» Pon paź 30, 2017 16:45
Re: koncentrator tlenu - wypożyczalnia Warszawa
Wróciłyśmy, obie żywe. Dzięki za kciuki!
Oczywiście Basia posikana, ale była bardzo dzielna i dała radę. Teraz siedzi w namiocie i marudzi..., ale lekarka poleciła, żeby choć trochę się dotleniła po tej eskapadzie.
Jest źle.
Nie wiem jeszcze czy lepiej czy gorzej od poprzedniego badania, bo nie dostałam wcześniejszych zdjęć płuc, jak tylko mail dotrze przesyłam je do Vetcardii i się okaże.
Płynu nie ma, ale płuca wyglądają jak nasiąknięta gąbka. Cytuję z karty wizyty: "nacieczenia w polach płucnych bronchogram powietrzny".
Po kolei... może chaotycznie i z błędami w nazwach, kiepska jestem w zapamiętywaniu tych specjalistycznych sformułowań.
Z tego co opowiedziałam o leczeniu, zachowaniu, na podstawie badań krwi, lekarka stawia na chorobę autoimmunologiczną spowodowaną stresem związanym z naszą nieobecnością urlopową.
Zrobiła usg i raczej ok wszystko. Powiedziałam o wolnym sercu, serce też raczej ok jej zdaniem.
Potwierdziła to, o czym pisała megan72, że przy tylu antybiotykach, każdy o innym spektrum rażenia i raczej z grubej rury, któryś powinien zadziałać. Unidox potrzebuje więcej czasu więc mam taką cichą nadzieję, że może dzisiaj zaczął działać, bo Basia od rana jakby bardziej bystra i żywotna była, ale jednak słaba i ten oddech szybki.
Proponowała zrobienie popłuczyn??? z oskrzeli (bardziej "wartościowe" badanie w przypadku Basi od wymazu z tchawicy, daje lepsze wyniki, które są po tygodniu od pobrania wydzieliny? coś się wstrzykuje rurką, miesza i pobiera z oskrzeli). Ale Baśka jest na to teraz za słaba. Na pewno potrzebny będzie anestezjolog przy jej problemach oddechowych.
Miałam do wyboru:
1. wzmocnić Basię do badania - 5 dniowa sterydoterapia - tabletki zamiast zastrzyku, bo gdyby coś było nie tak mogę od razu odstawić steryd.
Plusy - będzie silniejsza i są większe szanse, że przeżyje badanie. Minusy - nie można przeprowadzić badania w czasie kiedy podawany jest steryd i kilka dni po, a jeśli nic się nie poprawi będzie jeszcze słabsza i badanie bardziej ryzykowne.
2. ryzykować z popłuczynami w jej obecnym stanie - najszybciej mogłoby się odbyć jutro - i od razu wejść ze sterydem.
Wybrałam opcję pierwszą. Nie chcę ryzykować. Poza tym tak jak pisała Blue, jeśli dobrze zrozumiałam, steryd powinien pomóc w leczeniu, poprawić wentylację płuc czyli oddech powinien być ciut lepszy?
Robaczyca płuc - zaczynam polować na kupy do badania, żeby wyeliminować tę opcję.
Grzybica - raczej nie, co prawda nie widać jej jednoznacznie w RTG, ale lekarka stwierdziła, że gdyby to był grzyb, Basia powinna się pogorszyć po sterydzie, który dostała w zastrzyku o działaniu 5. dniowym na wcześniejszym etapie leczenia - ja nie widziałam wtedy pogorszenia, wręcz ciut lepiej było.
Tak... generalnie niewiele więcej wiadomo na teraz, poza tym, że leczenie w takich przypadkach jest długie i niczego nie można przewidzieć.
Walczymy dalej, a ja przebieram nogami, żeby dostać poprzednie RTG do porównania czy zapalenie się zmniejszyło, jest dalej jak było, czy może niestety pogalopowało dalej.
Na teraz:
jeden antybiotyk Unidox zostaje - Marbocyl wypada
Teofilina zostaje
dochodzi steryd Encortolon 2 x dzienie x 1/2 tabletki
dochodzi Upcard - w celu wspomagania funkcji nerek.
PS. W trakcie pisania dzwoniła nasza wetka, przesłałam jej dzisiejsze RTG i powiedziała, że na pewno nie jest gorzej, a nawet ciut lepiej, tylko boczne zdjęcie, na którym lepiej widać jest lekko poruszone. Generalnie zgadza się z wetką z Vetcardii, ale sugeruje, że dawka sterydu jest jej zdaniem za mała, żeby miał skutecznie zadziałać. No i jestem w rozkroku... Kogo słuchać...
Baśkę wypuściłam z namiotu i rzuciła się na jedzenie z unidoxem w środku :::)))
Lecę do apteki po Encortolon.