Wieści z dzisiejszego dyżuru

Dzięki wielkie Paulinie za dzisiejszą pomoc

W szpitaliku - jeden pawik ze śliny - potem zwymiotowała prawdopodobnie Misia całe mokre jakie zjadła niestety.
Ale humor nienajgorszy.
U nowej Myszki w kuwecie - dziewiczo - ale zrobiła komplet jak wychodziłąm - sprzątnęłam.
Apetyt ładny i większy, jak się do niej mówi i głaszcze

Sabinka - to jej oczko nie podoba mi się nic a nic

Jakby spuchnięte mocno i czerwone - paskudne. Zakropiłam jej kropelki kilka razy - ale wg mnie szybko musimy z nią jechać do okulisty - nieładnie to oczko wygląda

Łapka nadal boląca. Pomasowałąm troszkę - ale boli ją i Sabinka - Lilka się złości.
Apetyt za to bardzo ładny, w kuwecie całkiem przyzwoita kupa

- choć do ideału jej jeszcze daleko...
Hektorowi zrobiłam zastrzyki - ale masakra była. Linco na 4 razy - a i tak ze 3 kreseczki poszły nie tam gdzie trzeba

Nic na to nie poradzę

Ten opatrunek nie ułatwia zadania niestety. Hektor za to radzi sobie doskonale - i wygląda coraz ładniej

Apetyt też dopisuje

Fiołek niestety rozdrapał się trochę na karku - nie jakoś dramatycznie - ale jednak - ubrałam go więc z powrotem w marynarskie wdzianko.
Hela coraz ładniejsza - dopominała się jak zwykle głaskania. Fajna i prześliczna się zrobiła. Te wyniki krwi trzeba sprawdzić - ale wygląda cudnie
Ptyś przywitał mnie na luzaku - ale potem wlazł za fotel i już wyjść nie chciał. Za to Amelka w ogóle się nie chowała. Na początku pokłóciły się dwie panny - Pysia i Iskierka - o miskę z mokrym - ale druga miseczka szybko je pogodziła.
Iskierka chyba jednak nie przepada zbyt mocno za kocim towarzystwem - podobnie jak Pysia.
Zrobiłam sporo fotek - zobaczę, co z tego wyszło i powrzucam wieczorkiem
