Kicia z usuniętym oczkiem.

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro paź 28, 2020 22:26 Kicia z usuniętym oczkiem.

Cześć wszystkim!

Piszę to po to aby wyrzucić z siebie emocje,gdyż dziś moja kicia miała usunięte oczko.
Jest mi teraz przykro i ciężko się z tym pogodzić,natomiast 3mam kciuki,że już za ułamek czasu kotek wróci do normalnego funkcjonowania.
W związku z powyższym macie może jakieś rady,wskazówki jak zagwarantować mu dobry powrót do funkcjonowania,jak postępować z nim w
czasie gdy na nowo będzie musiał się uczyć postrzegać inaczej świat? - Aktualnie biedaczek kompletnie zdezorientowany po narkozie i zabiegu błąka się po
pokoiku z założonym kołnierzem. :cry:
Oczywiście wet dał mi leki dla niego i powiedział jak ma to mniej więcej przebiegać ale chciałbym by może udzielił się ktoś z podobnym przypadkiem u swojego
pupila i mnie trochę pocieszył. Na dodatek nie mam pojęcia jak podać mu jedzenie,gdy ma założony wielki kołnierz a zdjąć go nie może bo nie może sobie zadrapać rany.

Pozdrawiam

pt090

 
Posty: 5
Od: Śro paź 28, 2020 22:07

Post » Czw paź 29, 2020 0:11 Re: Kicia z usuniętym oczkiem.

Jeśli chodzi o zmienione postrzeganie świata to kot doskonale sam sobie poradzi i nie potrzebuje w tym pomocy :)

Na czas karmienia możesz kołnierz zdejmować, także po to by kot się dokładnie wymył, bo to bardzo ważne dla jego samopoczucia, pod warunkiem że dasz radę go potem założyć. Podczas takiej akcji musisz kota pilnować uważnie, gdy tylko zacznie majstrować przy oczodole i nie reaguje na odwracanie uwagi - od razy zakładasz zabezpieczenie.
Kołnierz powinien być dobrze dobrany wielkością do kota i sytuacji - możesz wkleić zdjęcie jak on wygląda skoro piszesz że jest wielki? Bo czasem weci zakładają naprawdę zbyt duże kołnierze. A czasem tak to tylko wygląda dla nieprzyzwyczajonego opiekuna :)
Najlepiej gdy jest zabezpieczony szelkami przed zdjęciem. Niektóre koty po takich zabiegach kombinują z tarciem głową o przedmioty - warto na to zwracać uwagę.

Teraz pilnuj kota by na coś nie wpadł póki jest otumaniony po operacji i dodatkowo zszokowany kołnierzem oraz nagłą zmianą sposobu widzenia.
Jutro zobacz czy faktycznie ma problem z pobieraniem jedzenia i wody - bo sporo kotów po pierwszym szoku - doskonale sobie radzi :)

Blue

 
Posty: 20754
Od: Pt lut 08, 2002 19:26

Post » Czw paź 29, 2020 7:46 Re: Kicia z usuniętym oczkiem.

Też mam jednooczkę, wzięłam ją siedem lat temu jako dwumiesięczne maleństwo ze schroniska. Trafiła tam już z pustym oczodołem.
Od początku świetnie sobie radziła, dokładnie tak samo jak pozostałe koty.
Pamiętam, że moja po zabiegu zeszycia oczka nie miała kołnierza tylko opatrunek, codziennie zmieniany u weterynarza.
Dezorientacja Twojego kociaka jest pewnie - tak jak pisze Blue - głównie spowodowana narkozą i kołnierzem. Jak dojdzie do siebie wszystko będzie dobrze.
Trzymam kciuki za maluszka :ok: :ok: :ok:
Obrazek

pisiokot

 
Posty: 12932
Od: Śro maja 03, 2006 15:37
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw paź 29, 2020 9:01 Re: Kicia z usuniętym oczkiem.

Miałam tymczasa jednooczka :D . Miseczki z jedzeniem i wodą musisz mu wstawić POD kołnierz.Tak by kołnierz okalał,obejmował miseczkę,by ją nakrył. Wówczas kotu będzie wygodnie jeść. Na początku trzeba to nadzorować i pomagać,zanim kot nie nauczy się sam kombinować aż w końcu sobie poradzi. Ja jedzenie mokrego nadzorowałam każdorazowo,bo jak nie-kołnierz był umazany w karmie. Stałam nad kotem ,podstawiałam miseczkę pod mordkę ,aż ją zasłonił kołnierzem i sobie swobodnie jadł. Mialam gwarancję,że się nie upaćka :wink:
Inne zachowanie niż kotów z dwoma oczkami polegało na tym,że musiał lepeij wyczuć powierzchnię,gdy go wstawiałam na drapak. To byly mikrosekundy,ale zauważalne. Kot z jednym okiem nie wyczuwa tak dobrze trójwymiarowości i przestrzeni,tak myślę i to było tym powodowane. Musiał też bardziej obracać glówkę,by dostrzec wszystko wokół,co normalny kot wychwyca drugim oczkiem. Ale to były tak subtelne różnice,że dostrzegałam je tylko ja mając porównanie z innymi w pełni sprawnymi kotami. Dla laika zachowywał się tak samo jak reszta stada. Tak samo polował na zabawki myszki,wskakiwał wszędzie i był absolutnie przekochany :love:
A co najważniejsze: pamętaj,że koty nie odczuwają swojej niepełnosprawności :ok: i nie jest im z tego powodu przykro,jak nam ludziom,którzy z rozżaleniem patrzymy na jednooczki.
Ważne,by rana się zagoiła,bez kołnierza kot trze główką o wszystko i może naruszyć szwy. Mój na chwilę uwolniony z kołnierza,natychmiast sobie zadrapał oko tylną łapą,co spowodowało pojawienie się kropelek krwi. Gojąca się rana swędzi i kotu przeszkadza. Mnie zaś przyprawiało o dodatkowy stres,ale wszystko dobrze się skończyło,czego i Wam życzę :ok:

tabo10

 
Posty: 7066
Od: Nie lip 31, 2011 14:24

Post » Czw paź 29, 2020 16:58 Re: Kicia z usuniętym oczkiem.

kot sobie poradzi , nie bedzie potrzebować pomocy jeszcze drugie oczko jest zdrowę nie bedzie miał utrudnień

poczek

 
Posty: 4
Od: Czw paź 29, 2020 14:28

Post » Czw paź 29, 2020 18:43 Re: Kicia z usuniętym oczkiem.

Dzięki wam za odpowiedzi, na pewno mi to pomoże (jak i kiciusiowi) przetrwać ten czas. Podnieśliście mnie trochę na duchu bo byłem byłem przerażony po wczoraj. Dziś jest
lepiej ale to ze względu, że jego stan też się poprawił. Najwyraźniej narkoza mu nie służy. :wink: Kot na pewno zostanie przez najbliższe tygodnie ze mną w domu natomiast mieszkamy
na wsi i możecie sobie wyobrazić jak to jest... Po prostu domownicy nie zgodzą się na stałe siedzenie kota w domu z resztą on wychował się na świeżym powietrzu bo stamtąd go
przygarnąłem (ok.2 lata temu - i tu niedoprecyzowanie - bo pisałem w takiej formie o nim jakby miał kilka miesięcy a to już wprawdzie kocur.)
Do jego wypadku z okiem też prawdopodobnie tam doszło. I mimo, że na nasze podwórko jest wypuszczany tylko na czas w ciągu dnia to zdarza się mu na pewno
zapuścić gdzieś dalej.(noce z reguły spędza w domu). I tu właśnie moje obawy czy taki jednooczek poradzi sobie na dworze po czasie bo w moim odczuciu
będzie on już bardziej narażony na wszelakie bodźce...I co w tej sytuacji mam począć. - Ja chce dla niego tylko jak najlepiej a w jego przypadku izolacja od świata zewnętrznego
to będzie tylko przykrość bo uwielbiał szczególnie w ciepłe dni wyjść sobie na ogródek i pobyć z moim drugim miauczkiem. Na niekorzyść niedaleko naszego domu jest jakby to ująć ''umiarkowanie ruchliwa droga'' przez co jeszcze gorsze mam obawy chociaż kiciuś nigdy tam nie wędrował. Teraz zbliża się zima więc podejrzewam, że jego
wyjście to będzie tylko załatwienie swoich potrzeb i głównie wylegiwanie się potem przy grzejniku w domu ale wraz z wiosną i latem to się na pewno zmieni. :?
Podejrzewam, że (niektórzy) wasi pupile mimo braku oka siedzą sobie całkowicie w domu ale jak wspomniałem powyżej...[.]

pt090

 
Posty: 5
Od: Śro paź 28, 2020 22:07

Post » Czw paź 29, 2020 21:00 Re: Kicia z usuniętym oczkiem.

Moja kotka trafiła do nas jako kocię już po amputacji oczka. Uciekała do ogrodu, a mieszkam w mieścinie i po sąsiedzku jest spory przykościelny parking, uliczka z niewielkim ruchem. Trzęsłam się ze strachu, bałam się, że tą "pustą" stroną nie zauważy niebezpieczeństwa. Teraz ma ponad 14 lat i od dwóch lat nie wychodzi, osiatkowaliśmy i koty oglądają świat zza krat. Koty zostały uwięzione z dwóch powodów: pierwszy to...postarzały się, więc refleks już słabnie, a drugi...sąsiadka zrobiła sobie szklarnię, a koty ze szklarni ubikację :oops: . Zostały więc uziemione w domu.
A twoja kicia ma zaszyty oczodół czy pusty? Do pustego mogą się dostawać jakieś pyłki, paprochy, itp, szczególnie gdy kot buszuje w trawach, roślinach, zakurzonych zakamarkach.

kajtek56

 
Posty: 250
Od: Nie maja 04, 2008 10:11
Lokalizacja: Zielonka

Post » Czw paź 29, 2020 21:34 Re: Kicia z usuniętym oczkiem.

zaszyty wraz z sączkiem

pt090

 
Posty: 5
Od: Śro paź 28, 2020 22:07

Post » Czw paź 29, 2020 21:47 Re: Kicia z usuniętym oczkiem.

To dobrze, że zaszyty :ok:
Nie wiem jak rozwiążesz problem wychodzenia kota. Jeśli obchodził swój rewir, być może bił się z innymi kotami. Teraz w razie uszkodzenia jedynego, pozostałego oka, będzie kiepsko. Nie to wcale nie znaczy, że będzie wyłączony z życia ale ..spróbuj go przekonać do zmiany nawyków.

kajtek56

 
Posty: 250
Od: Nie maja 04, 2008 10:11
Lokalizacja: Zielonka

Post » Czw paź 29, 2020 23:11 Re: Kicia z usuniętym oczkiem.

Mozna ogrodzić podwórko (albo jego część) w taki sposób, żeby kot nie mógł wychodzić (szczelny, wysoki płot, a u góry siatka zagięta do wewnatrz). Można też zbudować kotom wolierę, do której wchodziłyby wprost z domu. Warto zadbać o takie rzeczy, bo to dwukrotnie przedłuża życie kota. Niedawno w programie Kot z piekła rodem autor mówił, że wg. badań kot wychodzący żyje średnio 7 lat, a niewychodzący, lub korzystajacy z ww. zabezpieczeń - 14 lat.
Nasz wątek:
viewtopic.php?f=46&t=187577
Wątek kotów Joli Dworcowej:
viewtopic.php?f=1&t=191624
Kącik Muzyczny
viewtopic.php?f=8&t=190784
Zjawiska niewytłumaczalne, opowieści o duchach i nie tylko
viewtopic.php?f=8&t=194190

jolabuk5

 
Posty: 31550
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw paź 29, 2020 23:56 Re: Kicia z usuniętym oczkiem.

Po prostu problem jest też w tym,że mimo kastracji był bardzo walecznym kotem a intruzi błąkają się wokół do dnia dzisiejszego po naszym podwórku

pt090

 
Posty: 5
Od: Śro paź 28, 2020 22:07

Post » Pt paź 30, 2020 1:50 Re: Kicia z usuniętym oczkiem.

Woliera albo zagięta siatka w tym też pomogą.
ObrazekObrazek
Nasz wątek:
viewtopic.php?f=46&t=187577
Wątek kotów Joli Dworcowej:
viewtopic.php?f=1&t=191624
Kącik Muzyczny
viewtopic.php?f=8&t=190784
Zjawiska niewytłumaczalne, opowieści o duchach i nie tylko
viewtopic.php?f=8&t=194190

jolabuk5

 
Posty: 31550
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Pt paź 30, 2020 8:48 Re: Kicia z usuniętym oczkiem.

pt090 pisze:Po prostu problem jest też w tym,że mimo kastracji był bardzo walecznym kotem a intruzi błąkają się wokół do dnia dzisiejszego po naszym podwórku

dlatego też teraz kot nie powinien wychodzić bez nadzoru (tylko szelki i z człowiekiem).
Kot jednooki ma jednak ograniczone postrzeganie i o ile w domu radzi sobie świetnie,to może ne dostrzec na czas lub nie wymierzyć na czas odległości od samochodu,zwłaszcza że jak piszesz masz umiarkowanie,ale jednak,ruchliwą ulicę nieopodal.
Siatka wokół ogrodzenia zagięta do środka,by po niej się nie wdrapał ,by wyjść na zewnątrz,a najlepiej tylko woliera dla niego i pilnowanie ,by nie zwiał między nogami na podwórko.W domu wolnostojącym to trudne,ale nie niemożliwe.
Inaczej za jakiś czas tu najprawdopodobniej wrócisz,aby wyrzucić z siebie emocje,że kot zginął np.pod kołami samochodu,albo stracił ostatnie oko w kociej bójce...Teraz jego los zależy od Twoich odpowiedzialnych decyzji,których kot nie umie sam właściwie wybrać.

tabo10

 
Posty: 7066
Od: Nie lip 31, 2011 14:24

Post » Pt paź 30, 2020 12:43 Re: Kicia z usuniętym oczkiem.

Jak najbardziej się z tobą zgadzam, masz rację muszę podjąć właściwe kroki bo jak wspomniałem powyżej - ja chce dla niego jak najlepiej. Z jednej strony to odzwyczajenie go od dworu i tęsknota za wolnością a z drugiej jego bezpieczeństwo. Wątpię, że moi domownicy będą skakać z radości na wieść o tym, że kot miałby zamieszkać
u nas na stałe w domu bo wiadomo jak z tym ma się mieszkanie na wsi. I o tyle ile mniej obawiam się ulicy bo nie widywałem aby kot tam się poruszał to najgorszym zagrożeniem będą dla niego właśnie nieproszeni goście.

pt090

 
Posty: 5
Od: Śro paź 28, 2020 22:07

Post » Pt paź 30, 2020 13:43 Re: Kicia z usuniętym oczkiem.

A może spróbuj także wyłapać do kastracji nieproszonych kocich gości,to ograniczy ich wizyty u Was (niekastrowany kocur nie zapuszcza się daleko w poszukiwaniu samic do krycia,jest też mniej agresywny po spadku testosteronu) i znaczenie terenu/bójki itd. Możesz próbować znaleźć okoliczną fundację,która pomoże sfinansować kastracje,albo wykastrować na własny koszt i ubiegać się o zwrot części kosztów przez fundację,która ma wątek na tym forum.
Powodzenia :ok:

tabo10

 
Posty: 7066
Od: Nie lip 31, 2011 14:24




Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 100 gości