Jadłam dorsza w zalewie pomidorowej mniam mniam pycha.
Koty przyszły sprawdzić co wcinam i podzielić się

rybką.
Dostały po trzy malutkie kawałeczki, ale to było mało.
Na talerzyku został tylko kawałeczek chleba z masełkiem.
Koty
-Daaaaaj!
Dałam po malutkim kawałku
-Daaaaj!
Dałam drugi raz, a reszta szybko do buzi - mojej.
Szajka pożarła swój kawałeczek i daaaaaj, a Grandzi wypadł z pyszczka.
I oto moja kotka oaza spokoju, która zjada razem z małą mięsko, przysmaki, rybkę NASYCZAŁA na nią za kawałek chleba
