Orzeszki. Wkrótce startujemy z kociarnią.

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pt lip 04, 2008 10:09

złe kobiety
aaaaaaaaaaaaaaaaaa
fajna ksywka
;)
Moje koty
Zdjęcia krakowskich schroniskowców
Jest tylko jeden sukces- być w stanie spędzić życie na swój własny sposób - Christopher Morley
Haters gonna hate

BarbAnn

 
Posty: 14179
Od: Wto sie 01, 2006 8:35
Lokalizacja: Kraków

Post » Pt lip 04, 2008 19:43

Obrazek

Obrazek
Paskudny Nosek - Niusiek przyjechał dzisiaj ze mną do domu. Do ciachania, no i ten nos. Supermiziak, aż trudno mu zrobić fotkę.

agnes_czy i p.Halina zabrały dwa miziaki pełnojajeczne i jednego czarniutkiego malentasika. Ale o nich, to już pewnie napisze Aga.
Obrazek

wania71

 
Posty: 4234
Od: Pt maja 19, 2006 17:17

Post » Pt lip 04, 2008 21:16

Złe kobiety (tzn ja, prezeska RSOZ i Wania) wróciły... Zmordowane, przemoknięte i naprawdę złe :twisted:
To znaczy ... pieskom powodzi się już znacznie lepiej, to widać: spokój, czyste boksy, maluchy mają suchutkie kocyki...
Ale koty 8O :placz: Piwnice są w remoncie, mają być przeznaczone na magazyn, baraczek opróżniają, ma być rozebrany. Właściwie nie mają nic, poza szczeliną pomiędzy dachem przybudówki, a leżąca na nim paletą i wybiegiem, zarośniętym na wysokość człowieka pokrzywą i i łopianem o łodygach na grubości pięści. Zrąbałyśmy go z Wanią siekierami. No, jeszcze jeden pokoik w tym baraczku, ale nie na długo...
Niestety Miasto zapomniało, że w schronisku musi być też kociarnia :roll:
Dzisiaj zabrałyśmy nastepne 4- 3 chore, pełnojajeczne (sic!) kocury, przywiezione od dra Fedaczyńskiego i jedno 8- tyg. maleństwo.

Zawiozłyśmy 6 worów suchej karmy, mięso, ryż i puszki dla psów i kotów i duuuużo suchego Leonardo od duńskiej Fundacji, które przekazała mi wczoraj Becia. Lodówki na razie załadowane. Wania przywiozła jedną dużą płachtę brezentową, ale nie chciałam jej zostawiać, żeby nie zginęła w tym bałaganie. Dziewczyny z Dogo zabiorą, jak będą jechać.
Arek zrobił bardzo dobre wrażenie, na razie troche zagubiony, ale trudno się dziwić. Liczy na dobrą współpracę z wolontariuszami :D
Droga do schroniska z obu stron rozkopana, a błoto rozjeżdżone ciężkimi maszynami, samochód ślizga się na wszystkie strony. Halina dzisiaj prowadziła i modliła sie do św Franciszka.

Ze zdjęć niewiele wyszło, strasznie lało.

Obrazek

Obrazek


Ten kocurek przyjechał z nami. Prawdopodobnie uraz szczęki- rzuca się na jedzenie, mamle i wszystko mu z tego pyszczka wypada. No i ogólnie bardzo źle wygląda- sierść brudna, posklejana, tłusta, matowa i podejrzanie duży brzuszek (mam nadzieję, że nie to, czego się najbardziej boję :roll: )

Obrazek

Drugi, piękny czarnulek z białymi stopkami, prawdopodobnie ze zwichniętym stawem biodrowym. I małe czarne, ok 8 tyg., okazało się chłopczykiem.
Wania, przepraszam, przez to zamieszanie nawet się z Toba nie pożegnałam. Cieszę się, ze byłaś :D
Czyli z Wani Niusem- 4 :)
Obrazek

agnes_czy

 
Posty: 3509
Od: Wto lip 05, 2005 13:48
Lokalizacja: Rzeszów

Post » Pt lip 04, 2008 22:16

:( Dobrze, że tam pojechałyście :cry:
Obrazek]Obrazek

Modjeska

 
Posty: 5853
Od: Pt mar 31, 2006 20:52
Lokalizacja: Zalesie Górne

Post » Pt lip 04, 2008 22:36

Biedaki :(
A czy widziałyście Łiskasik?
Obrazek
Obrazek

ruru

 
Posty: 19904
Od: Sob gru 29, 2007 20:10
Lokalizacja: Łódź

Post » Sob lip 05, 2008 9:54

Tak, jest na 1 zdjęciu, tylko tyłem. Przyszła sie przywitać, oczywiście z bezpiecznej odległości, i poczęstować kurczaczkiem. Długowłosa tez parę razy wyhynęła z łopianowej dżungli. Nawet dobrze wyglądają. W najgorszym stanie jest biało-szary Nosek Oczka zaczerwienione, załzawione, widać gorączkę. Ale teraz nawet nie ma jak ich złapać :(
Obrazek

agnes_czy

 
Posty: 3509
Od: Wto lip 05, 2005 13:48
Lokalizacja: Rzeszów

Post » Sob lip 05, 2008 10:21

Ile tam jeszcze kocich nieszczęść... :cry:
One tam siedzą w niewiedzy, że mogłyby mieć lepiej. :cry:

Trochę mało takich ludzi jak Wy, dziewczyny! :aniolek:
Obrazek Obrazek

Kłamstwo jest jedyną ucieczką słabych. Stendhal
Wątek Łopatą i do piachu ku przestrodze o zaufaniu i podłości ludzkiej bez granic, ale i szczęśliwym zakończeniu :) :) :)
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1& ... &start=960

Anna61

 
Posty: 40428
Od: Nie lis 25, 2007 20:27
Lokalizacja: Pabianice

Post » Sob lip 05, 2008 14:33

dobrze, że zabrałyście ..... a co kierownik nowy mówił o sytuacji kotów?
ObrazekObrazek

mumka27

 
Posty: 11450
Od: Pon gru 03, 2007 18:35
Lokalizacja: Trójmiasto

Post » Sob lip 05, 2008 17:54

Obrazek
To jest kotek ze złamana miednicą lub wybita kościa udową. Będzie miał zabieg w poniedziałek. Siedzi zamknięty w klatce i bardzo rozpacza jak tylko zobaczy lub usłyszy kogos w poblizu.
Kotek ze złamaną szczęką jest karmiony papką, ale dzisiaj na lunch był serek ziarnisty to jadł sam, troche mu z pysia wypadało ale pol miski ubyło.
Zabieg będzie we wtorek.
Gunia i Zulka&Fruzia
Obrazek Obrazek

GuniaP

 
Posty: 3817
Od: Czw sie 05, 2004 20:34
Lokalizacja: Rzeszów

Post » Nie lip 06, 2008 11:39

to trzymam kciuki teraz i we wtorek oczywiście!
ObrazekObrazek

mumka27

 
Posty: 11450
Od: Pon gru 03, 2007 18:35
Lokalizacja: Trójmiasto

Post » Nie lip 06, 2008 12:12

Nowy kierownik..... nic nie mówił :roll: Tak mu powiedziano, że kociarni nie będzie, że te koty, co są, mają być zabrane (ciekawe, przez kogo, gdzie i co mają zrobić z innymi, które przecież i tak się znajdą). Na razie gorączkowo myślimy, kierownik też, a potem będziemy wymuszać zmianę projektu. Ta przybudówka i tak się raczej nie nadaje do remontu, bo to przegniłe deski i deszcz się leje strumieniami. Ale na tym miejscu można zbudować jakiś pawilonik z ogrzewaniem. A na czas budowy trzeba wymyślić jakąś prowizorkę- barakowóz, czy coś... Zostało ich niewiele, trudno policzyć, ale p Janusz twierdzi, że "chyba na 100% 16", więc bez tych, co zabrałyśmy, 12.
Obrazek

agnes_czy

 
Posty: 3509
Od: Wto lip 05, 2005 13:48
Lokalizacja: Rzeszów

Post » Nie lip 06, 2008 13:34

agnes_czy pisze:Nowy kierownik..... nic nie mówił :roll: Tak mu powiedziano, że kociarni nie będzie, że te koty, co są, mają być zabrane (ciekawe, przez kogo, gdzie i co mają zrobić z innymi, które przecież i tak się znajdą). ...Zostało ich niewiele, trudno policzyć, ale p Janusz twierdzi, że "chyba na 100% 16", więc bez tych, co zabrałyśmy, 12.


Chyba liczba 12 już padała kilka razy, o ile mnie pamięć nie myli :evil: Może warto zmienić tytuł i szukać dla tej reszty jakichś tymczasów albo miejscówki :roll:
Obrazek]Obrazek

Modjeska

 
Posty: 5853
Od: Pt mar 31, 2006 20:52
Lokalizacja: Zalesie Górne

Post » Nie lip 06, 2008 13:36

to chyba go ktoś wprowadził w błąd...mam nadzieję że nie zostawi kotów w potrzebie i ten projekt da się zmienić....
ObrazekObrazek

mumka27

 
Posty: 11450
Od: Pon gru 03, 2007 18:35
Lokalizacja: Trójmiasto

Post » Nie lip 06, 2008 19:52

Mnie marzyłoby się, żeby każdego z nich - na oko to są dzikusy - więc łatwo nie będzie (jedna buraska nieźle rokuje) , złapać, zrobić przegląd u weterynarza, chorego leczyć, niewysterylizowanego - ciachnąć i dopiero dawać do nowego pomieszczenia.
Jest ich mało,więc warto byłoby to towarzystwo teraz opanować.
Niektóre są bardzo chore, do tych kotów, bez żadnej kwarantanny wrzuca się następne, też chore. Mam na myśli te, które zabrałyśmy. Mój np., ma koszmarnego grzyba, więc się wzajemnie zarażają.
Samo wyłapanie ich stanowi spory problem, więc, jak się takiego delikwenta złapie, to koniecznie trzeba to wykorzystać i od razu do weta.
Ale to taka tylko pisanina, bo pomieszczenia brak i weta brak.
Już wcześniej myślałam o zakupie baraczku dla nich i może trzeba wrócić do tego pomysłu.
Obrazek

wania71

 
Posty: 4234
Od: Pt maja 19, 2006 17:17

Post » Nie lip 06, 2008 20:31

wania71 pisze:Mnie marzyłoby się, żeby każdego z nich - na oko to są dzikusy - więc łatwo nie będzie (jedna buraska nieźle rokuje) , złapać, zrobić przegląd u weterynarza, chorego leczyć, niewysterylizowanego - ciachnąć i dopiero dawać do nowego pomieszczenia.
Jest ich mało,więc warto byłoby to towarzystwo teraz opanować.
Niektóre są bardzo chore, do tych kotów, bez żadnej kwarantanny wrzuca się następne, też chore. Mam na myśli te, które zabrałyśmy. Mój np., ma koszmarnego grzyba, więc się wzajemnie zarażają.
Samo wyłapanie ich stanowi spory problem, więc, jak się takiego delikwenta złapie, to koniecznie trzeba to wykorzystać i od razu do weta.
Ale to taka tylko pisanina, bo pomieszczenia brak i weta brak.
Już wcześniej myślałam o zakupie baraczku dla nich i może trzeba wrócić do tego pomysłu.

Waniu, takie też dostał polecenie. Ma też wyznaczyć jednego pracownika, który się będzie specjalizował w kotach- tzn poświęcał im więcej uwagi, obserwował, znał po imieniu i dokształcał się w kotologii :wink:
Weta nie ma, ale będzie- będzie rozpisany konkurs, a w międzyczasie kierownik ma sam zrobić rozpoznanie.
Prawdziwa kociarnia musi być zbudowana, ale wiadomo, że to potrwa. Na okrez przejściowy rozważamy w RSOZ możliwość zakupu barakowozu czy jakiegoś takiego domku przenośnego, który będzie mógł i później służyć np za kwarantannę.
Obrazek

agnes_czy

 
Posty: 3509
Od: Wto lip 05, 2005 13:48
Lokalizacja: Rzeszów

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 117 gości