Żuk nie robi nadal. Ale udało mi się wcisnąć cały czopek.Medal
przypłam do klapy za ten wyczyn.Jak on fukał,warczał i darł ryja. Zdecydowanie mam nie czułych na krzywdę sąsiadów.
Spierdzieliłam się ze stołka bo mi się porządków zachciało na wysokościach

Kolanko boli.Oko,kolano,rozumek...i takie tam bajery.Życie blondynki.
Zaszczepiłam dziś Kachnę i Lucynkę. Kachna opyszczyła nas totalnie.Lucynka jakoś to zniosła.
Czarnunia siedzi w pokoju Danki i nie ciągnie ją na świat. Szkoda koci bo ona na prawdę jest fajowa.Tylko zdecydowanie z plebsem zadawać się nie chce. A dzieciaki w domu szaleją.Nawet za bardzo.
Lucynka całkiem już się wpasowała w towarzystwo.Pokazała,że ma "jaja" i nie da sobie dmuchać w pysio.Wczoraj rano tak dziwnie gęgała i powarkiwała.Wpadliśmy do pokoju podejrzewając Karmela lub Lucka o znęcanie się nad biedą. A ona pyszczyła na Wojcia i Pikusia co na siebie zasadzali się.W ogóle nie przestraszyła się głupieloków . Żuniek jak drze ryja po niecnych naszych zabiegach też ma w niej oparcie. Przybiega natychmiast ,siada obok i grucha .Dotyka go, uspokaja i karci.Próbuje ukoić steranego kota spokojnym ćwierkoleniem.