WARSZAWA - Żoliborz

Informacje i opinie o lekarzach weterynarii, klinikach i gabinetach.

Moderator: Moderatorzy

Post » Pon maja 13, 2002 11:18 WARSZAWA - Żoliborz

Warszawa Żoliborz

lek. wet. Beata Soszyńska
HEMATOWET
Wwa Żoliborz
ul.Krasinskiego
tel. 639-80-82

Sterylizacja mojej Kitki i wcześniej Falkowej Falki - bez komplikacji, bez problemów, ... no, może poza pilnowaniem, żeby kicia nie wyłaziła z kaftanika. :wink:

Yoasia pisze:podpisuję się pod tym obiema łapkami...i POLECAM ale z tej lecznicy polecam TYLKO...dr. Soszyńską...ona jednak wykryła panleukopenię u Dymka...jadnek o 2 dni za późno...wcześniej pozostali weci z tej lecznicy wciskali mi,że jest to zapalenie jelit...itp. bzdury!
Dyżury dr. Soszyńskiej to:
poniedziałek, wtorek, piątek od 15 do 20
środa od 7 do 15
czwartek od 17 do 23
w weekendy dyżury często się zmieniają więc trzeba się dowiedzieć ;)

Poza tym dodam, że Ona jedyna w tej lecznicy myje ręce przed badaniem kolejnego zwierzaka i wyciera stół na którym odbywa się badanie-widziałam na własne oczy!


Jana pisze:Hematowet - już nie będę korzystała z ich usług :evil: Weci kilkukrotnie zignorowali guzka Myszy, pomimo tego, że się zmieniał. Ostatnio (polecana tutaj) dr Soszyńska stwierdziła, że to nic takiego, nie trzeba tego operować ani naweć szczególnie badać 8O (to a propos nieśmiałej sugestii biopsji). Efekt? Trzy miesiące później błyskawiczna akcja w innej lecznicy, w poniedziałek pierwsze badanie, dwa dni później operacja. Niestety kotka jest w dużo gorszym stanie, guz się rozrósł przez te kilka miesięcy... I nie ma gwarancji ze nie będzie wznowy.


Daga pisze:Zdecydowanie nie polecam Hematowetu. Już od długiego czasu nie leczę u nich swoich kotów, teraz zaś chciałam zrobić tylko za ich pośrednictwem ogólne badanie moczu i badanie moczu na posiew.
Badanie ogólne wyszło źle. Dzwoniłam do Hematowetu dwa razy dziennie przez 5 dni dopytując się o wyniki posiewu i słysząc, że ciągle ich nie ma, że pewnie coś się wysiało i trzeba jeszcze chwilę poczekać. Po 6 dniach zniecierpliwiona zdobyłam numer labu i zadzwoniłam bezpośrednio do nich. Co się dowiedziałam? Że już w dniu otrzymania próbki do badania poinformowali Hematowet, że próbka jest nieprawidłowa i nie da się z niej otrzymać posiewu! Hematowet dysponując wszelkimi na nas namiarami nie raczył nas o tym poinformować, nie raczyli mi też tego powiedzieć jak do nich ciągle dzwoniłam. W zamian zaś wciskali mi kit, jak to laboratorium pracuje pilnie nad moją próbką, bo wyniki moczu są złe, więc pewnie coś w niej rośnie.
Z powodu bałaganu w lecznicy straciłam blisko tydzień z chorym kotem i właściwie teraz akcję muszę zaczynać od początku. W lecznicy nie usłyszałam nawet przepraszam.


adoptujkotazeschroniska pisze:szczerze odradzam tą lecznicę a w szególności panią Soszyńską, która stawia diagnozy "na oko".. Zignorowała poważną chorobę kota, nie poleciła nawet wykonania ani jednego badania, natomiast podawala antybiotyk na chorobe, ktorej nie byla w stanie okreslic.. w dodaktu była niesamowicie opryskliwa dla opiekuna.. Kot umarł w innej lecznicy.Ponoć reagując kilka dni wczesniej można było mu pomóc...

Ponad to jeszcze kilka fatalnych pomyłek i nieprawdziwych wykrętów ze strony tej pani przez którą ucierpiało kilka zwierząt w moich oczach totalnie dyskfalifikuje ją jako lekarza godnego polecnia !!!!!!!!

Pozostali lekarze równie fatalni...


kociajoasia pisze:Dzięki poleceniom mojej znajomej znalazłam tę lecznicę, chociaż mieszkam po drugiej stronie Wisły, i nie zawiodłam się :lol: Lekarze są mili, lubią moje kocurki i naprawdę znają się na rzeczy. dość powiedzieć , że Fredzia skazywanego gdzie indziej na uśpienie z powodu białaczki ciągną już dobre dwa lata i kot czuje się świetnie. Inne też nie narzekają. I chyba w czasie wizyt gubią mniej futra niż to bywało w innych lecznicach
POLECAM ICH < TO PRAWDZIWI FACHOWCY I DO TEGO Z SERCEM . :lol:

Hana

 
Posty: 9466
Od: Pon lut 04, 2002 15:36

Post » Czw sty 02, 2003 13:21

WARSZAWA Żoliborz


Rafał Niziołek - jedyny chyba w W-wie spec. kardiolog, m.in. rozruszniki serca (!) , oprócz tego tzw interna, pasjonat, wspaniale tłumaczy wszelkie zawiłości

Jarosław Wypart - spec. Chirurgia , patrz własny http://www.vetserwis.pl/, tak jak Rafał- bdb kontakt z pacjentem
Rafał i Jarek - m.in., Schroegera, 8345453 Żoliborz

07.2008 AlkaM pisze:Dr Wypart wraz z rodzina obecnie mieszka i pracuje w Kalifornii.


Jacek Garncarz - spec. okulista (oraz chirurgia ogólna i kriochirurgia) , pasjonat, 8588062, 0601308080 www.garncarz.pl , Sadyba, ul. Zdrojowa
Ww współpracują z Canisem a więc godni polecenia

03.03.2008 lorraine pisze:Gabinet doktora Garncarza teraz miesci sie na ul Grupy AK "Północ" 2 lok U10 dojazd od Bluszczanskiej. Na szczescie adres strony sie nie zmienil www.garncarz.pl
Trafilam tam ostatnio z suka do pani dr Elwiry Buczek.
Zauroczyla nas z TZem absolutnie.
Mielismy jedno zastrzezenie ze jest okulistka a nie internistka i nie przyjmuje gdzies blizej i ze nie mozemy sie u niej na stale leczyc.
Oprocz ogromnej wiedzy merytorycznej - zadne zaskoczenie - uczennica doktora Garncarza :wink: , ma cudowne podejscie do zwierzat i wlascicieli.
Wszystko opowie, wytlumaczy, wyjasni, tak ze dokladniej sie nie da. Wszystko z usmiechem, niespiesznie.
Takze jesli oczy to dr Garncarz i u niego spokojnie albo on albo dr Buczek.
Do niej sa krotsze terminy i wizyta ciut tansza.


kocurex pisze:Polecam Garncarza, byłam tam z psem tym razem. wyszła jej 3 powieka i ma bardzo bardzo dobre podejscie do zwierząt i moja suczka go polubiła ( a niewielu lubi od razu ) , no i najważniejsze wszystko poszło super.


12.2008 Idula pisze:Dr. Garncarza już chyba polecać nie trzeba...Jeśli cokolwiek dzieje się z oczętami nie ma co tracić czasu na inncyh lekarzy. Uderzać w dym do lecznicy dr. Garncarza - zarówno sam dr. Garncarz, jak się sam nazywa "wujek":))) oraz dr. Warzecha, dr. Buczek - lekarze wielką literą, z sercem, powołaniem i dużą wiedzą.


02.2009 Anna_33 pisze:Polecam rowniez dr Garncarz z SGGW - specjalista kardiolog. Jeden z najlepszych fachowcow. Do tego mila, cierpliwa i kocha zwierzeta:-)
( zeby nie mylic, jest zona dr Garnacarza - specjalisty od zwierzecych oczu, rownie doskonalego :-)

graga

 
Posty: 1138
Od: Wto paź 15, 2002 13:52
Lokalizacja: Warszawa-Targówek

Post » Śro kwi 09, 2003 20:03

Warszawa Żoliborz

Lecznica na Schroegera, Warszawa Żoliborz!!!!
A w niej dr Wypart - chirurg. Przy sterylce kotki robi tylko 1cm szew. I wszystko się goi PIĘKNIE. Tam daja narkoze wziewna i kota się wybudziła szybciuko. Fuma nie rozdrapywała sobie niczego, nie musialam jej zakladac kubrakow, czy oslonek. Poza tym w tej lecznicy zawsze dostaje fachową pomoc i mam do nich zaufanie- od października prowadzą mi tam kota z niewydolnością nerek. I jest na razie OK![/b]
Daga pisze:Ostrzegam przed lecznica na Schroegera.
Oddalam tam piwnicznego kota do ich szpitala na leczenie i kot zaginal w niewyjasnionych okolicznosciach. Nawet mnie nie poinformowano - dowiedzialam sie, jak sama zadzwonilam chcac sie umowic na odbior kociaka.
Przez pierwsza godzine nie umiano mi nawet powiedziec, czy uciekl, czy umarl. Potem stwierdzono, ze jednak uciekl.

Maryla pisze:Podpisuję się pod ostrzeżeniem - lecznica na Schroegera, Warszawa Żoliborz
Nam też wypuścili kocurka oddanego do leczenia z klatki . Jak ktoś sprzątał - nie zauważył , że okno jest otwarte. Nawet nas nie przeprosili.
Mojej kotce dali rok życia (problemy z odbytem) a skończyła już 6 lat...

Maryla pisze:Jeszcze słówko o lecznicy na Schroegera: zależy na jakiego lekarza tam się trafi , jeśli na pijanych właścicieli , to lepiej zmykać.

07.2010 Diegula pisze: Ja też nie polecam tej lecznicy!!!!
Są drodzy i wyciągają jeszcze kasę nie potrzebnie ( np szczepią na to co nie potrzeba -opinia innego sprawdzonego weta).
Po za tym kiedyś poszliśmy ze znalezionym kotkiem u którego stwierdzili tylko zapalenie uszka a kotek tej nocy w strsznych męczarniach odszedł.
Nie wspomnę już jak by załatwili mojego kota za dużą igłą :(:(:(

Mila

 
Posty: 53
Od: Wto paź 29, 2002 22:11
Lokalizacja: Warszawa-Żoliborz

Post » Nie sty 11, 2004 13:49

WARSZAWA ŻOLIBORZ, TARGÓWEK, MOKOTÓW

Ja moje koty lecze u dr. Beaty Soszynskiej na Krasińskiego 33A. Świetny specjalista, sterylizacje (a sterylizowałam juz kilkadziesiąt kotek) bez komplikacji, wyczerpujace informacje.
W stanach lżejszych polecam dr. Gugałę na Kondratowicza, przemiły człowiek, za darmo i z wielkim oddaniem opiekuję się moją podwórkową banda
Okulista - tylko dr. J. Garncarz, ale tu argumentów nie trzeba. Wprost cudotwórca :D

Katy pisze:
cathrine1 pisze:W stanach lżejszych polecam dr. Gugałę na Kondratowicza, przemiły człowiek, za darmo i z wielkim oddaniem opiekuję się moją podwórkową banda


No tak, ale do powazniejszych rzeczy to sie chyba nie nadaje... Pamietam jak bylam z Mysza i zapytalysmy o sterylke krotkim cieciem... Powiedzial, ze nie pierwsze slyszy... Powinien sie doksztalcac chyba, a nie stac w miejscu...


Marta Chrusciel pisze:
Pania dr Garncarz, zone okulisty Garncarza, ktora przyjmuje w klinice na SGGW. Swietna Pani kardiolog ( moim zdaniem lepsza niz dr Niziolek, ktory bal sie naszego bernardyna, mimo, ze jest on bardzo spokojnym psem). Pani doktor Garncarz jest moim zdaniem pelnym poswiecenia specjalista i ma dar uspokajania zwierzat. Dwukrotnie , w nocy usuwala wspomnianemu juz Bernardynowi wode z osierdzia, oplucnej i jamy brzusznej. Chociaz jego stan byl fatalny, zyje do dzisiaj i ma sie swietnie. Ponadto ma rewelacyjna pamiec do ludzi. Bylam u niej tylko dwa razy, a zapamietala i mnie i gdy spotkalysmy sie na korytarzu ( bo ma watpliwa przyjemnosc studiowac na sggw) pytala o zdrowie Bernardyna. Przesympatyczna, przemila, wytlumaczy lopatologiczne wszystko o co zapytam i rewelacyjny specjalista. Goraco polecam!


Anka pisze:Podpisuję się. Byłam u niej w Gdyni - przy okazji konsultacji okulistycznej mojej suni u jej męża, równie rewelacyjnego. Sunia miała kiedyś zdiagnozowaną, tak naprawdę nie istniejącą poważną chorobę serca. Dzięki lekarzowi do którego teraz chodzę i którego już tu polecałam (dr Popławskiego) sunia zakończyła branie leków, które tak naprawdę jej szkodziły. Teraz chciałam upewnić się u specjalistki. Potraktowała nas bardzo poważnie, badała długo i wnikliwie, poprzedziła to dokładnym wywiadem. Podejście do zwierząt ma super. Super specjalistka, a zarazem zwyczajny, pełen ciepła Człowiek.

cathrine1

 
Posty: 753
Od: Śro maja 28, 2003 23:53
Lokalizacja: Wawa-Bródno

Post » Pon lut 23, 2004 23:28

WARSZAWA ŻOLIBORZ

Lek. Wet. Piotr Wrona
Ul. Rejmonta 12 a
Polecam


jul-kot pisze:Witam!
Pana dr Wrony nie polecam. Raz ja się naciąłem, raz znajoma. Na życzenie mogę uzasadnić.
Pozdrawiam, Juliusz.

Puchacz

 
Posty: 1996
Od: Nie lut 22, 2004 16:23
Lokalizacja: W-wa

Post » Czw sie 05, 2004 13:25


WARSZAWA MOKOTÓW, ŻOLIBORZ


dr Mikołaj Wojciechowski - rehabilitant (zdaje się, że niedługo chirurg) (SGGW)
503 401 690

dr Dariusz Wiśniewski - chirurg (Schroegera)
834 54 53
Ostatnio edytowano Pt sie 13, 2004 10:09 przez gsx_katana, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

gsx_katana

 
Posty: 248
Od: Pt lip 30, 2004 9:20
Lokalizacja: Warszawa - Śródmieście

Post » Nie kwi 29, 2007 0:37

WARSZAWA Żoliborz

Gorąco polecamy lecznicę przy ul. Staffa 2 (przy dawnym PKS Marymont, nie mylić ze Staffa 59!), tel. (22) 864-13-66. Czynne pn-pt 9-20, sob 9-14 (ale jak trzeba, to zostają dłużej). Dr Ewa i dr Iza to od lat nasze lekarki rodzinne. Dr Iza robiła zastrzyk naszemu Absikowi (pies) przed kliniką, gdy ten bał się wejść do środka (znajda, traumatyczne przeżycia, nie wiemy dokładnie, jakie, w każdym razie panicznie boi się wetów i sklepów zoologicznych), a dla odmiany dr Ewa namówiła go, żeby jednak wszedł dobrowolnie do środka i kazała mu zdjąć kaganiec. Opiekowały się naszym Pyszczkiem (ZTM), dr Ewa jako jedyna z wetów, u których byłyśmy, zdiagnozowała u niego raka (i niestety miała rację), walczyła o niego do końca, z dnia na dzień załatwiła Pyszczkowi konsultację u chirurga w klinice małych zwierząt przy SGGW (dzwoniła cały dzień), miała łzy w oczach, gdy okazało się, że nie da się go uratować. Teraz oprócz Absika zajmuje się Dżinksem (drugi kot) i na pewno będzie Tośkiem (niedługo go adoptujemy). Obie mają cudowne podejście do zwierzaków, nie zdzierają (biorą tylko za lekarstwa), zdarza im się "zapomnieć", że mamy u nich dług (my oczywiście nie dajemy im "zapomnieć"), bez oporów udzielają wszelkich konsultacji, zauważyłyśmy, że niektórzy przychodzą do nich ze zdrowymi zwierzakami tylko po to, aby sobie z paniami doktorkami porozmawiać o ulubieńcach. Mamy do nich bezgraniczne zaufanie. Jest jeszcze trzecia pani doktor - chyba Ania - również fajna i kompetentna (ale rzadko na nią trafiamy).

Rudewredne

 
Posty: 51
Od: Pt lut 09, 2007 0:59

Post » Pon lip 30, 2007 15:13

WARSZAWA Żoliborz


polecam lecznicę Oaza na ul. Potockiej 4. i doktor Annę Jałonicką. Bardzo konkretna i rzeczowa, wszystko dokładnie tłumaczy, nie "leje wody", jest otwarta na różne - czasem niekonwencjonalne - metody leczenia (nasza Merivka jest naświetlana lampą Zeptera a pani doktor była pierwszym wetem, który wiedział co to takiego i jak działa :wink: ).
Obrazek

ewa74

 
Posty: 3566
Od: Pt paź 06, 2006 10:05
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro sie 22, 2007 15:43

Warszawa Żoliborz

ODRADZAM BIELAŃSKĄ PRZYCHODNIĘ WETERYNARYJNĄ, ul. Bogusławskiego 6a

Próbowałam znalezc przez wyszukiwarkę wetów NIE polecanych, ale nie mogę.
To tu sie wyzłoszczę :evil: .

Zachorował rezydent domu, który dokociłam. Zaofiarowałam się z transportem do weta, mimo, że z opisu to miało byc lekkie kk, ale wet osiedlowy byl na urlopie, dzis pierwszy dzien w pracy byla pani i miala tlum, mogla kota przyjac wieczorem. Problem stanowila tez kasa, bo dom ma jakies klopoty.
Wiec pojechalam na daaleką Chomiczówkę po kota, zeby zawiezc do mojego weta. Jak go zobaczylam wlos mi stanął dęba na głowie: kotu z pyska lała się ropa, nos to jedna mięsna rana, osowiały, obolały, odwodniony.
Pojechaliśmy pędem do dr Janika :king: , który z lekka się podłamał, ale zrobił co mógł: kroplówa, antybiotyk, lidium itp. I bardzo dokładna notatka z informacją dla pani wet osiedlowej i prośbą, żeby zadzwoniła do niego jutro, albo dała swój numer, to on zadzwoni, bo chciałby wiedzieć, jak się kot ma. Nie wziął ani grosza.
Odwiozłam kota, wstąpiłyśmy do lecznicy, żeby zapytać, czy pani ma ten antybiotyk a jeśli nie, poprosić, żeby miała na jutro.

No i tu się zaczyna:
Pani dr Katarzyna Żółkowska odmówiła przyjęcia kota w ogóle, bo nie będzie po kimś prowadzić kuracji.
Że jak pojechalismy gdzie indziej, to nasza decyzja i teraz mamy tam jezdzic. Na moj argument, ze dla kota to minimum godzina w aucie i upale (pomijam moj czas i paliwo), powiedziala, ze dokonalam wyboru. (!).

Była niemiła, opryskliwa, nawet nie spojrzała na kota, który bardzo cierpi.

Alida80 pisze:Ja również nie polecam tej lecznicy. Wybrałam ją ze względu na bliskość i mojego smiertelnie przerażonego kocurka dla którego sam fakt przekroczenia mieszkania był szokiem. po wejściu do lecznicy podbiegły do mnie dwa psy. Myśląc, że to są "pacjenci" schowałam się w kąt i czekałam aż właściciele sie nimi zajma (moj kot własnie przechodził chyba jakis atak paniki i wyrywał mi sie usilnie spod płaszcza). jak sie okazało psy te nie były "pacjentami" a psami pana który bodajże sprzedaje w sklepiku dla zwierząt w tej lecznicy. widząc że usilnie staram sie odwrócic od psów i utrzymac równocześnie wyrywająca sie i miauczącą niemiłosiernie kupkę kociego futra nie zareagował tylko sie głupio przygladał. ale w momencie gdy pies radośnie skoczył mi łapami na brzuch (w których to okolicach znajdował sie kot), poziom wrzasków kota osiągnął apogeum i ja ostatkiem sił (nie mając trzeciej wolnej ręki-dwoma trzymałam kicie) odsunęłam natarczywego psa nogą. no i wtedy owy pan sie ożywił i wyskoczył do mnie z awantura że kopie psa i czy bedzie mi miło jak on za uszy wytarga mojego kota. Awantura się rozwinęła, na tłumaczenia owego pana ze pies chciał sie tylko przywitać odpowiedziałam mu że jak weszłam to nie rzuciłam mu sie na szyje i jak nie umie wychować psa to niech go tutaj nie przyprowadza. wtrąciła sie jeszcze jakas pani(kumpela pana ze sklepu) ze jak mi sie cos nie podoba to nie muszę tu leczyć swojego kotka. nie podobało mi sie i wyszłąm. do gabinetu weta nie dotarłam. ale skoro takie "atrakcje" i "profesjonalne podejście" zastałam juz na wejsciu to wolę nie myśleć co by było w gabinecie :O
tak więc ODRADZAM
Prawdziwi mężczyźni nie jedzą miodu, oni żują pszczoły.

sibia

Avatar użytkownika
 
Posty: 8016
Od: Śro gru 07, 2005 17:15
Lokalizacja: Praga Północ (okolice trójkąta bermudzkiego)

Post » Czw sie 14, 2008 13:06

Warszawa-Żoliborz

maja_brygida22 pisze:Mam pytanie co do gabinetu "Pod Anielskimi Skrzydłami", ul. Broniewskiego 56 na Żoliborzu, macie jakieś doświadczenia? Pozdrawiam

W tej lecznicy przyjmuje dr Ula Hellmann, osoba niezwykle sympatyczna, o spokojnym, zrozwnowazonym podejsciu do zwierzat, ktore na mojego agresywnego kota dziala tak, ze zasypial podczas zabiegu :)
Dr Ula ma specyficzne podejscie i poglady nt leczenia- stosuje sporo metod naturalnych, przede wszystkich homeopatii, ale tez elementy bioenergoterapii. Nie potrafie wiec wypowiedziec sie w kwestii merytorycznej nt. skutecznosci takiego leczenia, powiem tak: ja traktowalam to dotad wylacznie jako terapie dodatkowa w szczegolnie trudnych momentach.
Wiem natomiast ze dr Hellmann publikuje swoje artykuly w profesjnalnych publikacach z zakresu weterynarii (m.in Weterynaria w praktyce, Magazyn Weterynaryjny), niezaleznie od swojego "naturalnego" podejscia stosuje tez konwencjonalne metody terapeutyczne.
O tyle wiec budzi moje zaufanie ale na lekarza prowadzacego bym jej nie wybrala.
Co wazne Pani Doktor jezdzi tez na wizyty domowe toe nie sa nawet szalenczo drogie. Stad plud ode mnie i za to.
Podsumowujac jak masz blisko to Pana Doktor warto poznac.

01.2009 mysh84 pisze:Niestety nie mogę polecić tej pani weterynarz, choć jako osoba jest bardzo miła i widać, że ma dobre podejście do zwierząt. Chodziłam do niej z moją sunią jakieś 4 lata temu, gdy pani doktor Soszka (panieńskie nazwisko) pracowała jeszcze w gabinecie przy ul. Żeromskiego. Suka wzięta była ze schroniska, miała grzybicę ucha, na którą pani doktor zapisała krople Manuka Oil (10ml) za 100 zł (sama sprowadziła je nam ze Stanów - jak powiedziała). Po kilku miesiącach stosowania kropel poprawa była nieznaczna, w międzyczasie pani dr otworzyła swój gabinet przyt ul. Broniewskiego. Moja suka dostała pierwszej cieczki, ale cieczka trwała i trwała, suka zaczęła być osowiała, przestała jeść, dr Soszka stwierdziła jakieś zaburzenia i osłabienie, wyjaśniła że duże psy (ON) mają dłuższą cieczkę i podała jakieś leki - na wzmocnienie chyba. Nawet gdy cieczka zaczęła przybierać dziwne odcienie koloru pomarańczowego i zaczęła brzydko pachnieć, a suka była coraz bardziej osowiała, pani dr przepisała nam lek homeopatyczny (znów około 30 zł). Tego samego wieczora, w dniu kiedy byłam u dr Soszki, suka zaczęła sikać pod siebie i prawie nie wstawała. Zawieźliśmy psa do szpitala Powstańców Śląskich 101. Okazało się, że sunia miała ropomacicze i bardzo się podtruła toksynami. Zoperowano ją niemal w ostatniej chwili. Następnego dnia rano dostałam sms od dr Soszki jak czuje się sunia po tych lekach które jej przepisała, gdy odpisałam lekarce że suka miała ropomacicze i była operowana, nie dostałam już odpowiedzi. Od tamtej pory omijam tą panią z daleka. I niestety nie polecam, bo jak pisała pani Urszula jest niezwykle sympatyczną osobą.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Sa dwie Mamy i jedno Slonce/chociaz kazda inaczej kocha/Marta ma podrapane od "zabawy" rece, Ania- mruczacego na kolanach kota.

nan

 
Posty: 3267
Od: Śro lis 12, 2003 19:54
Lokalizacja: Warszawa-Mokotow

Post » Sob wrz 27, 2008 15:48

WARSZAWA ŻOLIBORZ

Bardzo polecam lecznicę :

Bm Wet SC. Przychodnia weterynaryjna B. Musiał M. Krzemińska
adres: 01-780, Warszawa, Broniewskiego 23
tel.: 0 22 663 70 88
mail: beatmus@wp.pl
godziny otwarcia:
poniedziałek - piątek: 9-19
sobota: 10-14


Fachowa opieka. Nie wiem czy już mają, ale na pewno jest przygotowany pokój do RTG itp .
mamuśka
 

Post » Wto paź 07, 2008 21:43

Warszawa-Żoliborz (okolice Gwiaździstej)

z czystym sumieniem polecam wet. Małgorzatę Brzóskę - człowieka o wielkim, złotym sercu, kociarę osobiście zaangażowaną w opiekę nad każdym zwierzęciem, posiadającą cały zastęp stałych klientów, uważających ją za cudotwórcę i jedyną osobę, której można z pełnym zaufaniem polecić zdrowie i życie zwierzaka, do której zawsze można przyjść lub zadzwonić z problemem, ogromnie cierpliwą, o niezwykłym podejściu do zwierząt :)

Przyjmuje w gabinecie na Klaudyny 32/40, na zmianę z Dorotą Sumińską. Panią Małgorzatę Brzóskę można zastać w pn., śr. i piątki rano, we wt. i czw. po południu, ale w razie problemów zwykle poświęca zwierzęciu nawet swój teoretycznie wolny czas.

06.2009 serotoninka pisze:W całości popieram. Byłam tam z maleńkim umierającym kociątkiem. Niestety był za słaby i nie udało się go uratować. Ale walka wetki o to maleństwo była przejmująca! Leczyła go po kosztach leków, dzwoniła do mnie na komórkę pytać jak się czuje... To niesamowicie ciepła i czuła osoba. Teraz już tam nie chodzę, bo wyprowadziłam się z Żoliborza, ale polecić mogę na 100%.


06.2009 Nesslin pisze:Bardzo bardzo polecam wet. Małgorzatę Brzóskę z Klaudyny 32/40 (Żoliborz). Jestem szczęśliwą :D opiekunką 4 miesięcznego maine coon - pani doktor wg mnie nie tylko ma dużą wiedzę i rzeczywiście zna się na kotach ale jest przeurocza i miła i naprawde kocha zwierzęta. Początkującym "kociarzom" także polecam bo chętnie wszystko wyjaśnia i tłumaczy.

vadee

 
Posty: 3439
Od: Wto lis 01, 2005 7:20
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw paź 09, 2008 12:02

Warszawa-Żoliborz

Trzymajcie się z daleka od lecznicy przy Gdańskiej (Żoliborz)!
Przyklad (jeden z wielu): Podano tam mojemu psu preparat na pchły i kleszcze. Po 24 godzinach pies zaczął dziwnie przyginać ogon. Byłam przerażona, bo wyglądało to na jakieś sprawy neurologiczne. Weci z Gdańskiej wycisnęli psu gruczoły okołoodbytowe, wykonali badanie per rectum i stwierdzili... że nie wiedzą, co mu jest. Na szczęście przyszło mi do głowy zapytać braciszka Googla. Natychmiast natrafiłam na doniesienia o alergii na ten właśnie specyfik i właśnie u owczarków. Po podaniu leku ogon natychmiast się "naprostował".

Zofia.Sasza

 
Posty: 15958
Od: Wto wrz 09, 2008 15:02
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pon lut 23, 2009 21:44

Warszawa Żoliborz

Nie polecam
Lecznica ANIMA, ul. Podleśna/Kiwerska Wawa. Pan dr nie znam nazwiska (był tata, nie ja) starszy, z bródką. U 8-9 miesięcznago kota z wodobrzuszem (brzuch balon), temp 40 stopni stwierdził anginę (??!!!).Następnego dnia dwie panie wet orzekły podejrzenie fipa, mimo tego nikt nie zalecił badań krwi, ani usg; ściągnięto tylko płyn z brzucha ze stwierdzeniem "pewnie fip".
10.2010 MariSG pisze:Lecznica ANIMANIE POLECAM!!!
PODLEŚNA na BIELANACH
Nasz 1,5 roczny kotek zachorował na leukomenię! Udaliśmy się z żoną do tej lecznicy z naszym kotkiem, który był okazem zdrowia, był zaszczepiony na wszelkie wirusy itp. Panie, które są tam wetami nie udzielają porad i nie przejawiają chęci do opisywania postawionych przez siebie diagnoz. Nasz kotek miał podejrzenie zapalenia dróg oddechowych. Pani dr. podała lek i stwierdziła, że to prawdopodobnie oskrzela i odesłała z kwitkiem nie informując nas o tym jak postępować w przypadku pogorszenia się stanu zdrowia naszego kotka. Kotek na drugi dzień miał spore problemy z oddychaniem i bez zbędnej zwłoki zabraliśmy go szybko do lekarza. Na miejscu przyjeła nas inna pani wet, wykonała rentgen ( prosząc nas abyśmy trzymali kotka bez ubrania chroniącego przed szkodliwym promieniowaniem - zagrożenie nowotworem i innymi schorzeniami bardzo silne) gdzie wszystkie czynności (badanie, rtg, zastrzyki) wykonywała ospale i bez zaangażowania! Powiedziała, że to prawdopodobnie zapalenie płuc i musimy jechać do innej kliniki, w której jest komora tlenowa bo w przeciwnym wypadku się udusi.Pani wet nie pospieszała nas i co chwile wychodziła po czym po 3-4 min. wracała wskazując, że w chwili obecnej jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo i możemy wracać do domu. Wróciliśmy do mieszkania na Podleśnej(4 min od lecznicy) i kotek zaczął się dusić. po kilku minutach męczarni zmarł nam na rękach.
Nasz wspaniały dotąd zdrowy kotek przez brak kompetencji ludzi przychodni "ANIMA" na Podleśnej nie żyje!!!!!!!!!!!!!

Polecamy Dr. RADAJEWSKIEGO na ul. Umińskiego 16! W powyższej sprawie nie mogliśmy do niego się udać, ponieważ był niedostępny. Natomiast po skonsultowaniu z nim badania rtg oraz historii kotka wyraził wielkie zdziwienie co do podaży leków i nietrafnych diagnoz gdzie sygnały były bardzo czytelne. To jest człowiek, który sterylizował nasze kotki jak również ratował skazane przez inne przychodnie na śmierć zwierzęta innych osób, od których otrzymaliśmy rekomendację! Bardzo polecamy!

STANOWCZO ODRADZAMY KLINIKĘ "ANIMA" NA PODLEŚNEJ!!!

KiZii

 
Posty: 81
Od: Pon sty 19, 2009 1:01
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw lip 16, 2009 10:46

Warszawa Żoliborz

POLECAM panią Małgorzatę Piłkowską z lecznicy Labrador (podziemna budowla na terenie parku na Pl. Inwalidów). Zawsze starannie ogląda kociaki, wszystko dokładnie tłumaczy, podpowiada, widać, że zależy jej na zdrowiu kociaków a nie na wyciąganiu kasy. No i jest bardzo sympatyczna:)

seidhee

 
Posty: 6983
Od: Czw sty 08, 2009 13:03
Lokalizacja: Warszawa Bródno

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości