DT u Poddasza&Mamuśki - Burasia lepiej :) - Nowa Czarna ;)

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Wto maja 06, 2008 8:47 DT u Poddasza&Mamuśki - Burasia lepiej :) - Nowa Czarna ;)

Zaczęło się od Korabiewic i newslettera wysyłanego przez Vivę. Poddasze rzuciło jednym okiem w przerwie na kawę: "szukają transportu do Bydgoszczy dla dwóch kotów..." Hm... - pomyślało Poddasze, co o poranku nie przychodzi łatwo. - Mnichu! Czy do Gniewu przez Bydgoszcz będzie nam po drodze? - zapytało i dostało odpowiedź, że nie.

Dwa dni później Poddasze siedziało z Mnichem za kierownicą i z dwoma kotami na tylnym siedzeniu w drodze do Matahari. Kajko i Kama - zwane wcześniej Patyczakami - znalazły już swoje stałe domki. A Poddasze wsiąkło po czubek czuprynki i zakochało się w tych wszystkich mruczkach, srajdkach, prychaczach, drapaczach i w ich wielkich kocich oczach, często zapaćkanych ropką, załzawionych i zdziwionych nagłą odmianą ich kociego losu.

Ta jedna wyprawa postawiła świat Poddasza do góry nogami. Wkrótce za sprawą Olgi, Poddasze zaczęło pertraktować z Mamuśką. W odpowiedzi dostało jeden pokoik na cele kociego przedszkola. Pojawiły się kocyki, wywędrowała stara lodówka. Kilka dni później pojawiły się pierwsze dwa koty z lecznicy (a wcześniej z Korabiewic). I tak już zostało do dziś. Ino z 2 kotów zrobiło się 11... Z jednego pokoju zrobił się dom otwarty dla kociego nieszczęścia i dodatkowa awaryjna izolatka w domu Poddasza.

A Mnich teraz patrzy na to całe szaleństwo i planuje rytualne mordy na klepkach Poddasza. Ale póki co pomaga w wożeniu kociego towarzystwa do weterynarza, pomaga w dowożeniu żwirku i karmy z hurtowni do Mamuśki i modli się o koniec kociej bezdomności, co by Poddasze siedziało w końcu na tyłku w domu, było wyspane i miało czas...

Wszystkie z poniższych kotów czekają na swoje stałe domki!

U mamy Poddasza obecnie przebywają:
Obrazek
Pysio z interwencji z Babic Starych. - miał wracać na wolność po odrobaczaniu i szczepieniu, jednak tak bardzo płakał, że postanowiliśmy spróbować i poszukać dla niego fajnego domku. Kocurek od tego czasu wypiękniał. Z niektórymi kotami dobrze się dogaduje, ale wszczyna też małe kocie awantury ;) Zdecydowanie do domu bez psa. Uwielbia mizianki, ale również wymaga czasu, by przełamać pierwszy odruch ucieczki. Ur ok. połowy 2007r. FIV i FeLV ujemny. Pysio zaprezentuje swoją kryjówkę... i swoje ponętne brzusio... http://img190.imageshack.us/i/p8140293.mp4/ - WIRTUALNA OPIEKUNKA - pani Grażyna :)
Obrazek
Cykorka z Krzyczek. - Kotka, która dopiero po pół roku pobytu u nas przestała pacać nasze wyciągnięte ręce i prychać na widok człowieka. Teraz widać, że było to podyktowane wcześniejszymi złymi doświadczeniami a nie dziką naturą. Obecnie Cykorka lubi przesiadywać na kolanach i mruczy przepięknie. Wciąż jednak w jej przypadku trzeba sobie zasłużyć na zaufanie. Wymaga wyjątkowego opiekuna. http://img190.imageshack.us/i/p8140289.mp4/ Ur ok pocz. 2007r. FIV i FeLV ujemny.
Obrazek
Lilu z interwencji ze Skierniewic. - To nasza najbardziej magiczna z kotek. Trafiła do nas razem z Fruzią i Moną, jednak jej stan był tragiczny. Przez trzy miesiące trwała nasza walka o jej życie. Obecnie czuje się już dobrze. Wymaga jeszcze regularnych badań krwi. Jest wielkim miziakiem :) http://img190.imageshack.us/i/p8140294.mp4/ Raczej do domu bez innych kotów. Ur. ok. połowy 2007r. FIV i FeLV ujemny. - WIRTUALNA OPIEKUNKA - pani Renata :)
Obrazek
Buranio z wymiany kulturowej od Modjeski. - Buranio spróbował swojego szczęścia, ale ludzie go zawiedli. Ślicznie zaaklimatyzował się z kicią i psem labradorem... jednak opiekunowie nie stali się przyjaciółmi kiciusia, a my nie chciałyśmy skazywać tego pięknego miziaka indywidualistę na "koegzystencję" bez miłości i troski na jaką zasługuje. Buranio to wyjątkowy kocurek... Łagodny, pogodny i bardzo inteligentny i spragniony troski i własnego miejsca na świecie. Buranio to kot, który szuka przyjaciela, opiekuna, bratniej duszy. Kogoś, kto poświęci mu czas i swoje serce. bo Buranio zasługuje na to... i na wiele więcej... A tu filmik instruktarzowy - co Buranio lubi najbardziej (między innymi - przeczołgać człowieka po całym przedpokoju) http://img190.imageshack.us/i/p8140272.mp4/ .Na drugim filmiku ciąg dalszy mizianek Burania. Na końcu widać Aliena rodem z Archiwum X To nasz Space Kot - znany jako Maryś vel Wafel i jego izolatka widziana oczami pozostałych kocich tymczasików. http://img190.imageshack.us/i/p8140274.mp4/
Obrazek
Bury kotecek - trafił do nas 2.02.2010 prosto z Koterii. Dopiero się poznajemy. Jest wykastrowany i ma ujemne testy na FIV i FeLV. Został już zaszczepiony. Póki co - bardzo wystraszony, ale uwielbia mizianki. Bardzo potrzebuje ciepła. http://yfrog.us/jtp2040009z oraz http://yfrog.us/jwp2040027z
Obrazek
Bura Kicia - Trafiła do nas 2.02.2010 prosto z Koterii. Dopiero się poznajemy. Bura uwielbia gadać :) Jest bardzo proludzka. Szybko się aklimatyzuje :) Do szczęścia wystarczy jej pełna miseczka, kuwetka, człowiek i elektryczna podusia :D http://yfrog.us/58p2040035z oraz http://yfrog.us/jbp2040041z
Obrazek
Czarna kocurrra - Trafiła do nas dzięki 15piętro. Kicia ma ok 6 lat (sądząc po ząbkach), ale patrząc na charakter wydaje się być młodsza. Jest jeszcze bardzo wystraszona i zestresowana. Taki kłębek nerwów. Lubi się bawić, daje się miziać. Testy na FIV i FeLV ujemne. Wysterylizowana. Czeka na szczepienie.

plus prywatny pies Mamuśki - Kubuś, zabrany ze schroniska na Paluchu.

U Poddasza obecnie przebywa:
BRAK
plus prywatne trzy kociszcze Poddasza - Roxi (z fundacji Canis), Marusia (z Kocichadopcji a wcześniej ze schroniska w Korabiewicach)

Od września 2007 roku (bo wtedy zaczęło się to kocie szaleństwo) za Tęczowy Most odeszły:
Obrazek
Minutka z Korabiewic... [*] - mocznica - GRUDZIEŃ 2007
Obrazek
Gacuś z nikąd... [*] - FIP dwupostaciowy - STYCZEŃ 2008
Obrazek
Misio z Korabiewic [*] - ukochany kot mojej mamy... obrzęk płuc będący powikłaniem w czasie leczenia mocznicy, obrzęk pojawił się niespodziewanie, gdy kiciuś wracał już do zdrowia - MARZEC 2009
Obrazek
Marcyś z lecznicy koło Mamuśki [*] - białaczka - LISTOPAD 2009 http://img190.imageshack.us/i/p8140234.mp4/
http://img190.imageshack.us/i/p8140236.mp4/

oraz kociste, które przez ułamek promienia były w moim domu i w moim serduchu i za którymi równie mocno tęsknię:
Obrazek
Czarnutka z interwencji z lecznicy na Białobrzeskiej... [*] - wada genetyczna nerek - STYCZEŃ 2008 - z DT u Norki13. Poddasze było dla niej TDT na weekend.
Obrazek
Tarusia z Korabiewic... [*] - mocznica - z DT u Matahari. Poddasze było dla niej TDT na jeden dzień...

Od września 2007 roku do chwili obecnej udało się wyszperać dobre domki dla:
Obrazek
Nelly vel Dzikuski z Korabiewic. - WRZESIEŃ 2007
Obrazek
Siwej z Korabiewic. - PAŹDZIERNIK 2007
Obrazek
Mimi z Korabiewic... [*] - zdjęcie z jej własnego domku - LISTOPAD 2007
Obrazek
Chaberki (tymczasowy tymczasik) - GRUDZIEŃ 2007
Obrazek
Wisienki z Korabiewic (trafiła do nowego domku z Marzanką) - GRUDZIEŃ 2007
Obrazek
Marzanki z Korabiewic (trafiła do nowego domku razem z Wisienką) - GRUDZIEŃ 2007
Obrazek
Salmy z Korabiewic. - zdjęcie z jej własnego domku - STYCZEŃ 2008
Obrazek
Niuni i Ciapka (weekendowy tymczasik) - LUTY 2008
Obrazek
Pieszczoszki z Korabiewic. - LUTY 2008
Obrazek
Andżeliki z interwencji z Babic Starych. - LUTY 2008
Obrazek
Figi z Korabiewic. - zdjęcie z jej własnego domku - KWIECIEŃ 2008
Obrazek
Basi z lecznicy koło Mamuśki. - CZERWIEC 2008
Obrazek
Whiskasa z interwencji ze Skierniewic. - SIERPIEŃ 2008
Obrazek
Milusia od mamy007. - zdjęcie z nowego domku wraz z nowym kocim kumplem. - PAŹDZIERNIK 2008
Obrazek
Maja od mamy007 - GRUDZIEŃ 2008
Obrazek
Mila od mamy007 - STYCZEŃ 2009
Obrazek
Marusia z Korabiewic. - MARZEC 2009
Obrazek
Mona z interwencji ze Skierniewic. (trafiła do nowego domku razem z Fruzią) - KWIECIEŃ 2009
Obrazek
Fruzia z interwencji ze Skierniewic. (trafiła do nowego domku razem z Moną) - KWIECIEŃ 2009
Obrazek
Mela z lecznicy koło Mamuśki. - MAJ 2009
Obrazek
Hopcia z interwencji z Babic Starych. - STYCZEŃ 2010


A to nasz banerek:
ruru pisze:baner dla koteczków:
Obrazek
Kod: Zaznacz cały
[URL=http://tiny.pl/6pfx][IMG]http://images31.fotosik.pl/421/1e4ad83129f0f99f.jpg[/IMG][/URL]

:ok: :ok: :ok: :ok: :1luvu: :ok: :ok: :ok:
Ostatnio edytowano Pon lut 15, 2010 20:59 przez Poddasze, łącznie edytowano 68 razy
ObrazekObrazek
ObrazekObrazek
Zapraszam na bazarek Kotów i Spółki :) http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=20&t=144346

Poddasze

 
Posty: 5773
Od: Śro sty 18, 2006 19:07
Lokalizacja: Warszawa

Post » Wto maja 06, 2008 9:09

Poddasze dla tych co odeszli [']

a dla ciebie dla Mamuski za to co robicie ,za wielkie serducho wielkie uznanie i :1luvu:
Obrazek

dorcia44

 
Posty: 43279
Od: Pt maja 19, 2006 20:20
Lokalizacja: Warszawa

Post » Wto maja 06, 2008 11:41

Te odejścia pozostawiły po sobie ślad, którego nie potrafię w sobie zatrzeć kolejnymi uratowanymi mruczkami. Jak jakaś szrama na twarzy, która przypomina o sobie z każdym zerknięciem w lustro.

:(

Ale nie wyobrażam sobie teraz, żeby w moim życiu zabrakło tego całego kociego zamieszania.
ObrazekObrazek
ObrazekObrazek
Zapraszam na bazarek Kotów i Spółki :) http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=20&t=144346

Poddasze

 
Posty: 5773
Od: Śro sty 18, 2006 19:07
Lokalizacja: Warszawa

Post » Wto maja 06, 2008 11:51

Gleboki uklon!
Dorota, Mru(czek), Chipolit, Norka, O'Gon (Burak); Balbina, Tygrysiunia, Bolek i Coco za TM

Dorota

 
Posty: 66971
Od: Pon maja 20, 2002 13:49
Lokalizacja: Olsztyn

Post » Wto maja 06, 2008 12:10

Poddasze pisze:Ale nie wyobrażam sobie teraz, żeby w moim życiu zabrakło tego całego kociego zamieszania.


Bo to tak właśnie jest...

Uschi

 
Posty: 11021
Od: Śro kwi 12, 2006 16:17
Lokalizacja: Warszawa-Piaski

Post » Wto maja 06, 2008 12:49

...
ObrazekObrazek
ObrazekObrazek
Zapraszam na bazarek Kotów i Spółki :) http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=20&t=144346

Poddasze

 
Posty: 5773
Od: Śro sty 18, 2006 19:07
Lokalizacja: Warszawa

Post » Nie lis 02, 2008 12:34

dawno mnie nie było, ale i wakacje nie sprzyjały adopcjom. dopiero wrzesień i październik przyniósł dwa domki - jeden dla Whiskasa a drugi dla Milusia.

Kociszcze czują się dobrze pomimo zapełnienia wszystkich awaryjnych miejscówek.

Poddasze i mamuśka są z kolei na początku drogi i walki z białaczką Marcysia. Poddasze obiecało sobie, że jak Marcyś wyzdrowieje to zaczynając nowe życie bez plusa na teście będzie zwany Waflem. Póki co walczymy z rozwolnieniem i podajemy Interferon w połączeniu z lakcitem i Omegą (którą pewnie będziemy stosować zamiennie ze Scanomune). Kotuś jest na antybiotyku z powodu wysokich leukocytów i ogólnego stanu. Dostał też Ornipural choć stan nerek i wątroby jest w zasadzie bez zarzutu. Mamy jednak nadzieję, że kombinacja leków z różnymi ich drogami działania pozwoli Marcysiowi na szansę. Bo tylko o to teraz chodzi. Żeby miał szansę powalczyć z białaczką. Marcyś polubił psa mamy. jest więc nadzieja, że jak trafi się domek bez kotów tylko z przyjaznym psiakiem - że będzie szansa na ratunek i własny domek. Ale póki co - walczymy do wtorku z rozwolnieniem.

U Cykorki i Lilu jest wysoki poziom leukocytów. Będą więc panny pod obserwacją i powtórzymy badania krwi na pewno za miesiąc. Póki co nie widać żadnych objawów (jedynym objawem może być u Cykorki posikiwanie na legowisko - dzieje się to jednak barddzo rzadko. niemniej jednak będziemy w najbliższym czasie polować na siuuuu i zobaczymy jak pęcherz moczowy sobie radzi)

Fruzię udało mi się pogłaskać. Bywam u mamy średnio 2-3 razy w tygodniu i za kazdym razem poluję na chwilę w której Fruzia jest bardziej rozespana i mniej czujna. Zaczęło jej to chyba sprawiać przyjemność. Mruży ostatnio oczka i nadstawia karczek, ale nadal jest cykorem.

Mona szaleje na widok mój i mamy. nadtsawia kuperek do mizianek, nawołuje do siebie. I.... daje się brać na ręce!!! :D to o tyle niesamowite, że była całkowitym dzikusem w lutym tego roku. Jak odszedł Whiskas... który nie ukrywam nauczył kocie cykory jak mizianie może być przyjemne - Mona przejęła jego rolę w stadzie :) Gada tak samo jak on i tak samo jak on potrzebuje głaskania i tulenia.

Whiskas był pierwszym tak miziastym kotem w tym stadzie. Zawdzięczam mu połowę pracy jaką potem musiałam wykonać :) Przygotowywał mi każdego dnia pole do pracy. Kociste z początku patrzyły na niego jak na wariata, ale z czasem liczba par oczu w totalnym osłupieniu zmniejszała się na korzyść przymrużonych z przyjemności :)
ObrazekObrazek
ObrazekObrazek
Zapraszam na bazarek Kotów i Spółki :) http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=20&t=144346

Poddasze

 
Posty: 5773
Od: Śro sty 18, 2006 19:07
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro lis 05, 2008 20:49

Marusia uznała, że ma w nosie leczenie i wszystkie Scanomune świata. Znowu pokasłuje. Za to dla odmiany od kilku dni oczy wyglądają prześlicznie. nie muszę już 4 dzień zapuszczać żadnych kropli. To chyba najdłuższa przerwa w podawaniu kropelek.

generlanie nastrój panna ma dość diaboliczny. najpierw mruczy jak traktorek tylko po to, by za chwilę stanąć na drodze Pana Malutkiego i walnąć go z liścia prosto między zdziwione oczęta.

U Mamuśki Marcyś w końcu opanował kwestie kuperkowe i póki co nie stawia stempelków po całym pokoju. Wciąż nie wiemy, czy rozwolnienie ustąpiło a kotuś udeptuje te kupalki w kuwecie przed wyjściem, czy wciąż jednak rozwolnienie króluje tylko znacznie mniejsze i bardziej normalne, jeśli można je w tych kategoriach opisać. Marcyś przestał przypominać chorego kota. Ale wiem, że to jak na razie tylko złudzenie. Teoretycznie jutro idziemy z nim do wetki na kolejną kontrolę. Mam cały zestaw pytań...

Wczoraj udało mi się znowu dotknąć Fruzi. panna zdecydowanie mniej panikowała. uciekała jakby w zwolnionym tempie i bez wyraźnego popłochu. traktuję to jako postęp w oswajaniu 8) to już drugi tydzień spokojnego oswajania. To pierwszy tak długi okres od kiedy Fruzinek do nas trafił. I jest to możliwe w sumie tylko i wyłącznie dlatego, że Fruzia tak sama postanowiła. Mam wrażenie jakby teraz kicia eksperymentowała z tym głaskaniem. Jakby próbowała jak to z tym mizianiem jest tak na prawdę, bo wcześniej w popłochu nie miała nawet szansy sie zastanowić. Teraz widać zdecydowaną zmianę w jej zachowaniu choć to wciąz panna niedotykalska ;)

Cykorka dała mi się pierwszy raz pomiziać na "prawie" otwartej przestrzeni ale musi być przygaszone światło i choćby z dwóch stron wyraźne ściany. nie uciekała wczoraj kiedy obok przechodziłam. uważnie przyglądała się co wyrabiam z Hopcią (a była to akurat absolutna kocia głupawka pod wpływem głaskania).

Buranio przyszedł wczoraj na powitanie w zasadzie w niecałą minutę po moim przyjściu. Coraz szybciej się zjawia. Ostatnio też zauważyłam, że sypia na otwartej przestrzeni i nie ucieka kiedy do niego podchodzę. Wcześniej mizianki były dozwolone tylko na dywaniku który Buranio sobie pozytywnie skojarzył z przysmaczkami. Potem eksperymentował z mizianiem na pozostałych dywanikach ,a teraz wystarczy mu cokolwiek z materiału pod łapkami i już jest rozanielony i czeka na głaski.

Mona, Lilu i Hopcia wczoraj królowały na parkiecie razem z Buraniem. Mizianki na cztery ręce i jedno kolano ;) Wszystkie straszliwie wytęsknione. jakby rok człowieka nie widziały ;) Lilu się na mnie obraziła, bo uparłam się, żeby pooglądać dokładniej jej nosek i oczęta. Ma jakiś stan zapalny. Nie wiemy do końca gdzie. Wychodzi w wynikach krwi ale brak jakichkolwiek objawów. Hopcia z kolei wczoraj nie odstępowała mnie na krok... w zasadzie to nic nowego. maleńka uwielbia być z człowiekiem. Jak już uznała, że wszystko jest w normie i można sobie odpuścić to pilnowanie Dużego - wkitrała się na wełniany koc i zasnęła brzusiem do góry.

Maja i Mila łagodnieją i troszkę większą uwagę przywiązują do człowieka. U Mili człowiek zawsze był ważny, ale ostatnio wpatruje się jakby bardziej ciepło w człowieka. Lubi jak się do niej mówi :) A Maja z kolei w błyskawicznym tempie wygina się w precelka i nadstawia brzusio. Wydawało mi się, że pokichuje, ale na razie nie panikujemy jeszcze. Panna dostała wzmacniacz odporności i czekamy aż nasza wetka wróci z chorobowego. Póki co Majeczka ma apetyt, bawi się i cała jej reszta w jak najlepszej normie. Coraz piękniejsze ma pynio. Wyjątkowo zgrabne. Musze zrobić nowe zdjęcia, ale do tego potrzeba lepszego oświetlenia, bo czarny kotuś nie jest taki prosty do sfotografowania...

Pysio też się wczoraj przełamał i włączył mega głośnik podczas mruczenia. Pieszczoch się z niego robi. Zaczyna nas lubić jako ludzi. Przestaliśmy być dla niego niewidzialni :)

A nasz senior Misio o skośnych oczkach zdecydowanie w lepszej formie niż w zeszłym tygodniu. Nie ma śladu po nadżerkach w kącikach pysia. I z pyszczka przyjemniejszy aromat. Może sterydy działają z większym opóźnieniem niż nam się wydawało? Jeszcze tydzień i kontrola u wetki. I zobaczymy, czy interferon będzie niezbędny, czy jeszcze możemy odczekać. Kotuś chyba czuje że jakieś zastrzyki wiszą w powietrzu bo stara się jak może, żeby dziąsełka wyglądały jak u maleńtasa.
ObrazekObrazek
ObrazekObrazek
Zapraszam na bazarek Kotów i Spółki :) http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=20&t=144346

Poddasze

 
Posty: 5773
Od: Śro sty 18, 2006 19:07
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro lis 05, 2008 21:06

Ostatnio dostałam wieści z domków stałych naszych dawnych kotusiów...

Salma ma wciąż kryształki w moczu. Ale jej Duzi bardzo troskliwie i odpowiedzialni podchodza do leczenia. Panna kolejny miesiąc ma specjalistyczną karmę zapisaną. Powolutku to wszystko działa, ale działa.

Wisienka i Marzanka miały ostatnio badania kontrolne. Po tych wszystkich korabiewickich odejściach i tylu przypadkach mocznicy Poddasze zaczeło poważnie panikować. Pamiętałam Wisienkę i Marzankę kiedy do nas trafiły. Pamiętałam też że te, u których mocznica uderzyła ostatnio - nie miały żadnych objawów praktycznie. Na szczęśice obie kicie nie mają śladów po mocznicy w wynikach krwi. I mam nadzieję, że tak już zostanie na zawsze. Mają wciąż z problem z dziąsełkami, ale to chyba wszystkie korabiewickie mają ten problem :( grunt że są leczone. musi być dobrze.

Miluś zakumplował się na dobre z Imbirkiem - kumplem ze swojego nowego domku.

Pieszczoszka z kolei przeprowadziła się ze swoimi Dużymi do domu z ogrodem. Na szczęście nie jest zainteresowana wyprawami. Odważyła się jedynie wychodzić na taras, ale nie interesuje ją ogród sam w sobie. Najbardziej potrzebuje człowieka. Taka wieczna tęsknota za bliskością... Pieszczoszka tak w ogóle to największa niespodziewana przemiana jaką zaobserwowaliśmy. Kicia u nas w zasadzie była kotem stacjonarnym. Nie lubiła się bawić z innymi, chętnie przesiadywała w swoim ulubionym legowisku i obserwowała inne koty i nas. Po przeprowadzce nastąpiła zmiana o 180 stopni. Kicia zaczęła się bawić, brykać, baraszkować. Az trudno było w tych opisach odszukać tą samą spokojną, lekko lękliwą pannę ;)

U Siwej ujawniła się alergia pokarmowa. Póki co będzie pewnie eliminowanie alergenów z pokarmu... Jej Duża to chyba najwiekszy przyjaciel Siwej. I vice versa. Pamiętam, że po spotkaniu przedadopcyjnym miałam takie silne wrażenie, że one się już znały. I ujęło mnie to, że Siwa sama weszła do kontenerka i czekała, aż w końcu będzie mogła pójść do nowego domku :) z resztą... kto by się dziwił :) jej Duża przyniosła na pierwsze spotkanie przysmaczki dla Siwej na przekupstwo ;)
ObrazekObrazek
ObrazekObrazek
Zapraszam na bazarek Kotów i Spółki :) http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=20&t=144346

Poddasze

 
Posty: 5773
Od: Śro sty 18, 2006 19:07
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro lis 05, 2008 22:04

Jesteście :aniolek: :aniolek:
Obrazek
Obrazek
Jeszcze żaden nieśmiertelny bóg nie przeżył śmierci swoich wyznawców.
NAUKA O KLIMACIE.PL

genowefa

Avatar użytkownika
 
Posty: 18787
Od: Pon wrz 18, 2006 13:34
Lokalizacja: Warszawa-Ursus

Post » Pt lis 07, 2008 17:05

Misio mnie bardzo cieszy. Wczoraj nie widziałam już śladów po nadżerkach w kącikach pysia i zapach z pyszczka był przyzwoity. Waćpan miział się, przytulał, dawał buziaki w nosek. Słodziak z niego wielki 8) Upodobał sobie wełnianą kołdrę. Ona chyba ma jakieś terapeutyczne działanie w przypadku Misia :)

Hopcine oczka co jakiś czas przechodzą kryzys. Ostatnio widziałam że były zaczerwienione, ale wczoraj wróciły do normy. Mamuśka mówi, że wystarczy, że przetrze oczęta wacikiem nasączonym esencją z herbaty. w przypadku Hopci po całym cyklu leczenia sprawdza się to idealnie. mam wrażenie, że te oczka są słabsze przez zakocenie w domu. łatwiej o zaczepki, łatwiej o zakurzenie i zatarcie oczka.

Dziś mamuśka dzwoniła do mnie w momencie, kiedy Pysio i Hopcia trzymali się w objęciach i pucowali sobie pysie wzajemnie. To musiał być cudny widok. mama mówi, że Pysio był rozanielony. Ale Hopcia taka właśnie jest. Dba o kociste. Przytula je, myje im pysie. Często mruczy tylko dlatego że widzi jak innemu kotu jest dobrze :)

Fruzinek dał się znowu dotknąć. 8)

Mona ćwiczyła swoje gardziołko wołając mnie do głasków. Cudna jest. I tak wytęskniona za regularnym mizianiem...

Cykorkę udało mi się znowu pogłaskać poza "bezpiecznym kątem". Bardzo szybko się rozluźniła. Było mruczenie cichuteńkie.

Mila wczoraj udawała sępika. Siedziała cały czas na stole kiedy jadłam obiad i polowała. Łapki próbowały pacnąć kurczaka ale zapora z mojej ręki była na tyle wyczerpująca, że kotuś zrezygnował w końcu i tylko obserwowała jak kurczak znika z widelca w mojej paszczęce. Wystarczy nam że Marcyś ma sraczkę. Cała reszta ma reżim chrupkowy.

Maja nadstawiała brzusio do mizianek. Mała nie ma instynktu samozachowawczego. praę razy o mały włos a zleciałaby z krzesełka. tak bardzo była pochłonięta mizianiem, że nie kontrolowała przemieszczających się krawędzi krzesła ;)

Buranio miał obowiązkowe mizianki, ale nie był nimi tak bardzo przejęty. Pojawił się na początku wychylając pysia zza firanki a potem pojawił się znowu jak już szykowałam się do wyjścia. Przyszedł na obowiązkową porcję głsków na dywanie.

Lilu rozmiziała się u mamy. Śliczna jest... i cięzko nam uwierzyć, że kilka miesięcy temu trwała walka o jej życie. jak nie miała siły chodzić i czołgała się nieporadnie po podłodze. przerażające wspomnienie i niezwykła przemiana.

Marcyś ma straszliwie powiększone węzły chłonne. Dostał stronghold na karczek bo powinnyśmy go ponownie odrobaczyć. problem w tym, że nie wiemy po czym to rozwolnienie było i czy przypadkiem nie po preparacie na robaki. dlatego teraz było mniej inwazyjnie. Poza tymi węzłami chłonnymi waćpan wygląda coraz lepiej. Wciąż dostaje lakcit. Interferon - na razie przerwa. pierwszy tydzień podawania właśnie minął. teraz tydzień przerwy. podajemy wciąż Omegę na wzmocnienie. Antybiotyki odstawione. najważniejsze jest jednak to, że dziś w kuwecie pierwszy raz pojawił się qpalek z prawdziwego zdarzenia. idziemy ku lepszemu ;)

A u Marusi ten kaszelek to najprawdopodobniej wynik przesuszonego powietrza. Panna ma zalecony Capivit A + E do pyszczka codziennie przez 2 tygodnie. Nie wiem jak dam radę z podawaniem bo krzykacz i złośnik z niej wielki...
ObrazekObrazek
ObrazekObrazek
Zapraszam na bazarek Kotów i Spółki :) http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=20&t=144346

Poddasze

 
Posty: 5773
Od: Śro sty 18, 2006 19:07
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt lis 07, 2008 18:39

Jak dawno nie odwiedzałam tych kotuchów :love:
Strasznie się cieszę, że moja ulubienica Lilu zdrowiutka
pamiętam jaka o nią toczyła się walka
:ok: :ok: :ok: :ok:
Obrazek
Obrazek

ruru

 
Posty: 19900
Od: Sob gru 29, 2007 20:10
Lokalizacja: Łódź

Post » Pt lis 07, 2008 18:43

wczoraj właśnie z mamuśką porównywałyśmy Lilunię z czasu kiedy do nas trafiła i potem jak zaczęły się objawy. oczopląs, kiwanie główką na boki...

heh... jak dobrze jest raz na jakiś czas wygrywać z chorobami kocimi. jak dobrze czasami popatrzeć na efekt tej walki i widzieć jak ten efekt mruczy nieziemsko i mizia się o wszystko i o wszystkich :)
ObrazekObrazek
ObrazekObrazek
Zapraszam na bazarek Kotów i Spółki :) http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=20&t=144346

Poddasze

 
Posty: 5773
Od: Śro sty 18, 2006 19:07
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt lis 07, 2008 23:19

Głaski dla gromadki, a szczególnie dla Misia :D
Obrazek
Obrazek
Jeszcze żaden nieśmiertelny bóg nie przeżył śmierci swoich wyznawców.
NAUKA O KLIMACIE.PL

genowefa

Avatar użytkownika
 
Posty: 18787
Od: Pon wrz 18, 2006 13:34
Lokalizacja: Warszawa-Ursus

Post » Sob lis 08, 2008 12:13

Misio wygłaskany z dedykacją :D w odpowiedzi przysyła cmoki w policzek. strasznie całuśny się zrobił 8)

A teraz kilka fotek z ostatnich dni naszych kocistych:

Cykorka... Na tych zdjęciach wygląda jak każdy inny domowy kotuś. jeszcze dwa miesiące temu nie było szansy, żeby tak wystawiała brzuszek i tak spokojnie siedziała patrząc w aparat.

ObrazekObrazek

ObrazekObrazek

I dla porównania same początki Cykorki. Pierwsza fotka tuż po zabraniu z Krzyczek a reszta już u nas (jakieś dwa miesiące po przybyciu kici).

Obrazek

Obrazek - razem z Pysiem :) Pysio wtedy pchał się na wszystkie fotki. Lubił pozować ;)

Obrazek
Ostatnio edytowano Czw lis 13, 2008 15:14 przez Poddasze, łącznie edytowano 1 raz
ObrazekObrazek
ObrazekObrazek
Zapraszam na bazarek Kotów i Spółki :) http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=20&t=144346

Poddasze

 
Posty: 5773
Od: Śro sty 18, 2006 19:07
Lokalizacja: Warszawa

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości