Zaczęłam czytać wątek. Do końca jeszcze daleko.
Ale. Tak na gorąco.
Ja szukałam kotki wolnożyjącej tzw. dzikiej. W Warszawie.
Ogrynia żyła na Mokotowie Górnym przy ul. Narbutta. Po odłowieniu została przewieziona w okolice Politechniki, przy ul. Sędziowskiej.
Stamtąd uciekła. Znalazłam ją prawie przy Dworcu Zachodnim.
W piwnicy przy ulicy Sękocińskiej. Po 5 miesiącach.
Ogrynia uciekła z piwnicy-szpitaliku od Ś. P. Delfinki. Delfinki zabiegi wahadełkowe dały Jej diagnozę, że kotka nie żyje. Dlatego poszłam do "prawdziwego" jasnowidza.
Jasnowidz, u którego byłam też zaczął od tego, że kotka żyje. Wskazał mi drogę, którą wędruje. Trochę mi się wydała niewiarygodna, ale porozwieszałam tam ogłoszenia. I dzięki jednemu z nich się odnalazła.
Ogrynia wędrowała przez ok. 4 tygodnie przed siebie, aż trafiła na podwórko przy Sękocińskiej. Tam było otwarte piwniczne okienko. Zauważyła ją, bardzo wychudzoną Pani wychodząca z psem. W domu miała jeszcze dwa koty. Przyniosła jeść. I Ogrynia tam została.
Pewnego dnia, Pani przechodziła ulicą, całkiem odległą od piwnicy, gdzie wisiało ogłoszenie (ulicą wskazaną przez jasnowidza). Zadzwoniła pod podane telefony. I tak Ogrynia przeżyła u mnie w domu 7 lat. Umarła w listopadzie ub. r.
Od tego czasu zdarzało mi się pomagać w odnalezieniu kilku kotów.
Sauron na Żoliborzu odnalazł się po 3 miesiącach ok 300 m od domu. Dzięki dzieciom. Zauważyły kota i zadzwoniły.
Racuch zaginął w Otwocku, odnalazł się w Karczewie. Dzięki wydarzeniu na FB. (UWAGA! mało udostępnień Bobiego w ostatnim czasie)
Kotek pod Lublinem odnalazły go dzieci. Po chyba 3 miesiącach.
Dzięki ulotkom wrzucanym do skrzynek.
Po co to piszę?
Żeby pokazać, że różne bywają przypadki. Większość kotów odnajduje się.
Trzeba cierpliwie szukać, często w najdziwniejszych miejscach i nie lekceważyć żadnych sygnałów, nawet tych niedorzecznych.
gusiek1 pisze:Myśleliśmy o tym aby wziąć Haneczkę. Jeśli Haneczka da się wziąć mnie czy Tz na ręce to spróbujemy.
Ja chodziłam z drugą kotką, ale w transporterze. Gdy wołałam Ogrynię, wtedy Babunia miauczała.
Sugeruję ew. skropienie butów walerianą, ale wtedy mogą biegać za nami wszelkie koty.