Eozynofilowe zapalenie jelit. Kto to "przerabiał"?

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw cze 13, 2013 14:11 Eozynofilowe zapalenie jelit. Kto to "przerabiał"?

Mój kot co najmniej 10 letni ma podobno eozynofilowe zapelenia przewodu pokarmowego . Ściany jelit są pogrubione i mocno zmienione. Od ponad roku miał okresy, kiedy nie chciał jeść. Wtedy chudł, a ja musiałam przejść na karmienie siłowe. miesiąc temu miał wymioty, które przeszły po antybiotyku i cerenii. Teraz miał znowu. Doszły biegunki. Juz myślałam, że z tego nie wyjdzie, ale pomogły sterydy. Czuje się lepiej. Niepokoją nas tylko powiększone węzły chłonne w brzuszku.

Chciałabym wiedzieć jaki jest przebieg tego schorzenia i jak go leczycie. Czy podajecie kotu specjalną karmę? Wetka mówiła coś o karmie z/d dla alergików. Wyniki biochemii i morfologii miał idealne.

Dzisiaj kontrola u weta.

Zakocona

 
Posty: 6992
Od: Czw lut 03, 2005 22:19
Lokalizacja: Gliwice

Post » Czw cze 13, 2013 15:17 Re: Eozynofilowe zapalenie jelit. Kto to "przerabiał"?

Moja kotka ma takie same objawy.Z wyjatkiem biegunki ( choć wcześniej je miewała od czasu do czasu).
Pada podejrzenie o eozynofilowe zapalenie jelit, ale tylko podejrzenie. Ma pogrubioną sluzówke żoładka i mięśniówke jelita. Bardzo powiększone 2 węzły chłonne krezkowe. Co ok 3 tyg dostaje steryd ( nie pomnę nazwy :oops: ) i wtedy czuje sie lepiej tzn ma apetyt i nie wymiotuje ( bo takie własnie miała objawy - potrafiła zwracać do 5 razy dziennie). Dodatkowo daję jej ulgastran. Ale nie wiem, czy działa, czy jej lepszy stan to efekt działania sterydu...Dawałam też helicid ( na obnizenie kwasowości zołądka - pani dr mówiła że pogrubiona sluzówka żołądka może wynikać z nadkwasowości). Nie umiem powiedzieć, czy pomógł.
Na opisie USG jest sugestia,ze moze to być przewlekły stan zapalny przewodu pokarmowego, zapalenie węzłów chłonnych lub ...zmiany o charakterze naciekowym :(
Daje jej karme suchą rc gastro intestinal i mięso.
Tez ma 10 lat, też schudła :( .
Wkrótce powtórne badanie krwi. W poprzednim było dosc sporo eozynofili i baaardzo duzo monocytów.

rysiowaasia

 
Posty: 2110
Od: Nie sty 30, 2011 17:47

Post » Czw cze 13, 2013 16:19 Re: Eozynofilowe zapalenie jelit. Kto to "przerabiał"?

co prawda moj kot miał eozynofilowe zapalenie rogówki ale ...meczylismy sie z tym a raczej kot i wet ponad rok .... pomogła MEGALIA lek na pobudzenie apetytu itd .... cos tam w sobie zawiera ze pomógł
Obrazek

#MAGDA#

 
Posty: 443
Od: Śro cze 30, 2010 22:32

Post » Pt cze 14, 2013 6:20 Re: Eozynofilowe zapalenie jelit. Kto to "przerabiał"?

Mój Bąbel ma eozynofilowe zapalenie jelit, zdiagnozowane.
Tu jego wątek http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=143349&p=9120439&hilit=B%C4%85bel#p9120439 - krótki bo mało w nim piszę :oops: - ale opisane są objawy.

Bąbel musi być na sterydach i będzie prawdopodobnie do końca życia.
Odstawienie ich powoduje powolny powrót to złego stanu jelit (niestety - jest to niewidoczne na pierwszy rzut oka - wychodzi w usg masakra) - a niektóre rzeczy typu szczepienie powodują bardzo gwałtowne pogorszenie.

Bąbel jest na sterydach, dostaje dwa razy dziennie Encortolon, ma okresowo robione badania krwi, głównie pod katem wątroby i glukozy, czuje się świetnie.

Ja mam świadomość że Bąbel bez sterydów nie pociągnie a na nich czuje się dobrze - więc nie roztrząsam ich potencjalnych efektów ubocznych ;)
To jest już element jego życia.

Bąbel ma 6 lat, choruje praktycznie od urodzenia, od jakiegoś roku jest prawie cały czas na sterydach.
Były okresy prób odstawienia ich, ale na dobre mu to nie wyszło, po prostu wiemy już że musi na nich być.
Gdy je bierze - jest okazem zdrowia, zero jakichkolwiek problemów.

Blue

 
Posty: 20440
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Pt cze 14, 2013 6:24 Re: Eozynofilowe zapalenie jelit. Kto to "przerabiał"?

U Twojego kocurka zastanawiające jest to że morfologię ma ok, eozynofile też?
Bąbel miał je w kosmos wystrzelone.

Na pewno bardzo chorobę nakręca zarobaczenie, kot z tą chorobą musi być regularnie odrobaczany, nawet częściej niż inne koty nie wychodzące.
Próba z karmą hipoalergiczną (pod warunkiem rygorystycznego przestrzegania) jest sensowna, bo to co dzieje się u Twojego kocurka może być objawem alergii.

Blue

 
Posty: 20440
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Pt cze 14, 2013 11:28 Re: Eozynofilowe zapalenie jelit. Kto to "przerabiał"?

Dziękuję za wypowiedzi. Wczoraj bylismy u weta. Usg nic nie wykazało. Kocio zdrów i zadowolony. Przybiera szybko na wadze. Musi byc jednak zarobaczony np. tasiemcem, bo w przeszłości po odrobaczaniu całej mojej gromady miał się długo lepiej. Wetka powiedziała, że taki stan zapalny mogą też spowodować robale. Na razie jest w trakcie leczenia, ale po 3 tygodniach go dorobaczymy.Na razie nie, bo dostaje antybiotyki.

Zakocona

 
Posty: 6992
Od: Czw lut 03, 2005 22:19
Lokalizacja: Gliwice

Post » Nie kwi 12, 2015 18:59 Re: Eozynofilowe zapalenie jelit. Kto to "przerabiał"?

Wykopałam z czeluści miauowych szukając czegoś o eozynofilowym zapaleniu jelit gdyż jest to jedno z podejrzeń u mojego Ryszarda.
Głównym objawem u niego są wymioty, ma gorsze samopoczucie, oprócz tego bywa mocno wzdęty (puszcza bąki), mocno mu burczy w brzuchu, często miewa zaparcie (choć ponoć w tej chorobę objawem są biegunki czego on nigdy nie miał).
Poza tym je i pije normalnie, nie chudnie.
RTG, USG, RTG z kontrastem niczego nie pokazały.
Dwa tygodnie temu miał zrobione rozszerzone badanie krwi, wszystko ma w normie, jedyne co wyszło nie tak to eozynofile: ma 16 przy normie 0-6. I dlatego też padło podejrzenie eozynofilowego zapalenia jelit.
Przed samymi świętami niestety mocno rzygał po antybiotyku, zdecydowaliśmy się na próbę podać mu steryd (który ponoć świetnie sprawdza się w takich przypadkach), niestety był to błąd, poleciała mu odporność i aktualnie walczymy z nawrotem kociego kataru.

Jak już wyjdziemy na prostą mam w planie go porządnie odrobaczyć.
Zostaje nam jeszcze dogłębne zbadanie kupy i test z dietą dla alergików (co do której mam poważne wątpliwości bo nie mam pojęcia jak jej rygorystycznie przestrzegać przy dwóch kotach).
Nie wiem zresztą na ile powinnam brać pod uwagę alergię bo chyba w takim przypadku miałby te objawy ciągle a u niego są okresy, że jest przez kilka miesięcy ok a potem nagle powtórka z rozrywki.

Ale generalnie w całym tym wywodzie nie zadałam zasadniczego pytania: czy ktoś ma doświadczenia z leczeniem eozynofilowego zapalenia jelit inaczej niż sterydem?
Bo u nas póki co wychodzi na to, że straty przy zastosowaniu tegoż są większe niż korzyści.
Obrazek Obrazek

sabianka

Avatar użytkownika
 
Posty: 4556
Od: Śro lis 26, 2003 18:34
Lokalizacja: Rybnik

Post » Nie kwi 12, 2015 20:15 Re: Eozynofilowe zapalenie jelit. Kto to "przerabiał"?

Nasz Bąbel świetnie znosi kurację sterydową.
Na początku leczenia, gdy nie było jeszcze wiadomo jak na nią zareaguje - lekarka mówiła że jakby co pozostaje nam jeszcze leczenie cyklosporyną. I ma nadzieję że któraś z tych kuracji na niego podziała, bo ze względu na nasilenie zmian nie będzie innej alternatywy.

Blue

 
Posty: 20440
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Nie kwi 12, 2015 21:35 Re: Eozynofilowe zapalenie jelit. Kto to "przerabiał"?

tak z ciekawości zapytam (po przewertowaniu zacytowanych wątków) - jaki związek ma nawrót choroby ze szczepieniem ?

"Bąbel przez jakiś czas był bez sterydów, niestety zdecydowaliśmy się na szczepienie, co było błędem bo choroba gwałtownie wróciła"
kot też człowiek...
04.06.2018 Myszunia [*]
13.08.2013 Lesio [*]

color1

Avatar użytkownika
 
Posty: 1528
Od: Czw cze 27, 2013 11:52
Lokalizacja: wawa

Post » Nie kwi 12, 2015 21:38 Re: Eozynofilowe zapalenie jelit. Kto to "przerabiał"?

Pokerek od Katarzyna1207 chorował na to.

izka53

Avatar użytkownika
 
Posty: 12537
Od: Śro wrz 29, 2010 13:54
Lokalizacja: Poznań

Post » Nie kwi 12, 2015 23:37 Re: Eozynofilowe zapalenie jelit. Kto to "przerabiał"?

Eozynofile mogą świadczyć o mega zarobaczeniu jak i o alergii .
A robaki mają wpływ na organizm .
Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

Avatar użytkownika
 
Posty: 51456
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 14 >>

Post » Nie kwi 12, 2015 23:42 Re: Eozynofilowe zapalenie jelit. Kto to "przerabiał"?

izka53 pisze:Pokerek od Katarzyna1207 chorował na to.


Choruje nadal ... :( I niestety, mamy kryzys ...wychodzą efekty uboczne sterydów ...zaczyna mu padać wątroba i nerki ...
ObrazekObrazek

katarzyna1207

 
Posty: 5374
Od: Pt lip 03, 2009 21:58
Lokalizacja: Lublin

Post » Pon kwi 13, 2015 6:11 Re: Eozynofilowe zapalenie jelit. Kto to "przerabiał"?

color1 pisze:tak z ciekawości zapytam (po przewertowaniu zacytowanych wątków) - jaki związek ma nawrót choroby ze szczepieniem ?


To choroba autoagresywna, wynikająca z błędów w funkcjonowaniu układu odpornościowego, infekcje, szczepienia, silny stres - to czynniki aktywizujące tego typu przypadłości.
Paradoksalnie - u niektórych kotów obecność (niewielkiej ilości) pasożytów znacząco zmniejsza nasilenie objawów, po odrobaczeniu ulegają one pogorszeniu. U innych - bardzo nasila.
Rozpulchnione, obrzęknięte jelita, wiecznie rozjątrzone, to także dużo większe ryzyko reakcji alergicznych (do krwioobiegu dostają się cząsteczki pokarmu które przez zdrowe jelita by nie przeniknęły, co wyzwala reakcje obronne) - co z kolei pogarsza ich stan i nasila odczyn zapalny.
Tego typu choroby to masło maślane, jedno wynika z drugiego, trzecie nasila czwarte ale czasem wręcz przeciwnie.

U każdego kota z taką chorobą trzeba znaleźć swoją, właściwą drogę.
Jako że to zwykle choroba na całe życie - choć czasem w remisji - dobrze jest znaleźć złoty środek, który pozwoli kotu szczęśliwie funkcjonować. To najczęściej wymaga eksperymentowania.
Niestety, leki które najczęściej skutecznie pomagają opanować chorobę są nie obojętne dla organizmu.
Ale bez nich kot żyłby jeszcze krócej :(
Ja mam świadomość że mój Bąbel bez sterydów już dawno by się z nami pożegnał.
Poprzednia lekarka broniła się przed nimi rękoma i nogami - bo miał przez chorobę zaatakowaną również trzustkę.
Okazało się że żyje obecnie już kilka lat na kredyt - i ma się świetnie.
Nie zakładam że dożyje lat 20 bo z taką chorobą i jej leczeniem jest to mało realne :(
Ale póki co - dajemy radę :)

Blue

 
Posty: 20440
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Pon kwi 13, 2015 10:26 Re: Eozynofilowe zapalenie jelit. Kto to "przerabiał"?

Dziś albo jutro będę rozmawiać z wetem co robimy w takim razie, bo Ryszard dalej smarka i mu z oka leci, choć już zdecydowanie mniej.
Szczerze powiem, że nie chciałabym mu powtarzać tego sterydu.
Łudzę się jeszcze, że coś pomoże odrobaczenie, ale ja ich regularnie co kilka miesięcy odrobaczam, zresztą to są koty niewychodzące (co najwyżej mogę coś na butach od podwórkowców dokarmianych przynieść), nigdy po żadnym odrobaczeniu nic z niego nie wyszło.
No i u niego RTG i USG nic nie pokazały, w macaniu też wszystko ok z jelitami. Tylko we krwi te eozynofile wyszły tak mocno przekroczone.

Co więcej u niego zazwyczaj okresy nawrotu rzygania i złego samopoczucia zbiegają się z problemami z kupą (ale zatwardzenie, nie biegunka). Najczęściej do tej pory poprawiało mu się po przetkaniu go parafiną (czytałam w zalinkowanym wątku, że u Bąbla też pomagało) czy podawanie zwiększonej ilości pasty. Ostatnio pomogło wprowadzenie do diety RC Fibre Response.
No i tak jak pisałam wcześniej, je i pije normalnie, nie chudnie.
Obrazek Obrazek

sabianka

Avatar użytkownika
 
Posty: 4556
Od: Śro lis 26, 2003 18:34
Lokalizacja: Rybnik

Post » Pon kwi 13, 2015 19:01 Re: Eozynofilowe zapalenie jelit. Kto to "przerabiał"?

Podłączając się pod temat dopytam jeszcze.... od czego zacząć ścieżkę diagnozowania kota (najmniej inwazyjną) z dolegliwościami które częściowo pokrywają się z opisanymi przy powyższym schorzeniu ?

Moja kotka - od kiedy pamiętam, ma przypadłość z chronicznymi wymiotami. Była badana u weta, było wskazanie na zakłaczenie (ma dość twardą sierść) ale właściwie żadne pasty czy zmiana karmy nie wyeliminowały tych dolegliwości, poza tym kotka przestała lubić bezopet i gimpet i teraz nie mam jak jej podawać pasty - z resztą, wymioty, bo to głównie o nich mowa, nie powodowały/nie powodują zwracania w treści żołądkowej żadnej sierści (badanie krwi niczego podejrzanego nie wykazało). Zawsze odbywa się to tak, że zaraz po zjedzeniu jakiejkolwiek mokrej karmy (albo zagryzienie mokrą karmą wcześniej zjedzonej suchej), wymiotuje wszystko co zjadła tego dnia i ma przez to podrażnienie żołądka, bo cały dzień cokolwiek zje zaraz wymiotuje. Podobnie jest jak zje suchą karmę i zaraz napije się sporo wody - nie miną 3 minuty i jest żyg.
Zasadniczo działo się tak mniej więcej raz na 3 tygodnie (tzn. dzień żyganka - czasem rzadziej) po czym wszystko wracało do normy, miesiąc przerwy i znów dzień żyganka. Uznałem że nie jest to aż tak dolegliwe by męczyć kota badaniami u weta (bo kotka jest okropnie trudna pod tym względem), zwłaszcza że żadnych innych dolegliwości nie było (kupa regularna, zwarta, żadnych rozwolnień, samopoczucie dobre, żadnych stanów zapalnych czy jakiegoś osłabienia, zawsze apetyt dobry, choć aż za dobry bo kotka je kiedy jest zestresowana...). Co jakiś czas (2-3 mce) kuracja karmą RC Fiber (przez kilka dni) na przepchanie ew. złogów czy zaparcia (bo kupę raczej ma twardą) dająca dobre efekty.
Co ciekawe zauważyłem, że jeśli ma stały dostęp do karmy to żyganko pojawia się rzadziej a np. kiedy chowam miski na noc i jedzenie pojawia się dopiero rano (na pusty żołądek?) to częściej taka sytuacja powodowała wymioty.

Ostatnio jednak coś się zmieniło - w listopadzie miała odnawiające szczepienie, wcześniej była odrobaczana, ale od grudnia jakby zaczęła chudnąć i spadł jej apetyt (w styczniu po wizycie u rodziców przez 2 tygodnie chudnięcie się jakby nasiliło).
Robię swoim kotom statystyki wagowe - i tak: w styczniu 2014 ważyła 5,5kg, w październiku (odrobaczanie/szczepienie) 5,8 kg (no nie urywam że była wówczas trochę spasiona) ale już pod koniec stycznia 2015 5,2 kg a teraz 4,9 kg - niby waga jest w normie ale niepokoi mnie ta znaczna utrata wagi, skojarzona z coraz częstszymi wymiotami, a teraz jeszcze jakby pogorszenie sierści (rozwarstwia się).

Opierając się na wcześniejszej przypadłości jaką miała (zapalenie żołądka i podobne objawy, związane ze stresem na nowego domownika) zrobiłem jej tygodniową kurację : metoclopramidum+ranigast ale minęły kolejne 2 tygodnie i nie bardzo widzę poprawę, po odstawieniu środka p/wymiotnego nawrót przypadłości, no i samopoczucie gorsze jak na moje oko....

Tak więc chyba nie uniknę wizyty u weta, stad pytanko jak na wstępie (np. czy badanie moczu może cokolwiek wyjaśnić, bez konieczności badania krwi) i dodatkowo czy możecie polecić weta który dobrze zdiagnozuje jej układ pokarmowy (wawa, dolny mokotów). Czy Rtg+USG (bez kontrastu) może cokolwiek potwierdzić lub wykluczyć ?
kot też człowiek...
04.06.2018 Myszunia [*]
13.08.2013 Lesio [*]

color1

Avatar użytkownika
 
Posty: 1528
Od: Czw cze 27, 2013 11:52
Lokalizacja: wawa

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Gosiaxyz, muza_51, uga i 105 gości