wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pt cze 07, 2019 9:12 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

Ja myślę, że po prostu trzeba wziąć przykład z nacji od wieków przystosowanych do życia w gorących klimatach i w upał siedzieć/leżeć w domu lub zacienionym miejscu). Podejrzewam, że tam, ci, którzy ganiali w piekącym słońcu -- wyginęli. :twisted:
In Xanadu did Kubla Khan
Obrazek

ana

 
Posty: 19495
Od: Śro lut 20, 2002 21:56

Post » Pt cze 07, 2019 9:14 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

Patmol pisze:ale właśnie problem dotyczy sytuacji gdy strumyka nie ma -np Góry suche/ wałbrzyskie/rudawy - w wielu miejscach
ze strumyka to pije po prostu/ szczerze przyznam - i pewnie w razie czego są , jak woda brudna, chyba tabletki lepsze niż fitr

no i kranów tez nie ma na trasie :mrgreen:
a jak jest kran to i schronisko jest

mam takie butelki wielokrotnego użytku :mrgreen:

No rozumiem, mnie bardzo sprawdziła się za granica, na wycieczce. Po prostu nie musiałam myśleć o lataniu po sklepach, wymianie pieniędzy - nalewałam rano w hotelu kranówy i potem ewentualnie gdzieś na trasie w wc. Ale w ty roku do Turcji nie zabrałam - bałam się sraczki :ryk:
Puszeńko :1luvu:
Obrazek
http://bigfarm.goodgamestudios.com?ic=7 ... 2&w=199947 Zapraszam do znajomych!!!

jozefina1970

Avatar użytkownika
 
Posty: 29131
Od: Nie maja 09, 2010 12:46
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post » Pt cze 07, 2019 9:15 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

ana pisze:Ja myślę, że po prostu trzeba wziąć przykład z nacji od wieków przystosowanych do życia w gorących klimatach i w upał siedzieć/leżeć w domu lub zacienionym miejscu). Podejrzewam, że tam, ci, którzy ganiali w piekącym słońcu -- wyginęli. :twisted:

to silniejsze ode mnie
jak nie jestem w ruchu - umieram
jak ci bieguni od Tokarczuk

dla mnie odpoczynek , regeneracja -to ruch, przemieszczanie się
jak zrobię te 20 -30 km - na nogach, dziennie, to sie zregeneruję
chętniej w dzień, w słońcu
potrzebuje słońca i kocham upał
wiec wszystko mnie boli, jak mam wolny dzień, jest słońce, a ja nie jestem na zewnątrz i nie idę
jakaś skaza genetyczna

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 23639
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post » Pt cze 07, 2019 9:19 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

Patmol pisze: [..] potrzebuje słońca i kocham upał
wiec wszystko mnie boli, jak mam wolny dzień, jest słońce, a ja nie jem na zewnątrz i nie idę

Ale psice najwyraźniej nie podzielają tej miłości. :(
In Xanadu did Kubla Khan
Obrazek

ana

 
Posty: 19495
Od: Śro lut 20, 2002 21:56

Post » Pt cze 07, 2019 9:21 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

wcale :placz: :placz:

to znaczy one lubia spacerować, ale latem w upały tak do 2 godzin i basta
a ja bym potrzebowała iśc po prostu cały dzień -skoro słońce świeci

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 23639
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post » Pt cze 07, 2019 9:52 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

Chodź sama.
In Xanadu did Kubla Khan
Obrazek

ana

 
Posty: 19495
Od: Śro lut 20, 2002 21:56

Post » Pt cze 07, 2019 10:24 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

tez to rozważałam , ale wtedy po prostu psy cały dzień, od rana do wieczora siedzą same w domu

raz Caillou łapa bolała, nic istotnego, pazur jej się troszkę ułamał - i pojechałam bardzo rano sama do Szklarskiej autobusem, z Caillou tylko na siku poszłam
nachodziłam się super po karkonoszach, prawie biegłam -żeby zrobić całą zaplanowaną trasę, i wróciłam wieczornym autobusem
jak wysiadłam z autobusu - to ledwo szłam
dowlokłam się do domu i wyszłam z Caillou na siku - dla niej to za mało jest wychodzenia-dwa razy na siku, i beze mnie cały dzień - nuda
- sporadycznie tak mogę zrobić, ale nie za często - bo prawda jest taka, że jak mnie nie ma -to za bardzo nikt z Caillou nie wyjdzie
ewentualnie na siku, jak mnie nie ma kilka dni - czyli na 5 minut
nikt z psami nie ćwiczy żadnych sztuczek
nikt tez im krzywdy nie robi, ale i nic się nie dzieje

jak byłam jesienią na takim wyjeździe z pracy -od czwartku/pojechałam po pracy z pracy/ do niedzieli
tez bardzo przyzwoicie pochodziłam -chodziliśmy cały piątek i całą sobotą po Górach Bialskich i Złotych -rewelacja

to mąż wychodził z Caillou tylko na siku, tak po 5 minut,dwa razy dziennie, no bo "ona wcale nie chciała z nim wychodzić" jak twierdził - i pewnie tak było, ale jemu tez się nie chciało i jej nie zachęcał wcale -tylko od razu wracał, jak się wysikała
wiec
jak się obrócę to dooppa z tyłu :mrgreen:

a z trzeciej strony lubię tego swojego psa i jego towarzystwo
ona bardzo lubi spacery, tylko nie takie intensywne jak ja
ale lubi
na spokojny spacer po płaskim to i na 4 godziny chętnie pójdzie, byle nie cały czas w słońcu i nie cały czas na tempo

no i suka ma juz ponad 8 lat,
nie wiem ile będzie jeszcze sprawna -wiec szkoda mi jechać na dzień czy wiecej bez niej, jak wiem, ze tego czasu naszych wspólnych spacerów wcale jakoś tak w nieskończoność nie zostało
w sensie góry będę stały i za rok i za 10 lat, a mój pies dzisiaj jest sprawny i świetny jako towarzysz umiarkowanych spacerów, a co będzie za 5 czy 10 lat ?
wiec mi szkoda tego naszego wspólnego czasu, szczególnie jak mam wolne dni - moja suka jest naprawdę fascynująca jako towarzystwo w terenie

wiec tak sobie kombinuję na ile mogę naciągnąć jej spacer, żeby było więcej tego chodzenia, ale jeszcze rozsądnie i dla niej przyjemnie

Sweetie to jest teoretycznie pies mojego męża
ale zazwyczaj ja z nią wychodzę dwa razy dziennie , bo mój mąz się miga strasznie - albo może po prostu inaczej postrzega pewne sprawy
idzie z nią na 30 minut i uważa, ze był ze Sweetie na spacerze - i że wystarczy tylko jeszcze raz wyjść na siku, na 5 minut, i wszystko
a Sweetie potrzebuje ruchu, i ćwiczeń -sztuczek
i woli jechać z nami do lasu, czy w gory, niż leżeć w mieszkaniu i patrzeć w sufit - dla niej bezruch jest tez bolesny, jak dla mnie, ale ona woli znajomy teren - jej by pasował duzy ogrod, czy duży własny teren
np duża łąka, z kawałkiem cienia i rzeką - do brykania, pilnowania i leżenia

a jak mnie nie ma -to nie ma tez dodatkowych długich spacerów dla Sweetie, ani sztuczek ani zadań
Sweetie skończy 8 lat w październiku

Młody psów zupełnie nie czuje, to znaczy lubi je, jest miły, zagada, pogłaszcze
ale w ogóle go nie interesują, sam z siebie nie czuje potrzeby wychodzenia z nimi, uczenia ich czegoś czy współpracy
sa jakby poza jego zainteresowaniami, jak ładne kwiaty w wazonie, jak obraz czy pluszak
nie rozumie co chcą
jakbym nakrzyczała/wymusiła pewnie by wychodził
ale
u nas wyjście z budynku jest bezpośrednio na wąski chodnik, zazwyczaj z ludźmi, i bardzo ruchliwą ulicę, z cieżarówkami- wiec nie za bezpiecznie
dla mnie bez problemu, ale Młody sobie nie radzi - nie panuje nad psami, nie wysyła im komunikatów na czas, żeby zakręciły, staneły
dawałam mu Sweetie na smycz -trzyma ją, i prowadzi - ale po prostu trzyma smycz, nie komunikuje sie z psem - nie umie ale i nie ma potrzeby sie nauczyć

widuje często takiego chłopca, może ok 12 letniego, który wychodzi rano i popołudniu z dwoma małymi szpicami na smyczach
nie ma zadnego kontaktu z tymi psami, po prostu je trzyma i się stresuje - jest jak ruchomy palik, do którego przywiązane sa psy -strasznie to żałośnie wygląda
jak jakiś pies na nie szczeka, a jest tam kilka takich, to one tez szczekają i szarpia smycz, a on je usiłuje utrzymac jak dzikie konie -i nic wiecej
bardzo to przygnębiająco wygląda

i cos podobnego robi Młody, jak ma psa na smyczy - a to nie jest fajne, bo ogłupia psa - pies zapomina, że człowiek to nie palik - ale źródło dowodzenia
no i Sweetie gdyby szarpnęła naprawdę - to jej sama smyczą nie utrzyma -ona jest bardzo silna
najłatwiej jest trzymać smycz lekko, luźno, a kontrolować psa komunikacją , informacją -sweetie co chwile się ogląda na mnie, jak idzie na smyczy -wiec to jest proste, wydawałoby sie -bo pies chce sie komunikować, czeka na polecenie
ale jedank dla Młodego jest jak czarna magia :strach:
bo Młody myśli o czymś innym, nie skupia się na psie - a tego nie da się wymusić

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 23639
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post » Sob cze 08, 2019 20:44 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

ana pisze:Takie plastikowe kształtki montowane nad szybami.
https://www.youtube.com/watch?v=efIU2aaZcaU
zwykle zmniejszą trochę hałas pędu powietrza podczas jazdy.

Jeździłam jako pasażer autem z tego typu kształtką. Nie widziałam efektów, hałas podobny albo większy bo powietrze się odbijało od szyby i znów od kształtki. Wiało po szyjach i uszach tak samo.
Obrazek

Stomachari

 
Posty: 5885
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pon cze 10, 2019 7:53 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

namówiłam męża na otwieranie okna :mrgreen:
brawo ja

i byliśmy w Wąwozie Myśliborskim
tam jest prawie wszędzie cień, i woda
no i jest blisko, krotko sie jedzie -a chodzić można do woli
psy zachwycone
kwiaty, drzewa, przepięknie tam jest
dwie sarny widzieliśmy, i jeden dzik z krzaków nas obchrząkał

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 23639
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post » Czw cze 13, 2019 9:21 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

Jak ja Ci zazdroszczę tego Dolnego Śląska. :crying:
Z serdecznymi pozdrowieniami dla wyborców z "Podlasia":
https://www.youtube.com/watch?time_cont ... 00fmNRE-w0

Feebee

Avatar użytkownika
 
Posty: 16191
Od: Pon paź 05, 2015 13:22

Post » Czw cze 13, 2019 9:23 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

Przeprowadź się. :mrgreen: Tu jest super.
My poprzednio mieszkaliśmy w Warszawie, ponad 15 lat, ale do lasu i w góry było daleko - Warszawa fajna, ale Dolny Śląsk lepszy zdecydowanie.

lasy pod warszawą były pogrodzone :strach:
w Warszawie pogrodzone osiedla
no i kraty w oknach w mieszkaniach :strach:

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 23639
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post » Czw cze 13, 2019 9:32 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

Bardzo bym się chciała przeprowadzić. Naprawdę. Może kiedyś?
Kocham Karkonosze. Byliśmy tam tyle razy i nigdy się nie nudzimy. Czeską stronę też lubimy.
Z serdecznymi pozdrowieniami dla wyborców z "Podlasia":
https://www.youtube.com/watch?time_cont ... 00fmNRE-w0

Feebee

Avatar użytkownika
 
Posty: 16191
Od: Pon paź 05, 2015 13:22

Post » Czw cze 13, 2019 9:56 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

a czeskie jedzenie? :mrgreen:

u mnie z pracy sie szykuje wyjazd tak na 4 dni do Pecu pod Śnieżką - i pochodzimy porządnie, i czeskie jedzenie będzie

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 23639
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post » Czw cze 13, 2019 10:57 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

Czeskie jedzenie średnio. Oni są strasznie mięsożerni, a my jadamy mięso, ale mało i rzadko.
Ale knedliki z sosem i mięsem lubimy. I knedle z owocami. I niektóre zupy.
Pec. :1luvu: Na Śnieżkę wolimy wjeżdżać kolejką albo wchodzić od czeskiej strony, łatwe szlaki są. :mrgreen:
Ile razy przejechaliśmy samochodem trasę na Okraj (był czas, że pamiętałam tam każde drzewo, zakręt) i potem do Pecu. Eh! :crying:
Z serdecznymi pozdrowieniami dla wyborców z "Podlasia":
https://www.youtube.com/watch?time_cont ... 00fmNRE-w0

Feebee

Avatar użytkownika
 
Posty: 16191
Od: Pon paź 05, 2015 13:22

Post » Czw cze 13, 2019 11:04 Re: wątek likaoński czyli dwa psy, Sudety i inne futrzaki

Mają fajne tez takie nie -mięsne jedzenie ; np smażony ser, lody z gorącymi malinami, placki ziemniaczane takie małe z sosem, zupę serową, i takie wielkie kluchy z białym serem -np w Martinowej Boudzie/koło Przełęczy pod Śmielcem

My zawsze z psami , no to na nogach zawsze.

a teraz w wakacje jedziecie?

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 23639
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot], Madie, Vi, Wasylisa i 44 gości