Mocznica u psa

O wszystkich stworzeniach poza kotami

Moderator: Moderatorzy

Post » Pon sty 21, 2008 9:30 Mocznica u psa

Moja sunia ma 15 lat.
W piątek miała coś, co wyglądałało na atak padaczkowy, po relanium się uspokoiła, badania krwi pokazały znacznie przekroczony poziom mocznika i trochę kreatyniny (wyniki zostały u rodzicow, wpisze pozniej).
Trzy dni kroplowek dozylnych, dzis bez kroplowki, wieczorem badanie krwi kontrolne, na ile sie oczyscilo.
Pies jest osowialy, duzo spi, ale wychodzi na dwor, sygnalizuje potrzeby, nie ma typowych mocznicowych objawow opisywanych przez vetserwis, nie gubi siersci, nie ma zapachu amoniaku, niestety pojawily sie wymioty, no ale jest przytruta.

Watek zakladam z nadzieją, że ktoś, to przezyl mocznice u psa napisze mi, jak mozna pomoc zwierzakowi godnie i bez bolu zorganizowac zycie.

Bardzo sie marwtię :(.
Prawdziwi mężczyźni nie jedzą miodu, oni żują pszczoły.

sibia

Avatar użytkownika
 
Posty: 8051
Od: Śro gru 07, 2005 17:15
Lokalizacja: Praga Północ (okolice trójkąta bermudzkiego)

Post » Pon sty 21, 2008 17:10

Moja sunia miała niedawno mocznicę przy zatruciu trutką na szczury. Też miała ataki padaczkowe. Podstawą jest podawanie Luminalu w przypadku ataków. Do tego pies musi być przepłukiwany kroplówkami. Można również podawać Azodyl na obniżenie mocznika. Moja suczka miała uszkodzoną toksynami wątrobę, więc dostawała leki i dietę wątrobową.

Jaaga

 
Posty: 1660
Od: Pon lip 03, 2006 16:49
Lokalizacja: Katowice

Post » Pon sty 21, 2008 17:57

Jak dlugo podawaliscie kroplowki, zanim sie unormowalo?
U nas atak padaczkowy byl jeden, odpukac, drugi ciut slabszy i poki co koniec.
Z tego, co czytalam o PNN to zmiany wywolane wiekiem, a nie ostrym zatruciem, raczej sie nie cofają, tyle, ze mozna podtrzymywac psa w dobrym wzglednie stanie.
Musze sie dowiedziec jak dlugo i na co sie przygotowac.

Dzis pies do 18 bez kroplowki, beda badania krwi. Czekam jak na szpilkach.
Prawdziwi mężczyźni nie jedzą miodu, oni żują pszczoły.

sibia

Avatar użytkownika
 
Posty: 8051
Od: Śro gru 07, 2005 17:15
Lokalizacja: Praga Północ (okolice trójkąta bermudzkiego)

Post » Pon sty 21, 2008 22:56

Dzis poszla krew na badania i kolejna kroplówa.
Ale cewnika juz sobie suka nie pozwoliła założyć, nastąpiła nagła reaktywacja i pies powiedział, co myśli o grzebaniu jej w częściach intymnych. Wczoraj lewatywę się jeszcze udało zrobić, zacewnikować nie.
Ani wycisnąć. Za to jak tylko wysiadła w ogródku kucnęła, dwa razy. Pada i jest ciemno, więc pewności nie ma, ale raczej siknęła.

Oprócz tego było usg nerek i zdjecie rentgenowskie, pani wet przez telefon powiedziała mi, że nie ma guza ani nic strasznego, jakieś cienie, które będą próbowali interpretować. Juz mysle, jakby tu wyjkrasc fote dla dr Blenau.

Suka po powrocie do domu pogonila tez koty, co jej sie przez 3 ostatnie dni nie zdazylo.

Oby to wszystko razem byly dobre znaki. Eh.
Prawdziwi mężczyźni nie jedzą miodu, oni żują pszczoły.

sibia

Avatar użytkownika
 
Posty: 8051
Od: Śro gru 07, 2005 17:15
Lokalizacja: Praga Północ (okolice trójkąta bermudzkiego)

Post » Czw sty 24, 2008 16:36

Moja suczka ma 8 lat i wyszła bez szwanku z mocznicy po zatruciu. Wcześniej miałam mocznicowego kota w wieku 16 lat. Co jakiś czas dostawał kroplówki, stale Ranigast na nadżerki w żołądku, leki na wątrobę, Ipakityne, specjalną karmę i Azodyl. Udało mu się życie przedłużyć o rok. Niestety, wiek miał już za bardzo zaawansowany :( .

Jaaga

 
Posty: 1660
Od: Pon lip 03, 2006 16:49
Lokalizacja: Katowice

Post » Czw sty 24, 2008 16:43

U nas się niestety nie udało :(
Musiałam pomóc mojej suni przejść za TM, kiedy zaczęła cierpieć.
Odeszła w domu, w swoim koszyczku, z nami.

Od wczoraj ryczę i usiłuję sama siebie przekonać, że podjęłam dobrą decyzję.
Prawdziwi mężczyźni nie jedzą miodu, oni żują pszczoły.

sibia

Avatar użytkownika
 
Posty: 8051
Od: Śro gru 07, 2005 17:15
Lokalizacja: Praga Północ (okolice trójkąta bermudzkiego)

Post » Czw sty 24, 2008 17:58

Obrazek
Prawdziwi mężczyźni nie jedzą miodu, oni żują pszczoły.

sibia

Avatar użytkownika
 
Posty: 8051
Od: Śro gru 07, 2005 17:15
Lokalizacja: Praga Północ (okolice trójkąta bermudzkiego)

Post » Czw sty 24, 2008 18:26

Sibio, tak mi przykro...

I dobrze wiesz, że to odpowiednia decyzja...
Nawet, jak Cię to teraz boli.

Mnie też bolało... A teraz to mi tylko tęskno tak bardzo...
Kocie Hospicjum -1% - KRS 0000408882

'Pijcie swe niezaznane szczęście
chcąc nie być tym, kim jesteście'

Agn

Avatar użytkownika
 
Posty: 22349
Od: Pt paź 21, 2005 14:01
Lokalizacja: Toruń

Post » Czw sty 24, 2008 18:31

15 lat to ladny wiek,moj ma 13 i tez niezbyt dobrze z nim... :( ale walczymy.
3maj sie cieplutko i pamietaj o niej! Teraz tylko to mozesz dla niej zrobic.
Mam tyle przed sobą
Mój Bóg odnalazł mnie
Lecz nie wiem naprawdę
Kim jest
Jeśli możesz mi pomóc
Nie odmawiaj, nie mów nie
Tak mi Ciebie brak
KOCIARNIA

Emilka

 
Posty: 2457
Od: Pt sty 10, 2003 20:42

Post » Czw sty 24, 2008 20:26

Sibio, zrobiłaś to, co było konieczne. Nie można przecież patrzeć na cierpienie, jeśli nie ma jakichkolwiek szans na poprawę. Pomyśl, ze Twoja sunia spędziła tyle szczęsliwych lat z Tobą. Nasz kot Filip, o którym wczesniej pisałam, też został uśpiony, kiedy nie było już nadziei na jego życie bez bólu.

Jaaga

 
Posty: 1660
Od: Pon lip 03, 2006 16:49
Lokalizacja: Katowice

Post » Śro sty 30, 2008 12:21

Właśnie mija tydzień. Nadal jest okropnie źle i pusto.
Siedzę w pracy i nie mogę sobie nawet popłakać.
Prawdziwi mężczyźni nie jedzą miodu, oni żują pszczoły.

sibia

Avatar użytkownika
 
Posty: 8051
Od: Śro gru 07, 2005 17:15
Lokalizacja: Praga Północ (okolice trójkąta bermudzkiego)

Post » Śro sty 30, 2008 13:20

Sib, dopiero doczytałam :(

Ściskam.
smil
[Obrazek

smil

Avatar użytkownika
 
Posty: 7988
Od: Czw lip 14, 2005 20:48
Lokalizacja: Warszawa

Post » Nie mar 28, 2010 11:02 Re: Mocznica u psa

witam,Chciałam napisac do wszystkich włascicieli czworonogów,zeby naprawde uwazali na to co daja swoim pupilom.Moja bunia -słodki kundelek odeszła wczoraj po ciezkiej tygodniowej walce z mocznica.Diagnoza -zatrucie po rodzynkach,poszla jej calkowita niewydolnosc nerek ,a pozniej cala reszta narzadow.Smutne jest to,ze w Polsce jest tylko jeden osrodek robiacy chemodializy dla psow,niestety niezdazylysmy tam dojechac. :cry:

Karolina1984

 
Posty: 3
Od: Nie mar 28, 2010 10:31

Post » Czw maja 13, 2010 22:04 Re: Mocznica u psa

Ja swojego psa (owczarek niemiecki 11lat i 7 mce) musiałam uśpić dzisiaj po dwóch tygodniach męczarni, miał mocznicę. Zaczęło się tak:
chciałam z nim wyjść na spacer, lubił chodzić na spacery mimo, że miał podwórko i gdzie biegać, nie bardzo chciał, ale poszedł, po przejściu ok 70 metrów załatwił się pod drzewem (zrobił białą gęsto-rzadką kupkę) po czym upadł na prawy bok, był przestraszony, poleżał trochę, w tym dniu jeszcze nic nie jadł a po całym zajściu leżał (we wcześniejszych dniach normalnie chodził i zachowywał się w ciągu dnia, chętnie jadł, chodził, cieszył się i bawił się piłką).

Następnego dnia wymiotował na żółto, był wet

3go dnia do dziś przestał prawie jeść (zjadł ugotowanego kurczaka a i kupkę zrobił, //// trochę jadł nie codziennie i bardzo mało, bo co zjadł to zwymiotował a bywało tak że na jedzenie nie mógł patrzeć i się odkręcał i nie jadł dwa trzy dni, raz jak się dorwał do jedzenia to zjadł tyle co chciał, po ok 20min zwymiotował)

Szóstego dnia miał atak wieczorem o 17:50 (ale to nie była padaczka): leżał na lewym boku i prawą tylną nogę podkurczył/zgiął pod brzuch i zaczął się prężyć głową i zadem do tyłu, łapy wyprostowane, był cały sztywny, następnie zaczął się wyginać na bok (tak jak się wyżyma/skręca jakąś rzecz np. duży ręcznik z wody), oczy mu "latały" góra dół, język miał siny, musiałam go przytulić do siebie i zaczęłam go masować ręką po całym ciele nie wiem czy to masowanie po całym jego ciele pomogło ale przestał się robić sztywny i się uspokoił, trwało to ok 5-8min

Weterynarz był dawał antybiotyk na 48h ale nie rozpoznał choroby

Pojechaliśmy z nim do innego weterynarza to rozpoznał że to mocznica od razu prześwietlenie (wyszło że na prawym boku miał coś - plama) i zaczął dostawać kroplówkę zazwyczaj jedną lub dwie dziennie + coś (glukozę, na oczyszczenie krwi, na apetyt ale czasem chciał i nie chciał jeść) kroplówki go wzmocniły na trochę ale tak czy inaczej nie miał siły chodzić trzeba było go trzymać, pomóc mu wstać chwilę go przytrzymać i dopiero ruszał na siusiu z podtrzymaniem lub bez a w drodze powrotnej na posłanie w połowie drogi musiał usiąść i położyć się i znowu go podnieść i zaprowadzić na posłanie (miał swoje miejsce na siusiu i nigdzie indziej chciał robić), pod koniec było tak że pod siebie robił, o dziwo przedwczoraj zaraz po ostatniej kroplówce i wczoraj zrobił kupkę a dziś nie, nie miał siły głowy podnieść, pić jak chciał trzeba było głowę mu podnieść i przytrzymać.
Leżał na posłaniu, dużo spał, wymiotował codziennie na żółto na początku raz lub dwa w ciągu dnia a później po jedzeniu jak chciał jeść, pił wodę, przestał chodzić, ciężko oddychał (czasami, //było też tak że szybko oddychał i nabierał dużo powietrza), brzucho jak balon wszystko mu się opuściło, pysk w środku - dziąsło, podniebienie - miał lepkie, był odwodniony mimo tego że dużo pił, trudność z przełykaniem i odbijało mu się pustką po wodzie.
Niestety poprawy nie było, mimo kroplówek i dodawanych specyfików do niej,
Szkoda, kochany pies ........ :( :cry

marzena111111

 
Posty: 1
Od: Czw maja 13, 2010 21:04

Post » Wto cze 01, 2010 18:09 Re: Mocznica u psa

Bardzo mi przykro z powodu Twojego pieska:( Ja nadal nie umiem sobie poradzić po stracie mojej Pusi,to odchodzi członek rodziny...Dzisiaj byłam u pani weterynarz i powiedziała mi,ze na pocieszenie może powiedzieć mi,że śmierć u psa który ma mocznice nie jest dla niego meczaca,bo mimo,ze to tak wyglada dla nas,to mocznik na psa działa jak narkotyk i pies nie czuje sie źle.Trzymaj się Marzena.Twój piesek biega teraz razem z moją Pusią za Tęczowym Mostem,a tam nie ma cierpienia i bólu...

Karolina1984

 
Posty: 3
Od: Nie mar 28, 2010 10:31

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości