gosiaa pisze:Ot, szczęśliwe dokocenie

To prawda
Udało nam się ,ale to zasługa samego Karmelka bo jego nie sposób nie kochać
Grzeczny ,łagodny, kochany rozrabiaka.Jego nawet Yuki polubiła ,a ona najchętniej byłaby sama
U kotów wszystko OK , rudzielce bardzo zżyte ,pięknie bawią się razem,
ciągle nawołują się .
Karmelek chyba zrozumiał już ,że jedzenia nie zabraknie i je spokojnie i nie wymiata już tak do czysta misek jak na początku
Jest bardzo grzeczny ,nie miał żadnej wpadki z kuwetą.
Pięknie bawi się zabawkami i nie tylko

gania za piłkami po całym mieszkaniu jak zawodowy piłkarz i roznosi zabawki wszędzie.
Mam chyba większy bałagan z zabawkami niż przy małych dzieciach
Ostatnio coraz częściej zastaję go w łazience siedzącego w wannie .
Dziwne jak długo koty potrafią wpatrywać się w kapiącą wodę
Cały czas ma jeszcze mnóstwo rzeczy do odkrycia ,chodzi za mną wszędzie i wszystko musi sprawdzić .
Jest bardzo ,bardzo słodki ,wystarczy dotknąć go a od razu zaczyna mruczeć

Yuki nadal zachowuje do nich obu dystans ,woli patrzeć jak oni bawią się ,a ponieważ ona teraz mniej biega skutkuje to zaokrąglonymi boczkami
Chyba będzie musiała przejść na dietę.
Oczywiście Karmelek przejął od rezydentów też złe nawyki .Teraz wszystkie trzy skaczą po szafkach i żebrzą o smakołyki
A od nich nauczył się najważniejszego -w nocy koty śpią

Jak na razie pełna sielanka i oby tak zostało
