowie - czego ja osobiście nie rozumiem :roll:

OKI

Avatar użytkownika
 
Posty: 42584
Od: Śro gru 23, 2009 19:05
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw paź 20, 2016 1:25 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Nie wiem na ile to kwestia podszerstka a na ile sierści jako-takiej. Wiem, że bure i rude uczulają mnie najmocniej, a na krówki prawie nie reaguję - raz dziennie wypiję wapno i problem niemal nie istnieje ;)

6 lat o ile pamiętam, to kot w miarę średni. Mnie dziwi, że koty mogą żyć koło 20 (znam sam kotkę 23 lata), a od 7 roku życia sprzedaje się karmę dla seniorów. Ale nie wiem na ile z forumowym trendem, ale nie wierzę ani w karmy dla kociąt, ani dla staruszków, ani dla kastratów... Nie wierzę w cud diety. Wierzę w zdrowy rozsądek.

Np. jedna z użytkowniczek tego forum, moja mama, mogłaby wziąć kota, ale musi być niepełnosprawno-nieruchawy, bo mama ma z domu wyjście na dach, mieszkanie jest wynajmowane i nie może go owolierować. I to wyszło przy tym, jak chciałem jej oddać Hanię i się okazało, że nie rady. Jeden z tutejszych kotków jest u niej od 2003 roku i jest szczęśliwy - poszedł do niej z forum. Może bym ją namówił na jakiegoś kociszona, ale pierwszeństwo ma u mnie trójłapek (info w temacie o kotach znalezionych).

I wiesz... Ja też nie wiem, czy zdecydowałbym się na kota dorosłego, starszego, itd. Nie chciałem iść na gotowe - w ogóle nie chciałem. Koty ratowałem od podstaw, własne znajdy. Ale nie ratowałbym raczej staruszka. Nie zostawiłbym samemu sobie, ale nie wziąłbym dla siebie. I nie dziwię się ludziom, że tego nie chcą, choć Tobie może się to wydawać niesprawiedliwe. Ale takie jest życie, niestety. Mi jest tylko smutno, że ludzie nie ratują od małego, żeby takich staruszków szukało jak najmniej.

Wysłałem Ci pm.
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Czw paź 20, 2016 1:45 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Odpowiedziałam :)

Wiesz, jak ktoś sam sobie zgarnia potrzebującego kota, leczy, opiekuje się nim i daje mu dom, to doprawdy trudno powiedzieć, że idzie na gotowe. I niech ten kot będzie nawet w te cholerne zielone gwiazdki, to też trudno mieć jakiekolwiek pretensje, że się akurat zajął tym, a nie innym, co leży 2 przecznice dalej. Dobrze, że nie przeszedł obojętnie obok potrzebującego zwierzaka. I tyle.
Natomiast ja mam do czynienia z ludźmi, którzy - niekoniecznie przemyślawszy decyzję - chcą kota. Kota zdrowego (bo już wyleczonego), odrobaczonego, zaszczepionego, wykastrowanego (albo się kłócą, że to niepotrzebny warunek). Kota, w którego ktoś wpakował masę pracy, czasu i pieniędzy. I oni nie będą się siatkować "bo nie będę żyć za kratami", umowy nie podpiszą "bo to tylko kot, a nie dziecko", na wizytę przedadopcyjną się nie zgodzą "bo obcego do domu nie wpuszczą". Ale pińcet razy wypytają, czy kot na pewno zdrowy, czy ma wszystkie badania, szczepienia itd. W jakim jest wieku? 5 miesięcy? A nie, to za stary... A rudego pani nie ma?
Idzie oszaleć.

Natomiast jak rozmawiam z kimś sensownym, kto od razu mówi, że nie może założyć siatek, bo mieszkanie wynajęte, a nie chce szurniętego kociego małolata, tylko statecznego dorosłego kota (one są naprawdę fajniejsze), to zazwyczaj się znajduje jakiś złoty środek, żeby te cholerne okna zabezpieczyć bez podpadania właścicielowi. Trzeba tylko chcieć - coś więcej niż kota ;)

OKI

Avatar użytkownika
 
Posty: 42584
Od: Śro gru 23, 2009 19:05
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw paź 20, 2016 1:53 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Natomiast jak rozmawiam z kimś sensownym, kto od razu mówi, że nie może założyć siatek, bo mieszkanie wynajęte, a nie chce szurniętego kociego małolata, tylko statecznego dorosłego kota (one są naprawdę fajniejsze), to zazwyczaj się znajduje jakiś złoty środek, żeby te cholerne okna zabezpieczyć bez podpadania właścicielowi. Trzeba tylko chcieć - coś więcej niż kota ;)[/quote]

Słuchaj. Ja rozumiem. Wiem, że chcą zdrowego. Ale jednak chcą. O ile się nie kłócą o kastracje, bo to akurat debilizm. I o ile w bloku rozumiem siatkowanie, to są jednak też koty do domów wychodzących. I uważam, że o ile ktoś nie chce do takich dawać, to powinien polecać takie domy dalej :) Bo jednak jakiś kot może znaleźć dom. I może się to komuśnie spodoba, ale po sobie mówię - po SOBIE a nie swoich kotach - lepiej żyć krótko i dobrze, niż długo i byle jak. I są koty, które w takich domach będą szczęśliwe.

Umowę rozumiem w pełni, ale np. ostatnio w robocie znalazłem maluchy, to oddałem niemal jak leci. Bez umów... Ale Hani nie oddałem do dobrego niby domu, bo miał być wychodzący, a ona się do wychodzącego domu po prostu nie nadaje. To różnie mega z tym bywa.

A "kot to nie dziecko"... Ja chciałem mieć dzieci. Chciałem się ożenić i niewiele brakowało. 6 lat temu. Ale było minęło. Teraz mam koty, o dzieciach pomyślę inszą razą :P

Ale 5 miesięcy to przecież dalej kociak. Tej... a może odda mi ktoś rozmowy z miejscową dresiarnią? Jestem taki sam jak oni, łatwiej do nich dotrę. =))
Ostatnio edytowano Pon paź 24, 2016 21:52 przez sqbi90, łącznie edytowano 1 raz
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Czw paź 20, 2016 2:09 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

O rozmowę z miejscową dresiarnią to poproszę, jak jeszcze raz zobaczę pewną psinę na osiedlu. Piesa wyraźnie starsza, kiepsko widząca, niewielka - gubi się na niedużej przestrzeni, a gamonie ją wypuszczają bez nadzoru :evil: Już z nimi gadałam i ostatnio jej nie widzę - ale nie wiem, czy zaczęli pilnować, czy po prostu na razie się nie zgubiła ponownie. Obawiam się, że to drugie :roll:

Jak mam kota, który się nadaje do domu wychodzącego i sensowny dom w bezpiecznej okolicy, to nie widzę przeciwwskazań.
W zasadzie w tym roku to 3 z 5 adopcji miałam do domów wychodzących.

OKI

Avatar użytkownika
 
Posty: 42584
Od: Śro gru 23, 2009 19:05
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw paź 20, 2016 2:12 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

OKI pisze:O rozmowę z miejscową dresiarnią to poproszę, jak jeszcze raz zobaczę pewną psinę na osiedlu. Piesa wyraźnie starsza, kiepsko widząca, niewielka - gubi się na niedużej przestrzeni, a gamonie ją wypuszczają bez nadzoru :evil: Już z nimi gadałam i ostatnio jej nie widzę - ale nie wiem, czy zaczęli pilnować, czy po prostu na razie się nie zgubiła ponownie. Obawiam się, że to drugie :roll:

Jak mam kota, który się nadaje do domu wychodzącego i sensowny dom w bezpiecznej okolicy, to nie widzę przeciwwskazań.
W zasadzie w tym roku to 3 z 5 adopcji miałam do domów wychodzących.


Ja rozmowy z dresiarnią zawsze chętnie. Przeważnie się dobrze dogaduję :) Jak masz numer, to podaj mi na priv. Ja pogadam. Serio.
A jak idzie o domy wychodzące, to ja może pogadam z ziomkami, bo może by się coś rozsądnego znalazło. To może nie będą domy-marzenia, ale na pewno domy chodzące do weta i okej karmiące. A sorry... Uważam, że to już sporo.
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Czw paź 20, 2016 2:15 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Tylko w tym momencie to nie już nie mam kotów, które by się nadawały do domów wychodzących.
Numeru do dresiarni nie mam - gadałam z nimi przez FB, ale na razie jest spokój, suni nie widzę, żeby się błąkała.
Delikatnie im zasugerowałam, że jak nie będą pilnować, to ktoś może zadzwonić po SM i będą psa z Palucha zgarniali. A to daleko :twisted:
No dobra, delikatność też mi rzadko wychodzi, więc może coś dotarło :roll:

OKI

Avatar użytkownika
 
Posty: 42584
Od: Śro gru 23, 2009 19:05
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw paź 20, 2016 2:22 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Jakby co, to dawaj do mnie. Ja jako dres pierwszej wody świetnie sobie radzę :D
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Czw paź 20, 2016 2:41 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Uważaj, bo zapamiętam :twisted:
Może się przydać też na niektórych kocich łapankach.
Wprawdzie ja na łapanki tylko towarzysko jeżdżę, ale ostatnio właśnie jakieś takie dziwne towarzystwo się trafia.

OKI

Avatar użytkownika
 
Posty: 42584
Od: Śro gru 23, 2009 19:05
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw paź 20, 2016 9:52 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

OKI pisze:Odpowiedziałam :)

Wiesz, jak ktoś sam sobie zgarnia potrzebującego kota, leczy, opiekuje się nim i daje mu dom, to doprawdy trudno powiedzieć, że idzie na gotowe. I niech ten kot będzie nawet w te cholerne zielone gwiazdki, to też trudno mieć jakiekolwiek pretensje, że się akurat zajął tym, a nie innym, co leży 2 przecznice dalej. Dobrze, że nie przeszedł obojętnie obok potrzebującego zwierzaka. I tyle.
Natomiast ja mam do czynienia z ludźmi, którzy - niekoniecznie przemyślawszy decyzję - chcą kota. Kota zdrowego (bo już wyleczonego), odrobaczonego, zaszczepionego, wykastrowanego (albo się kłócą, że to niepotrzebny warunek). Kota, w którego ktoś wpakował masę pracy, czasu i pieniędzy. I oni nie będą się siatkować "bo nie będę żyć za kratami", umowy nie podpiszą "bo to tylko kot, a nie dziecko", na wizytę przedadopcyjną się nie zgodzą "bo obcego do domu nie wpuszczą". Ale pińcet razy wypytają, czy kot na pewno zdrowy, czy ma wszystkie badania, szczepienia itd. W jakim jest wieku? 5 miesięcy? A nie, to za stary... A rudego pani nie ma?
Idzie oszaleć.

Natomiast jak rozmawiam z kimś sensownym, kto od razu mówi, że nie może założyć siatek, bo mieszkanie wynajęte, a nie chce szurniętego kociego małolata, tylko statecznego dorosłego kota (one są naprawdę fajniejsze), to zazwyczaj się znajduje jakiś złoty środek, żeby te cholerne okna zabezpieczyć bez podpadania właścicielowi. Trzeba tylko chcieć - coś więcej niż kota ;)

Dorosle koty sa cudowne! Nie ma nic piekniejszego niz zdobycie zaufania takiego bidoka, co jest po przejsciach a sie do czlowieka otwiera. lzy wzruszenia same kapia ;)
Ja z wlasnej nieprzymuszonej woli nigdy nie wzielabym malucha, mialam tymczaske, miesiac miala jak ja wzielam, byla u mnie 3 miesiace i ma najwspanialszy dom na swicie, jest tu na forum, ale to nie byl moj kot. Nie moglam sie z ta mała zarazą dogadac nic a nic, jak z dzieckiem ;) Dorosle koty to zupelnie co innego :)
Oczywiscie kazdy ma prawo do innych marzen, na szczescie nie wszyscy marza o malych :P
aktualny wątek viewtopic.php?f=46&t=221075
Urodziłam się zmęczona i żyję, żeby odpocząć.

zuza

Avatar użytkownika
 
Posty: 88289
Od: Sob lut 02, 2002 22:11
Lokalizacja: Warszawa Dolny Mokotów

Post » Czw paź 20, 2016 10:23 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

zuza :ok:
Lepiej bym tego nie ujęła :D

OKI

Avatar użytkownika
 
Posty: 42584
Od: Śro gru 23, 2009 19:05
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw paź 20, 2016 10:47 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Potwierdzam, że metamorfoza w zachowaniu starszego, sponiewieranego życiem kota, nie ma sobie równych. I nie ma wíększej radości, kiedy taka babcia na początku ledwie toleruje dotyk, a z czasem układa się na poduszce obok głowy(co z tego, że tyłem) :wink: i rozkoszuje się tym co ma

Alija

 
Posty: 2206
Od: Czw maja 19, 2016 6:12
Lokalizacja: Warszawa

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Marmotka i 47 gości