Dziś na dyżurze miałam pomocników. Moje dwie małe 4-letnie takie same laski (jeszcze mama je ubiera tak samo, żeby ciotce było trudniej) zabawiały wszystkie koty, darowały chyba tylko Iskierce.

Oprócz małoletnich do pomocy miałam Olę i Karolcię. Super dziewczyny, dzięki nim nie obchodziły mnie kuwety ani szczotka.
Ola jest chętna do pomocy w przyszłości jak zda prawko, więc trzymajmy wszyscy kciuki
U Bruni ok, nie zauważyłam nadmiernego pragnienia. Dostała intenstinal z proursenem.
Hela mnie trochę martwi, bo suchego nie je nic, z mokrym też wybrzydza. Feringe nie, gurmeta nie. Także miska u niej została.
Migotek z łapką ok ale dziś ode mnie też oberwał, bo podszedł mi pod nogę i go nadepnęłam.
Amelka nie raczyła dziś wyjść do nas, choć z miski zniknęło. Za to Ptyś olał miskę z dobrym jedzonkiem.
Lisek bardzo wyluzowany ładnie też zjadł.
W szpitaliku dwa pawiki ślinowe i zalana podłoga pod Iskierką oraz wykładzina nad Iskierką.
Wszystkie zastrzyki podane, choć ręce się chwilę po trzęsły

Na ogólnym jeden pawik z jedzenia (o dziwo przetrwał do mojego przyjścia) i dwa z żółtej śliny.
Podłogi umyte. Nie umyłam parapetów, bo już nie chciałam dłużej trzymać towarzyszy, a przydałoby się to zrobić gdyby była chwilka u kogoś
Kalmvety trójcy z tablicy podane oraz Pysi, Pysia buczy, zdążyłam ją pogłaskać z 10 sekund. Jest śliczna.
A tu coś nie tylko
dla Anety 
Miny to ta panna strzela nieziemskie



i pozostałe nasze cuda



Edit: Iskierka umyta i wyczesana
