Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania + i jeszcze Krysia

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Nie paź 09, 2016 1:31 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

mir.ka pisze:duży kocurek z Bobcia :)


I każdego dnia rośnie coraz bardziej. Wielkie bydlę będzie :mrgreen:

OKI pisze:Posiwiałam :twisted:

Białaczka nie jest szczepieniem podstawowym, ale jeśli kot(y) są w grupie ryzyka (np. mają kontakt z nietestowanymi kotami), to zdecydowanie lepiej zaszczepić. Niezależnie od tego, czy są wychodzące, czy nie.


Ech. Ja to bym może i wolał osiwieć, a tu tylko wyraźna tendencja do zwiększających się coraz bardziej zakoli. Latami chodziłem łysy z wyboru, niedługo będę musiał z konieczności :lol:

No właśnie dlatego wydawało mi się, że lepiej je zaszczepić. I dalej jestem tego zdania.

zuza pisze:O rany :(


Już jest dobrze. Bobeł szaleje. Tłucze Hankę. Hanka drapie go w nos. Sielanka :wink:
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Nie paź 09, 2016 1:46 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

2 to optimum :ok:

Jakbyś się kiedyś nudził, to weź sobie miocik na odchowanie :mrgreen:

A wracając do tematu szczepień, to skoro dużo będziecie jeździć i mieć kontakt z różnymi ludźmi i kotami, to przemyślałabym jednak też temat szczepień na wściekliznę (chociaż niekoniecznie już-teraz-zaraz). Nie tyle ze względu na możliwość zarażenia, co z uwagi na ryzyko, że któreś drapnie, chapnie niewłaściwą osobę (lub jej psa/kota/dowolne) i będziesz się bujać z obserwacjami, kwarantannami i cudami :|
Ludzie są... ludzie, a weci też bywają różni.
Tym bardziej, skoro - jak rozumiem - zdarzają Ci się też wyjazdy zagraniczne. Tu szczepienie wbite w paszport jest wymagane.
No i zaczipuj towarzystwo koniecznie (jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś - doczytywałam po łebkach)

OKI

Avatar użytkownika
 
Posty: 42584
Od: Śro gru 23, 2009 19:05
Lokalizacja: Warszawa

Post » Nie paź 09, 2016 14:50 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

No na stałe to ja się więcej niż dwóch nie podejmuję, chyba, że kiedyś przyjdzie mi się ustatkować. Mało prawdopodobne, przynajmniej przez najbliższych 10 lat :mrgreen:

Ale jak się trochę ustabilizuje sytuacja mieszkaniowa, to może potymczasuję trochę. Przydają się takie domy bardzo tymczasowe? Bo na długo bym nie mógł wziąć, ale np. przytrzymywanie posterylkowe na luzie. Albo awaryjnie na czas szukania miejsca gdzie indziej, na tydzień do maks dwóch.

Co do wścieklizny, to zamierzam zaszczepić dopiero, kiedy będę się z nimi wybierał za granicę. Wcześniej nie widzę sensu, przynajmniej na razie, póki małe. Czipować też będę w bliżej nieokreślonej przyszłości, pewnie koło zimy, bo na razie wydatków narosło mi mnóstwo i czip nie plasuje się na liście artykułów pierwszej potrzeby.
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Nie paź 09, 2016 15:18 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

sqbi90 pisze:No na stałe to ja się więcej niż dwóch nie podejmuję, chyba, że kiedyś przyjdzie mi się ustatkować. Mało prawdopodobne, przynajmniej przez najbliższych 10 lat :mrgreen:

Ale jak się trochę ustabilizuje sytuacja mieszkaniowa, to może potymczasuję trochę. Przydają się takie domy bardzo tymczasowe? Bo na długo bym nie mógł wziąć, ale np. przytrzymywanie posterylkowe na luzie. Albo awaryjnie na czas szukania miejsca gdzie indziej, na tydzień do maks dwóch.

Co do wścieklizny, to zamierzam zaszczepić dopiero, kiedy będę się z nimi wybierał za granicę. Wcześniej nie widzę sensu, przynajmniej na razie, póki małe. Czipować też będę w bliżej nieokreślonej przyszłości, pewnie koło zimy, bo na razie wydatków narosło mi mnóstwo i czip nie plasuje się na liście artykułów pierwszej potrzeby.


niektóre miasta czipują bezpłatnie, w moim czasami są takie akcje, ja swoich nie czipowałam bo ich nie wypuszczam, ale wszystkie moje tymczasy idą do swoich domów z czipem, schronisko im to zapewnia
Obrazek

http://www.nadziejanadom.org/

"Największym egoizmem jest życie dla czystych podłóg, foteli bez sierści i w przekonaniu -już nigdy więcej, bo później boli "

mir.ka

Avatar użytkownika
 
Posty: 76252
Od: Pt cze 01, 2012 10:06
Lokalizacja: Sosnowiec

Post » Nie paź 09, 2016 16:11 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

A muszę sprawdzić jak to wygląda w Poznaniu. Na szybko nie znalazłem informacji, ostatnie z 2012 roku. A jak to wygląda z rejestrowaniem? W sensie, jak weterynarz zarejestruje czip, to ja nie mam możliwości wglądu i zmiany danych, np. numeru telefonu/adresu? Adres zmieniam nagminnie, więc przydałoby się, żebym ten dostęp jednak miał.
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Nie paź 09, 2016 16:44 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Weterynarz wprowadza dane, najważniejszy jest numer telefonu.
Z tego co wiem, to dane można przez net aktualizować.

gusiek1

 
Posty: 1726
Od: Nie sie 28, 2016 14:24
Lokalizacja: Warszawa

Post » Nie paź 09, 2016 17:28 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

No ja też się jakoś mgliście orientuję, że można, ale chciałbym się dowiedzieć co muszę zrobić, żeby móc je aktualizować samemu :wink:
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Nie paź 09, 2016 18:20 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

sqbi90 pisze:No ja też się jakoś mgliście orientuję, że można, ale chciałbym się dowiedzieć co muszę zrobić, żeby móc je aktualizować samemu :wink:



rejestruje się na Safe-Animal, można tam aktualizować dane czyli wprowadzać aktualnego właściciela - adres, telefon
Obrazek

http://www.nadziejanadom.org/

"Największym egoizmem jest życie dla czystych podłóg, foteli bez sierści i w przekonaniu -już nigdy więcej, bo później boli "

mir.ka

Avatar użytkownika
 
Posty: 76252
Od: Pt cze 01, 2012 10:06
Lokalizacja: Sosnowiec

Post » Pon paź 10, 2016 18:04 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Dziękuję mir.ka.

Znowu problem z Bobim. :( Już było lepiej, ale znów zrobił się osowiały. Tzn. chwilami bawi się, fika, skacze bardzo wysoko za wędką, zaczepia Hanię i się z nią normalnie bawi. Ale śpi dużo więcej niż zwykle i w innej pozycji, na podkurczonych przednich łapkach, jakby bolał go brzuch - ale nie robi tak cały czas. Wczoraj wymiotował, w trzech miejscach, bez treści żołądkowej, wymioty różowe - nie wiem czy od krwi czy od karmy. Taki lekko różowy, przezroczysty płyn z dużą ilością włosów (ale nie cały kłaczek - pojedyncze włosy, po prostu sporo).

Nie chce jeść bez zachęty, muszę karmić go z ręki, ale wtedy dla odmiany je normalnie. I nie wymiotuje po jedzeniu. Dzisiaj w ogóle nie przyuważyłem żadnych odruchów wymiotnych. Pije w normalnej jak na siebie ilości.

Wiem, że muszę iść z nim do weta. Pójdę przed 21 dzisiaj. Ale jeżeli jest tu ktoś zorientowany, to bardzo proszę o informację, jakich badań mam zażądać (wet sam z siebie nie zrobi żadnych jak go znam, a w najbliższej okolicy brak innego :? ) i ile one mogą kosztować - jestem dość spłukany na ten moment. :?

Jeżeli ktoś wie, czego to mogą być objawy, to też proszę o sugestię. Wcześniej nie było takich problemów, dopiero po szczepionce na felv (opisane na poprzedniej stronie tematu).
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Pon paź 10, 2016 19:02 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Nie wiem co Ci podpowiedzieć. Może zajrzy tu jakaś bardziej zorientowana osoba.
Trzymam kciuki za Bobika
Jeśli ktoś mówi, że nie lubi kotów to znaczy, że nie spotkał jeszcze tego właściwego.
Kicuś 04.1997 - 22.10.2010..........Troczuś 2004 - 14.02.2019...............Myszka.................... Mirmił.................GRysiu
Trzy zdjęcia kotów to za dużo.
Obrazek

Irlandzka Myszka

 
Posty: 1546
Od: Nie sie 15, 2010 16:49
Lokalizacja: Cork, Irlandia

Post » Pon paź 10, 2016 19:08 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Jak nie, to jutro pojedziemy do przyzwoitego weta, który będzie wiedział, co robić. Bo tutaj bez konkretnej wiedzy, czego powinienem oczekiwać naprawdę nie ma co.

Bobik czuje się lepiej, zjadł, nie ma biegunki, kupa chyba w normie (chyba, bo nie izolowałem go od Hani, ale nie sądzę, żeby sama tak zapełniła kuwetę - a sprzątam ją codziennie), zresztą okaże się w nocy, bo Hanka na noc idzie spać do innego pokoju. Nadal chce jeść tylko z ręki, ale jak już je, to przyzwoite ilości, tylko ta przykurczona pozycja mnie martwi. I wczorajsze wymioty, bo dziś już nie ma z tym problemu. Gorączki też nie ma. I od kilku minut poluje na Hanię sam z siebie.

Może po prostu napił się wczoraj wody z mopa, bo zapomniałem schować wiadro. Oby.
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Pon paź 10, 2016 19:43 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Bobiś, ty nas tu nie strasz chłopie bo na zawał zejdziemy :evil:
A czy on może być zakłaczony ? Wtedy koty też rzygają i to właśnie kłakami :roll:
Gdy cię znalazłam, nie wiedziałam, co z tobą zrobić.
Dziś nie wiem, co zrobię bez ciebie...
Marcel 7.10.2007 - 26.07.2021

kwinta

Avatar użytkownika
 
Posty: 7330
Od: Śro maja 21, 2008 20:47
Lokalizacja: Wielkopolska

Post » Pon paź 10, 2016 19:56 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Mi dzisiaj doświadczona wetka poradziła aby w przypadku kociaków które przeszły KK ze szczepieniem wstrzymywac sie jak najdłużej, i nie szczepić gdy wymieniają zęby. Szkoda, ze wczesniej tego nie widziałam bo by mi 500 zł zostało w kieszeni. Kot po 10 dniach od szczepienia miał kulawiznę co miejscowy wet próbował leczyc podając niesterydowe przeciwzapalne. Leki te spowodowały jedynie wymioty i brak apetytu. Po badaniu krwi wet rozpoznał zatrucie i chciał podac antybiotyk. (!!) Oczywiscie było to zatrucie ale jego poprzednimi zastrzykami. Na szczęscie zabrałam kota do Warszawy i już wiem, że kulawizna była poszczepienna i nie trzeba było z nia NIC robić.
Obrazek

Ewa.KM

 
Posty: 3770
Od: Śro mar 20, 2013 23:32

Post » Pon paź 10, 2016 22:10 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

Nie wiem czy może być zakłaczony. Nie mam pojęcia czym to się objawia :( Ale nie wymiotuje kul włosowych, tylko taką różową wodę, w której luźno pływają włosy. Kilka minut temu próbował zwymiotować, ale w końcu nie wyszło. Nie wiem czy czasem na powrót tego nie połknął. Możliwe, że się zatkał kłakiem i jest taki efekt?

No ale przy tym pojawiła się bardzo rzadka kupa. Przed chwilą takoż. Nie dużo, odrobina, jasnobrązowa i z paskudnym bąkiem przy okazji. Śmierdząca jak diaboł. Po czym Bobi się natychmiast ożywił i w najlepsze bawi się z Hanią.

Z tymi szczepieniami to sam już nie wiem. Każdy mówi co innego. :? I co wet, to opinia.
Ksz.

sqbi90

Avatar użytkownika
 
Posty: 1195
Od: Śro sie 31, 2016 2:17
Lokalizacja: Poznań/Warszawa/Świat

Post » Pon paź 10, 2016 23:10 Re: Historia pewnego cudzoziemca + mała Hania

ja wiem jedno, ze mało mi się kot nie przekręcił z powodu szczepienia w 2 tygodnie po leczeniu KK na dodatek w okresie wymiany zębów. Wet nie rozpoznał, że to są powiłlania poszczepienne i zaordynował leczenie tym co miał pod ręką, czyli co każdemu na dzień dobry serwuje a dopiero jak nie poskutkuje to idzie po rozum do głowy i zleca badania.
Obrazek

Ewa.KM

 
Posty: 3770
Od: Śro mar 20, 2013 23:32

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 63 gości