Klub Trudnego Dokocenia - Reaktywacja

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pt cze 02, 2006 13:58 Klub Trudnego Dokocenia - Reaktywacja

Przemyślałam to i po rozmowach na PW doszłam do wniosku, że zakładam wątek dla właścicieli, którzy mają bądź mieli trudne dokocenia.
Osoby bywające na forum pamiętają zapewne wątek Tiki, który chcąc nie chcąc skupił osoby z problemowym dokoceniem i przerodził się właśnie w taki Klub. Wątek rozrósł się do niebotycznych rozmiarów i przepadł gdzieś w otchłani :D Stąd pomysł reaktywacji...

Historia Soni i Otisa była tak głośna i na szczęście tak odległa - że nie będę się powtarzała, ciekawych odsyłam tu: Sonia i Otis

Po owocnej kuracji kroplami Bacha założyłam wątek:Krople Bacha, który stale odwiedzam i "pielęgnuję".

Pomyślałam więc sobie, że reaktywacja Klubu Trudnego Dokocenia pomoże innym osobom, które aktualnie przechodzą przez ten stres lub chcą się jakoś przygotować :wink: chociaż nie wiem czy to w ogóle możliwe :lol:

Mam nadzieję, że wątek skupi forumowiczów z problemami oraz forumowiczów "po przejściach"...a rady i pocieszenia w jednym wątku ułatwią komunikację i dotarcie do "potrzebujących".

Trochę przydługi wstęp :oops: więc już ani mru, mru czekam na pierwszych klubowiczów :P

izaA

 
Posty: 11381
Od: Nie wrz 25, 2005 14:09
Lokalizacja: Warszawa-Wesoła

Post » Pt cze 02, 2006 14:09

to ja się wpiszę szybciutko - może znajdzie się ktoś, kto przeczyta, a miał styczność z felifriendem lub feliwayem (ale stosowanym na agresywne koty, nie na posikiwanie)?[/url]

olifanta

 
Posty: 148
Od: Pt mar 31, 2006 11:41
Lokalizacja: Gdańsk

Post » Pt cze 02, 2006 14:17

Witam.Jeżeli można moję dokocenie zaliczyć do trudnego to proszę mnie zapisąć
a tu o jakie dokocenie chodzi :D
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=38812&highlight=
Schroniska dla zwierząt ,muszą być postrzegane ,jak wyrzut sumienia .
Kiarunia[i]
Myszaczek[i]
Dziurkacz[i]
http://www.ratujkonie.pl
Obrazek

iwona_35

 
Posty: 9993
Od: Sob lis 19, 2005 10:54
Lokalizacja: Siemianowice Śl.

Post » Pt cze 02, 2006 19:10

O właśnie takie Iwonko :wink: jak między innymi Twoje, ale z tego, co wiem, to Ty już jako ekpert możesz występować i ocieracz łez, a nie jako klubowicz?

OK, sprecyzuję na czym polega trudne dokocenie, ano na tym, że koty po kilku dniach prychania, fukania, warkotów itp. przechodzą w fazę mocniej agresywną i na ogół po tej fazie następuje typowy układ kata i ofiary, a my dwunożni wypłakujemy się wtedy na forum...no i jak będziecie się chcieli wypłakać i usłyszeć ciepłe słowa i dobre rady nie tylko od tych, co im się koty polubiły na drugi dzień, a na trzeci robiły sobie wzajemnie toaletę, ale także od tych, którzy już przeszli przez ww etapy...to właśnie tu może być dla was miejsce :D

izaA

 
Posty: 11381
Od: Nie wrz 25, 2005 14:09
Lokalizacja: Warszawa-Wesoła

Post » Pt cze 02, 2006 21:32

olifanta pisze:to ja się wpiszę szybciutko - może znajdzie się ktoś, kto przeczyta, a miał styczność z felifriendem lub feliwayem (ale stosowanym na agresywne koty, nie na posikiwanie)?


Osobiście nie stosowałam, ale parę osób tak, z różnym skutkiem. Feliway nie tylko na posikiwanie, ale różne stresy i agresję :wink:

gosiak

 
Posty: 2832
Od: Nie kwi 03, 2005 13:25
Lokalizacja: Poznań

Post » Pt cze 02, 2006 21:43

Faliwaya przywoziła kiedyś Chilli, bo nie był dostępny w Polsce i nawet był wątek jej autorstwa dla zamawiających, może tam zajrzyj to będziesz miała namiary na stosujących. Nie wiem czy znajdziesz korzystających z felifrienda, bo z tego, co wiem, swego czasu był dostępny jedynie we Francji i w Belgii :(

izaA

 
Posty: 11381
Od: Nie wrz 25, 2005 14:09
Lokalizacja: Warszawa-Wesoła

Post » Pt cze 02, 2006 23:27

My mieliśmy bardzo trudne dokocenie.
3 miesiące zwątpienia i uporu. Nie żałujemy. Historia moich kotek znajduje się w wątku Cini i Tyci.
Wszystko się układa super, nie ma niemożliwych dokoceń. Tylko cierpliwość, dobra wola, pewne sposoby i determinacja. Sukces pewny :D
Obrazek
Cinia i Tycia

Iśka

 
Posty: 3950
Od: Pt cze 25, 2004 20:55

Post » Sob cze 03, 2006 7:23

izaA pisze:OK, sprecyzuję na czym polega trudne dokocenie, ano na tym, że koty po kilku dniach prychania, fukania, warkotów itp. przechodzą w fazę mocniej agresywną i na ogół po tej fazie następuje typowy układ kata i ofiary, a my dwunożni wypłakujemy się wtedy na forum...


Taaak...

A co powiecie na przypadek, kiedy co prawda jest ofiara, ale kata brak? ;)

To wcale nie jest prostsze :roll:
Permanentny brak czasu...

Atka

Avatar użytkownika
 
Posty: 11423
Od: Wto maja 20, 2003 11:31
Lokalizacja: Warszawa

Post » Sob cze 03, 2006 22:27

Chyba trzeba pomóc ofierze przestać być ofiarą :wink: Ja mojej Soni nie poznaję...kiedyś była potwornie płochliwa, a teraz nawet do gości na dół schodzi...na pewno zasługa kropli...a po drugie to zazdrość, bo skoro Otis może 8)

izaA

 
Posty: 11381
Od: Nie wrz 25, 2005 14:09
Lokalizacja: Warszawa-Wesoła

Post » Pon cze 05, 2006 15:58

:D podrzucam do góry - może komuś będzie potrzebny?

izaA

 
Posty: 11381
Od: Nie wrz 25, 2005 14:09
Lokalizacja: Warszawa-Wesoła

Post » Pon cze 05, 2006 16:08

To ja nas (mnie i Tanitę) zapiszę zaocznie, póki co, bo nasza historia chyba jeszcze nie jest znana powszechnie (bardziej na zakoconych na dogomanii, no i w wątku agresywnej Grubci kiedyś) - jesteśmy świeżo po wizycie u wetki-behawiorystki, w wolnej sekundzie opowiem historię i zdam relację.
Feliway bywa już dostępny w dobrych lecznicach (w Wawie jest chyba gdzies na Bemowie, to Tanita będzie wiedziała, jej rodzice gdzieś upatrzyli). A że mamy nakazany, to zakupimy.

Uschi

 
Posty: 11021
Od: Śro kwi 12, 2006 16:17
Lokalizacja: Warszawa-Piaski

Post » Pon cze 05, 2006 17:33

Czekamy, czekamy na relacje, no i myślę jakieś konkretne namiary na behawiorystkę - bo wygląda na to, że coraz więcej osób korzysta z takiej pomocy...

izaA

 
Posty: 11381
Od: Nie wrz 25, 2005 14:09
Lokalizacja: Warszawa-Wesoła

Post » Wto cze 06, 2006 8:15

To może korzystając z tego, że mam chwilkę czasu opiszę historię naszych trudnych kocich układów 8)
To było tak...
Mruv i Nitex pojawiły się w naszym domu prawie równocześnie (różnica 3-4 dni) jako małe szkraby. Obie były działkowo-parkingowe, ale nie dzikie. Od początku Mruwiec dominował, ale była to dominacja łagodna, kotki razem bawiły się, urządzały dzikie gonitwy i łobuzowały po równo, spały przytulone, jadły razem, problemy w relacjach nie występowały.
Sprawa zaczeła się komplikować po sterylizacji Mrufki. Pardoksalnie zabieg ten zamiast kotkę wyciszyć i uspokoić sprawił, że stała się bardzo agresywna wobec Nici. Futro latało, Nitex uciekał z płaczem na stół i generalnie nastroje w domu bardzo się popsuły. Stan ten pogłębiał się. Skończyły się wspólne zabawy i wspólne spanie, Nicia całymi dniami przesiadywała na parapecie smutno patrząc się za okno, a po domu poruszała się wolno i rozglądając się wokół z obawy przed atakiem. Zdarzały się lepsze dni, ale kot ewidentnie wpadał nam w depresje.
Trudno było na to patrzeć, tym bardziej, że odbijało się to również na jej zdrowiu, niekończące się problemy ze skórą, alergie, brak pierszej rujki mimo swojego wieku. Nasza wetka wykluczyła podłoże zdrowotne agresji Mruvca, więc ewidentnie problem był behawioralny.
Dlatego zdecydowałyśmy się na wizytę u pani behawiorystki :D
Koty jak to koty, skorzystały tyle, że poznały wnętrze kanapy pani weterynarz i przesiedziały między pościelami jakieś 1,5 godziny. My natomiast dowiedziałyśmy się wielu rzeczy.
Przede wszystkim nie jest tak źle, nasze kotki w miarę znośnie egzystują na wspólnej przestrzeni, a agresja Mrufki prawdopodbnie była spowodowana zaburzeniami hormonalnymi po sterylizacji. Pani powiedziała, że wśród kotów model kat-ofiara jest modelem najpopularniejszym przy konfliktach, ale można temu przeciwdziałać.
Przede wszystki pozytywne warunkowanie na widok drugiego kota. Kiedy wchodzą sobie w kadr widzenia natychmiast dostają smakołyki i przytulania, żeby skojarzyły swój widok z czymś dobrym i fajnym. Po drugie wspólne zabawy, bo nic tak nie zbliża jak zabawa. Kiedy wspólne zabawy nie są możliwe, można najpierw wybawić jednego kota do "padnięcia" a potem w jedgo obecności bawić się z drugim. Po trzecie Felliway do kontaktu, po czwarte leki dla Mruv, bo to w niej jest problem, po piąte mnóstwo cierpliwości i pełne kieszenie smakołyków
A teraz na dowód zdjęcia

http://img84.imageshack.us/img84/8988/drapak9lj.jpg

http://img47.imageshack.us/img47/797/cma6nm.jpg

i zrelaksowana w końcu Nicia: :P

http://img146.imageshack.us/img146/8881/nitex3bc.jpg
Ostatnio edytowano Wto cze 06, 2006 8:21 przez tanita, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Nie ma Sopelka :(

tanita

 
Posty: 2887
Od: Śro lip 27, 2005 22:17
Lokalizacja: Warszawa-Bródno, forpoczta Mafii Tarchomińskiej

Post » Wto cze 06, 2006 8:18

izaA pisze:Czekamy, czekamy na relacje, no i myślę jakieś konkretne namiary na behawiorystkę - bo wygląda na to, że coraz więcej osób korzysta z takiej pomocy...


Namiary chętnie podam na PW, ale ona niestety rzadko bywa w Polsce i terminy są odległe (my czekałyśmy chyba z miesiąc).

Uschi

 
Posty: 11021
Od: Śro kwi 12, 2006 16:17
Lokalizacja: Warszawa-Piaski

Post » Wto cze 06, 2006 8:34

Ja myślę, że do tej behawiorystki, to warto nawet ten miesiąc czekać :) Ja widzę niesamowitą poprawę u Was zaledwie kilka dni po wizycie!!!!!!!
--------
Obrazek
Obrazek

tajdzi

Avatar użytkownika
 
Posty: 16782
Od: Śro lut 16, 2005 10:47
Lokalizacja: Mafia Tarchomińska :)

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: annakk, Anyaabney, artux, babuszka, Baltimoore, Cherube, Czika82, Dominka1, dorcia44, eweli77, KitKet, Linn, Martinnn, puszatek, Roksana1506, Romi85, Roztoczanka, wolontariat-Paluch, wtenczas i 104 gości