Wakacyjne wyjazdy z kotami -udaje się?

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Nie lis 09, 2003 12:09 Wakacyjne wyjazdy z kotami -udaje się?

Hej kochani,
wiem, ze ten temat był (poczytałam nawet troszkę -wątek KasiD o hotelach ). wiem, że do wakacji jeszcze huhuhuh -ale decyzję trzeba powoli podejmować zimą więc...Pomóżcie

Akurat mamy bardzo ustabilizowany tryb spędzania wakacji, wiec moze będzie Wam łatwiej nam coś doradzić.
Wakacje zaczynamy zwykle pod koniec czerwca (ze względu na małżonową alergię musimy się wyrobić do początku sierpnia bo potem jest horror -bylica)
Zwykle wakacje są długie (w zeszlym roku 6 tyg).
Nie jeździmy za granicę, zwykle (a od keidy mamy dziecko to juz zawsze) wynajmujemy duuuzy dom na Mazurach (a raczej Warmii - w sumie do wawki 2,5 h samochodem)
No ale pojawił sie Pafnucy, a w lutym spodziewamy się kolejnego kota (jak jakaś bomba nie wybuchnie)i zaczynamy zastanawiać się -jak to zorganizować.
Hotele raczej odpadają, zwlaszcza, ze będą to jeszcze kocie-dzieci lub młodzież (Pafnuc będzie miał 9 miechów, a Kotek Drugi - 7)

Najchętniej zabralibyśmy je ze sobą. Niby od biedy, ktoś mógłby wpadać do kotów ale to chyba dobre rozwiązanie na tydzień a nie na tak długi czas inna sprawa, jeśli stanie na opcji -koty zostaja to skrócimy urlop do 3 tyg -ale to i tak dłuuugo)
Jeśli jednak je zabierzemy -to trzeba sie wziąść za to już teraz -bo osoby które zwykle wynajmowały nam dom mogą sie na kociaki nie zgodzić chociaż psy moje panieńskie z nami w zeszłym roku pojechały). Więc albo mnie czeka szukanie miejsca gdzie się zgodzą i miejsca dla kotów bezpiecznego (!!!)

Najbardziej boję sie, że taki wyjazd to narażenie kota (np: na ucieczkę)

Poradźcie coś proszę -z własnego doświadczenia.
Najcenniejsze były by relacje z takich kocio-ludzkich wyjazdów.

Mam możliwość sprawdzenia -tak na dzień, dwa sytuacji (działka dziadków) -jest tam co prawda wieeelki pies ale spolegliwy i miał już odwiedziny syjama mojego wujka (a gorszego diabła to ja na oczy nie widziałam -a pies go nie tylko tolerował ale z poddańczą służalczością żebrał, żeby mu kociński zrzucił mięska z kredensu, bo psina nie sięgała).

Dobra ad rem - poradźcie coś proszę :)

Fuuu ale się rozpisałam :oops:

mała_gosia

 
Posty: 404
Od: Sob paź 18, 2003 20:27
Lokalizacja: Warszawa

Post » Nie lis 09, 2003 13:13

Wynajmujecie domek? Mysle, ze moglibyscie zabrac koty ze soba. Przy tym kuwetka, wlasne legowisko i wychodzenie pod nadzorem. Nie powinno dziac sie nic strasznego. My tak wlasnie robimy, jesli jedziemy do domku (a nie np. pod namiot albo na wycieczke pod katem krajoznawczym).
Ewelina i...
Obrazek

Kiara

 
Posty: 5697
Od: Nie mar 02, 2003 13:18
Lokalizacja: Toruń

Post » Nie lis 09, 2003 13:25

Dziękuję Kiaro,
Wynajmujemy spory dom - 2 piętra. Zwykle przynajmniej jedna sypialnia nie jest wykorzystywana, tam mogły by stacjonarnie przebywać kotki -kuwetka, żarełko, spanko.Kuwetkę zawsze można też dodatkową postawić na dole.
Taras oszklony -to można futrzaki wypuszczać.
Najbardziej boje się pobliskiego lasu -czy takie młode koty maja na tyle rozumku, zeby sie trzymać koło człowieka? A jeśli coś je przestraszy?
Ale w domu też siedzą cały czas w pomieszczeniu, a tam można byłoby wypuszczać je w szelkach (no niestety -wole to niż zgubić kota) a poza tym -siedzenie w domku...

Ciekawe czy ktoś był z kotami na takiej eskapadzie?

Jak na razie Pafnucy uwielbia jeździć samochodem, chętnie wchodzi do transporterki, a po 5 min jazdy usypia i tyle -więc tu jestem dobrej myśli...

mała_gosia

 
Posty: 404
Od: Sob paź 18, 2003 20:27
Lokalizacja: Warszawa

Post » Nie lis 09, 2003 13:27

Też uważm, że lepiej koty wziąć ze sobą, nie uciekną, jak bedą na smyczy, bo 3 tyg bez właścicieli to chyba jednak za dużo...

Axel

 
Posty: 3434
Od: Pt mar 07, 2003 20:59

Post » Nie lis 09, 2003 13:32

Jestem na 99% zdecydowana na wspólne wakacje!
Nawet rozmawiałam z vetką na ten temat (i ona też jest za -zresztą ze swoim też wyjeżdża, a jej zmienniczka ma 2 sztuki i też podróżujące)

Jestem ciekawa na co zwrócić uwagę wybierając się na taki kocio-ludzki wyjazd...

A tak na marginesie -uszcześliwienie kogoś Pafnucem na ten czas to nie tylko karma, kuwetka i pobawienie się...To też konieczne dbanie o jego futro, oczy (oj, Kiara Ty dobrze wiesz ile to "zabawy"). Dla mnie to sama przyjemność, ale dla opiekuna chwilowego -duży chyba kłopot.

mała_gosia

 
Posty: 404
Od: Sob paź 18, 2003 20:27
Lokalizacja: Warszawa

Post » Nie lis 09, 2003 14:15

A jeszcze coś mi isę przypomniało...

W "Kocich Sprawach" czytałam kiedyś o spacerkach akurat z norwegami ale chyba jeden pies, te, tfu -kot, że można "przyuczyć" (hehe) kocińskiego aby przychodził na psi gwizdek (powiedzmy -bo czasem się Panu Kotu nie chce ale czasem owszem, chce się, i przybędzie)

Tam byla tylko enigmatyczna wzmianka, ze gwizdali tym gwizdkiem jak wjeżdżał na stół koci obiad czy inna tam kolacyjka. kotkom sie dobrze kojarzyło i potem byli je w stanie z drzew pościagać na spacerach.

Może ktoś wie jak technicznie przeprowadzić taką naukę (inna sprawa, że ja sobie mogę gardło zedrzeć -jak kot akurat nie ma ochoty jeść to przecież i tak nie przyjdzie -nawet do miski zagladnąć, więc sobie mogę gwizdac nad tą miską jak lubię...)

Ale moze ktoś to juz testował?

mała_gosia

 
Posty: 404
Od: Sob paź 18, 2003 20:27
Lokalizacja: Warszawa

Post » Nie lis 09, 2003 15:26

a czy Pafnucy wychodzi na spacery na smyczy?
Jeśli będziecie z nim tam wychodzić na dwór to raczej tylko na smyczy i chyba warto go do tego wcześniej przyzwyczaić (jeśli macie takie plany a on do spacerów nie jest przyzwyczajony).

Pamiętam jak nasza koleżanka przywiozła swojego kocurka do nas na działkę - żeby się powylegiwał na świeżym powietrzu.
Otworzyła transporterek (myślałam, że kociak jest na smyczy), kot wychylił nos, zobaczył że to obcy teren (a moze spodobała mu się przestrzeń :twisted: ) i wióra sprintem w krzaczory :roll: . Wszystko trwało ułamki sekund 8O .
Reszta dnia minęła na uspokajaniu zapłakanej koleżanki a każdy z nas dostał kawałek mięsiwa do ręki i chodziliśmy 'po wsi' szukając kocia 8) .
Znalazł się - spał w trawie u sąsiadów :twisted:.
Ale można było temu zapobiec...
Obrazek Obrazek

drotka

 
Posty: 1802
Od: Wto kwi 22, 2003 11:49
Lokalizacja: Warszawa Kabaty

Post » Nie lis 09, 2003 15:44

Ja na wakacje jeżdżę ze swoimi kotkami do rodziny.
W dwóch miastach mam na stałe kompletne kocie "wyprawki", więc nawet nie mam zbyt wiele do wożenia.
Kotki w podróży nie sprawiają problemów: Dorinka śpi cały czas w otwartym transporterku, a Hera różnie - albo na moich kolanach, albo wciska się do Doriny.
Obie są niewychodzące, więc nie ma problemów z ucieczką.

Wojtek

 
Posty: 24565
Od: Śro wrz 03, 2003 3:43
Lokalizacja: Warszawa - Birmanowo

Post » Nie lis 09, 2003 17:37

Polecam wyjazdy na wakacje z kotem. Nasza Ina jest kotem niewychodzącym, ale gdy byliśmy na wakacjach to była kotem wychodzącym chociaż wyłącznie w szelkach i na smyczce. Tak jej się spodobały spacery, że kiedy miała na nie ochotę, to siadała pod drzwiami i głośno się domagała wyjścia. Grzecznie pozwalała ubrać sobie całe spacerowe oprzyrządowanie, łącznie z obrożą przeciw insektom i nawet głośno przy tym ubieraniu mruczała. Trzeba tylko pamiętać o tym, aby jeśli kotek ma wychodzić w szelkach i smyczce to zawsze, bo jeśli zorientuje się, że można bez smyczki - to nie ma głupich więcej: swobody, więcej wygody - ucieczki gwarantowane.

ina

 
Posty: 3670
Od: Śro paź 08, 2003 21:27
Lokalizacja: Kraków

Post » Nie lis 09, 2003 17:47

Tak, uczymy się chodzenia w szelkach.
Idzie nam opornie -ale nie ma "przebacz"...
Dziękuję za rady.

mała_gosia

 
Posty: 404
Od: Sob paź 18, 2003 20:27
Lokalizacja: Warszawa

Post » Nie lis 09, 2003 18:21

My tak jeździliśmy z Szarką na działkę do teściów. Kot został umieszczony w naszej sypialni, tam miał jedzenie i kuwetę, wszelkie wędrówki po domu tylko przy zamkniętych oknach, a na dwór na szelkach. Teściowa co prawda jęczała "puśćcie ją, co tak kota męczycie, na pewno nie ucieknie", ale my byliśmy twardzi.
Deli

Deli

 
Posty: 11926
Od: Nie cze 29, 2003 11:14

Post » Nie lis 09, 2003 19:53

Pyza byla z nami klika razy na działce. pierwsze co zrobiła, to wskoczyla na ogrodzenie i poszla do sąsiadow. ja za nia, u sasiadow jest mnostwo stert desek, chaszcze, udało mi sie ja schwytac i przyniesc na dzialke a za chwile znow przeszla do sasiadow. stala przy ogrodzeniu i patrzyłam co sie dzieje, kiedy sie zorintowala, ze za nia nie ide wrocila do ogrodzenia, miaukneła i woricila do nas. potem jeszcze kilka razy przelazila ale za chwile wracala.
Teraz jak jest jeszcze Tygrys nie zabieram jej, bo to by bylo niespraiwedliwe zabrac Pyze a zostawic w domu Tygrysa. Tygrysa nie zabralabym, bo on nie dalby sie schwytac. zreszta on sie boi wlasnego cienia.
Pyza byla kiedys z moja mam u naszej kuzynki na wsi. tam sobie chodzila po calej duzej dzialce, zwiedzala okoliczne stodoly, ale zawsze wracala na noc no i na siusiu, bo ona sie nie potrafi zalatwiac na dworze, musi byc jej zwirek i kuweta.
Kot trzeba w nowym mijscu zamknac na tydzien i umozliwic mu wygladanie przez okno. potem mozna go wyprowadzac na smyczy w szeleczkach i jesli kot nie zdradza ochoty na wychodzenie poza ogrodzenie i reaguje na wolanie mozna mu pozwolic na swobodne poruszanie sie na dworze. Pyza reaguje na przywolywanie, jesli ma ochote.
czesto koty ogrodzenie traktuja jako granice wlasnego terytorium.
w twojej sytuacji na pewno wzielabym koty ze soba.
"No! Często widywałam kota bez uśmiechu - pomyślała Alicja - ale uśmiech bez kota! Jest to najbardziej zagadkowa rzecz, jaką widziałam w całym moim życiu!"

Iwona

Avatar użytkownika
 
Posty: 12652
Od: Wto lut 05, 2002 15:55
Lokalizacja: Zielonka, Mazowsze

Post » Nie lis 09, 2003 20:54

mała_gosia pisze:(oj, Kiara Ty dobrze wiesz ile to "zabawy"). .

No, jest troche papraniny :roll: Jeszcze jeden argument, zeby stosowny sprzet do pielegnacji (no i kota ;) ) zeby wyjachac cala rodzina ;) Kiedy musimy gdzies jechac, nawet na tydzien, to nikt "dochodzacy" nie daje sobie rady z futrem i oczami i na ogol kota czeka wielka akcja czesania, ktorego nie znosi. Co dopiero po 6 tygodniach :strach:

Tak ladnie Pafnucy reaguje na samochod? Widze ze nam sie kotuchy o podobnych charakterach trafily 8) Mysle, ze nie powinien robic wielkich problemow, jesli bedzie z Wami. Grunt to zadbac o jego bezpieczenstwo, wtedy, moim zdaniem, mozecie sobie spokojnie jechac :D

Zycze udanych eskapad :ok: :lol:
Ewelina i...
Obrazek

Kiara

 
Posty: 5697
Od: Nie mar 02, 2003 13:18
Lokalizacja: Toruń

Post » Nie lis 09, 2003 21:01

Dzięki za rady,
a tam - raz kozie śmierć...pojedziemy.
Mam nadzieje, ze drugi meżczyzna okaże się równie pozytywnie nastawiony do samochodu i świata (ale tego przecież jeszcze nie wiemy) - najwyżej mu "starszy brat" przetłumaczy...
Najważniejsze, ze jak widzę -"to się daje zrobić" :)

mała_gosia

 
Posty: 404
Od: Sob paź 18, 2003 20:27
Lokalizacja: Warszawa

Post » Nie lis 09, 2003 21:07

Drugi dzentelmen tez bedzie puchaty, czy bedzie standardowym kotem domowym? :D
Ewelina i...
Obrazek

Kiara

 
Posty: 5697
Od: Nie mar 02, 2003 13:18
Lokalizacja: Toruń

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości