Czy odrobaczanie może zabić kociaka?

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Wto sty 06, 2009 12:42 Czy odrobaczanie może zabić kociaka?

Jestem załamana ,już drugi kociak z Bartyckiem odszedł nam za TM.Jeden z zapaleniem płuc.A teraz drugi 01 stycznia pojechał do nowego domu.
Domek super ,mieli kotkę ,odeszła na mocznicę.Kociak pojechał zdrowy,przynajmniej tak wszystko wyglądało.Ponieważ był leczony na kk,odrobaczanie lekarz trochę przełożył.Kociak pojechał ,a w drogę dostał drontal który mial dostać po jakimś tygodniu ,dostał wczoraj dzisiaj rano już nie żył. :(
Jestem wściekła i załamana .

Henia

 
Posty: 3066
Od: Pt mar 10, 2006 14:29
Lokalizacja: Warszawa-Muranów

Post » Wto sty 06, 2009 12:46

Jak najbardziej - odrobaczenie może zabić kota, zwłaszcza kociaka.

Znam przypadek zejścia po strongholdzie (dorosła kotka), prawdopodobnie nietypowa reakcja organizmu.
Można przesadzić z dawką odrobaczacza :( a jeżeli kociak był mocno zarobaczony, to wytrucie wszystkich obcych na raz też może zabić, zwłaszcza, jeżeli nie było kupy, robaki zaczęły się rozkładać w jelitach i uwolniły toksyny.

Były już posty na forum na ten temat...

Jana

 
Posty: 32148
Od: Pt sty 03, 2003 19:59
Lokalizacja: Warszawa (Koło)

Post » Wto sty 06, 2009 12:54

może
ale dokładnie nie odrobaczenie co toksyny z rozkładających się robali
jeśli kociak nie wydali obcych, a będą się oni rozkładali w jelitach, to może go to zabić

ważne jest podanie parafiny po odrobaczeniu i pilnowanie czy się kociak załatwił, jak nie, po kilku godzinach znów parafina
i tak do skutku, z lewatywa włącznie
Obrazek
http://www.forastero.pl hodowla kotów brytyjskich

Mysza

Avatar użytkownika
 
Posty: 39652
Od: Pon cze 02, 2003 10:17
Lokalizacja: prawie Kraków

Post » Wto sty 06, 2009 12:59

Mysza pisze:może
ale dokładnie nie odrobaczenie co toksyny z rozkładających się robali
jeśli kociak nie wydali obcych, a będą się oni rozkładali w jelitach, to może go to zabić

ważne jest podanie parafiny po odrobaczeniu i pilnowanie czy się kociak załatwił, jak nie, po kilku godzinach znów parafina
i tak do skutku, z lewatywa włącznie


Moja Chou przez to była już 3 łapkami za TM.. Mimo, że kupki były, ale bez robali.

Yzalbe

 
Posty: 929
Od: Wto lis 18, 2003 16:12

Post » Wto sty 06, 2009 13:05

Odrobaczenie samo w sobie również może zabić. Zwłaszcza środkami typu stronghold, zwłaszcza jak kot jest nadwrażliwy na substancję czynną.
Pipetka o nazwie "kot" zawiera środek na 7 kg kota. Jeśli podamy go podrostkowi, dawka będzie sporo przekroczona.

Ja zabiłam tak kota (ważył 2 kg z hakiem). Drgawki i wymioty pojawiły się od razu. Oczywiście sekcja ujawniła pełno martwych robali w brzuchu - więc nawet gdyby przeżył dawkę, to mogłyby go dobić toksyny.

Teraz nawet najlepszemu wetowi nie pozwalam samodzielnie odrobaczać/odpchlić moich kotów. Musze sama sprawdzić dawki.

Rustie

 
Posty: 2394
Od: Wto paź 21, 2003 6:11
Lokalizacja: Kraków

Post » Wto sty 06, 2009 13:21

Słyszałam o przypadkach śmierci po środkach odrobaczających podawanych na skórę i nie dawkowanych ściśle według wagi, ale...
zawsze tłumaczono mi że to bzdury.

W listopadzie miałam w domu piękną, wypasioną, zdrowiznę - szylkretkę Naszę. Miała świerzb (nieduży) i nie była odrobaczana. Wazyła 1,2 kg.
Naszka natychmiast znalazła dom, ale Pani prosiła, zeby koteczce usunąc świerzb uszny i robale, bo ona nie ma doświadczenia.

Normalnie podałabym jej odrobaczacze w tabl lub pascie - kilka razy albo odrobaczałabym homeopatią ( to trwa trochę), uszy czyściłabym oliwą z czosnkiem aż do skutku i podawałabym sulfur homeopatyczny.

Ale... znowu posłuchałam rad innych osób z dużym doświadczeniem.
Poszłam do weta, gdzie kotka była zbadana i zważona - dostała Advocate dla kotów od 1kg do 4 kg.
Pytałam, czy nie lepiej byłoby podac połowy dawki, ale wet zaprzeczył.
W sobotę dostała lek na skórę, w poniedziałek miała mniejszy apetyt i wydalała martwe glisty.
W środę byłam u weta -stwierdził że to niestrawnosc i nawet jej nie nawodnił, zeby oczyścic z toksyn, w piątek znowu byłam u weta, bo dostała okropnej sraczki, ale dostała jakieś smecty.
Potem juz było coraz gorzej - wylądowałysmy w sobote w szpitalu, kotka dostała mnóstwo leków, kroplówek. We środę było ciut lepiej a potem znowu tylko gorzej. Przez tydzień była karmiona na siłę. Postepowałam zgodnie z poradami weta. Miała zrobione wszystkie badania oprócz - biochemii na nerki - bo wet stweirdził, ze to na pewno nie zatrucie!!!
Naszka umarła - toksyny z robaków i advokata zniszczyły jej nerki. Przed śmiercią w końcu zrobiono jej te badania - miała straszną mocznicę. Wazyła 0,69dag.


Zróbcie doświadczenie - wylejcie krople,dwie któregos z tych leków typu - Stronghold lub Advocate np na lakierowany, politurowany stół - zobaczycie co się stanie.
Dawka takiej trucizny dostaje się bezpośrednio do krwi kota i krązy po organizmie - straszne po prostu.

:(
ObrazekAnda i koty Obrazek

Anda

 
Posty: 10081
Od: Pon lut 02, 2004 14:46
Lokalizacja: Lublin

Post » Wto sty 06, 2009 13:26

No tak ale ten jednego dnia dostał proszek (drontal jest dość znany)a następnego dnia kota nie było.Zaczynam się zastanawiać nad odławianiem dzikusków,ten pierwszy pewnie też by odszedł ,ale przypuszczam że stres mu w tym pomógł,a ten gdyby nie został odrobaczony pewnie by żył.

Henia

 
Posty: 3066
Od: Pt mar 10, 2006 14:29
Lokalizacja: Warszawa-Muranów

Post » Wto sty 06, 2009 13:29

Ten wątek trzeba podnosić i krzyczeć dużymi, czerwonymi literami.
Zwłaszcza o szkodliwości strongholdu i advocata, którymi weci ostatnio bardzo hojnie szafują, bo to takie skuteczne i wygodne środki :?. Słyszałam już co najmniej o kilku przypadkach śmierci kotów po tych środkach (i bynajmniej nie tylko na forum).
Najgorsze jest to, że dla wielu opiekunów wyrocznią jest wet, a strach przed robalami powoduje histeryczne odrobaczanie kota, kosztem jego zdrowia.

Sama podchodzę do odrobaczania (nawet dorosłych kotów) bardzo ostrożnie, a i tak zdarzyły mi się przypadki, kiedy kociak po połowie dawki pyrantelum ciężko odchorował, albo przy trzecim z kolei odrobaczeniu (po dwóch ostrożnych), tylko mocniejszym środkiem (w tym przypadku akurat był to flubenol) nastąpiło zatrucie organizmu, na szczęście kociaki udało się uratować. W przypadku pierwszego z nich wet (znana w całym kraju krakowska sława weterynaryjna!), był gotowy podać flubenol choremu na kk maleństwu z ogromnym brzuszkiem na pierwszej wizycie. :strach:
Złapaliśmy "sławę" za rękę, zanim to zrobił - i tylko temu Wirus (bo to o niego chodziło) zawdzięcza życie. Odrobaczony po kilku dniach, połową dawki pyrantelum, odchorował to tak, że konieczne były kroplówki. Mimo parafiny, siemienia lnianego itd.

Nasza rezydentka Myśka przez innego polecanego krakowskiego weta została na wejściu (zaraz po zabraniu z ulicy) odrobaczona strongholdem - najprawdopodobniej temu zawdzięczamy drastyczne pogorszenie stanu jej płuc i stanu zdrowia w ogóle.

Ciekawa jestem, ile jest na forum kotów, które odrobaczanie tymi środkami ciężko odchorowały, albo wręcz go nie przeżyły. I ile z pozornie tajemniczych śmierci kotów to bezpośrednie lub odsunięte w czasie następstwa tych (i innych) leków.

Edit 7.02.2011.
Tym razem profender. Bezinteresownych forumowych adwokatów koncernów farmaceutycznych uprasza się o niekomentowanie, że nie było dowodów. :-(
Kolejny kot [']
viewtopic.php?f=1&t=123805&start=0
Ostatnio edytowano Pon lut 07, 2011 15:36 przez Nordstjerna, łącznie edytowano 1 raz
Zanim odrobaczysz, poczytaj:
viewtopic.php?t=86719
i zanim nafaszerujesz kota metronidazolem, sprawdź, czy nie ma zwyczajnie alergii na gluten...

Nordstjerna

 
Posty: 3012
Od: Czw lip 06, 2006 20:52
Lokalizacja: Kraków ProKOCIm

Post » Wto sty 06, 2009 13:50

Rustie pisze:Drgawki i wymioty pojawiły się od razu.

To prawdopodobnie objaw wstrząsu i jak pisała Jana "nietypowa reakcja organizmu".
Niektóre środki zawierają substancje, które mogą być niebezpieczne na przykład dla niektórych ras psów. Takim środkiem jest np. moksydektyna (zawarta np. w preparatach Advocate i Milbamex).
Kotom z kolei szkodzi permetryna (Adventix - dla psów) i był na forum opisany przypadek tragicznej (?) pomyłki weta, który podał ten środek (zamiast Advantage) kotom.

Od weta usłyszałam, że środki insektobójcze ze względu na specyfikę działania i barierę krew-mózg, którą przenikają tylko w niewielkim stopniu są stosunkowo bezpieczne dla ssaków. Stąd taki duży "rozrzut" - taka sama dawka może być podana zwierzakom o wadze (na przykład) od 2,5 kg do 7 kg.

Ja bym nie demonizowała samych środków, raczej zwróciłabym uwagę na "okoliczności towarzyszące" - czyli właśnie stan zdrowia i ewentualnego zarobaczenia delikwenta. Czyli nie tylko "czym" ale "jak i kiedy" a nie "szybko i skutecznie".

Do niedawna wszyscy zachwycali się oridermylem i żałowali, że został wycofany a tymczasem zawarty w nim lindan ma udokumentowane działanie kancerogenne.
OUT OF ORDER Obrazek

pixie65

 
Posty: 17842
Od: Czw paź 20, 2005 9:53

Post » Wto sty 06, 2009 13:54

Bardzo przeżyłam śmierć Naszki.

A najbardziej bolało mnie to, że dopiero jak Nasza umarła, wet powiedział, ze to ewidentnie zatrucie Advocatem i toksynami robali. Że to sie zdarza i to nie tak rzadko.
Ma różne objawy od neurologicznych , wątrobowych czy nerkowych i czesto jest leczone jako osobna przypadłość.

Wcześniej robili nawet testy na białaczkę i mimo tego, że prosiłam o nerki, lekceważyli to co mówię, zapewniając mnie, ze to nie-moż-li-we.


Wolałabym, zeby Naszka miała robale i świerzb i żeby żyła!!!!!!!!!!!!!!
ObrazekAnda i koty Obrazek

Anda

 
Posty: 10081
Od: Pon lut 02, 2004 14:46
Lokalizacja: Lublin

Post » Wto sty 06, 2009 14:05

pixie65 pisze:Ja bym nie demonizowała samych środków, raczej zwróciłabym uwagę na "okoliczności towarzyszące" - czyli właśnie stan zdrowia i ewentualnego zarobaczenia delikwenta. Czyli nie tylko "czym" ale "jak i kiedy" a nie "szybko i skutecznie".
dokładnie

odrobaczać trzeba

trzeba tylko zwrócić uwagę na stan kota, środek, dawkę i reagować jeśli się podtruwa robalami
Obrazek
http://www.forastero.pl hodowla kotów brytyjskich

Mysza

Avatar użytkownika
 
Posty: 39652
Od: Pon cze 02, 2003 10:17
Lokalizacja: prawie Kraków

Post » Wto sty 06, 2009 14:08

Anda...Naszka dostawała "maść przeciw świerzbowi", jakiś "specjalny krem", w użyciu był też Novoscabin (środek dla ludzi)... i do tego Advocate. Nie chciałam tego mówić, ale...może było tego za dużo.
OUT OF ORDER Obrazek

pixie65

 
Posty: 17842
Od: Czw paź 20, 2005 9:53

Post » Wto sty 06, 2009 14:45

jak ja chcę czegoś nie mówić Pixie , to nie mówię... i tego się trzymam.

Novoscabinem pomalowałam raz, troszkę, bo ucho sie zaróżowiło, maść mam ale dla ludzi do oczu na nużeńca i też posmarowałam raz po rozmowie z wetem.
Ale pomyślałam, że to bez sensu skoro mam dac Advocate.

Ale byc może masz rację, co nie ma wpływu na to co napisałam wcześniej.
ObrazekAnda i koty Obrazek

Anda

 
Posty: 10081
Od: Pon lut 02, 2004 14:46
Lokalizacja: Lublin

Post » Wto sty 06, 2009 14:45

Czytam i oczy mi się otwierają ze zdumienia. Mój kociak jak miał 9 tygodni był odrobaczony Strongholdem. Potem już tylko Profenderem. Czy Profender też jest tak szkodliwy?

estre

 
Posty: 14678
Od: Pon sty 07, 2008 17:05
Lokalizacja: Katowice

Post » Wto sty 06, 2009 15:13

Najważniejsze, żeby lekarstwo nie było gorsze od choroby, weci często o tym zapominają.
Obrazek
Obrazek

mziel52

 
Posty: 9687
Od: Czw gru 27, 2007 20:51
Lokalizacja: W-wa Śródmiescie

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Amica, anka22, Blue, Cudak1, Google [Bot], Irlandzka Myszka, LittleDevils, madkiw, magnolia.bb, majencja, marta-po, Panna007, puszatek, Szukam_kotki, waanka i 105 gości