Szczepienia, a nowe koty w domu

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro sie 08, 2018 12:07 Szczepienia, a nowe koty w domu

Witam.

Chce tymczasowo przyjąć dwa dwumiesięczne kotki wolnożyjące, które na pierwszy rzut oka potrzebują pomocy weterynaryjnej. Mam również swojego kocura, który ma 6 lat, był sczepiony regularnie jako kociak tj. maj 2012; październik 2012; październik 2013; październik 2014; październik 2015 i tu urywają się szczepienia. Ponieważ to kot niewychodzący był szczepiony Nobivac Tricat Trio (imeds.pl/nobivac-tricat-trio-4-6-log10-pfu-1-dawka-5-2-log10-pfu-1-dawka-4-3-log10-ccid50-dawka-1-dawka).
Czy jeśli zaszczepię mojego kocurka powtarzając dawkę zminimalizuje ryzyko zakażenia od młodych, czy to zbyt duże ryzyko dla mojego kota ? Czy inne szczepienia też należałoby mu podać, jakie ? Czy szczepić przeciwko białaczce ? - wiem że koty mają problemy zdrowotne po tej szczepionce. Jeśli zdecyduje się na dom tymczasowy niestety koty będą musiała być razem w jednym pomieszczeniu.

Ewentualnie gdyby znalazło się miejsce dla 2 kotków bardzo proszę o kontakt, pokryje finansowo leczenie małych oraz koszty karmy, żwirku. Jestem w ciężkiej sytuacji - kotki muszę zabrać w ten weekend z miejsca gdzie się teraz znajdują, wszelkie fundacje odmówił.

Olka_W

 
Posty: 5
Od: Śro sie 08, 2018 11:48

Post » Śro sie 08, 2018 15:50 Re: Szczepienia, a nowe koty w domu

Łazienka jest dobra do izolowania kotów. Może uda się ją do tego wykorzystać?
Żadna szczepionka nie chroni kota w 100%. Zmniejsza ryzyko zarażenia i pomaga łatwiej przejść infekcję, ale nie chroni w pełni. Zaś szczepionka przeciwko FeLV wykazuje minimalną skuteczność. Jeśli kociaki mają białaczkę, rezydent ma olbrzymie szanse się zarazić mimo szczepień. Musiałabyś pilnować, żeby jadły i piły z różnych misek, sprzątać często kuwetę. I liczyć na to, że nie dojdzie do walk i pogryzień.
Nigdy nie wiadomo, czy kot, który tak długo był jedynakiem, zaakceptuje inne koty. Izolacja zwiększa szansę na udane łączenie.
Poza tym kocięta mogą zarazić rezydenta nie tylko chorobami wirusowymi, ale również pasożytami i chorobami bakteryjnymi. Mogą też zarazić się od rezydenta czymś, z czym jego organizm sobie radzi, a one nie będą w stanie, skoro już teraz są osłabione (to się rzadziej zdarza ale może).
Skąd jesteś?

Stomachari

 
Posty: 4345
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Śro sie 08, 2018 20:38 Re: Szczepienia, a nowe koty w domu

Dzięki za odpowiedź.
Łazienka nie bardzo jest odpowiednia. Jedynie kuchnia, postawię klatkę w rogu, a mojego kota zamknę w pokoju, tak przetrzymamy parę dni. Problem jest w tym, że wynajmuję mieszkanie (a właściwie pokój) i nie mieszkam sama.... i ciężko pogodzić to wszystko.
Kocięta będą u mnie tymczasowo, zapewnię im opiekę weterynaryjną, muszę je oswoić i będę szukać im domów na stałe. Już wiem, że to ryzyko dla mojego kota i żadne szczepienie może go nie ochronić ale nie mam gdzie ich oddać. Nie wiedziałam, że taki problem będzie z oddaniem ich do Fundacji. Jestem z Wrocławia.

Olka_W

 
Posty: 5
Od: Śro sie 08, 2018 11:48

Post » Czw sie 09, 2018 6:44 Re: Szczepienia, a nowe koty w domu

Lepiej jest jeśli izolacja trwa chociaż 2 tygodnie zarówno ze względu na kwestie zdrowotne jak i "towarzyskie". A jeśli nadal jest prychanie, to nawet dłużej.

Przy szukaniu domu malcom pamiętaj zrobić wizytę przedadopcyjną. Nowy domek powinien mieć zabezpieczone okna i balkon. Jeśli się uda, dobrze by było również wykastrować koty przed wydaniem, bo nie wszystkie nowe domki o to dbają, a potem rodzą się kolejne koty.

Stomachari

 
Posty: 4345
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw sie 09, 2018 12:23 Re: Szczepienia, a nowe koty w domu

Fundacje to zespół ludzi prywatnych. Wolontariuszy trzymających koty przeważnie we własnych domach. Ściany nie są z gumy.Portfel nie jest bez dna. Czas teś ograniczony bo wszystko robi się za darmo po czasie pracy. Kosztem swojego wolnego i rodzin.Wiele kosztów ponoszą sami wolontariusze. Chory i głodny kot nie poczeka aż kapnie coś z urzędu. W sezonie kociakowym nasze domy są zawalone po kokardki. Więc cnie dziwota ,że fundacje odmawiają. Najzwyczajniej w świecie muszą bo gdzie upchać dziesiątki zgłoszeń? Ludzie nie kastrują a potem wyrzucają, podrzucają lub udają ,że znaleźli.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

 
Posty: 47807
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 24 >>

Post » Czw sie 09, 2018 16:20 Re: Szczepienia, a nowe koty w domu

Rozumiem Fundacje.
Trochę zmienię temat ale dalej chodzi o tą samą kocią rodzinkę. W niedziele będę zabierać młode do siebie. Kotkę chcę wysterylizować i puścić wolno. Jednak konsultowałam się z Panią weterynarz i odradziła mi sterylizację karmiącej matki, ze względu na opuchnięte podbrzusze, to zbyt duże ryzyko dla niej. Była mowa o sterylizacji za jakieś 2-3 tygodnie od zabrania kociąt. Czyli to co w tej chwili mogę zrobić to zabierać ok. 8 tygodniowe kociaki, a matkę zostawić z pełną michą jedzenia oraz osobą która będzie doglądać kotki i liczyć na to, że za 2-3 tygodnie będzie tam i złapię ją do sterylizacji ?
Zdaje sobie sprawę z tego, że kotka może być już w kolejnej ciąży, jak i może opuścić gniazdo. Dlatego jak to załatwić ?

Olka_W

 
Posty: 5
Od: Śro sie 08, 2018 11:48

Post » Czw sie 09, 2018 21:50 Re: Szczepienia, a nowe koty w domu

znaleźć innego weta, bo ta raczej nie bardzo się zna.

izka53

Avatar użytkownika
 
Posty: 11837
Od: Śro wrz 29, 2010 13:54
Lokalizacja: Poznań

Post » Sob sie 11, 2018 0:45 Re: Szczepienia, a nowe koty w domu

Tak jak pisze izka53: poszukać innego weta. Kotce karmiącej można wykonać zabieg. Są pewne ograniczenia związane z karmieniem, ale samą kastrację da się wykonać. A szans na ponowne złapanie jest bardzo mało.

Stomachari

 
Posty: 4345
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Sob sie 11, 2018 6:23 Re: Szczepienia, a nowe koty w domu

Stomachari pisze:Tak jak pisze izka53: poszukać innego weta. Kotce karmiącej można wykonać zabieg. Są pewne ograniczenia związane z karmieniem, ale samą kastrację da się wykonać. A szans na ponowne złapanie jest bardzo mało.

Zgadza się. Dostanie zastrzyk na wstrzymanie laktacji.

Możesz też zabrać kocicę do siebie na tydzień/dwa by pobyła z maluchami, podać jej leki na wstrzymanie i umawiać na kastrację. Ważne by współpraca była i nie przekazywała dzieciom dziczy. Tak ja robię. Jak nie ma szans na współpracę kotka idzie na zabieg i jest wypuszczana. Jakoś nie miałam nigdy problemu z tym, znaczy się zabiegiem. Dziwny ten wet. Choć miałam takiego. Szybko zmieniłam.

Poza tym jest jeszcze inny aspekt. Zabierasz dzieci matce. Ona zrozpaczona chodzi, szuka, woła i może wleźć gdzieś i stracić życie. Nie wspominając o ew zapaleniu gruczołów mlecznych bo kociaki nie będą ściągać pokarmu. To olbrzymi ból i kot może przypłacić to ciężką chorobą i cierpieniem. To chyba wet powinien wiedzieć 8O
Jak już przeżyje to wszystko, zaraz dostanie rujki i pójdzie w diabły. Możesz wcale jej już nie złapać teraz. Urodzi sobie kolejny miocik i pokaże się dopiero na stołówce. Jeśli w ogóle nie zniknie, nie wpadnie pod auto, nie stanie sie co innego. Nie można odkładać takich rzeczy "na potem".Bo to potem bywa całkiem inne niż zaplanowałaś.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

 
Posty: 47807
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 24 >>

Post » Pon sie 13, 2018 13:48 Re: Szczepienia, a nowe koty w domu

Młode są u mnie, kotki nie udało się złapać.... będę próbować. Ale to wszystko nie jest takie proste (pomagam kota oddalonym ode mnie o 120 km). Skoro wyrządziłam taką krzywdę koteczce, to może je odwiozę. Bo chciałam pomóc, a wygląda na to, że zrobiłam wszystkim krzywdę, a kotce może coś się stać z rozpaczy. Kotka jest dzika, można do niej podejść na 1-2 metry, nie da się dotknąć. Kotki też dziki...mają 8 tygodni, ale po wielkim trudzie udało się złapać. Ich matkę mogę tylko złapać w klatek - łapkę.

Mimo, że naprawdę mam ograniczone możliwości trzymania kociąt (wynajmuje 1 pokój i sama mam kota, a mieszkanie zamieszkane jest przez innych lokatorów wynajmujących - LUDZI w ilości 5 osób), chciałam zabrać również ich matkę - nie udało się. A to co piszesz o tej kotce jest straszne i chyba najlepszym wyjściem jest odwiezienie kociąt na miejsce bytowania. Złapać i wysterylizować kocie muszę na miejscu, w jednym pokoju i kuchni dostępnej dla wszystkich lokatorów nie dam rady, mimo ze wczoraj myślałam inaczej i próbowałam ja złapać. Jakieś sugestie ?

Olka_W

 
Posty: 5
Od: Śro sie 08, 2018 11:48

Post » Pon sie 13, 2018 14:27 Re: Szczepienia, a nowe koty w domu

I jeszcze mam pytanie czy jest ktoś na forum kto zabrał dziką kotkę wraz z dzikimi kociakami do mieszkania (gdzie panują warunki jak powyżej) ? A jeśli tak, to jak się to skończyło ?

Olka_W

 
Posty: 5
Od: Śro sie 08, 2018 11:48

Post » Pon sie 13, 2018 15:17 Re: Szczepienia, a nowe koty w domu

Przy dzikiej kotce chyba jedynym wyjściem jest umieszczenie jej w klatce kennelowej. Klatka musiałaby pewnie stać w pokoju, który Ty wynajmujesz (jak rozumiem jesteś w nimi sama?)

Stomachari

 
Posty: 4345
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pon sie 13, 2018 18:05 Re: Szczepienia, a nowe koty w domu

Olka_W pisze:I jeszcze mam pytanie czy jest ktoś na forum kto zabrał dziką kotkę wraz z dzikimi kociakami do mieszkania (gdzie panują warunki jak powyżej) ? A jeśli tak, to jak się to skończyło ?

Jak się stało to sie stało. Mąż zawsze mi powtarza bym nie roztrząsała tego co było. Ważne co jest. Czasem tak bywa.

Nie mam dużego mieszkania. Ale mam i miałam sporo kotów. Bywało ,że brodzik był tym "azylem" dla kolejnego malca bo reszta klatkami była zastawiona. Nie nie powinno tak być. Wiem. Ale miałam zostawić dzieci? Miałam kocice dzikie z kociakami. Wstawiałam pudło odkryte z polarem jako posłanko. Nigdy nic krytego bo muszę widzieć c się dzieje. Dół klatki wyłożony zawsze podkładem. Miski przymocowane do krat by nie wylano/wysypano żarcie suchego czy wody. Tak umieszczone bym mogła sięgnąć bez problemu po otwarciu drzwiczek. Tak samo kuweta. Tylko ja stosuję wysokie, prostokątne miski zakupione za kilka złociszy zamiast kuwet. Zajmują mniej miejsca. Trudniej wysypać żwir. Część sypialnianą zakrywam zwykłym prześcieradłem. Lub czymś co jest lekkie i przepuszcza powietrze. Musi być na tyle duże by całą klatkę pokryć. Bo na początek zakrywam całą. To uspokaja.
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

 
Posty: 47807
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 24 >>




Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: 3 x, 52-hertzwhale, beq1993, boniedydy, Catka, ElBrus87, Farcia, focusseba79, Google [Bot], JuliaMaKota, Lubię czytać, neliszka, vailet, Vi i 73 gości