pomruczenia dla kotlonistow

mamaGiny ja akurat na tym sie nie znam tak bardzo, ale jestem pewna, ze skoro Ty mowisz, ze tak bylo lepiej dla Julki to tak jest. Dobro kotelkow tu jest priorytetem.
Moim zdaniem jesli ktorys z DT potrzebuje choc troche wsparcia z funduszu, niech mowi wprost, bez krepacji, bo po to fundusz jest, zeby wspomoc opieke nad kotami.
Majencja, ja uwazam, ze pokolenie moich dziadkow (babcia ma 92 lata) moglo dozyc tak poznego wieku i przy tym cieszyc sie dosc dobrym zdrowiem jak na swoj wiek, bo inne czasy byly, inny tryb zycia, nie bylo takiego wyscigu szczurow jak dzis, zywnosc bardziej naturalna, a dzis ciezko znalezc cos co ma malo konserwantow, bo wcale to juz chyba sie nie da... Tamto pokolenie bylo mocniejsze, mialo mocniejsze organizmy, nie jedli przetworzonej sztucznie zywnosci jak to teraz bywa.
Ciesze sie, ze Twoj Tata mimo wszystko ma sie dobrze, ze z sercem i cisnieniem u niego ok, tylko pozazdroscic.

Dzisiejsze pokolenie jest slabe, spojrz na ich tryb zycia i sposob odzywiania sie, ich odpornosc na choroby. Przyklad: moja kochana babcia w zeszlym roku zmagala sie z kamica pechezyka zolciowego i zapaleniem trzustki z tego powodu. Kobieta po 90 tce! (ma mnostwo innych chorob, po bypassach jest, cukrzyca, miazdzyca....).
Tymczasem ja to samo przechodzilam (kamica woreczka zolciowego z zapaleniem trzustki) w wieku 17 lat!!! Lekarze byli w ciezkim szoku! Tym bardziej, ze ja bylam pierwsza w rodzinie, ktora sie z tym zmagala.
A teraz moja siostrzenica, rowniez 17 letnia tez niestety ma kamice zolciowa...

na szczescie bez problemow z trzustka, w pore wykryta choroba.
Coraz to mlodsi choruja i to coraz powazniej...

Najwazniejsze w takich sytuacjach, by chory nie czul sie samotny, zeby mial wsparcie, by ktos tez motywowal go do walki z przeciwosciami losu.
Dlatego calym sercem jestem z kropka, bo wiem, ze jest silna osoba, dzielnie walczy z paskudztwem, za co padam do stop

a wiec Twoje zdrowie, Kasiu
