WARSZAWA - Ochota

Informacje i opinie o lekarzach weterynarii, klinikach i gabinetach.

Moderator: Moderatorzy

Post » Wto maja 25, 2004 11:09 WARSZAWA - Ochota

WARSZAWA OCHOTA

Polecam:
Lecznica Dla Zwierząt "BIAŁOBRZESKA"
ul. Częstochowska 20
wejście od ul. Białobrzeskiej 40a

tel. 022 824 29 46, 0506 108 443


Pracują w niej wybitni weterynarze, wykładowcy Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego m.in.:
- dr n. wet. Kourou Dembele,
- dr n. wet. Dariusz i Marta Jagielscy
(prywatnie posiadacze całej gromadki kotów),
- dr n. wet. Anna Czubek,
- lek. wet. Agnieszka Żurańska-Rosen,
- lek. wet. Marzena Duża-Dembele,
- lek. wet. Anna Cetnarowicz


Oprócz wysoko wykwalifikowanej kadry, klinka posiada specjalistyczny sprzęt, który znacznie ułatwia diagnozowanie dolegliwości oraz terapię każdego zwierzaka.

kociabanda pisze:BIAŁOBRZESKA
Częstochowska 20 /wejście od ul. Białobrzeskiej 40a/
Warszawa
tel (0-22) 824-29-46
Najmniej mi znana lecznica, aczkolwiek słyszałam mnóstwo bardzo pozytywnych opinii. Sama też juz byłam u nich parę razy i wszystko było ok.

pstryga pisze:Goraco polecam lecznice w Warszawie, ul Białobrzeska 40 A.

Świetni weci i miłośnicy kotów, o czym mozna się przekonać zaglądając do galerii. Dzieki nim mój psiak jeszcze biega po ziemi a nie za tęczowym mostem.

Lecznica Jagielskich ma swoją stronkę :D :D
http://WWW.bialobrzeska.waw.pl

Punia1 pisze:Podpisuję się pod opiniami z pełnym sercem, dopiero od półtora roku mieszkam w Warszawie, gdzie przeprowadziłam się z Bydgszczy ale nie całkiem gdyż tam mama i kilka kotów. Po przeprowadzce bardzo szybko otoczyliśmy się trójką a właściwie już czwórką futrzatych dzieciaków. W Bydgoszczy zawsze mieliśmy i mamy Rafała Bernackiego, cudownego człowieka i wspaniałego opiekuna naszych kotów....W Warszawie nie wiedzieliśmy gdzie pójść, ktoś nam powiedział Białobrzeska, ktoś inny i jeszcze następny ...to samo...no i poszliśmy z dzieciakami ....rewelacja.... byłam już kilka razy i za każdym razem wychodziłam zadowolona a moje koty coraz zdrowsze....i na pewno wrócę, i to niebawem z Rychem na odrobaczenie....Jestem super zadowolona zarówno podejściem jak i skutecznością diagnoz i efektami leczeń!!!!!! :D

zielona.ona pisze:POLECAM
Klinike na Bialobrzeskiej . Z tym ze bylam z glupstem wiec nie wiem jak zachowuja sie w innych przypadkach
Polecam wiec tak delikatnie bo nie mam doswiadczenia ( i mam nadzieje ze nie bede musiala sprawdzac :))

olga nik pisze:lek. wet. Marzena Duża-Dembele, - tej pani nie polecam. Trafiłam do niej raz ,z dziką kotką.Pracowała z nią tak nie udolnie,że kotka ze strachu zrobiła kupę. Zero podejścia .A na koniec stwierdziła,że nie ma sensu robić badania krwi bezdomnej kotce , szkoda kasy .Była bardzo nie miła.

Natomiast gorąco mogę polecić dr Adrianę Uznańską .Jest świetna.Leczyła bardzo dużo naszych podopiecznych i nigdy nie traktowała je gorzej ,bo są bezdomne .

Agnes128 pisze:Ja również się podłączę do powyższych wypowiedzi w jak najlepszych superlatywach.Lecznica na Białobrzeskiej jest moim zdaniem jedną z najlepszych (a co poza tym niedrogich) lecznic w Warszawie i okolicach.Już chyba sam fakt,że dużo pacjentów mają z Wawy,oraz z spoza stolicy (tak jak ja z Józefowa) przemawia na ich korzyść.Ja ze swoim Kajtusiem korzystam z usług P.Anny Czubek,która jest świetnym wetem (niejednokrotnie wychwalanym na tym i innym forum)Wiem,że bez obaw mogę powierzyć im swojego kota (wszelkiego rodzaju zabiegi) i wróci do mnie zdrowy i radosny,a nie jak to się niestety zdarza w innych lecznicach,że są rażące zaniedbania (a nawet koty uciekają czyt.znikają nie wiadomo jak i gdzie,a lecznica się tym nie przejmuje)
Tak więc reasumując moją i innych wypowiedzi jeszcze raz szczerze polecam lecznice na Białobrzeskiej 40 http://www.bialobrzeska.waw.pl/
Pozdrawiam serdecznie :)

ziggie pisze:Ada Uznańska - absolutny numer 1!!!!

02.2009 Emmy pisze:NIE POLECAM!!
Lecznica Dla Zwierząt "BIAŁOBRZESKA"
ul. Częstochowska 20
wejście od ul. Białobrzeskiej 40a
tel. 022 824 29 46, 0506 108 443

- lek. wet. Marzena Duża-Dembele, od roku przyjeżdzaliśmy z sunią do lecznicy na Białobrzeskiej, od samego początku informowaliśmy lekarzy o problemach z chodzeniem, pies słabł, zataczał się, łapki same się rozjeźdzały, było coraz gorzej ciągle wmawiano nam, że to alergia, albo problemy z nerkami, w wyniku czego psu były podawane m.in. sterydy, niestety trafiliśmy na Panią Doktor Dembele z psem w bardzo złym stanie, prawie nie poruszającym się, Pani "DOKTOR" postanowiła podać "to co zwykle" sterydy na alergie i odesłała nas do domu. Wieczorem pies przestał chodzić , został sparaliżowany od pasa w dół, nie załatwiał się sam, baliśmy się że zdechnie. Szybko pojechaliśmy do Kliniki Małych Zwierząt SGGW sunia została właściwie zbadana, zostały wykonane wszystkie badania, RTG, okazało się że ma pokruszone kręgi, a także ze jeden z nich uciska rdzeń. Pani Doktor ( starsza Pani nie pamiętam nazwiska), postawiła naszą sunie na nogi, po 2 miesiącach nasz pies skazany na uśpienie w klinice "Białobrzeskiej" w pełni odzyskał sprawność.

Zdecydowanie NIE POLECAM ww. kliniki, a także opryskliwego presonelu z recepcji.

lek. wet. Anna Cetnarowicz - Przyjechaliśmy z sunią, kdyż schodząc ze schódów złamała sobie pazur i cały psi paluszek był w bardzo opłakanym stanie, Pani Doktor nie wiele się zastanawiając wzięła jakieś szczypce i wyrwała cały pazurek, nie założyła opatrunku, stwierdziła że pies sam sobie rane wyliże i się zagoi, niestety z mocna krwawiącą łąpką trafiliśmy do innego lekarza, który podal leki przeciwbólowe, opatrzył łapkę i zaopiekował się psem.

09.20009 blackops pisze:Białobrzeska, polecona nam przez Janę. Dobrze się złożyło, bo akurat mieszkaliśmy 3 piętra wyżej.

Interna - dr Uznańska. Prowadzi dwie sztuki - wyciągała je z nawracającego kociego kataru, doglądała przy okazji sterylki, godna polecenia.

Szczerze przyznam, że nie pamiętam, kto dokładnie ciął kociaki - dwie sterylki na raz - niemniej stosunkowo szybko, szwy malutkie, zero komplikacji, a kociaki oddane w stanie maksymalnego odjazdu, ale stabilne i zdrowe, jeśli odliczyć ten masakrycznie śmieszny stan turlania głową i gapienie się w ścianę ;-) Za dwie twarze cena (z badaniami) 450 złotych - zdaje mi się, że nie najgorzej, a świetnie w porównaniu do jakości. Zdjęcie szwów oczywiście gratis.

Przenieśliśmy się na Sadybę, ale jeśli cokolwiek z kociakami zadzieje się złego, transporter w łapę i grzejemy na Białobrzeską, bo jak ktoś wcześniej napisał, nie chodzi o to, gdzie bliżej, a o to, gdzie dobrze.

Inna sprawa: przystanek dalej - przy Grójeckiej - dwa tygodnie temu uzyskałem info od znajomego, że po sterylce kotka się - pardon my french - wybebeszyła - po kiepskim szyciu. Zweryfikuję informację i zupdatuję posta.

09.2009 Malgorzata 1961 pisze:NIE POLECAM - przychodnia na Bialobrzeskiej, szczegolnie pan Jagielski i pani Wilkowska.
Moim zdaniem skrocili zycie mojej ukochanej kici i zafundowali blisko 2 tyg meczarni, zanim bidulka pozegnala sie z tym swiatem.
pan Jagielski stwierdzil u mojej kotki dosc duzego guza sutka, zlosliwego, z przerzutem na wezel chlonny.
bylo to ponoc zagrozenie dla zycia i zalecil szybka operacje ,twierdzac, ze po takim zabiegu kicia moze jeszcze zyc 6 m-cy albo i dluzej- popisywal sie jakimis statystykami.
tak wiec na blisko 14 -letniej kotce dokonano bardzo rozleglej i inwazyjnej operacji, lacznie ze sterylizacja.
nastepnie rozpoczela sie gehenna codziennych wizyt w przychodni ,zastrzyki, kroplowki, gadania,ze wszystko jest w porzadku, namawiania na chemoterapie ( nie wyrazilam na to zgody) itd.
przez pierwsze 2-3 dni wydalawo sie ze jest nawet ok, niestety potem bylo juz tylko gorzej.
niespelna 2 tyg.po zabiegu moja kicia zmarla mi niemal na rekach.oczywisce nikt w przychodni nie potrafil powiedziec jaka byla bezposrednia przyczyna smierci.
rozumiem, ze mogly nastapic powiklania pooperacyjne, szczegolnie ,ze kotka byla wiekowa,ale chyba codzienne wizyty w przych. byly po to, aby kotke kontrolowac i badac.
ponadto , w jakim celu w/w lekarze dokonali tak inwazyjnej operacji na starej kotce, tym bardziej,ze oczywiste bylo, iz jest to nowotwor zlosliwy. nie wierze, ze nie zdawali sobie sprawy z konsekwencji, jakie moze to za soba pociagnac.
ja sie na tym moge nie znac, nie jestem lekarzem, tylko przerazona wlascicieka chorego ukochanego zwierzaczka, ktorego chce ratowac - to chyba normalne, czyz nie? obowiazkiem weterynarza jest udzielenie wyczerpujacych i RZETELNYCH informacji ( za i przeciw) klientowi. ale panu Jagielskiemu bardzo wtedy sie spieszylo, wyraznie obslugiwal w tym samym czasie innego pacjenta.
dla mnie morale tych dwojga lekarzy stoi pod wielkim znakiem zapytania . Acha, pani Wilkowska wykonala zabieg ,po czym udala sie na urlop wypoczynkowy , tak wiec nie bylo osoby najbardziej zorientowanej w rokowaniach co do zdrowia kici.
poza tym przez cale ten czas nie podano mi nr kontaktowego na komorke celem ew.konsultacji gdyby cos sie zlego dzialo.
przychodnia konczy robote o 22.oo, a potem radz sobie sam, frajerze. no i radzilam sobie, 2x bylam w nocy w klinice Elwet.
tak wiec zasilalam budzet dwoch lecznic.
byc moze moja kicia nie pozylaby juz zbyt dlugo, ale przynajmniej mialaby spokoj zamiast codziennych olbrzymich stresow zwiazanych z wizytami w przychodni, ciaglym mietoleniem jej przez obce osoby, itd.
zaznaczam, ze przed operacja zachowywala sie calkowicie normalnie- jadla, pila,biegala. nie wygladala na smiertelnie chora- po operacji tak.
nie pisze tego po to, zeby bic piane, czy tez robic zla atmosfere wokol tej lecznicy, bo z cala pewnoscia sa tam tez dobrzy specjalisci , np.niezle wrazenie zrobila na mnie pani dr Marzenna Duza-Dembele,poza tym maja chyba dobry sprzet.
opisalam jedynie to co mnie sie wydarzylo i dla mnie jest to jednak potezna nauczka , ze niestety nie mozna za bardzo wierzyc wetom , oni niekoniecznie sa milosnikami zwierzat, nie zalezy im na ich dobru tak jak bysmy chcieli.....czesto ,niby ratujac, jednoczesnie funduja zwierzaczkom cierpienie i stres......czasem moze to i jest konieczne,ale na pewno nie zawsze.
nauczona tym strasznie smutnym doswiadczeniem mam do samej siebie pretensje , ze pozwolilam tak sie omamic .

zycze wszystkim wlascicielom zwierzaczkow zdrowia dla ich pupili.oby jak najdluzej.
M


01.2010 antoninaśnieżka pisze:spiesze opisac sytacje ktora miala miejsce w klinice na ul. bialobrzeskiej do ktorej udalam sie z umierajacym kotem - viewtopic.php?f=22&t=105786

02.2010 joshua_ada pisze:Polecam panią dr Annę Czubek z Kliniki Białobrzeska.
Mam z nią kontakt z powodu problemów neurologicznych kota (Tasia z padaczką) i psa (Lucynka['] z padaczką).
Świetna diagnostka! Z uporem drąży przyczyny, podłoże chorób. Poświęca każdemu pacjentowi wiele czasu,
traktuje bardzo indywidualnie (dlatego czasem dłuzej się czeka, ale warto).
100% zaufania w sprawach neurologicznych. Także cierpliwość do opiekuna - dużo tłumaczy,
dokładnie wyjaśni chorobę, podawanie leków.
Postawiła na nogi naszą sunię Lu po 10 dniach śpiączki!!!! Potem fantastycznie kontrolowała padaczkę u Lu.
Dzięki niej nasa Lucy['] zyskała 1,5 roku życia więcej. Szczęśliwe 1,5 roku!
http://www.bialobrzeska.waw.pl
Białobrzeska 40A (niedaleko Grójeckiej, Wawelskiej, Hali Kopińskiej)

02.2010 ynka pisze:POLECAM KLINIKE NA BIALOBRZESKIEJ 42 A. -A o Dr Czubek to OOCHH I ACHHH :ok:
Półtora roku obserwowalam (bedąc na częstych wizytach,siedzac na kroplówkach)
profesjonalni lekarze,, :ok: podejscie do zwierząt :ok: organizacja wszystkiego :ok:
chyba duzo osób wie o tym ,bo kolejki ale warto !!

03.2010 KiH pisze:Wiem,ze tutaj sobie wszyscy polecają,ale...... ja ostrzegam wszystkich,ktorzy trafią w ręce pielęgniarki-pomocy lekarza w klinice na białobrzeskiej.Pani Edyta Brzezińska najwyrazniej nie ma zielonego pojęcia o tym jak należy obchodzic się ze zwierzętami.Napewno o tzw."podejściu" mowy nie ma.Naszą koteczkę,która i tak juz jest w bardzo kiepskim stanie naraziła na ogromny stres i jak sądze równiez zbędny ból podczas wielce nieudolnych prób założenia welflonu, oraz pobierania krwi.Pani dużo gada i tym -mam wrażenie tuszuje swój brak wiedzy i umiejętności. Naraża zwierzęta na dodatkowy stres,ból a tym samym wzbudza agresję.PRZESTRZEGAM!!!! Lepiej poprosić kogos innego z personelu i oszczędzić sobie i przede wszystkim zwierzęciu nerwów i cierpienia!

Natka

 
Posty: 144
Od: Nie lut 02, 2003 20:04
Lokalizacja: Warszawa - Ursus

Post » Czw mar 23, 2006 19:40

WARSZAWA OCHOTA

Przychodnia dla zwierząt
Grzegorz Kacprzak
ul.Włodarzewska 55G lok.1
02-384 Warszawa
Tel.824 12 81
Fax.824 12 82
e-mail :wwlecznica@wp.pl
CZYNNE:
Pon-Pt 10-20
Sob 9-14 zmana godzin 10-15
Niedz 15-20
Wizyty domowe!!!
Dobry, sprawdzony wetek psi i koci. Ogromne serce dla przybłęd i lokalnych-osiedlowych dziczków. DUSZA CZŁOWIEK.W niedziele
i w dni kiedy "nasz" Grześ ma przymusowo wolne przyjmuje w zastępstwie też Grześ (kolega) równie kompetentny choć młody ( przystojny to dla niewtajemniczonych :wink: )

Jana pisze:Dziś dzwoniłam tam i rozmawiałam z panem wetem (nazwiska nie znam) w sprawie kastracji kocura. I dowiedziałam się od niego, że po kastracji zaczynają się problemy z pęcherzem i nerkami, ph moczu się zmienia i wytrącają się struwity. Nie ukrywam, że ta jedna rozmowa bardzo mnie zniechęciła do tej lecznicy i nie nastawiła optymistycznie co do wiedzy merytorycznej tego pana :roll:


08.2009 fluffycoons pisze:pod tym podpiszę się swoimi 2 łapkami i jeszcze 12 kocimi a nawet + 8 przybłędowymi ;)
Pan Grzegorz Kacprzak jest 100% wart polecenia i nie raz ratował nam skórę - nawet w święta.
Ostatnio edytowano Pon mar 27, 2006 13:07 przez Czarna Agula, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

Czarna Agula

 
Posty: 93
Od: Wto lis 22, 2005 22:25
Lokalizacja: Warszawa-Ochota

Post » Wto mar 28, 2006 14:53

WARSZAWA OCHOTA

Lecznica dla zwierząt
Ul. Mochnackiego 17
02-041 Warszawa
tel. 0 22 823 63 63

Polecam gorąco p. Małgosię Majchrzak. Ma ogromne serce i świetne podejście do zwierzaków oraz wiele cierpliwości zarówno do pacjentów jak i ich właścicieli :wink:
02.2011 puszatek pisze:Dodam jeszcze p. Krzysia Kucińskiego

Takich ludzi,lekarzy potrzeba więcej.Ogromne serce,jeszcze większa dawka miłości dla zwierzaczków,do tego fantastyczne podejście również do właścicieli.
Naszej suni darowali rok życia( miała jakiś guz niewiadomego pochodzenia,inny lekarz kazał ją uśpić,mimo że dobrze się czuła.Rok walczyliśmy,ale było warto).

Marla

 
Posty: 399
Od: Pon paź 10, 2005 17:26
Lokalizacja: Warszawa-Mokotów

Post » Śro lip 16, 2008 7:28

WARSZAWA Ochota

Przekleję z wątku MłodejWetki viewtopic.php?t=78066 , bo tam napisałam to co chciałam napisać i tutaj:

aamms pisze:
MłodaWetka pisze:Dzięki Wszystkim za odpowiedzi, nadal czekam na więcej! :D
Powiem szczerze, że jestem zdziwiona nieco i trochę mnie to śmieszy, co piszecie. Ale absolutnie nie dlatego, że coś źle piszecie, wręcz przeciwnie - macie wielką rację, co do wielu spraw i Wasze oczekiwania są zdecydowanie słuszna. To co mnie śmieszy, to to, że ja mam dokładnie odwrotnie - tzn. to ja staram się namówić właścicieli na bad.dodatkowe, a oni niezbyt chcą. Staram się wypytywać o wiele rzeczy, czasem z pozoru nieistotnych, a właściciele się irytują i są zniecierpliwieni, że "przeciągam" wizytę i wyciągam tematy, z którymi nie przyszli. Nie przychodzą z książeczkami. czasem mam wrażenie, że każde moje zwrócenie uwagi na jakiś problem traktują, jak chęć wyciągnięcia pieniędzy itd. Lubię, gdy właściciel coś wie, czytał, dowiadywał się i jest uświadomiony, bo lepiej się z takim klientem rozmawia, łatwiej coś wytłumaczyć.
Widać nie mam za wielu klientów z "miau"... :(


W poprzednim poście widać, że już wiem kim jest MłodaWetka.. :twisted:
Ale do wczoraj nie wiedziałam..

A jak wcześniej czytałam wyżej cytowany post, to chciałam napisać, że właśnie znam taką jedną, co rozmawia, pyta o wszystko, obmacuje każdego kota ze wszystkich stron..
Normą jest mierzenie temperatury, czyszczenie uszu, zaglądanie do pysia, pod ogon, do oczu.. i to niezależnie od tego z jakim kocim problemem zdrowotym przyszło się do lecznicy..

I że ta jedna, którą znam, ma do mnie anielską cierpliwość jak czasem się mądrzę korzystając z forumowej wiedzy.. :oops: Nie zawsze mądrzę się słusznie ale ona zawsze ma cierpliwość..

Potem pomyślałam, że poczekam i się zapytam czy przypadkiem nie zarejestrowała się na forum właśnie ta jedna którą znam..
No i wczoraj przy okazji wizyty z Puchatkiem okazało się, że miałam rację.. :D

I to właśnie ona po leczeniu Gaci zasugerowała usg, żeby sprawdzić co się dzieje, bo dotychczasowe leczenie nie przyniosło rezultatu.. a wyniki krwi niewiele mówiły, chociaż były niepokojące..
To własnie dzięki niej, tak wcześnie udało się włapać u Gaci chłoniaka..
I to ona poleciła mi wspaniałego weta-onkologa, który teraz zajmuje się Gacią..

Dziękuję.. :1luvu:

A ja latam do niej z resztą moich kociastych i rezydentów i tymczasów.. :twisted:
i mądrzę się dalej, chociaż obiecuję sobie, że już nie będę.. :oops:
A ona nadal ma do mnie anielską cierpliwość.. :1luvu:


Małgorzata Krechowiecka
Przychodnia Weterynaryjna Alfa-Vet
02-398 Warszawa
ul. Powstanców
Wielkopolskich 7
tel: 0-22 824 29 29

Bardzo, bardzo polecam.. :1luvu:

aamms 08.2012 pisze:Z przykrością aktualizuję..
27 lipca lecznica Alfa-Vet przestała istnieć.. :placz:

aamms

Avatar użytkownika
 
Posty: 27398
Od: Czw lut 17, 2005 15:56
Lokalizacja: Warszawa-Ochota

Post » Nie lip 20, 2008 12:23

Warszawa Ochota, Mokotów

ODRADZAMY (informacje z forum chloniaka, gdzie sobie wspolnie pomagamy walczyc z nowotworami):

uwaga w lecznicy przy Gagarina na lekarza GIZINSKIEGO

ten lekarz podal kilku psom leki na leczenie nowotworow bez wczesniejszej diagnozy ani nie uprzedzil ze sa to tego typu leki (maja dzialania uboczne dla zwierzaka plus ludzi). Jeden z psiakow juz odszedl.

jedna z wlascicielek psa, ktorego tak nowatorsko pozwolil sobie leczyc ten lekarz zadzwonila do krajowej izby lekarskiej (wet.) i dowiedziala sie ze faktycznie dr. Gizinski nie jest onkologiem.... jest ploznikiem i wprowadzil w blad kilku pacjentow. Swiecie przekonani o jego umiejetnosciach sa rowniez pracownicy owej kliniki.

POLECAM:

jesli podejrzewacie, ze Wasz zwierzak ma nowotwor konieczne sa specjalistyczne badania, a leczenie odpowiedzialne prowadza lekarze w Warszawie tacy jak:
dr Jagielski (polecam z wlasnego doswiadczenia)
dr Bednarowicz (rowniez polecam i to serdecznie)
dr Micun (polecaja osoby z forum chloniaka)

aamms pisze:Ja również polecam dr. Micuna.
Zajmuje się moją Gacią, która ma chłoniaka jelit..

bring.it.on pisze:NIE POLECAM dr Dariusza Jagielskiego

Pan Dariusz Jagielski jest jednym z nielicznych praktykujących zwierzęcych onkologów w Warszawie (w Polsce?), dlatego ma i kolejki pacjentów. Wykorzystuje on fakt, że trafiaja do niego zdesperowani właściciele z pupilami w bardzi ciężkim stanie - i jest arogancki wobec ludzi i zupełnie nieczuły na ciepienie swoich czworonożnych pacjentów :(

Mój kot, który trafił do niego z nowotworem złośliwym, ledwo oddychający - został dosłownie zmaltretowany przy badaniu i zabiegach. Pan Jagielski był wielce zniecierpliwiony niesubordynacją przerażonego, cierpicego wierzęcia, bo chciał iść do domu (byliśmy ostatnimi pacjentami tego dnia, na swoją wizytę w klinice czekaliśmy - bagatela - 4 godziny). Pan Jagielski również koniecznie chcial namówić nas na chemioterapię, która - w przy złośliwym nowotworze, z przerzutami w naszej sytuacji - dałaby przwdopodobnie 2-3 miesiące życia w zbędnym cierpieniu, po czym nawrót choroby i śmierć. Mam wrażenie, że pan Jagielski kierował się w tym przypadku wlasnym zyskiem, a nie dobrem kotka.

Jednoczesnie jednak, jest to jedyny lekarz, który zdiagnozował mojego kota prawodłowo. Jeśli więc nie macie w zanadrzu innego onkologa - niech będzie pan Jagielski. Proponuję jednak być czujnym i obecnym przy badaniach i nie pozwolić mu brutalne obchodzenie się ze zwierzęciem.

eurydyka

 
Posty: 4807
Od: Śro paź 13, 2004 15:05
Lokalizacja: warszawa/szwajcaria

Post » Pon sty 12, 2009 14:09

Warszawa-Ochota

Zdecydowanie PRZYCHODNIA "PRZYJACIELE" na Ochocie, ul. Korotyńskiego 23, tel. 22 424 04 20
Obrazek

Syku

 
Posty: 831
Od: Sob mar 04, 2006 9:54
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pon cze 01, 2009 16:28

Warszawa Ochota

kabrysia pisze:Czy ktoś może mi coś powiedzieć o pani doktor chirurg Agnieszce Żurańskiej-Karewicz z kliniki na Białobrzeskiej w Warszawie

Pani doktor operowała nie wiem ile moich zwierzaków. Chorych na serce, nerki,starych. Mam do niej pełne zaufanie. Cięcie jest minimalne. Moje koty błyskawicznie dochodziły do pełnej formy. Kota dostaje się wybudzonego, z wyregulowaną temperaturą.

Jeśli przy próbie poprzedniego zabiegu wystąpił bezdech warto wiedzieć, jakie środki znieczulające były użyte. Radziłabym też zrobić badania krwi i ekg (można na miejscu i tu bardzo polecam dr Adę Uznańską).
Kto się tłumokiem urodził, walizką nigdy nie będzie!
[...] jesteś tym, co jesz... kabanosem w majonezie"

ariel

 
Posty: 18073
Od: Wto mar 15, 2005 11:48
Lokalizacja: Warszawa Wola

Post » Śro sie 18, 2010 21:33 Re: WARSZAWA

Warszawa-Ochota

Ceniona na forum Kasia Kacprzak-Kamińska na spółkę ze znaną z Multivetu Gosią Dziubińską tydzień temu otworzyły własną przychodnię w Warszawie przy ulicy Bohdanowicza 9.
http://www.medicavet.pl
ObrazekObrazekObrazek

mpogorzelski

 
Posty: 1770
Od: Śro paź 29, 2008 10:46
Lokalizacja: WAWA Bemowo (Fort Bema)

Post » Nie sie 19, 2012 22:35 Re:

Aktualizacja dodana. N/K
viewtopic.php?p=3287647#p3287647

aamms

Avatar użytkownika
 
Posty: 27398
Od: Czw lut 17, 2005 15:56
Lokalizacja: Warszawa-Ochota

Post » Śro paź 29, 2014 13:38 Re: WARSZAWA - Ochota

Ja niestety też mam nienajlepsze zdanie o tym wecie
kiedyś znalazłam małego kociaczka z kocim katarem w zaawansowanej formie (zaropiała oczy i nos) i pojechałam do tego weta a on chciał go uśpić.
Poprosiłam o odrobaczenie go i jak zawiozłam do schroniska dla zwierząt to weterynarz pracujący tam złapał się za głowę mówiąc czy On (wet) zwariował????!!!! Kto odrobaczywia kota chorego na KK przed wyleczeniem??? Kociak może umrzeć jak te robaki zaczną się kłebić w nim teraz kiedy walczy z KK!!!

deen1

 
Posty: 1
Od: Śro paź 29, 2014 13:35

Post » Sob lut 07, 2015 17:50 Re: WARSZAWA - Ochota

deen1 - o ktorym wecie masz nienajlepsze zdanie i nie polecasz?

Ja NIE POLECAM Jagielskiego.

ewa888

 
Posty: 20
Od: Pt paź 31, 2014 10:57

Post » Nie mar 15, 2015 20:17 Re: WARSZAWA - Ochota

Leczylam pieska na Bialobrzeskiej w 2014 r. Na pierwsza konsultacje dostarczylam badania z SGGW: usg - guz śledziony, biopsja - chloniak wielopostaciowy T komorkowy. Juz na tej pierwszej wizycie piesek otrzymal Winkristine. Po tygodniu kolejna, druga wizyta. Zapis w karcie pieska bardzo pozytywny " wezly chlonne obwodowe normalnej wielkości, brak powiększenia sledziony - obraz reakcji na leczenie". Na trzeciej wizycie (chemioterapia jest co tydzien) takze wpisano do karty "wezly chlonne normalnej wielkosci" . Przy omacywaniu pieska doktor znalazl kleszcza. Zalecil obserwacje, mierzenie temperatury, ostrzegl przed niebezpieczenstwem babeszjozy. Zawsze dbalam o regularne zabezpieczanie Frontlinem, ale nie mam wiedzy lekarskiej, jeszcze wtedy nie wiedzialam, jak bardzo chemioterapia oslabia i zmniejsza odpornosc organizmu. Doktor nie pobral krwi na rozmaz. Wykonano tylko morfologie i podano mojemu pieskowi Winkristine (chemioterapia).
Wpis w karcie wizyty "w morfologii krwi obwodowej brak istotnych nieprawidlowosci",
podczas gdy:
WBC = 15,44 (H) /norma 6,0 - 12)
Wzrost 2x w porównaniu do ubieglego tygodnia (było 7,17)
Może świadczyć o stanie zapalnym , infekcji wirusowej

Gran = 13,2 (H) /norma 3 - 10)
Wzrost 2x w porownaniu do ubieglego tygodnia (było 5,7)
Ostry lub przewlekły stan zapalny

Monocyty = 0,8 (H)
Wzrost 2x w stosunku do ubieglego tygodnia (było 0,4)
Może świadczyć o chorobie zakaźnej, niedokrwistości

% LYM = 9,6
spadek 2x w stosunku do ub. tygodnia (było 16,4)
Zakażenie wirusowe, może świadczyć o zapaleniu wątroby

Znalezienie kleszcza i te "nieistotne" wyniki morfologii, mimo remisji chloniaka - nie wpłynęły na przesuniecie terminu chemii.
Drugiego dnia po otrzymaniu Winkristiny piesek jest nawadniany podskornie w pobliskiej przychodni. Lekarka podejrzewa babeszjoze, wysyla krew do zbadania.
Niestety, wynik rozmazu potwierdza chorobe. Piesek jeszcze nie doszedl do siebie po chemii a trzeba podac Imizol - bardzo toksyczny lek. W przeciwnym razie grozi mu smierc. Jestesmy codziennie w przychodni - o przebiegu leczenia doktor Jagielski jest na biezaco informowany. Po Imizolu (a moze i po chemii) wyniki biochemii krwi sa fatalne - enzym watrobowy Alt = 811 (norma 3-50), AP 521 (norma 20-155), AST 105 (norma 1-37). Ale piesek zdrowieje. Po kilku dniach codziennych kroplowek odzyskuje sily, wraca apetyt i prawidlowe funkcje fizjologiczne. Jedziemy na Bialobrzeska na kontrole i zaplanowana echokardiografie. Tego dnia piesek jest wesoly i chetnie spaceruje. Zabieram dokumentacje leczenia babeszjozy i wyniki badan krwi. W karcie wizyty dr J. wpisal: "Po leczeniu wrocil do normy. Dzisiaj czuje sie juz bardzo dobrze, zalatwial sie normalnie. Temp. 38,2. Węzły chlonne obwodowe niepowiekszone. Jama brzuszna w omacywaniu bez zmian. W badaniu echokardiograficznym brak znaczacych nieprawidlowosci. PODANO DOZYLNIE ADRIBLASTIN 34 mg."
Tak. I ja przy tym bylam i pozwolilam na podanie doksorubicyny. Wierzylam, ze tak trzeba i doktor mojego psa leczy.
A przeciez byla to chemia paliatywna. Jej celem byla remisja chloniaka i poprawa jakosci zycia bez objawow chorobowych. Moj piesek potrzebowal po leczeniu babeszjozy spokoju, odpoczynku i wzmocnienia. Zamiast tego dostal rozowa strzale. Nie wiem dlaczego doktor zignorowal bardzo zle wyniki biochemii, ktore zawiozlam. Zrobiona wówczas na Bialobrzeskiej morfologia : WBC = 19,9 (norma 6-12), Gran = 17,3 (norma 3-10), MON = 0,9 - wskazywala stan zapalny. A poza tym niedokrwistosc RBC =4,88 (norma 5,5-8,5), Hgb = 11,03 (norma 15-20), plytki krwi = 164 (norma 200-460) i HCT 34,05 (norma 44-57).
Dopiero duzo pozniej czytalam, ze HCT ponizej 37 jest bardzo niekorzystny i ma duze znaczenie w planowaniu chemioterapii.(Sapierzynski, Zycie Weterynaryjne 2008). Dlaczego doktor nie przelozyl terminu chemii? Nie wiem. Po smierci mojego pieska dowiedzialam sie, ze chloniak byl w remisji , ale wystapila "nienormalnie silna reakcja na lek, prawdopodobnie zwiazana z babeszjoza". W ciagu 8 dni moj pies otrzymal Winkristine, Imizol i Adriblastine. Konieczne bylo tylko lekarstwo na babeszjoze. Chemie mozna bylo przesunac juz przy podejrzeniu babeszjozy. Chloniak przeciez byl w remisji. Ostatniej dawki chemii - bardzo ciezkiej doksorubicyny - pies juz nie wytrzymal. Pogorszenie nastapilo po 3 dniach. Potem w kolejnych dniach lekarka dyzurujaca na Bialobrzeskiej, podczas nieobecnosci doktora /sobota-niedziela/, ratowala mojego psa. Biochemia krwi = Alt 1103 i w rozmazie brak babeszjozy. Wpis w karcie "we krwi oznaki zapalenia watroby". Do dzis doktor ani nie potwierdzil ani nie zaprzeczyl.
Po prostu nie odpowiedzial na moj email (z 27.01.2015), w ktorym pytam - co to za leczenie, ktore powoduje większe cierpienie niz sama choroba i przyczynia sie do przedwczesnej smierci pacjenta. Mój piesek mial toksyczne uszkodzenie watroby. Nie rozumiem, jak mozna bylo podac mu chemie!
_________________

ewa888

 
Posty: 20
Od: Pt paź 31, 2014 10:57

Post » Pt maja 15, 2015 7:45 Re: WARSZAWA - Ochota

NIE POLECAM:

lek.wet.Piotr Okapa lecznica DOGERIA UL.KOROTYŃSKIEGO 24 WARSZAWA został ukarany karą ZAWIESZENIA WYKONYWANIA ZAWODU przez Sąd Lekarsko-Weterynaryjny
Ponad 30 głodnych kotów w Trzebiatowie i jeden ponad 80-letni staruszek karmiciel. Pomóż je nakarmić https://zrzutka.pl/w9grmw

Obrazek

tabo10

 
Posty: 5889
Od: Nie lip 31, 2011 14:24

Post » Wto lip 07, 2015 17:20 Re: WARSZAWA - Ochota

Zakład na ulicy Białobrzeskiej. Fachowa pomoc, ceny też nie jakieś wygórowane, polecam

jagna123

Avatar użytkownika
 
Posty: 22
Od: Czw gru 11, 2014 14:55

Post » Wto lip 07, 2015 18:58 Re: WARSZAWA - Ochota

tabo10 pisze:NIE POLECAM:

lek.wet.Piotr Okapa lecznica DOGERIA UL.KOROTYŃSKIEGO 24 WARSZAWA został ukarany karą ZAWIESZENIA WYKONYWANIA ZAWODU przez Sąd Lekarsko-Weterynaryjny


aktualizacja: od maja ww. dostał zakaz prawa wykonywania zawodu na rok (możliwość sprawdzenia powyższego faktu w Warszawskiej Izbie Lekarsko-Weterynaryjnej)
Ponad 30 głodnych kotów w Trzebiatowie i jeden ponad 80-letni staruszek karmiciel. Pomóż je nakarmić https://zrzutka.pl/w9grmw

Obrazek

tabo10

 
Posty: 5889
Od: Nie lip 31, 2011 14:24

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości