Myszy mrożone

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Wto lip 07, 2020 16:56 Myszy mrożone

Czytam ostatnio o karmieniu kota wołowiną, rybami lub podrobami, bo jest mięsożercą i mięso powinno być podstawą jego diety.
Tylko, że przecież w naszych warunkach kod nie jada wołowiny czy ryb, a myszy i podroby właśnie. Zatem czy ktoś z Was próbował karmić kota kupowanymi mrożonymi myszami, albo jednodniowymi kurczaczkami, które można znaleźć np. na allegro? Jakie są Wasze odczucia w tym temacie?

rozowawkolorachteczy

 
Posty: 14
Od: Czw lip 02, 2020 16:12

Post » Wto lip 07, 2020 18:45 Re: Myszy mrożone

Po pierwsze zapraszam cię serdecznie na https://www.barfnyswiat.org/index.php

Osobiście marzy mi się przejście na 100% whole prey (karmienie całymi zwierzątkami) i walczę o to z moimi kotami.

Starsza, Sierra, do sprawy podchodzi bardzo entuzjastycznie - myszka/pisklak robią najpierw za świetną zabawkę, później za pyszny obiadek :mrgreen: .
Młodsza, Tulka, wybrzydza i wymyśla. Pisklaka kurzego/przepiórczego może zjeść, z myszek najchętniej białe bieguski (takie mysie nastolatki, małe). Łatwiej wchodzą jej trupki pokrojone na kawałki niż w całości :roll: . Na szczęście tasakiem idzie to dość łatwo. Przy co mniej lubianych (czarna mysz) pomaga wymieszanie z odrobinką mieszanki.

Do tej pory dziewczyny jadały już myszki (kilogram miesięcznie*), kurczaczki (kilogram miesięcznie*), pisklaki przepiórki, świnkę morską (wzbudziła zainteresowanie, ale są po obiedzie... zobaczę czy do wieczora zniknie), przepiórkę dorosłą (bardzo chętnie, ale flaczki zostawiły). W zamrażalce czekają jeszcze króliki i gołębie, a do następnego zamówienia chcę dorzucić zające, szczury i chomiki :twisted: . Niestety, nie wiem czy w Polsce również jest aż tak duża dostępność różnych gatunków... warto popatrzeć na forach terrarystycznych (węże potrafią być BARDZO wybredne).
A, ryby dziewczyny też jedzą w całości, jak im TZ z wypadu nad rzeczkę przywiezie. Świeżą, świeżuteńką Sierra lubi, kupnej nie tknie... Tulka zaś wcina każdą rybę bardzo chętnie.

Obie dziewczyny pochodzą z barfowych hodowli, są wychowane na surowiźnie od samego początku i po za dwoma tygodniowymi okresami (bunt ciążowy u Sierry i 1 tydzień Tulki u nas) w pyskach nie miały nic po za surowym mięsem.

Osobiście gustami kulinarnymi Sierry jestem zachwycona, karmienie trupkami ściąga mi z głowy całą zabawę z suplementacją przy jednoczesnej pewności, że paskuda dostaje wszystko co powinna :piwa: . Dodatkowo całkowicie zniknęły wymioty, z jakimi mieliśmy ostatnio problemy (chyba nietolerancja na jakiś suplement). Jedyny problem jaki miałam (i dalej lekko mnie to zniesmacza :oops: ) to dzielenie większych trupków (przepiórki, dzisiaj świnka) na kawałki. Finansowo wychodzą one dużo korzystniej, do tego dzięki nim mam dostęp do większej różnorodności, ale... te flaczki :strach: . Ten żołądeczek na pół przecięty... kłaczki (ew. piórka) i inne takie :strach: . Tylko miłość do moich bab potrafi mnie do tego przekonać, TZtowi bym już odmówiła :lol: .

Fochy Tuli cieszą mnie trochę mniej, bo w efekcie i tak się muszę z mięsem babrać :roll: .

*dziewczyny jedzą ok 8-10 kg mięsa miesięcznie, czyli whole prey na chwilę obecną to jakieś 20-25% ich diety. Obecnie staram się przejść na 1 posiłek whole prey dziennie (33% diety), za miesiąc dorzucić kolejny, a jak Tulka przestanie grymasić to zamienić ostatni posiłek na whoe prey :wink: . Odrobinę mieszanki (ze 2 kg) pewnie i tak w zamrażalce zostawię, na wypadek jakiś silnych fochów czy choroby (łatwiej mielonką kota na siłę nakarmić).


Aaa... kolejna wada mi się przypomniała! Trupki zajmują zdecydowanie więcej miejsca w zamrażalce niż mieszanki! Niby drobiazg, ale... ja odetchnęłam dopiero w tym tygodniu, jak zakupiliśmy wielką zamrażalkę (160 l) :oops: .

Sierra

 
Posty: 579
Od: Sob cze 13, 2020 22:51

Post » Wto lip 07, 2020 19:32 Re: Myszy mrożone

Ponieważ Tulka bawiła się właśnie kawiową (?) nóżką przypomniały mi się kolejne wady :roll:

Trupki brudzą. Nie ma się co czarować, w takim trupku mamy krew, która w trakcie konsumpcji może nam ubrudzić podłogę... albo łóżko, bo kotecek postanowił sobie popodrzucać nadgryzionego trupka. Głównie dlatego Sierra jada w łazience - rzuca takimi przysmakami na prawo i lewo, zawsze trafiając w moją poduszkę :lol: . Jedyny sposób na nie oberwanie myszą w twarz jest zamykanie kota w wykafelkowanym, pozbawionym mebli (bo co jak jej gdzieś utknie?) pomieszczeniu :oops: . Tulka też bawi się jedzeniem, ale spokojniej... dlatego pisklaczki może jadać w kuchni.

Myszki i kurczaczki krwi mają malutko, wystarczy szmatką jedno miejsce przetrzeć, ale świnka morska jest sponsorem dzisiejszego mycia podłogi 8O . Przepiórka aż takiej zabawy MI nie zapewniła, za to miałam trochę piór do sprzątanina :ryk: .


Kolejna wada jaka mi się przypomniała tyczy się konkretnie myszy. Małe som, jak twierdzi Sierra. Jakbym miała karmić ją samymi myszkami to spokojnie jadłaby 10-15 dziennie (zależy od wielkości myszy i apetytu kota) :roll: . Do tej pory tylko raz trafiła mi się mysz PRAWIE wystarczająca na posiłek dla Sierry.
Jeśli na obiad jest mysz to albo daje po 2-3 na łebka albo dorzucam mieszankę, inaczej koty są głodne.

Sierra

 
Posty: 579
Od: Sob cze 13, 2020 22:51

Post » Wto lip 07, 2020 19:37 Re: Myszy mrożone

nie wiem, jak u Ciebie Sierra ceny wyglądają, ale w Pl podstawową wymienianą przez kotolubnych wadą WP jest cena, ponoć wypada to bardzo drogo.

różowawkolorachteczy- spójrz na stronę 4replies, to chyba główne miejsce, gdzie ludzie zamawiają whole prey dla kotów, rozejrzyj sie w cenach i zorientuj, ile kot musi jeść tego. No i z tego, co na grupach barfowych piszą, to WP też trzeba suplementowac, bo te karmówki nie są naturalnie żywione, a sztucznie więc też nie zawierają wszystkich składników niezbednych kotu.
No, chyba, że chcesz tylko jako dodatek, smaczek, to na pewno cena nie jest taka barierą, ale..tu z kolei czytałam, ze ciezko skłonic kota do jedzenia pojedynczych sztuk "trupków", jak pisze Sierra

maczkowa

 
Posty: 2487
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Wto lip 07, 2020 19:44 Re: Myszy mrożone

Fundacja Pomocy Zwierzętom Kłębek KRS: 0000449181

Jarka

Avatar użytkownika
 
Posty: 6203
Od: Czw kwi 10, 2008 16:43
Lokalizacja: Poznań

Post » Wto lip 07, 2020 19:49 Re: Myszy mrożone

No właśnie cena jest powodem, dla którego kuszą mnie większe zdobycze (mimo obrzydliwej dla mnie konieczności ćwiartowania) :oops: .

Najdroższe są myszy i pisklaczki przepiórcze - wychodzą ok. 10 razy drożej niż mieszanka :strach: ! Przy kawiach, przepiórkach, dużych (!) szczurach, królikach, gołębiach i zającach płaciłabym ok 2 razy więcej niż za mieszankę, przy bażantach czy kaczakach cena zaczyna juz być porównywalna do ceny dobrego mięsa. Najtaniej wychodzą kurczaki jednodniowe.

I tak jak pisałam - jedna dziewczyna rzuca się na to nad wyraz chętnie, druga ma wapory. Może to wynikać z wieku (Tulka to ciągle kociak i z tygodnia na tydzień co raz bardziej interesuje się trupkami), genów (Sierra to Savannah, jest 4 pokolenia od serwala) albo prywatnych preferencji kota. Niestety, na to już nie znam odpowiedzi.


EDIT:
Z ciekawości przejrzałam ceny...
Wychodzi to podobnie na moje oko. Bardzo podoba mi się "zestaw startowy" - myszy, szczury, przepiórki, kurczaczki i oseski kurze na 30 dni za 280 zł. Daje to niecałe 10 zł dziennie.

Sierra

 
Posty: 579
Od: Sob cze 13, 2020 22:51

Post » Śro lip 08, 2020 15:23 Re: Myszy mrożone

Az z ciekawosci zapytam, jak to serwujesz rozmrozone?
Moje przyzwyczajone do jedzenia cieplego mieska, sparzam kazde przed posilkiem.
Widzialam w zoologach worki z calymi mrozonymi kurczakami, myszami, szczurami na roznym etapie rozwoju, wygladalo to malo sympatycznie...
Nawet nie wiedzialabym, jak to dac futrom.

FuterNiemyty

 
Posty: 818
Od: Pt gru 01, 2017 11:58

Post » Śro lip 08, 2020 15:57 Re: Myszy mrożone

W sumie to chowam trupki po kątach (najczęściej w wyłączonej mikrofalówce), bo Sierra potrafi ukraść nawet takie świeżo wyjęte z zamrażalki :? . Muszę z nią bardzo uważać, bo odwrócę się na sekundę i spod ręki zabiera. Miesiąc temu przerabiałyśmy zapalenie gardła i krtani, najprawdopodobniej z tego powodu :oops: .

Jak trupki są już miękkie (sprawdzam na brzuszku, to ostatnie rozmarza) to po prostu wrzucam dziewczynom do misek. Ew. jeśli mówimy o większym zwierzaku to dzielę to na porcje przed rozmrożeniem (flaczki mi wtedy mniej przeszkadzają).

Tulka woli jedzenie ciut cieplejsze, więc jeśli nie jest wystarczająco ciepłe to czeka max. pół godziny zanim zje (ma być temperatura pokojowa i koniec!). Na szczęście mam miski z czytnikami i otwierające się tylko "dla właściciela" :mrgreen: . Jedzenia podgrzanego/sparzonego mięsa odmawiają obie :roll: .

Sierra

 
Posty: 579
Od: Sob cze 13, 2020 22:51

Post » Śro lip 08, 2020 18:24 Re: Myszy mrożone

Dzieki, moje tylko cieple akceptuja, cwaniaki ;).

FuterNiemyty

 
Posty: 818
Od: Pt gru 01, 2017 11:58

Post » Pt lip 17, 2020 20:05 Re: Myszy mrożone

rozowawkolorachteczy pisze:Czytam ostatnio o karmieniu kota wołowiną, rybami lub podrobami, bo jest mięsożercą i mięso powinno być podstawą jego diety.
Tylko, że przecież w naszych warunkach kod nie jada wołowiny czy ryb, a myszy i podroby właśnie. Zatem czy ktoś z Was próbował karmić kota kupowanymi mrożonymi myszami, albo jednodniowymi kurczaczkami, które można znaleźć np. na allegro? Jakie są Wasze odczucia w tym temacie?


Nie wiadomo czym te myszy sa karmione i czy nie sa chore/zarobaczone itd. Nie wiadomo jakie jest ich pochodzenie. Pewniejsze jest mięso sprzedawane jako mięso dla ludzi -bo podlega jakims normom i kontroli.
Osobiście bałabym się dawać mrożone myszy kupowane na allegro.

Na spacerach z psami widzę duzo martwych myszy, całych - obawiałabym ,ze ktoś sprzedaje po prostu takie padłe. Moja suka,ktora potrafi zapolować na żywą mysz, te martwe omija z wielkim obrzydzeniem. Coś je zabija - może trutka na myszy/szczury? może jakieś środki ochrony roslin?
Na codziennym spacerze z psem uzbierałabym kilka martwych myszy/ptaki też się zdarzają.

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 24276
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post » Pon wrz 07, 2020 9:23 Re: Myszy mrożone

Czy gdzieś stacjonarnie można w Warszawie kupić takie mrożone myszy?

Oberon

 
Posty: 16
Od: Pon sie 24, 2020 8:37
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro wrz 16, 2020 21:12 Re: Myszy mrożone

Dajcie spokój z tymi myszami..Patmol dobrze napisała.
Lepiej kupić kawałek czerwonego mięsa, albo indycze serduszka pokroić surowe kotu. Niektórzy mielą i wsypują suplementy z tej strony barwny swiat. Ja daję surowe mięso z 2 razy w tygodniu.

podczytywacz

 
Posty: 18
Od: Wto lip 30, 2019 18:25

Post » Śro wrz 16, 2020 22:56 Re: Myszy mrożone

podczytywacz pisze:Dajcie spokój z tymi myszami..Patmol dobrze napisała.
Lepiej kupić kawałek czerwonego mięsa, albo indycze serduszka pokroić surowe kotu. Niektórzy mielą i wsypują suplementy z tej strony barwny swiat. Ja daję surowe mięso z 2 razy w tygodniu.


Powodzenia... na takiej diecie wykończyłabym swoje (jedzące wyłącznie surowiznę) koty dość szybko. Te suplementy to się nie bez powodu dosypuje.

Czerwone mięso czy inne serduszko może podawać co najwyżej jako smakołyk raz na czas, a nie jako podstawę żywienia :roll: .

Sierra

 
Posty: 579
Od: Sob cze 13, 2020 22:51

Post » Czw wrz 17, 2020 8:23 Re: Myszy mrożone

Sierra pisze:
podczytywacz pisze:Dajcie spokój z tymi myszami..Patmol dobrze napisała.
Lepiej kupić kawałek czerwonego mięsa, albo indycze serduszka pokroić surowe kotu. Niektórzy mielą i wsypują suplementy z tej strony barwny swiat. Ja daję surowe mięso z 2 razy w tygodniu.


Powodzenia... na takiej diecie wykończyłabym swoje (jedzące wyłącznie surowiznę) koty dość szybko. Te suplementy to się nie bez powodu dosypuje.

Czerwone mięso czy inne serduszko może podawać co najwyżej jako smakołyk raz na czas, a nie jako podstawę żywienia :roll: .
Jeszcze jakieś mądrości ? Nie prowadzę tu spowiedzi co do minuty co daje i dokładnie co i nie zamierzam. Zachowaj uszczypliwości dla siebie. EOT.

podczytywacz

 
Posty: 18
Od: Wto lip 30, 2019 18:25

Post » Czw wrz 17, 2020 9:33 Re: Myszy mrożone

podczytywacz pisze: Nie prowadzę tu spowiedzi co do minuty co daje i dokładnie co i nie zamierzam.

Tak, ale w wątku na temat przechodzenia na kompletnie inny model karmienia wypowiedź bez takiego zastrzeżenia jest odczytywana jak: "zamiast myszy kupuj czerwone mięso i indycze serca, a jak bardzo chcesz, to wsyp do nich suplementy, chociaż to nieobowiązkowe".
Ton autorytatywny, a szczególnie w części "Dajcie spokój z tymi myszami" sugeruje, że właśnie radzisz komuś bardzo konkretny sposób karmienia, a nie rzucasz luźne uwagi na temat tego, co czasami wplatasz w dietę swojego kota.
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 7684
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: emill, MaksPL123, MB&Ofelia, Pleiades, waanka i 53 gości