
Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy
mir.ka pisze:Hannah12 pisze:mir.ka pisze:jeśli to kot, który całe życie spędził na zewnątrz to moze nigdy nie przyzwyczaić sie do zycia w mieszkaniu
Po rozmowie z Marysią dochodzę to takiego wniosku.
nie powinno jej się "uszczęśliwiać" na siłę, bo to nie jest dobre dla kota, jeśli już to fundacja powinna jej poszukać domu gdzie mogłaby wychodzić, może to by jej bardziej odpowiadało niż mieszkanie
MaryLux pisze:Zula dała się (na siłę) wyciągnąć spod szafki pod zlewem. Siedzi zamknięta w 1 pokoju. Za wersalką. W pozycji "nie ma kota". Kiedy na nią patrzę, wycofuje się.
Ma (od wczorajszego wieczora) obróżkę feromonową. W nocy trochę miaukoliła.
agusialublin pisze:Mary ja moją Dyźkę mam już ze trzy lata a głaskałam ją może z 10 razy![]()
jak chcę ją dotknąć to skubana spitala aż się kurzy![]()
ale lubi mnie jak coś jem
Moli25 pisze:agusialublin pisze:Mary ja moją Dyźkę mam już ze trzy lata a głaskałam ją może z 10 razy![]()
jak chcę ją dotknąć to skubana spitala aż się kurzy![]()
ale lubi mnie jak coś jem
Marysiu czas czas czas.... Daj Zuli troche
jolabuk5 pisze:Wędką oczywiście nie machać. Wsuwać i wysuwać pod poduszkę (tak, żeby od strony kota był koniuszek, wysuwający się i chowający). I nic na siłę. Dla mnie np. ważnym momentem w oswajaniu jest ten, kiedy kot leży na fotelu a ja muszę przejść obok. Na początku kot zawsze ucieka, chociaż ja nigdy nie próbuję wtedy zaczepiać, głaskać itp. Ale w pewnym momencie kot przestaje uciekać, bo się przekonał, że mijam go bez prób pogłaskania. Leży i obserwuje. I to już jest duuuży postęp.
Życzę szybkich postępów w oswajaniu, ale też cierpliwości
MaryLux pisze:jolabuk5 pisze:Wędką oczywiście nie machać. Wsuwać i wysuwać pod poduszkę (tak, żeby od strony kota był koniuszek, wysuwający się i chowający). I nic na siłę. Dla mnie np. ważnym momentem w oswajaniu jest ten, kiedy kot leży na fotelu a ja muszę przejść obok. Na początku kot zawsze ucieka, chociaż ja nigdy nie próbuję wtedy zaczepiać, głaskać itp. Ale w pewnym momencie kot przestaje uciekać, bo się przekonał, że mijam go bez prób pogłaskania. Leży i obserwuje. I to już jest duuuży postęp.
Życzę szybkich postępów w oswajaniu, ale też cierpliwości
Dzięki. A co z tym siusianiem/kupkaniem poza kuwetę?
Użytkownicy przeglądający ten dział: luty-1 i 81 gości