wstrząs anafilaktyczny :(

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pon kwi 19, 2021 0:27 wstrząs anafilaktyczny :(

Dzień dobry,

czytałam wiele na ten temat w internecie ale nie znalazłam odpowiedzi. Czy ktoś jest w stanie określić jak długo może trwać wstrząs anafilaktyczny tzn. od pojawienia się objawów do ewentualnej śmierci kota? Wszędzie piszą, że jest to kwestia sekund lub minut...naprawdę jest to tak błyskawiczne przy takim wstrząsie ? Czy może to trwać np aż 40 min? czy raczej chodzi o kwestie 5-10 min? I jeszcze jak objawia się taki wstrząs np po podaniu zastrzyku? Może ktoś (niestety) ma takie doświadczenia i chciałby się podzielić wiedzą:(

Moja babcia straciła niedawno kota, był u weterynarza i dostał zastrzyk domięśniowy (nie pamietam nazwy ale mogę dopytać, ale na pewno był sterydowy przeciwzapalny), po około 40 minutach od wizyty, położył się i zaczął oddychać z otwartym pyszczkiem, babcia podniosła go i posadzila na łóżku, następnie wstał i chodził po mieszkaniu jakby nie mógł znaleźć sobie miejsca i głośno miauczał kilka razy, później znowu się położył i zrobił siku na leżąco, babcia zabrała go z powrotem do weterynarza, wyglądał jakby się dusił, łapał powietrze i zapierał się łapami o kontener... od pojawienia się objawów do śmierci minęło około 40 minut. Lekarz był zdziwiony, nie pomogła podana adrenalina ani reanimacja. Po fakcie powiedział, że mógł to być też zator płucny (wstrząs kardiogenny?) stad duszenie się. Sekcji niestety nie było, babcia była sama i w ogromnym szoku. Kot był dość spory ogólnie i ważył 5 kg, miał 9 lat jeśli to ważne, za kociaka miał koci katar i raz w życiu zapalenie pęcherza, żadnych innych chorób, szczepiony regularnie. Czy ktoś jest w stanie określić który scenariusz jest bardziej prawdopodobny na podstawie wiedzy, doświadczenia i podanych przeze mnie objawów? Kotek był ogólnie typem luzaka kanapowca ale u weta się stresował. Babcia jest w opłakanym stanie i zadręcza się ze to jej wina ze gdyby nie zastrzyk to miałaby dalej przyjaciela:( A ja szukam odpowiedzi na chociaz cześć pytań...

tekla87

 
Posty: 7
Od: Nie kwi 18, 2021 23:33

Post » Pon kwi 19, 2021 6:21 Re: wstrząs anafilaktyczny :(

Najważniejsze pytanie w tej historii - na co kot dostał zastrzyk sterydowy.
Takiego zastrzyku nie podaje się ot tak. Musiało mu coś dolegać.

Kocurek mógł dostać zatoru płucnego, mogło chore (nie zdiagnozowane) serce nie wytrzymać stresu związanego z jazdą do weta i zabiegami w lecznicy, mogło to być też nagłe zaostrzenie choroby z powodu której dostał steryd w iniekcji (lub jakiejś niezdiagnozowanej jeszcze), mogła to być też reakcja na podany lek. Sam wstrząs rozwija się w ogromnej większości przypadków bardzo szybko, często w kilka sekund po iniekcji, do kilku minut, ale przyjmuje się że reakcja może rozpocząć się nawet do 30 minut (dlatego zaleca się taki czas odczekać w lecznicy lub tuż obok niej np. po szczepieniu lub podaniu leków które szczególnie są obciążone ryzykiem takiego powikłania), przy czym im później tym mniejsze ryzyko.
Jednak silne objawy alergiczne to nie tylko wstrząs anafilaktyczny, mogą tu zachodzić różne mechanizmy.

Przykro mi bardzo z powodu śmierci kocurka :(
Jednak brak reakcji na adrenalinę, czas wystąpienia objawów po iniekcji, ich długotrwałość od wystąpienia do śmierci - nie przemawiają za wstrząsem.

Blue

 
Posty: 21300
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Śro kwi 21, 2021 21:58 Re: wstrząs anafilaktyczny :(

Nie wiem jaka była dokładnie diagnoza ale babcia mówiła, że poszła do weterynarza bo zdarzało mu się czasem kaszlnąć i kilka razy zauważyła ze szybciej oddycha (szybciej ruszał mu się brzuch podczas oddychania) gdy leżał (babcia zakładała ze być może coś mu się w tym czasie śniło...)

tekla87

 
Posty: 7
Od: Nie kwi 18, 2021 23:33

Post » Śro kwi 21, 2021 22:01 Re: wstrząs anafilaktyczny :(

Babcia mówi,, że nie pamięta jak to dokładnie co do minuty było ale ze na pewno minimum 30 min po zastrzyku coś zaczęło sie dziać i tez minimum 30 min po tych objawach doszło do najgorszego...czy to nadal wyklucza wstrząs ?

tekla87

 
Posty: 7
Od: Nie kwi 18, 2021 23:33

Post » Czw kwi 22, 2021 6:16 Re: wstrząs anafilaktyczny :(

Czy kot w związku z tymi szybszymi oddechami miał robioną jakąkolwiek diagnostykę? RTG lub USG klatki piersiowej?
Podejrzewam, że na tle kardiomiopatii miał już początkowe stadium obrzęku płuc. Steryd niestety powoduje dodatkowe przemieszczenie się wody do tkanki płucnej, obrzęk wszedł w fazę pełnoobjawową, dodatkowo jeszcze stres związany z jazdą/wizytą.
Kardiomiopatia u kotów jest niestety podstępną chorobą, ponieważ długo nie daje żadnych objawów. Zazwyczaj objawy występują jak już jest naprawdę bardzo źle z sercem i może to być nawet nagła śmierć sercowa.

Yocia

 
Posty: 1155
Od: Sob sie 01, 2009 10:48

Post » Czw kwi 22, 2021 6:19 Re: wstrząs anafilaktyczny :(

Edit: Yocia - razem pisałyśmy, powtórzę się po Tobie ale już wyślę co wymodziłam.

Jeśli kot poszedł do weta bo miał widocznie przyspieszony oddech i ewidentnie pracował brzuszkiem podczas oddechu (jeśli to widziała Twoja babcia to zapewne stan był już zaawansowany mocno, koty bardzo ukrywają duszność, widać jej objawy gdy kot nie jest w stanie jej już maskować - zwykle opiekunowie przeoczają pierwsze oznaki) to najprawdopodobniej tu leży przyczyna jego śmierci :(
Nie wiem jakie badania wet zrobił zanim podał zastrzyk sterydowy, nie wiem co planował - więc nie wypowiadam się o jego kompetencjach absolutnie.

Każdy kot z objawami duszności jest pacjentem z potencjalnym zagrożeniem życia.
I przez samą przyczynę jeśli nie zostanie szybko zdiagnozowana i leczona, ale i przez to że koty bardzo źle znoszą duszność.
Niesamowicie to przeciąża ich serce (a co dopiero jeśli niewydolność serca jest przyczyną). I może być tak że w domu kot jeszcze jakoś dawał radę funkcjonować bo w spokoju jakoś jeszcze serce ogarniało.
Ale w sytuacji dużego, długotrwałego stresu, jazda do weta, wizyta, powrót - organizm mógł nie dać rady. A przy stresie dodatkowo wzrasta silnie zapotrzebowanie na tlen, zachodzi masa reakcji które zmuszają serce do dodatkowej pracy i bywa że kończy się to śmiercią :(

I to nie tak że gdyby Twoja babcia nie poszła do weta to kot by żył.
Prawdopodobnie był już bardzo, bardzo chory.
Może miał płyn w klatce piersiowej, może zapalenie płuc, może bardzo chore serce. Może trochę tego i tamtego. I to najprawdopodobniej spowodowało śmierć w sytuacji stresu.

Blue

 
Posty: 21300
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Czw kwi 22, 2021 22:43 Re: wstrząs anafilaktyczny :(

Może źle się wyraziłam - nie było tak, że mocno pracował samym brzuchem, że wyglądało jakby się mocno zmęczył tylko podczas oddychania szybciej poruszała się klatka piersiowa, jak przy zwykłym oddychaniu tylko ze szybciej...pełnej diagnostyki niestety nie doczekał, oprócz tego sterydu dostał jeszcze antybiotyk i jakieś kapsułki chyba na odporność (musze zajrzeć do dokumentacji jak będę u babci bo ciężko się z nią teraz rozmawia...) zastrzyki sterydowe były dwa - na początku i 10 dni później na wizycie „kontrolnej”. Rtg klatki było w planach w razie braku poprawy stanu...jak się okazuje wcale lepiej nie było.

Kotuś ogólnie był leniuchem, czasem chwile poganiał za wędka ale najbardziej lubił jeść i odpoczywać. Był kotem niewychodzącym, mogło u niego pojawić się zapalenie płuc skoro był niewychodzący? Jedyną styczność z czymś chłodnym to jedzenie mokre, które lubił i od 2 lat jadł chłodne tzn. nie podgrzewane, gdy babcia dodawała ciepła wodę lub jedzenie dłużej stało w misce to nie ruszał, musiał mieć lekko chłodne...

tekla87

 
Posty: 7
Od: Nie kwi 18, 2021 23:33

Post » Pt kwi 23, 2021 6:46 Re: wstrząs anafilaktyczny :(

Jeśli kocurek był tak mało aktywny to bardzo łatwo było przeoczyć objawy niewydolności serca czy płynu w klatce piersiowej, pytanie też na ile jego "lenistwo" wynikało z charakteru, na ile np. z nadwagi jeśli była, a na ile z tego że unikał aktywności wymagających większego zapotrzebowania na tlen.

Zapalenie płuc może rozwinąć się na różnych podłożach - czasem wystarczy zachłyśnięcie, czasem są to jakieś zaburzenia odporności. Obecnie trzeba też brać pod uwagę COVID-19, jeśli domownicy chorują kot może się zarazić, on nie będzie zarażał ludzi ale może dojść do zmian w płucach i to bardzo podstępnego typu, jak u ludzi, zero objawów i nagle okazuje się że płuca mają masywne zmiany. Czasem namnoży się za bardzo jakaś bakteria patologiczna i wykorzysta moment osłabionej np. stresem odporności. Szczególnie zagrożone sa koty w mieszkaniach gdzie się pali. Niektóre koty dostają toksycznego zapalenia płuc po nawdychaniu się pewnych wziewnych substancji, rozpuszczalnika np. jakiegoś.

Oddech przyspieszony na tyle że to widać dla opiekuna u kota w spoczynku jeśli jest spowodowany zmniejszaną ilością tlenu we krwi oznacza że problem nie jest już błahy. Wet pewnie dodatkowo coś wysłuchał skoro dal steryd, antybiotyk i coś na odporność.
Wielkim błędem był brak RTG :( nie mówiąc o dokładniejszej diagnostyce.
Ale nie wiem gdzie Twoja babcia mieszka, jakie ma możliwości, może wiązałoby się to z daleką wyprawą np. komunikacją, w takim w wypadku u kota z opisywanym problemem mogłoby to nieco tłumaczyć fakt chęci spróbowania leczenia w ciemno, choć niestety skończyło się to bardzo źle.

Nie jestem w stanie i nikt nie będzie powiedzieć Ci na co kot umarł, to mogło być wiele przyczyn, ale wszystko wskazuje że to choroba pierwotna a nie wstrząs anafilaktyczny doprowadziły do tragicznego końca. Wiele kotów umiera z powodu choroby serca zupełnie nagle i dopiero podczas sekcji okazuje się że ich serce było bardzo, bardzo chore i nie stało się takie z dnia na dzień, dzień przed śmiercią zdrowsze nie było a kot wyglądał zdrowo, no, nie był zbyt aktywny ale taki był od dawna. Chore serce u kota to ogromne ryzyko zatorów. Pozostają jeszcze przyczyny płucne. Nie wiem na ile została wykluczona np. silna niedokrwistość. To wszystko są przyczyny które mogą kota gwałtownie zabić, szczególnie w chwili większego stresu.
Skoro Twoja babcia zauważyła przyspieszony oddech u kota i szybko poszła z nim do lekarza, nie ma sobie nic do zarzucenia, jest bardzo uważnym opiekunem.
Pewnych rzeczy po prostu się nie przewidzi :(

Ja sama kiedyś pojechałam z kotką do weta bo właśnie jakoś tak szybko oddychała. Było wtedy koszmarnie gorące lato, wszystkie koty leżały plackiem, ale ten oddech Skierki był nieco zbyt szybki. Nic poza tym.
Jadła, nie miała widocznych duszności, nie wyglądała na cierpiącą. No ale pojechałam z nią, na dokładkę była dzika kolejka, 3 godziny siedzieliśmy na poczekalni.
Dobrze że w lecznicy było RTG a wetka była czujna, na wszelki wypadek zrobiła fotkę.
Okazało się że Skierka ma praktycznie zupełnie, absolutnie niepowietrzne płuca. Jakieś masakryczne zapalenie płuc spowodowane atypową bakterią.
Lekarze się zbiegli ją oglądać - Skierkę nie bakterię, jakim cudem ona sobie leży radosna i się rozgląda ciekawie.

U kotów tak się zdarza.
I przez to czasem historia kończy się źle :(

Blue

 
Posty: 21300
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Pt cze 04, 2021 23:02 Re: wstrząs anafilaktyczny :(

Wracam jeszcze na chwile do wątku bo babcia jest nadal w kiepskim stanie, obwinia się ze czegos nie dopatrzyła, a później znowu ze nie zapytała o sekcje (o której z reszta wet nawet sam nie wspomniał...) Nie wiem, nie powinien w takiej sytuacji spytać czy nie chce zrobić sekcji? Moze ze względu na reakcje babci - histeria, rozpacz i płacz na cała klinikę - odpuścił to pytanie.... I właśnie chciałam spytać czy sekcja daje takie możliwości żeby jednoznacznie stwierdzić ze to był wstrząs albo zator ? Ze byłaby konkretna odpowiedz - tak to był wstrząs albo tak to był zator - czy po prostu wyszłoby ze przyczyna śmierci był obrzęk płuc lub niewydolność krążeniowo oddechowa bez dalszych wyjaśnień ?



Blue pisze:Jeśli kocurek był tak mało aktywny to bardzo łatwo było przeoczyć objawy niewydolności serca czy płynu w klatce piersiowej, pytanie też na ile jego "lenistwo" wynikało z charakteru, na ile np. z nadwagi jeśli była, a na ile z tego że unikał aktywności wymagających większego zapotrzebowania na tlen.

Zapalenie płuc może rozwinąć się na różnych podłożach - czasem wystarczy zachłyśnięcie, czasem są to jakieś zaburzenia odporności. Obecnie trzeba też brać pod uwagę COVID-19, jeśli domownicy chorują kot może się zarazić, on nie będzie zarażał ludzi ale może dojść do zmian w płucach i to bardzo podstępnego typu, jak u ludzi, zero objawów i nagle okazuje się że płuca mają masywne zmiany. Czasem namnoży się za bardzo jakaś bakteria patologiczna i wykorzysta moment osłabionej np. stresem odporności. Szczególnie zagrożone sa koty w mieszkaniach gdzie się pali. Niektóre koty dostają toksycznego zapalenia płuc po nawdychaniu się pewnych wziewnych substancji, rozpuszczalnika np. jakiegoś.

Oddech przyspieszony na tyle że to widać dla opiekuna u kota w spoczynku jeśli jest spowodowany zmniejszaną ilością tlenu we krwi oznacza że problem nie jest już błahy. Wet pewnie dodatkowo coś wysłuchał skoro dal steryd, antybiotyk i coś na odporność.
Wielkim błędem był brak RTG :( nie mówiąc o dokładniejszej diagnostyce.
Ale nie wiem gdzie Twoja babcia mieszka, jakie ma możliwości, może wiązałoby się to z daleką wyprawą np. komunikacją, w takim w wypadku u kota z opisywanym problemem mogłoby to nieco tłumaczyć fakt chęci spróbowania leczenia w ciemno, choć niestety skończyło się to bardzo źle.

Nie jestem w stanie i nikt nie będzie powiedzieć Ci na co kot umarł, to mogło być wiele przyczyn, ale wszystko wskazuje że to choroba pierwotna a nie wstrząs anafilaktyczny doprowadziły do tragicznego końca. Wiele kotów umiera z powodu choroby serca zupełnie nagle i dopiero podczas sekcji okazuje się że ich serce było bardzo, bardzo chore i nie stało się takie z dnia na dzień, dzień przed śmiercią zdrowsze nie było a kot wyglądał zdrowo, no, nie był zbyt aktywny ale taki był od dawna. Chore serce u kota to ogromne ryzyko zatorów. Pozostają jeszcze przyczyny płucne. Nie wiem na ile została wykluczona np. silna niedokrwistość. To wszystko są przyczyny które mogą kota gwałtownie zabić, szczególnie w chwili większego stresu.
Skoro Twoja babcia zauważyła przyspieszony oddech u kota i szybko poszła z nim do lekarza, nie ma sobie nic do zarzucenia, jest bardzo uważnym opiekunem.
Pewnych rzeczy po prostu się nie przewidzi :(

Ja sama kiedyś pojechałam z kotką do weta bo właśnie jakoś tak szybko oddychała. Było wtedy koszmarnie gorące lato, wszystkie koty leżały plackiem, ale ten oddech Skierki był nieco zbyt szybki. Nic poza tym.
Jadła, nie miała widocznych duszności, nie wyglądała na cierpiącą. No ale pojechałam z nią, na dokładkę była dzika kolejka, 3 godziny siedzieliśmy na poczekalni.
Dobrze że w lecznicy było RTG a wetka była czujna, na wszelki wypadek zrobiła fotkę.
Okazało się że Skierka ma praktycznie zupełnie, absolutnie niepowietrzne płuca. Jakieś masakryczne zapalenie płuc spowodowane atypową bakterią.
Lekarze się zbiegli ją oglądać - Skierkę nie bakterię, jakim cudem ona sobie leży radosna i się rozgląda ciekawie.

U kotów tak się zdarza.
I przez to czasem historia kończy się źle :(

tekla87

 
Posty: 7
Od: Nie kwi 18, 2021 23:33

Post » Sob cze 05, 2021 7:53 Re: wstrząs anafilaktyczny :(

Wszystko zależy od tego jak dokładna byłaby to sekcja i przez kogo robiona oraz od przyczyny śmierci.
Bo jeśli nie byłaby robiona przez specjalistę który tym się zajmuje lub doświadczonego chirurga - to zator mógłby wykryć, ale też niekoniecznie. Wstrząsu jako takiego na pewno by nie zdiagnozował z całą odpowiedzialnością.
Mógłby stwierdzić że serce było uszkodzone albo płuca bardzo chore i to jest przykład sytuacji gdy byłoby wiadomo co się stało.
Przy takich chorobach stres może doprowadzić do gwałtownego kryzysu, one zawsze są zagrożeniem życia dla kota, szczególnie nie zdiagnozowane.

Ale do dokładnego stwierdzenia przyczyny śmierci w takich przypadkach jak u kocurka Twojej babci często konieczne jest by sekcję robił fachowiec który będzie umiał prawidłowo zinterpretować to co widzi a i tak bardzo częste jest konieczne dokładne badanie wycinków - co sprawia że koszt sekcji może rosnąć w horrendalne kwoty.
A wszystko to może nie dać ostatecznego wyjaśnienia bo śmierć była gwałtowna, z silną dusznością, pewne zmiany w organach mogły pojawić sie w tym momencie. Jeśli kocurek miał np. bardzo niski potas i to było przyczyną objawów, a nie zostało zdiagnozowane, jeśli miał nadczynność tarczycy silną i serce tym przeciążone- to też sekcja może nie dać wyjaśnienia.

Oczywiście, jeśli kocurek miał masywne zapalenie płuc, chore mocno serce, jakiś guz w klatce piersiowej - to by w czasie sekcji wyszło o ile wet by wiedział na co patrzy.
Ale jeśli to była lawina nakładających się pechowo zdarzeń plus stres albo choroba mniej oczywista w wyglądzie organów - to sekcja mogłaby nic nie dać, o ile nie byłaby naprawdę profesjonalna. A nawet wtedy różnie bywa.

I druga sprawa, w tej chwili ważniejsza, nie wiem w jakim wieku Ty jesteś, nie wiem w jakim wieku jest Twoja babcia i jakie ma wsparcie tak na codzień, czy mieszka z kimś czy kot był jej jedynym towarzyszem, nie wiem też co oznacza tak naprawdę Twoje stwierdzenie iż "jest w kiepskim stanie". Może pomyślcie rodzinnie - lub Ty sam, jeśli naprawdę widać że Twoja babcia cały czas bardzo cierpi i źle się psychicznie czuje, wykracza to poza granicę naturalnej żałoby po odejściu kochanego kota - by porozmawiać z nią o poszukaniu pomocy? Profesjonalnego wsparcia?
Tym bardziej że tu jest sytuacja szczególna bo ona bardzo obwinia się - moim zdaniem zupełnie niesłusznie ale rozsądek i patrzenie z boku to jedno, a emocje głównej zainteresowanej to drugie - o spowodowanie śmierci kochanego kociego przyjaciela.
Nie wiem jaki tak ogólnie jest stan psychiczny Twojej babci i absolutnie nie jest to coś do omawiania na Forum, piszę ogólnikowo - ale martwi mnie to co piszesz.
Bo czasem człowieka przywali rozpacz po śmierci zwierzaka zbyt potężna by się samemu z niej podnieść, a czasem jest to tylko jeden z elementów które składają się na "kiepski stan" - za to może być czymś bardzo znaczącym w całokształcie, jednak podstawa problemu leży głębiej niż tylko w żałobie i poczuciu winy.
Jeśli chcesz - możesz napisać do mnie pw.

Blue

 
Posty: 21300
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Sob cze 05, 2021 23:28 Re: wstrząs anafilaktyczny :(

Dziękuje Ci za odpowiedź i troskę o babcie - mogę pisać o tym na forum i tak jest tu zachowana jakaś forma anonimowości...

Więc tak, babcia jest bardzo wrażliwą osobą, mieszka sama, a kot był jej jedynym towarzystwem tak na codzień po śmierci dziadka. Obwinia się teraz o wszystko po kolei - ze może czegos nie zauważyła, ze mogła iść wcześniej do weterynarza, ze mogła zrobić po wszystkim sekcje, potem z kolei mówi ze kocurek stresował się bardzo weterynarzem i ograniczała wizyty do minimum bo bała się ze ten stres go wykończy (koty ogólnie są wrażliwe na stres a ten babci nawet jeszcze bardziej) - wiec chciała dla niego jak najlepiej ale obwinia się ze może właśnie powinna z nim jednak chodzić do weterynarza częściej, obwinia się ze nie wiedziała ze kotu powinno zrobić się echo serca (nawet jak nie ma do btego wskazań), obwinia się ze nie robiła tak często badań krwi (wet nic jej o tym nie mówił, bo skoro kot dobrze się czuje, ma apetyt, wszystko jest w porządku to po co go dodatkowo stresować...).Obwinia się ze jeśli to był wstrząs to jakby kot nie zachorował (sporadyczny kaszel, szybszy oddech) to nie dostałby zastrzyku i nadal by żył - wiec obwinia się ze dopuściła do tego ze w ogóle zachorował (kot protestował gdy karma była z odrobina wody i gdy leżała już jakiś czas w miscie- musiał mieć świeże, lekko chłodne) wiec obwinia się ze pewnie przez to w ogóle zachorował i umarł... ale czy to możliwe żeby chłodne jedzenie które jadł od 2lat i nie miał problemów, mogło doprowadzić do śmierci ? Potem obwinia się ze jeśli to jednak było coś poważniejszego - serce to ze to przez brak badań krwi...(już wtedy zapomina ze przed chwila mówiła ze kot bardzo się stresował i bała się ze coś mu się stanie) Ogólnie obwinia się o wszystko co jest możliwe w tej sytuacji.

Z drugiej strony czy ze zwykłego badania krwi wyszłyby problemy z sercem?krzepliwością? Jeśli wcześniej nie działo się nic co mogłoby wskazywać na takie właśnie problemy u kota.

Czy to możliwe ze to lekko chłodne jedzenie (nie zimne lodowate ale tez nie zupełnie ciepłe) doprowadziło do aż tak poważnego zachorowania ze kot umarł ?

Do tego babcia poznała na działce panią która jest kociarą, zaczęły rozmawiać i babcia opowiedziała jej swoją historie i pani stwierdziła ze po takim czymś to sekcja jest obowiązkiem i oznaka odpowiedzialności ze strony właściciela... wiec babcia która nawet nie pomyślała o sekcji w tamtym momencie jeszcze bardziej się załamała i utwierdziła w przekonaniu ze to wszystko jej wina bo to ona była odpowiedzialna za kota.

Przeprowadziłam się do babci na jakiś czas, więc ma wsparcie, ja bardzo dobrze ją rozumiem ale przez to ze nie było sekcji, to nie wiem jakimi argumentami mogę do niej trafić bo przeciez sama nie wiem co tak naprawdę się stało, każdy mój argument jest odpierany wyrzutami sumienia które wyżej wymieniłam ze gdyby...to by... itd. i babcia nadal nie może sobie wybaczyć tego ze tak się stało.

tekla87

 
Posty: 7
Od: Nie kwi 18, 2021 23:33

Post » Nie cze 06, 2021 9:06 Re: wstrząs anafilaktyczny :(

Pytałam się o sytuację Twojej babci bo żałoba jest jak najbardziej naturalna po śmierci ukochanego kota, szczególnie gdy nastąpiła ona w tak dramatycznych okolicznościach, ale gdy nasilenie smutku jest bardzo duże, długo się utrzymuje, pojawia się stałe obwinianie się o tą śmierć - to czasem żałoba idzie w parze z pełnoobjawową depresją, a to bardzo złe połączenie, szczególnie gdy taka osoba jest starsza a kot był jej jedynym towarzyszem. Ale tak czy owak jest to sytuacja gdy trzeba zachować szczególną czujność.

Absolutnie nie sądzę by chłodne jedzenie miało tu jakiekolwiek znaczenie, tym bardziej że kot był do niego przyzwyczajony.
Badanie krwi mogło potencjalnie dać sporo informacji (pewne parametry się zmieniają przy poważnej chorobie serca, infekcjach, mogłoby wykazać np. niedokrwistość), ale jak rozumiem to nie Twoja babcia ich odmówiła tylko wet tego badania nie zrobił. Mogło też nic nie wykazać.
Koleżanka głupoty gada (albo Twoja babcia tak to odebrała w swoim obecnym stanie), sekcja w Waszym przypadku nie miałaby nic wspólnego z obowiązkiem i odpowiedzialnością - mogłaby tylko wyjaśnić co się stało. Ale też nie musiała. Czy dałaby spokój Twojej babci? Nie jestem przekonana na obecnym etapie. Wyszłaby wada serca - martwiłaby się że nie poszła wcześniej. Wyszłaby choroba płuc - to samo. Wet by nic nie znalazł i ocenił że to prawdopodobnie wstrząs - też by jej to nie uspokoiło obecnie.

Aż takie zapętlenie się w wrzutach sumienia i obwinianiu jak piszesz, nie wiem jak to wygląda na co dzień i jak Twoja babcia poza tym funkcjonuje, czy tylko o tym myśli, jest bardzo przygnębiona i nie potrafi oderwać od tego myśli - czy po prostu czasem ją to dopada, ale to co piszesz brzmi niepokojąco i nie wydaje mi się by na obecnym etapie jakiekolwiek argumenty coś mogły dać. Nie wiem jaką osobowość ma Twoja babcia, no nic o tym nie wiem, więc straszyć nie chcę - ale to mi tak intuicyjnie mocno pachnie depresją i to bardzo mocną, fatalnie połączoną z utratą przyjaciela i zalewem poczucia winy. Ja zawodowo mam do czynienia m.in. z osobami z depresją, osobiście też, w mojej bliskiej rodzinie był także przypadek gdy śmierć ukochanych królików była ostatnią kroplą dla starszego człowieka która przelała czarę. Jestem na takie rzeczy wyczulona. Może w Waszym przypadku za bardzo, ale to co piszesz bardzo mi czerwoną lampkę zapala.
Twoja babcia zgodziłaby się pogadać z lekarzem?

Blue

 
Posty: 21300
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Wto cze 08, 2021 23:30 Re: wstrząs anafilaktyczny :(

Więc tak, babcia na codzień ma wiele zajęć czy to serial, krzyżówki, książka, działka. Jednak przez pandemie za bardzo z nikim się nie widuje, a nawet jak pandemii nie było to jedyne dłuższe wyjścia to były właśnie na działkę raz na jakiś czas gdy pogoda dopisywała bo kot jak to babcia mówiła bardzo tęsknił i jak tylko się ubierała to stał przy drzwiach, a później po powrocie tak samo witał ja w drzwiach wiec nawet za bardzo nie chciała nigdy na długo wychodzić... Mówiłam jej delikatnie o psychologu ale twierdzi ze nie jest to potrzebne. Nie mówi o tym zdarzeniu codziennie, żyje „normalnie” uśmiecha się, często żartujemy, ale nie ogląda zdjęć kota i nie mówi o nim za wiele bo wtedy od razu płacze i znowu się zaczyna obwiniane. Ale tak z 2/3 razy w miesiącu ma taki czas ze zachowuje się jakby to miało miejsce wczoraj - płacz, wyrzuty sumienia, wymienia mi na glos co by było gdyby, ze mogła to mogła tamto, jakby wszytko nagle wraca.

Zastanawiałam się czy nie chciałaby uratować kolejnego kotka, nawet ostatnio ja o to spytałam. Powiedziała ze bardzo by chciała bo bardzo brakuje jej tej codzienności z kotem, wspólnych rytuałów i po prostu spędzania z „kimś” czasu bo wiem ze babcia z kotem dużo rozmawiała, był jej przyjacielem i towarzyszem codziennego „zwykłego” życia które przez te rytuały było właśnie niezwykłe, lepsze, bogatsze i mniej samotne. Ale i właśnie pojawia się ale, mimo ze babcia bardzo chce mieć kota to z tego co mówi bardziej boi się ze znowu się coś stanie, ze przez ta traumę „zwariuje” przy kolejnym kocie i będzie wszystko monitorować z jeszcze większa dokładnością, ciagle sprawdzać czy mu coś aby nie dolega, doszukiwać się jakiejś choroby itd I jeszcze boi się ze na każdym kroku nowy kotek będzie jej przypomniał poprzedniego w tym złym sensie - ze będzie przypominał o tym zdarzeniu.

Myśle wiec ze chyba nie brakuje jej kota jako takiego, a brakuje jej tego konkretnego kota, który niestety już nie wróci. Babcia czytała wierszyki o kocie „który wróci w innym futerku” ale nie wiem czy jest gotowa na to ze kolejny kotek może mieć zupełnie inny charakter, chociaz porównań do „poprzedników” chyba nie da się nigdy uniknąć...

tekla87

 
Posty: 7
Od: Nie kwi 18, 2021 23:33




Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Blue, Google [Bot], Karolinap777, kocia_mendka, kocikocidrapki, KotSib, maryniaj, MB&Ofelia, misiulka, NitkaQ i 103 gości