Przyjęcie nowych kotów

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro paź 14, 2020 21:34 Przyjęcie nowych kotów

Cześć, nie było mnie na forum 7 lat, a teraz do moich dwóch ogonów chciałabym dobrać dodatkowe towarzystwo. Chciałabym wziąć na dom tymczasowy lub na stałe kotka lub miot z Palucha, jednak nie wiem, jak przygotować dotychczasowych domowników na to wydarzenie. Chodzi mi głównie o choroby, które młodzież może przynieść ze schroniska. Moje dotychczasowe koty są całkowicie zdrowe i z w miarę aktualnymi szczepieniami. Czy mogę liczyć na podpowiedzi, jak powinnam się przygotować na przyjęcie maluchów ze schronu?

Zasoova

 
Posty: 318
Od: Pt lip 30, 2010 17:21
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw paź 15, 2020 0:05 Re: Przyjęcie nowych kotów

Obowiązkowo kwarantanna nowych kotów. Nowe powinny być izolowane od rezydentów (np. w łazience) przez 2 tyg. (czasami więcej). Dopiero wtedy wymiana zapachów i próby łączenia towarzystwa.
Prawie na pewno będą miały herpesa. Czy będzie konieczne leczenie nakdażeń bakteryjnych towarzyszących herpesowi, nie wiadomo. Samego wirusa i tak nie wyleczysz (zostanie z kotami do końca życia), ale możesz łagodzić przebieg. Na podniesienie odporności beta glukan (np. w preparacie Immunodol), w cięższych przypadkach Fosprenil, na ograniczenie replikacji wirusa lizyna (lepsza taka w prawie czystej postaci, bo te dla kotów są dosmaczane i mogą powodować reakcje uczuleniowe). Warto wcześniej kupić beta glukan i lizynę, przydadzą się na pewno. Rezydentom też można podawać, żeby nie zaraziły się w wyniku osłabienia odporności spowodowanego stresem.
Dla rezydentów można pomyśleć o Feliwayu.
U kociaków testy FIV/FeLV nie są wiarygodne, więc dopiero jak maluchy podrosną będzie można sprawdzić, czy nie są chore.
Kociaki teoretycznie powinny być wolne od pcheł i pasożytów wewnętrznych, aczkolwiek dużo zależy też od wieku kotków i tego, czym były odrobaczane. Pasta Vetminth ma bardzo małą skuteczność. Jeśli jej nazwa będzie widniała w książeczce, to odrobaczanie musisz zacząć od zera innym środkiem.
Kociaki mogą mieć lamblie. I kokcydia. Zwłaszcza te pierwsze mogą umknąć uwadze w schronisku.

To tyle z takich ogólnych uwag.

Oficjalnie nie ma możliwości brania ze schroniska kotów do siebie na tymczas. Musisz je adoptować. Nie wiem, jakie procedury obowiązują później przy wydawaniu kotów do nowego domu, czy trzeba powiadomić schronisko o przekazaniu podopiecznych, czy nie.
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 7850
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pt paź 16, 2020 22:52 Re: Przyjęcie nowych kotów

Dzięki za odpowiedź. Zastanawiam się, czy taka izolacja domowa jest w ogóle skuteczna, przecież wszystko jednak obok siebie, w powietrzu fruwa, można wynieść z łazienki na spodniach.

A ten herpeswirus może zarazić moje obecne koty? I czy małemu kotu może to wracać? A Fiv/felv/fip - czy to oznacza, że biorąc kotka nie mam możliwości przekonać się, czy ma te wirusy i istnieje ryzyko zarażenia rezydentów?

Strasznie to skomplikowane :( Wychodzi na to, że bezpieczniej dla moich kotów będzie wziąć kolejnego kota z hodowli...

Zasoova

 
Posty: 318
Od: Pt lip 30, 2010 17:21
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pt paź 16, 2020 23:33 Re: Przyjęcie nowych kotów

Izolacja jest skuteczna :) Co innego jak kot kotu kichnie w nos, a co innego jak się otrze o spodnie a potem drugi się otrze. Chociaż jeśli nowy kot miałby silne objawy, to można rozważyć zmienianie ubrania przy wchodzeniu i wychodzeniu do/od izolowanego. Tak robiłam, gdy jeden z tymczasów złapał na Paluchu herpesa i smarkał okropnie. Siedział w osobnym pokoju a ja się stale przebierałam, gdy do niego szłam. Jak silne objawy się skończyły, kot dołączył do reszty.
Uwaga: kocurek ma stale surowiczy wyciek z oka jako efekt herpesa, ale na co dzień nie zaraża innych kotów. Zarażać może, gdy wirus się replikuje - o czym niżej.

Genom wirusa herpes wbudowuje się w DNA gospodarza. Nie ma na razie możliwości wycięcia sekwencji wirusa herpes z DNA. To oznacza, że jeśli kot ma herpesa, to do końca życia będą mu groziły nawroty. Jak kota zawieje, jak spadnie mu odporność, jak przeżyje duży stres - wirus zacznie się ponownie replikować i kot będzie miał wyciek z nosa i oczu, będzie tracił węch i apetyt, będzie kichał i będzie miał chrypę. Jeśli dojdzie do powikłań bakteryjnych, w oczach zamiast bezbarwnego wycieku pojawi się ropa i trzeba będzie wprowadzić antybiotyk w kroplach. Do końca życia kot ma duże szanse być bardziej wrażliwy i ze słabszą odpornością. I w trakcie replikacji wirusa (a więc gdy wystąpią wspomniane wyżej objawy), może zarażać inne koty.
Ale to też nie jest tak, że zadbany kot w domu, gdy złapie przeziębienie i herpes zacznie się replikować, zacznie na potęgę zarażać pozostałe zadbane koty, które natychmiast będą miały ropne wycieki z oczu. Jeśli wszystkie koty są szczepione, to oprócz wyjątkowych sytuacji do zarażenia zbyt łatwo nie dochodzi.
Dwa lata temu zawiało mi kocurka z herpesem. Zaczęło mu cieknąć z nosa, kichał, stracił apetyt. Po kilku dniach drugi kocurek miał podobne objawy, przy czym mniej obfite i dużo krócej. Po paru dniach oba kocurki doszły do siebie. Ten z herpesem stale ma surowiczy wyciek z oka, nic się nie zmieniło. Ten drugi nie ma żadnych objawów. Czy zaraził się samym przeziębieniem, czy również herpesem, nie wiem do dziś. Bo nie miał i nie ma ostrych objawów zarażenia. Może podłapał samo przeziębienie a przed herpesem uchroniło go szczepienie? To możliwe. Kluczowym jest tu to, że oba koty są zadbane, więc wirus nie hula sobie i nie sieje spustoszenia. Co innego tuż po przyjeździe ze schroniska, co innego na co dzień w domu.
(*Kocurek z herpesem miał niedawno usuwany kamień z zębów. Stres, znieczulenie, a mimo to nie zaczął kichać, smarkać, nie spadła mu odporność na tyle, aby wirus zaczął się replikować. To tak na pocieszenie, że nie każda zmiana w życiu kota musi zaraz oznaczać fontanny z nosa, antybiotyki itd.)

Z wirusa herpes oraz z wirusa calici nie da się kota wyleczyć. Zostają z nim na zawsze. Wspomniałam o herpesie bo jest bardzo powszechny na Paluchu, w zasadzie każdy kot się tam zaraża. Calici jest mniej powszechny, chociaż nie mniej groźny.

FIPem koty się nie zarażają. Zarażają się jedynie koronawirusem (innym niż ludzki covid). Szacuje się, że ok. 90% kotów na świecie ma już w sobie koronawirusa. Do FIPa dochodzi, gdy wirus spontanicznie w kocie zmutuje, przy czym nikt nie jest w stanie przewidzieć, u jakiego kota dojdzie do takiej mutacji. Wiadomo tylko, że mutacji sprzyja stres oraz że niektóre linie hodowlane są bardziej podatne na mutacje (i dlatego spora część kociąt od niektórych hodowców szybko umiera w nowym domu).

Nie pamiętam teraz, w jakim wieku test na FIV/FeLV jest wiarygodny. Chyba w wieku 6 miesięcy, przy czym istnieje okienko serologiczne, które dla FIV wynosi 90 dni, dla FeLV 60 dni. To oznacza, że nawet jeśli weźmiesz dorosłego kota, który w dniu wydania będzie miał zrobiony test, to dopiero po 3 miesiącach przekonasz się, czy dzień przed wydaniem nie został zarażony.


Tak, dla Twoich kotów bezpieczniej będzie, jeśli weźmiesz kota z hodowli, o ile to będzie dobra hodowla, albo z Domu Tymczasowego, o ile to będzie dobry DT. Jest na forum kilka Domów Tymczasowych, które mogą pomóc w dobraniu kota charakterem, aby dogadywał się z Twoimi.
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 7850
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Sob paź 17, 2020 19:31 Re: Przyjęcie nowych kotów

Dziękuję za taką obszerną odpowiedź. Szkoda, że przygarnięcie znajdki jest takie skomplikowane. Muszę to sobie ułożyć i przemyśleć.

Zasoova

 
Posty: 318
Od: Pt lip 30, 2010 17:21
Lokalizacja: Warszawa

Post » Nie paź 18, 2020 23:14 Re: Przyjęcie nowych kotów

Nie ma sprawy :)

Jak się człowiek przyzwyczai do pewnych taktyk, to całość nie jest już taka skomplikowana :) Trudności się zaczynają, gdy na przykład nowy kot wybrzydza z jedzeniem i trzeba mu kupować coś innego niż całej reszcie :201472
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 7850
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Nie paź 18, 2020 23:34 Re: Przyjęcie nowych kotów

Zasoova pisze:Dziękuję za taką obszerną odpowiedź. Szkoda, że przygarnięcie znajdki jest takie skomplikowane. Muszę to sobie ułożyć i przemyśleć.



Hej, niekoniecznie tak jest. Właśnie tymczasuję swoje 200 - ne koty, konkretniej 3. Sama
Swoich sierciuchow mam 8, 2 psy i 6 kotów ( z czego 3 to niewydane tymczasy).

Miałam to szczęście ze w całej swojej historii tymczasowania moje zwierzęta zaraziły się tylko raz pierwotniakami. Oczywiście musiałam całe stado leczyć, a to tez z powodu zaniechania kwarantanny. Moje koty tez są szczepione, maja testy FiV/Felv ujemne, 3 maja tzw choroby współistniejące. Jeden permanentnie sika, drugi ma przewlekłe zapalenie oskrzeli a 3 chora trzustkę. Czy tymvzasuje koty dalej? Tak. Czy biorę nowe? Planuję. Czy się boję? Nie.

Zdarzyć się może wszystko. Jaja pasożytów można przynieść na butach do domu, fip może zmutować u kaDego kota - to zagadka. Jasne jest ze jak nowe koty są przeziębione albo maja niesprawdzona kupę to robimy im np łazienkowa kwarantannę. Po 2-3 tygodniach ( czasami wcześniej) wszystko jest ok, koty przetestowane, zaszczepione, kupa zbadana i można powoli łączyć. Jasne ze mogą się zdarzyć niesamowicie trudne przypadki ale rownie dobrze może w nas wjechać tramwaj wiec :)

Zachęcam do przemyślenia, rzetelnego sprawdzenia charakteru kota np z DT ( lub schroniska) sprawdzenie szczepień, odrobaczen, testów. Więcej się nie da moim zdaniem :)
Wątek tęczowych kotów do adopcji: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=164847

Madie

Avatar użytkownika
 
Posty: 4159
Od: Pon wrz 10, 2007 17:35
Lokalizacja: Warszawa




Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baltimoore, Kaaas, Limbo96, pluszek, Szarlott i 84 gości