Jak zakochałem się w Kocie

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pon paź 12, 2020 18:24 Re: Jak zakochałem się w Kocie

Mnie nie chodziło o znaczenie terenu ale o zaznaczenie swojego miejsca. Jak przywiozłam swojego małego kotka do domu ( miała 3,5 m-c )to po kilku dniach zarobiła na środek pościelonego łóżka. To było jednorazowe.

korbacz9

 
Posty: 406
Od: Czw maja 31, 2012 20:38

Post » Wto paź 13, 2020 0:54 Re: Jak zakochałem się w Kocie

nutek91 pisze: W każdym razie wziąłem Kociaka pokazałem mu plamę od moczu i delikatnie skrzyczałem mówiąc "Tak nie wolno" lekko podniesionym głosem. Nutek zareagował prawidłowo czyli schował się ze wstydu do szafy :)

Sierra pisze:Osobiście jestem zdania, że Nutek schował się do szafy, bo jego Duży wścieka się jakąś tak bez powodu - lepiej to przeczekać w kryjówce :roll: .

nutek91 pisze: "Nutek" jest mądrzejszy od wielu moich kolegów więc rozmawiam z nim bez krzyku :)

Może Nutek jest mądrzejszy od wielu Twoich kolegów, co nie znaczy, że rozumie ludzki język. Tak samo jak Sierra jestem zdania, że kot schował się, bo Twoje zachowanie było dziwne, Ty podniosłeś głos (czego pewnie zwykle nie robisz) i jeszcze przysunąłeś go do sików. Z tego przekazu kot mógł wcale nie wynieść: sikanie na łóżko=niezadowolenie człowieka, tylko: człowiek podnosi głos i podsuwa pod siki=lepiej się schować, bo człowiekowi odbiło.
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 7844
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Wto paź 13, 2020 7:30 Re: Jak zakochałem się w Kocie

Oj tak, Stomachari dobrze zna koci sposób rozumowania :D
Nasz wątek:
viewtopic.php?f=46&t=187577
Wątek kotów Joli Dworcowej:
viewtopic.php?f=1&t=191624
Kącik Muzyczny
viewtopic.php?f=8&t=190784
Zjawiska niewytłumaczalne, opowieści o duchach i nie tylko
viewtopic.php?f=8&t=194190

jolabuk5

 
Posty: 30131
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Nie paź 18, 2020 11:04 Re: Jak zakochałem się w Kocie

Oj tak :)
Czy karne zamknięcie ze mną w pokoju i surowa karna rozmowa za dokuczanie w kuchni i natrętne usiłowania kradzieży surowych pierogów dadzą odpowiedni skutek wychowawczy Nutkowi ? Jakie kary mogę stosować i jak je egzekwować aby Nucio zrozumiał ,że tak nie można ? Oczywiscie wszelkie "klapsy" odpadają

nutek91

 
Posty: 44
Od: Pt sie 28, 2020 18:28

Post » Nie paź 18, 2020 11:12 Re: Jak zakochałem się w Kocie

Kary stosowane przeze mnie u zwierzaków to głośne "E!" (stopień 1), klaśnięcie w dłonie (stopień 2), a przy ostrym przeginaniu pstryczek w ucho (stopień 3, stosowane tylko u najgorszych drani, zazwyczaj Sierry uparcie "atakującej" śpiącą Tulę) :twisted: . Obecnie mają mniej-więcej wychowane zwierzaki wystarczy informacja "widzę cię" :lol:

Po za tym często stosuję mowę ciała - olewanie kotka/pieska z miną focha stuletniego, święte oburzenie promieniujące nawet z włosów, czysty szok w oczach na widok kociej bezczelności (sprawia, że dziewczynom wypada mięso z pyszczków :ryk: ) i te sprawy... zwierzęta czytają mowę ciała dużo lepiej od ludzi. W głośnej i wyraźnej mowie ciała szkolę się od lat, więc w tym umiem wręcz "milcząco krzyczeć" :lol:

KOT NIE ROZUMIE ROZMOWY. Mamusia go nauczyła języka kociego nie polskiego :roll: . Wyniesienie z kuchni jest dobrym sposobem na chwilę, osoba gotująca mogła w spokoju skończyć robić obiad.


Po za tym to ciągłe powtarzanie "nie" i tyle. Za 173 razem kociak pewie sekundę się zastanowi, po kolejnych 337 powtórzeniach może nawet zrezygnuje :ryk: .

Sierra

 
Posty: 713
Od: Sob cze 13, 2020 22:51

Post » Nie paź 18, 2020 11:36 Re: Jak zakochałem się w Kocie

nutek91 pisze:Oj tak :)
Czy karne zamknięcie ze mną w pokoju i surowa karna rozmowa za dokuczanie w kuchni i natrętne usiłowania kradzieży surowych pierogów dadzą odpowiedni skutek wychowawczy Nutkowi ?

nie.

a dłużej- przeceniasz mocno kota ( lub personalizujesz, jeśli wolisz ) uznając, że wykryje on skutek przyczynowy pomiedzy mającą jakiś czas temu kradzieżą pierogów/ dowolonym innym wydarzeniem i zamknięciem, a tym bardziej jakąś gadką ;) uprawianą surowym tonem. Podobnie było w przypadku reakcji na nasikanie tam, gdzie nie wolno. Zależnie od kota na takie surowe gadki, czy też inne niezrozumiałe dla kota zachowania odbiegające od normy albo totalnie oleje albo zacznie się Ciebie bać ( mam 10 kotów i wobec tego przekrój na różne kocie reakcje na "dziwne" ludzkie zachowania. Jedyna metoda to jak Sierra powiedziała, że wielokrotne, każdorazowe i konsekwentne mówienie stanowczym tonem- Nie, nie wolno, imię kota i to robione w chwili, gdy kot się zachowuje nie tak. Potem odciągnięcie go - np zestawienie ze stołu, odciągnięcie od zdobyczy itd. I tak w kółko w nadziei, że przyswoi. Ponoć żelazna konsekwencja daje efekty.
(Ponoć, bo ja nie jestem żelaźnie konsekwentna i nie doświadczyłam ....)

A taka reakcja na sikanie, jaką zrobiłeś, moim zd. może jeszcze zaszkodzić. Dziewczyny napisały, czemu zupełnie mylnie zinterpretowałeś reakcję kota na Twoje działania, to nie miało nic wspólnego ze zrozumieniem o co Ci biega, raczej wynikało z przestraszenia się. Natomiast dla kota sikanie to bardzo ważna czynność, prawie ceremoniał. Jeśli będzie kitkowi wkładać nos w jego siki i krzyczeć/mówić do niego przy tej okazji inaczej niż zwykle możesz spowodować problemy behawioralne podczas, gdy do tej pory nasikanie było jednorazowym incydentem.

maczkowa

 
Posty: 2607
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Nie paź 18, 2020 11:46 Re: Jak zakochałem się w Kocie

maczkowa pisze:(Ponoć, bo ja nie jestem żelaźnie konsekwentna i nie doświadczyłam ....)


Pfff.... wyczuwam, że ktoś zmiękł po marnych 500 powtórzeniach :ryk: .

Sierra

 
Posty: 713
Od: Sob cze 13, 2020 22:51

Post » Nie paź 18, 2020 15:42 Re: Jak zakochałem się w Kocie

Sierra pisze:Kary stosowane przeze mnie u zwierzaków to głośne "E!" (stopień 1), klaśnięcie w dłonie (stopień 2), a przy ostrym przeginaniu pstryczek w ucho (stopień 3, stosowane tylko u najgorszych drani, zazwyczaj Sierry uparcie "atakującej" śpiącą Tulę) :twisted: . Obecnie mają mniej-więcej wychowane zwierzaki wystarczy informacja "widzę cię" :lol:

U mnie jest „Chikita ja wszystko widzę” i patrzy na mnie wzrokiem naburmuszenia, że śmiałam zauważyć.
Tak jak dzisiaj. Leży odwrócona tyłkiem, bo śmiałam gwizdnąć (u nas zamiast klaskania) jak poszła pielić w kwiatku. Tak cicho schowała się za doniczką, że niby jej nie widać (doniczka na całe 11 cm wysokości... oczywiście, że kota nie widać za takim olbrzymem) i łapsko do ziemi.

Z kotem do znudzenia trzeba ćwiczyć i znaleźć sposób na swojego kota dzięki któremu zaskoczy o co chodzi. U mnie pomógł pies. Swego czasu chowała się z goldenem i jeden naśladował drugiego wiec miałam podwójną robotę, bo mieszkanie wyglądało jakby przeszedł przez nie tajfun po każdej wspólnej „zabawie”. Praca szybka i intensywna, bo się bałam skutków tego naśladownictwa jak pies dobije do 30 kg i straci swoją dziecięcą gibkość.

Czasem pracuje z kotką rodziców i ona za żarcie zrobi wszystko. Kot marzenie. Masz żarcie ? Jestem na każde zawołanie :wink: ale jak żarcia nie masz to mam ciebie... gdzieś. Myśle, że przy regularnej pracy dałoby się z niej wybić cześć niepożądanych zachowań, ale to jeszcze nie mój kot, ze mną nie mieszka to co się będę wtrącać.

Chikita

 
Posty: 3750
Od: Śro cze 28, 2017 18:05
Lokalizacja: Białystok /Suwałki

Post » Nie paź 18, 2020 16:33 Re: Jak zakochałem się w Kocie

Tula taka jest - kocha każdego, kto ma żarcie... TZ często się cieszy, że kotek do niego przyszedł i mruczy. Najwyraźniej jest przygłuchy, bo nie słyszy (cyt. Tulkę) "MrrrrrrDajrrrrrMirrrrrŻrećrrrrr" :ryk:

Sierra

 
Posty: 713
Od: Sob cze 13, 2020 22:51

[poprzednia]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 85 gości