



Ewcia trzymamy kciuki za malutką. i bardzo Wam dziękujemy za Żabcię , a co do dzwonienia wiesz my takie nieśmiałe

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy
hidi pisze:No to Zaba pojechalaCiezkie to bylo rozstanie, bo uciekala z transporterka i w ogole zestresowala sie koteczka. Mam nadzieje ze bedzie szczesliwa w nowym domku. Oby wszystko poszlo dobrze
Aha. Bylam dzis rano na kociarni ale zapomnialam sie wpisac na dyzur na niedziele, ale bede w niedziele rano na czas karmienia
majencja pisze:Wróciłam umencona ze stolycy i co ? Zamiast iść spać to Misior Dziadek wlazł mi na kolana i lezy druga godzine i muszę go drapać. Jak przestanę to... caps mnie bezkłową paszczą w rękę i mrrrrrruczy cały czas. O tym że lekko capi uryną nie wspomnę, no cóż prawie jak fijołki. Jutro Rudy jedzie do domku, rozmawiałam z nowa właścicielką przez telefon- sympatyczna i konkretna tak że będzie dobrze. Jak wrócę to zdam relację.
mar_tika pisze:majencja pisze:Wróciłam umencona ze stolycy i co ? Zamiast iść spać to Misior Dziadek wlazł mi na kolana i lezy druga godzine i muszę go drapać. Jak przestanę to... caps mnie bezkłową paszczą w rękę i mrrrrrruczy cały czas. O tym że lekko capi uryną nie wspomnę, no cóż prawie jak fijołki. Jutro Rudy jedzie do domku, rozmawiałam z nowa właścicielką przez telefon- sympatyczna i konkretna tak że będzie dobrze. Jak wrócę to zdam relację.
Majka czekamy z niecierpliwością na twoja opinię o nowym domku.
Teresa ja zrobię dzis rano kociarnię i tak muszę z Agą na osłonowy zastrzyk po zabiegu jechaćJakoś doczłapę
![]()
A potem sobota i niedziela w wyrku muszę zabic ten kaszel :wink:
majencja pisze:Melduję, że Ryży odstawiony na nowe miejsce . Nie obyło sie bez małych perturbacji, ale po kolei. Domek fajny , małe przytulne mieszkanko.Balkon bez siatki ale drzwi balkonowe cały czas zabezpieczone zamkiem Yeti ze względu na niepełnosprawnego synka. Chłopczyk fajny - nie meczący kota i wychowany przy kotach. Marta bardzo fajna dziewczyna i dzielna bo sobie radzi z wielkimi przeciwnościami losu. Zauroczona Ryżym- nie sądziłą ze bestia urokliwa. Wszystko przygotowane- elegancka kuwetka, miseczki- no super. Wypuściłam kota z kontenerka , zaczął zwiedzać z nosem przy ziemi, pomiałkujac tak jak on potrafi. Siadłyśmy do kawki no i tak po 15 minutach.....nie ma kota , rozstąp sie ziemio- przekopałyśmy wszystko, każdą dziurę, wersalki, ja prawie zdemolowałam łazienkę żeby zobaczyć czy go nie ma pod wanną. Nie ma kotaMarta obłęd w oczach, ja pot po plecach. Kiciamy - nic cisza. Ja już od razu wizja czy sie nie wyczołgał przez uchylne okno i nie wypadł. No horror ! Obłęd ! Przez godzinę prawie sprawdzałyśmy każdy kąt po kilka razy. W końcu musiałam jechać a Marta z niedowierzaniem że jednak on musi gdzieś być w domu została oczekiwać czy sie pojawi. Pojawiła się Ryża cholera prawie po godzinie- nie sprawdziłyśmy tylko jednego miejsca- pod meblościanką a on tam wlazł no i w końcu wylazł
![]()
Uff ja już zaczęłam myśleć czy nie zabrałam z domu nie prawdziwego tylko wirtualnego kota
Iweta pisze:A Rudy? Co u mojego Rudaska słychać?
Użytkownicy przeglądający ten dział: Ask Jeeves [Bot] i 80 gości