Pomocy

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw lip 30, 2020 18:06 Re: Pomocy

jolabuk5 pisze:Przy łapaniu kotów wolnożyjacych na sterylizację jest bardzo ważne, żeby wiedzieć, czy złapany w klatkę łapkę kot nie był już przypadkiem kastrowany. Po pierwsze - jeśli kot jest dziki, zdrowy i ma nacięte ucho, można go od razu wypuścić i łapać kolejne koty. Nawet przy kocurze nacięte ucho pomaga, bo nie jest łatwo szamoczącemu się w klatce zwierzakowi zajrzeć pod ogon. Ale kocur i tak ma łatwiej, bo u weta stwierdzą, że wykastrowany. Tyle, że kot ma niepotrzebny stres. Gorzej z kotką - blizna po sterylizacji może być mało widoczna i kotka poddawana jest kolejnej, niepotrzebnej operacji, narkozie, znowu cierpi ból pooperacyjny.
Kiedy zaczyna się karmic koty w jakimś nieznanym miejscu, to nacięte uszy też są dla karmiciela istotną wskazówką, które koty należy jeszcze wysterylizować.
Kot domowy moim zdaniem też powinien mieć nacięte ucho, bo nigdy nie wiadomo, czy nie straci domu, nie będzie się błąkał i jeśli zostanie przypadkiem złapany przy łapaniu na sterylki, albo ktoś go przygarnie - to trafi do weta i będzie ten sam problem, co przy kocie wolnożyjącym.
Nacięte ucho (nie musi być zaraz ucięte pół ucha, oczywiście) jest co najwyzej problemem estetycznym dla opiekuna. Ale dla kota to ważna informacja, która może mu oszczędzić niepotrzebnej operacji - albo stresu.

Zgadzam się, że nawet koty domowe powinny być oznakowane, jednak uważam, iż lepiej by było, gdyby to był inny sposób niż w przypadku kotów wolno żyjących. Jeśli w obcym miejscu zobaczę kota, który idzie za mną i miauczy a będzie miał nacięte ucho, uznam, że to bardzo przyjacielski wolno żyjący i go zostawię. Jeżeli będzie za mną szedł kot z pełnym uchem, to pomyślę, iż to domowy zagubiony/wywalony/wywieziony przez nieprzychylną osobę i spróbuję się nim zająć. Taki sam sposób znakowania kotów wolno żyjących i domowych w tego typu przypadkach sprawiłby, że zostawiłabym potencjalnego domowego w miejscu znalezienia.
W którymś kraju (Wielka Brytania?) psy w schroniskach po kastracji tatuuje się na brzuchu. W przypadku kotów może tatuowanie by się nie sprawdziło, ale coś podobnego by się przydało. Albo chociaż (mało realne na razie) wprowadzenie zasady typu: kotu domowemu znakuje się ucho prawe, wolno żyjącemu ucho lewe.
Jak na razie sam fakt, że kotu wolno żyjącemu w taki czy inny sposób znakuje się ucho budzi kontrowersje. Co mnie martwi niebywale.
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 7375
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw lip 30, 2020 18:37 Re: Pomocy

Dla zwierząt domowych, zarówno kotów jak i psów, lepszym rozwiązaniem byłoby chipowanie i to obowiązkowe.

Koki-99

Avatar użytkownika
 
Posty: 7003
Od: Pt mar 23, 2007 13:48
Lokalizacja: Grzędzin

Post » Czw lip 30, 2020 18:53 Re: Pomocy

Koki-99 pisze:Dla zwierząt domowych, zarówno kotów jak i psów, lepszym rozwiązaniem byłoby chipowanie i to obowiązkowe.

To prawda. Ale bardziej prawdopodobne, że uda się wprowadzić nacinanie uszu niż czipowanie. Bo kto na wsi czipuje? Jaki właściciel zgodzi się na zapłacenie 30-50 zł za czip, skoro może mieć nacięte ucho za darmo? Państwo przecież nie sfinansuje czipów.*
Potem jest jeszcze kwestia wprowadzania czipów do bazy. Nie każdy weterynarz to robi i nie wszyscy do tej samej bazy danych. Czasami zwierzak zostaje zaczipowany i na tym koniec, bo wet nie ma w zwyczaju coś jeszcze wprowadzać.
Wreszcie jest jeszcze nawyk sprawdzania czipów. Często nikt tego nie robi. Ani weterynarz, ani Animal Patrol, nikt. Kot ma czipa i trudno.
*A ponieważ nacinanie jest kontrowersyjne, to prościej jest udawać, że problemu nie ma.
Obrazek*Obrazek

Stomachari

 
Posty: 7375
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pt lip 31, 2020 5:22 Re: Pomocy

Stomachari pisze:
Koki-99 pisze:Dla zwierząt domowych, zarówno kotów jak i psów, lepszym rozwiązaniem byłoby chipowanie i to obowiązkowe.

To prawda. Ale bardziej prawdopodobne, że uda się wprowadzić nacinanie uszu niż czipowanie. Bo kto na wsi czipuje? Jaki właściciel zgodzi się na zapłacenie 30-50 zł za czip, skoro może mieć nacięte ucho za darmo? Państwo przecież nie sfinansuje czipów.*
Potem jest jeszcze kwestia wprowadzania czipów do bazy. Nie każdy weterynarz to robi i nie wszyscy do tej samej bazy danych. Czasami zwierzak zostaje zaczipowany i na tym koniec, bo wet nie ma w zwyczaju coś jeszcze wprowadzać.
Wreszcie jest jeszcze nawyk sprawdzania czipów. Często nikt tego nie robi. Ani weterynarz, ani Animal Patrol, nikt. Kot ma czipa i trudno.
*A ponieważ nacinanie jest kontrowersyjne, to prościej jest udawać, że problemu nie ma.

Koki-99 widać ,że nie masz do czynienia z masowymi łapankami.
Wielu wetów wprowadza chip pod skórę ale ich nie rejestruje. Ma to dokonać "właściciel" i trzeba ponieść dodatkowe koszty. Pomijając to ,że trzeba na stronie się zarejestrować co nie każdy ma życzenie zrobić.
Poza tym w wielu mniejszych (i większych) miejscowościach nie wszystkie lecznice mają czytniki. Mnie osobiście, jako łapaczowi, odpowiada nacięcie ucha. I staram się dbać by ten zabieg dokonano każdemu złowionemu przeze mnie kotu.
Chip to nie wygoda dla łapacza. Jeśli byłyby chipy to takiego kota w łapce trzeba targać do lecznicy by go odczytano. Jeśli jest, to od targać go należy na miejsce bytowania. Dzień/dwa z głowy bo nie zawsze jest transport. Tak jak w moim wypadku. Poza tym gdzie łapkę/transporter z kotem przetrzymać do momentu możliwości jego podwiezienia do weta? Lecznica jest otwarta często wiele godzin "po" łapance. Jak u mnie. Łapię 4-5 rano. Wet rozpoczyna pracę o 8-10. Ja nie mam możliwości od razu odczytać chipa i kot czasem czeka i to sporo. No, chyba że każdy karmiciel zostanie zaopatrzony w czytniki! Oraz możliwość sprawdzenia "właściciela" Przez UM, gminę...winny być czytniki fundowane.
Nacięcie ucha jest dla mnie najwygodniejsze. Łapiąc kolejnego np czarnego delikwenta sprawdzam uszyska i wiem co mam robić bez zbędnego biegania i zajmowania czasu.Kotu zaś oszczędza nie potrzebnego stresu.

Wracając do adopcji kota z naciętym uchem. NIGDY adoptujący nie wycofał się z dania kotu domu z powodu takiego "ubytku" kociej urody!
Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

Avatar użytkownika
 
Posty: 51498
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 14 >>

Post » Pt lip 31, 2020 11:59 Re: Pomocy

Milo0805 pisze:Potrzebuje pomocy. Moja kotka ma około 4 msc wychodzi na pole. Bardzo nie chce żeby tak robiła. Dziś wyszła dwa razy. Macie jakieś sposoby na to żeby kot nie wychodzdil? Proszę odpiszcie szybko ponieważ nie chce jej stracić... Jakieś inne sposoby oprócz siatki napiszcie

Wracając do tematu.
Nie wierzę w bloki w szczerym polu. Musi być droga.
Nie chcesz siatki, błagasz o inne rady.
...
Nie otwieraj okien, drzwi balkonowych jeśli takowe są. Nie wypuszczaj kota. Czy 2 letnie dziecko też byś wypuściła samopas w pole bo ryczy pod drzwiami? A taka mentalność jest u twego kota. To ty decydujesz a nie futro. dziecko byś przetrzymała. Niech wyje. Kota wypuszczasz.
Dlaczego siatka jest be? tak pytam, z ciekawości. Są teraz wyjątkowo estetyczne i mało widoczne. Do tego można wstawić na tyle geste by nic "z pola" nie latało po chacie.
Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

Avatar użytkownika
 
Posty: 51498
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 14 >>

Post » Pt lip 31, 2020 15:08 Re: Pomocy

@ASK, chodzi o słowo "pole"? Myslę, że chodzi o "pole" w krakowskim rozumieniu, czyli nasz "dwór", czyli, ze kociak wychodzi na dwór .

maczkowa

 
Posty: 2321
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

[poprzednia]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: gisha, kocikocidrapki, KotSib i 112 gości