Dyżur z dziś:
Generalnie dość spokojnie, poza tym, że Brunia źle znosi obecność Hektorka, jak i Hania, która na niego syczy. Po kolejnych ekscesach zamknęłam na trochę Hektorka w łazience, on tam sie ładnie uspokaja.
Franuś wyszedł z legowiska i nawet fajnie się bawił, chodził sobie po ogólnym, a Hania spoglądała na świat przez otwarte okienko

Hektorkowi oko bardzo łzawi, prośba o przemywanie herbatą - stoi w miseczce w kuchni, razem z gazą do przemywania.
Amelka przywitała mnie przy drzwiach, Pysia również przyleciała na powitanie. Ptyś mnie osyczał, niestety nie zjadł mokrego, które było zostawione za fotelem, dzisiaj też nie zjadł

Amelka za to bardzo lubi Gourmeta paszteciki, aż się trzęsła, jak otwierałam

Helcia zjadła Gourmata w sosie (pół saszetki), kupa u niej była, tylko sucharek.
Iskierka przy sprzątaniu wyskoczyła sama na podłogę i zwiedzała szpitalik, a za nią chodził nasz Miś, Misia udawała, że tego nie widzi

Iskierka bardzo fajnie już chodzi, nakręciłam filmik, może mi sie uda wrzucić go do sieci, tylko chyba już nie dziś, bo zaraz padnę. U Iskierki brak kupy.
Wymieniłam na ogólnym i umyłam dwie kuwety. Przygotowałam podzielone leki dla Fiołka na tydzień.
A teraz atrakcje dodatkowe

Na klatce Iskierki paw z chrupek, na klatce po Pysi nasikane oraz w kuwecie, która stała na klatce też.
Jak szykowałam leki dla Fiołka okazało sie, że na biurku w pojemniku plastikowym ze szczotkami też nalane - stary klejący się mocz, brrrr....
Umyłam to wszystko, suszy się w kuchni - prośba, żeby to jutro zebrać i włożyć do pojemnika jak wyschnie.
Prania już nie miałam siły zdjąć, spędziłam w kociarni 4 godziny i tylko trochę z niektórymi się pobawiłam, czy pomiziałam
