Moje kociska.. blondynka dziękuje Wojtkowi za pomoc.. s. 101

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw lut 15, 2007 17:46

Ciri pisze:Sam Nikuś także już wysechł? :wink:
TłustoCzwartkowe Mizianki dla kociastych... ale niech lepiej się nie dobierają do pączków :wink: :D


Nikuś wysychał za każdym razem przy pomocy suszarki i grzebienia.. :twisted:

Dzięki za mizianki.. :D
A do pączków się nie dobiorą.. u mnie to łatwiej o śledzia z cebulką niż o pączki.. :mrgreen:
Opowieści o moich kociastych..
viewtopic.php?p=3620054#3620054

aamms

Avatar użytkownika
 
Posty: 28912
Od: Czw lut 17, 2005 15:56
Lokalizacja: Warszawa-Ochota

Post » Czw lut 15, 2007 18:57

Dzisiaj po moim powrocie z pracy Misia witała mnie miaukoleniem zza zamkniętych drzwi.. :D Na początku myślałam, że to któreś z moich futer.. ale wszystkie były w przedpokoju i nie widać było żeby któreś AŻ tak się ucieszyło na mój widok.. A poza tym miauk okazał się nieco inny niż znane mi dotychczas w wykonaniu rezydentów.. No i jak się dobrze wsłuchałam, to NAPRAWDĘ dobiegał z Misiowego azylu..

Jak otworzyłam drzwi to zobaczyłam Misię z noskiem przytkniętym do futryny.. :D CZEKAŁA na mnie.. 8O :dance:

Wprawdzie na widok rezydentów troszkę posyczała ale jak zostałyśmy same w pokoju to pozwoliła się pogłaskać, pogadała do mnie trochę.. i zainteresowała się chrupkami na mojej dłoni.. A potem pięknie wyjadła całkiem sporą porcję z miseczki.. stojąc do mnie tyłem.. :D

Mam nadzieję, że chociaż troszkę zaczyna się lepiej i bezpieczniej czuć u mnie.. :oops: :D
Ostatnio edytowano Pt lut 16, 2007 11:20 przez aamms, łącznie edytowano 1 raz
Opowieści o moich kociastych..
viewtopic.php?p=3620054#3620054

aamms

Avatar użytkownika
 
Posty: 28912
Od: Czw lut 17, 2005 15:56
Lokalizacja: Warszawa-Ochota

Post » Czw lut 15, 2007 19:17

Misia, Misia :dance: , zaczyna "zalapywac" co to znaczy dom i dobry ludz obok.
Misia, Misieczka zawsze będziesz w naszych sercach [*] Mróweczek 15.08.2003-06.02.2020 [*] Biedronka maj 2004-18.10.2021 [*] Kitka10.05.2023 [*]
Z nami : Filemon, Maciek, Lilek, Dzidka, MałeMałe, Tobiś, Mufi, Rudek - został w domu, który kupiliśmy..., dziadeczek Domi zgarnięty ze środka wsi

kiwi

 
Posty: 5986
Od: Pt lis 14, 2003 22:32
Lokalizacja: Góry, polskie góry :)

Post » Czw lut 15, 2007 19:24

kiwi pisze:Misia, Misia :dance: , zaczyna "zalapywac" co to znaczy dom i dobry ludz obok.


Powolutku zaczyna.. co nie znaczy, że z fuczeniem i próbami łapoczynów skończyła całkowicie.. Co to, to nie..
Za pięknie by było.. Jeszcze dużo pracy nad Misią mnie czeka.. :?
Opowieści o moich kociastych..
viewtopic.php?p=3620054#3620054

aamms

Avatar użytkownika
 
Posty: 28912
Od: Czw lut 17, 2005 15:56
Lokalizacja: Warszawa-Ochota

Post » Czw lut 15, 2007 20:17

Bedzie dobrze :D Milo sie czyta ten watek, mimo tych wzlotow i upadkow zachowania Misi. Jestem dobrej mysli co do przyszlosci Misi - jest w dobrych rękach :D
Żegnaj Budusiu......tęsknimy

moś

 
Posty: 60859
Od: Wto lip 06, 2004 16:48
Lokalizacja: Kalisz

Post » Czw lut 15, 2007 20:20

Tez jestem dobrej mysli :D .
Misia, Misieczka zawsze będziesz w naszych sercach [*] Mróweczek 15.08.2003-06.02.2020 [*] Biedronka maj 2004-18.10.2021 [*] Kitka10.05.2023 [*]
Z nami : Filemon, Maciek, Lilek, Dzidka, MałeMałe, Tobiś, Mufi, Rudek - został w domu, który kupiliśmy..., dziadeczek Domi zgarnięty ze środka wsi

kiwi

 
Posty: 5986
Od: Pt lis 14, 2003 22:32
Lokalizacja: Góry, polskie góry :)

Post » Czw lut 15, 2007 20:44

Zawstydziłam się.. :oops: :oops: :D

Mimo wszystko też mam nadzieję, że Misia się ucywilizuje..
Chociaż czasami traciłam nadzieję.. :oops:
Opowieści o moich kociastych..
viewtopic.php?p=3620054#3620054

aamms

Avatar użytkownika
 
Posty: 28912
Od: Czw lut 17, 2005 15:56
Lokalizacja: Warszawa-Ochota

Post » Pt lut 16, 2007 11:19

Dzisiaj Misia schowała się przede mną, bo w kuwetce było co sprzątać..
Jak już posprzątałam, zawołałam Misię i wyszła do mnie zza kanapy.. 8O :D Usiadła i grzecznie poczekała na śniadanko.. Pogadała troszkę do mnie, pozwoliła się pomiziać.. :dance:
Ale już próba wyciągnięcia małego kołtunka z kryzy skończyła się potężnym protestem.. :?
Ona chyba cały czas ma zakodowane w pamięci próby czesania przy użyciu zwykłego i na dodatek dość gęstego grzebienia.. :?

W związku z tym pilnie poszukuję dodatkowych dwóch rąk do pomocy przy wyczesaniu Misi.. :twisted: :oops:

Kołtun z dekoltu być może będzie musial poczekać na wizytę u weta.. Chociaż jak dodatkowe ręce będą doświadczone w pielęgnacji kociego futra, to kto wie.. Może nam się uda..

A w ogóle tak sobie myślę, że może ten splątany kłąb ją po prostu ciągnie i dlatego nie pozwala się za bardzo dotykać.. :?
Opowieści o moich kociastych..
viewtopic.php?p=3620054#3620054

aamms

Avatar użytkownika
 
Posty: 28912
Od: Czw lut 17, 2005 15:56
Lokalizacja: Warszawa-Ochota

Post » Pt lut 16, 2007 11:27

Aamms moze wałsnie tak jest,Maja przez pierwsze tygodnie nie pozwalała mi dotykac jej ud,okolic pupy,tylnych łapek,wrzask i lapoczyny przy czesaniu a nawet gryzienie mnie w reke 8) ale ona wiecej sie darła nic cokolwiek robiła :lol: miała w tym miejscu kołtuny straszne,pomalutku pomimo jej wrzaskow wycinałam jej te kołtuny,a potem delikatnie czesała,jakby z kazdym dniem darła sie mniej,dzis mi nastawia pupe do czesania i to jej najwrazliwsze miejsce :lol: lubi teraz by ja tam głaskac i czesac.Moim zdaniem najlepiej dla misi byłoby ogolenie na pudelka pod narkoza jak bedziecie u weta,wtedy mozna zaczac czesanie profilaktyczne-z krociutkim futerkiem,delikatna szczotka ktora sprawia przyjemnosc,po kilku tygodniach wprowadzic normalne szczotki dla persow.Nie macie wtedy tego cisnienia ze musicie wyczesac bo kołtuny,tylko jest czesanie dla przyjemnosci.Poleciłam to kolezance ktora ma persa,ona go goli raz na rok bo on sie nie daje czesac.Po ogoleniu kazałam jej go czesac ale najdelikatniejszymi szczotkami,przekonal sie w ciagu trzech miesiecy!
Ja tak przekonałam baksa do czesania,prawie szesc lat temu zostal ogolony na pudelka 8)

kasia essen

 
Posty: 7167
Od: Czw gru 15, 2005 9:19
Lokalizacja: Nordrhein-Westfalen

Post » Pt lut 16, 2007 15:17

Na szczęście Misi nie muszę tak strzyc..
Jej trzeba rozczesać kilka minikołtunków pod prawą łapką i wyciąć kłąb z dekoltu..
Reszta jest w porządku.. :D

------------------------------------------

A teraz będzie trochę rocznicowo.. :oops: bo jutro miną dwa lata odkąd zarejestrowałam się na forum.. Całkiem przypadkiem zbiegło się to ze Światowym Dniem Kota.. Bardzo się z tego cieszę, bo przynajmniej łatwo mi zapamiętać tę datę.. :twisted:
No i tak się zastanawiam co wydarzyło się przez te dwa lata.. Jak dla kogoś kto tylko nieco wcześniej, po baaardzo wielu latach w ogóle bez kotow, w końcu zajął się tymi kotami, to sporo..

W momencie rejestracji mieszkało u mnie pięć kociastych.. W tym jedna do adopcji.. Bo z założenia miały być cztery, bo mi to najlepiej wychodziło ekonomicznie ze względu na żarcie, żwirek i miejscówki dla nich w moim mieszkaniu..

A jak zaczęłam porządnie czytać forum to kicia do adopcji została w końcu moją Mrówką.. Potem okazało się, że zmieści się u mnie jeszcze mała łaciata krówka (córka Mrówki) na tymczas.. i będę jej szukać domu.. A potem krówka została moją Pysią.. :twisted:

Nadal czytałam sobie forum i równocześnie opowiadałam o swoich kociskach.. W czerwcu 2005 roku wynalazłam na Kociarni wątek o białej koteczce oddanej do schronu w Toruniu.. Popatrzyłam na stan zakocenia w domu i okazało się, że malutki tymczasik spokojnie się zmieści..
Czekałam na transport, ale niestety kicia odeszła za TM zanim do mnie dojechala.. :crying:

Dosłownie dzień później znalazłam też na Kociarni, wątek białego persika z łódzkiego schronu.. No i po kolejnym dniu zastanawiania się, zaprosiłam kicia do siebie na tymczas.. :oops: Dość ryzykowny bo kicio nie chodził.. miałam spróbować przy pomocy wetów postawić go na łapki i szukać domu.. Został.. jako siódmy rezydent.. Mój śliczny, bialy, niebieskooki Nikuś.. :love:
I obiecałam sobie, że więcej nie.. żadnego.. bo już nie mam gdzie, nie mam za co.. po prostu nie i już..

Skończył się 2005 rok.. Przyszedł styczeń 2006 i ogromne mrozy.. No i znalazłam kolejny wątek, już nie pamiętam przez kogo założony, o domowym pieszczochu oddanym do schronu w Sochaczewie, bo w domu urodziło się dziecko.. i informację, że z powodu mrozów część zwierzaków ze schronu zamarza i przymarza do betonu.. No i po raz kolejny okazało się, że mały tymczasik też się zmieści.. :twisted: ale kicio miał niesamowite szczęście, bo już w trakcie jazdy z Sochaczewa do mnie, z postojami kilkugodzinnymi u innych forumowiczów znalazł dom.. Do mnie nie dojechał..
Ale przecież potencjalny, niewykorzystany tymczasowy dom nie może się zmarnować i tego samego dnia eurydyka przywiozła mi w zastępstwie pięknego brytyjczykowatego rudzielca.. :twisted: który podobno miał już zaklepany dom, tylko musiał gdzieś przeczekać kilka dni.. Po jakimś czasie okazało się, że dom się niestety odklepał a kilka dni przerodziło się w ponad półroczny pobyt.. Zastępca pieszczocha dostał imię Vice, no bo przecież przyjechal w zastępstwie.. :twisted:

Przez taki czas pobytu Vice u mnie myślałam sobie, że kolejny tymczas przerodzi się w kolejnego rezydenta.. i pewnie gdyby nie MariaD to tak by się stało.. Na szczęście ktoś w końcu na mnie nakrzyczał odwołując się do mojego (podobno) zdrowego rozsądku.. :mrgreen: I dobrze.. :oops:

Zaczęłam szukać dość niemrawo dla niego domku.. chciałam, żeby był forumowy.. Ale sami wiecie jakie to trudne.. bo większość forumowiczów jest zakocona hurtowo.. A potem zrobiła się późna wiosna i nagle okazało się, że na horyzoncie pojawiła się ledwo żywa, łysa, skrajnie wyniszczona persiczka.. Nie miałam innego wyjścia tylko zabrać ją do domu.. No i teraz domek dla Vice stał się wręcz konieczny..
I w końcu spełniło się moje marzenie o formowym domku dla niego.. W lipcu zeszłego roku pojechał do Dasi.. :1luvu:

Trudno, przyznam się, przeryczałam kilka dni.. :oops: ale była persiczka, którą trzeba było się porządnie zająć.. Przy pomocy, również finansowej forum, jakoś udało się ją postawić na nogi.. No i oczywiście miałam szukać domu dla kolejnej kici.. Ale kolejna kicia okazała się staruszką z nerkowymi problemami.. i jeszcze na dodatek okazało się, że najlepiej jej u mnie na rękach, a jeszcze lepiej, kiedy już się siedzi na tych rękach to trzeba koniecznie obejmować mnie za szyję.. właściwie schodziła z tych rąk tylko jak wychodziłam z domu albo kicia musiała coś zjeść, albo udać się do kuwetki.. No i mnie załatwiła na amen.. :oops: Nie umiałam jej oddać.. Została.. jako ósmy rezydent.. :oops:
W lipcu 2006 roku podwoiłam planowane pogłowie.. :twisted:

Potem jeszcze na chwilę pojawił się czarny „SIB” Filip, który po tygodniu pojechał do Poznania, no i „perski” Biszkopt z Palucha.. i znowu gdyby nie MariaD to pewnie by trochę posiedział.. Na szczęście trafił się transport i Biszkopt dołączył do Filipa.. :D
A teraz jak wiecie, siedzi u mnie kolejny tymczasik – niebieska Misia, która ma na szczęście już zaklepany domek u kiwi..

Teraz widzę, że decyzja Dasi o domku dla Vice przełamała moją niechęć do wyadoptowania tymczasów.. I bardzo się z tego cieszę i bardzo dziękuję i Dasi, i MariiD, za to że potrafiła mnie do tego przekonać.. :1luvu:
Jest w związku z tym szansa, że tymczasowy domek u mnie przyda się jeszcze dla innych kociastych.. :oops:

No i tyle się wydarzyło u mnie przez dwa formowe lata..

Dla mnie jest to dużo, chociaż w porównaniu z większością osób pomagającym kociastym jest to mniej niż kropla w morzu..

Ciekawe co przyniesie kolejny rok.. :twisted: :D
Opowieści o moich kociastych..
viewtopic.php?p=3620054#3620054

aamms

Avatar użytkownika
 
Posty: 28912
Od: Czw lut 17, 2005 15:56
Lokalizacja: Warszawa-Ochota

Post » Pt lut 16, 2007 16:26

To ja jeszcze po raz kolejny dodam, że zostałam bardzo uszczęśliwiona faktem, że aamms zdecydowała się powierzyć mi Vice. :love: 8) :D Mimo ciężkich początków związanych z asymilacją Vice u nas, teraz się cieszę, że nie "wymiękłam" i po kolejnej nieprzespanej nocy nie wysłałam paczki poleconej z żywym towarem do Warszawy :wink: :lol: TŻ też dał radę :twisted: Dziękuję aamms i wszystkim wiernie kibicującym Vickowi ciotkom! :king:

aamms życzę kolejnych 22 lat (tak na dobry początek) na forum :birthday: :balony:

Dasia

 
Posty: 1311
Od: Sob lip 23, 2005 20:51
Lokalizacja: Legnica

Post » Pt lut 16, 2007 16:37

aamms wszystkiego naj z okazji rocznicy,
:balony: :flowerkitty: :balony:
to bardzo dobrze, że wszystkie :wink: persy w potrzebie mają kogoś takiego, jak Ty :king:
bardzo wiele się od Ciebie nauczyłam, dziękuję
Żegnaj Kocio
Żegnaj Puniu
ŻEGNAJ PIMPELUSIU

bbd2

 
Posty: 1720
Od: Śro lut 01, 2006 14:31
Lokalizacja: kraków/dopiero od kilkunastu lat:)

Post » Pt lut 16, 2007 16:41

aammss moje ogromne gratulacje :D
Fajnie że persy mają u ciebie spokojną przystań w której zmieniają się w łabądki i dzięki temu znajdują domki
Obrazek + Arctica Obrazek

czarna.wdowa

Avatar użytkownika
 
Posty: 9876
Od: Śro lip 26, 2006 12:51
Lokalizacja: Olsztyn

Post » Pt lut 16, 2007 16:47

Gratuluję i życzę wielu udanych adopcji puchatych persiatych :twisted:
viewtopic.php?f=1&t=93727 koty z Platynowej

seniorita

 
Posty: 3202
Od: Pt kwi 01, 2005 22:18
Lokalizacja: Warszawa i okolice

Post » Pt lut 16, 2007 16:55

gratuluję :piwa: :balony:
i ........................ trzymaj tak dalej :ok:
Obrazek

dalia

Avatar użytkownika
 
Posty: 17361
Od: Nie maja 09, 2004 16:08
Lokalizacja: Poznań

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 45 gości