AGRESYWNY KOT! POMOCY

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw sty 11, 2018 19:39 Re: AGRESYWNY KOT! POMOCY

Klementy_na nie obraz się przypadkiem, ale to co piszesz to nie agresja kociaka niezsocjalizowanego, to poważne podstawy do spekulowania choroby.
Autorka wątku opisuje zachowanie typowego koteła, którego nik nie nauczył "manier". Identyczne zachowania obserwowałam u naszego brzdąca jak i u dziewczynek zanim jeszcze mama je porządnie wychowała, to zupełnie inny rodzaj agresji.
Skoro kota rzuciła się na ciebie, bo inne koty walczyły, czy darły się jakieś dzieciaki, to coś jest nie tak, jakby określone bodźce wywoływały atak, nie jestem ekspertem ale nawet dla takiego laika jak ja, coś tu nie gra.

eweli77

Avatar użytkownika
 
Posty: 1293
Od: Czw mar 30, 2017 22:49
Lokalizacja: Sułoszowa, OPN

Post » Czw sty 11, 2018 19:54 Re: AGRESYWNY KOT! POMOCY

Dlatego napisałam, żeby tamtego kota zbadać. Nie mam sie o co obrażać. Od niemowlaka była syczącą prychająca, więc trudno było o jednoznaczne opinie co do zachowania. Większość życia była jednak w zamkniętym środowisku. Na wsi jest samicą alfa, która jeszcze ostatniego lata próbowała przegnać z działki o wiele młodszego kocura sąsiadów.
Atak, który faktycznie mnie przeraził, zdarzył sie tylko raz, ale ona była juz leczona onkologicznie i lekarze dawali jej rok życia. Jest po 3 operacjach. A każde badanie jej to ogromny stres, walka o życie. Echo serca było robione przed pierwszą operacją - akurat serce jak dzwon :)
Też nie jestem ekspertem i absolutnie popieram zdiagnozowanie zwierzęcia, ale tez gdzieś słyszałam, ze w przypadku silnego stresu wywałonago walką innych zwierząt kot/pies może zaatakowac własciciela. To jest instynktowne.

Klementy_na

 
Posty: 153
Od: Czw maja 05, 2016 18:21

Post » Czw sty 11, 2018 20:05 Re: AGRESYWNY KOT! POMOCY

Nie będę się upierać przy diagnozowaniu Twojej kotki, bo jak widać swoje w życiu przeszła, jednak jedną z metod diagnozy jest rozpoczęcie leczenia. Nie wiem, czy jest sens, bo nie widziałam kocicy, sygnalizuję jedynie taką możliwość.
Owszem, powinno się zacząć od całej reszty badań a podanie leku zostawić na koniec, ale być może w wyjątkowych okolicznościach zdecydowałabym się na odwrócenie kolejności.

Stomachari

 
Posty: 4568
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Czw sty 11, 2018 23:16 Re: AGRESYWNY KOT! POMOCY

Biedna koteczka się nacierpiała w życiu.
Stomachari, a jak to jest, z leczeniem kotów bytujących na "zewnątrz"? Ty masz dużą wiedze, bo ja to głupia w tych sprawach jestem, ta kota żyje na "wolności" jakby nie daj bóg lek ją ogłupił i coś by jej się stało? Nie wiem jak działają leki zwierzęce, ale ludzkie których działanie ingeruje w jaki kolwiek sposób na układ nerwowy, to leki nieobliczalne- to akurat wiem z racji zawodu, ale jak z kotami? Biorąc przykład tej kotki, lepiej zostawić jak jest, czy leczyć, nawet jakby miała diagnoze np, ta padaczka, ale nie bardzo jest opcja kontroli jak lek działa? Bardzo intrygujący temat, jak to rozegrać żeby dobrze było?

eweli77

Avatar użytkownika
 
Posty: 1293
Od: Czw mar 30, 2017 22:49
Lokalizacja: Sułoszowa, OPN

Post » Pt sty 12, 2018 12:11 Re: AGRESYWNY KOT! POMOCY

Wydaje mi się, że podawanie takich leków powinno odbywać się wyłącznie w domu. Innymi słowy kotkę należałoby sprowadzić z powrotem pod dach i dopiero rozpocząć leczenie. Jeśli okazałoby się skuteczne, to napady agresji powinny ustąpić. Przebodźcowanie również mogłoby ulec zmniejszeniu. Dzięki temu byłaby szansa na pozostawienie kotki w domu. Może po ustaleniu dawki (czyli w praktyce kilka miesięcy) można byłoby wrócić do wypuszczania.
Wspomniana kotka ma ponad 10 lat (ale nie znalazłam, ile dokładnie), jest po przejściach i na co dzień jakoś sobie radzi ze swoją przypadłością. Trudno mi powiedzieć, czy w tym konkretnym przypadku lepiej byłoby zostawić wszystko tak jak jest, czy zaryzykować leczenie, które wiązałoby się na początku z ponownym "uwięzieniem" kotki. Chociaż gdybym w tego typu sytuacji miała możliwość podjęcia takiej próby, to pewnie bym to zrobiła. Bo znam historie osób, u których mózg robi co chce, i chociaż mogą się nieźle wtopić w tło, to jednocześnie cierpią.

Stomachari

 
Posty: 4568
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

Post » Pt sty 12, 2018 13:16 Re: AGRESYWNY KOT! POMOCY

Stomachari, czyli potwierdziłaś moje przypuszczenia, kota musiałaby być pod kontrolą, co w jej przypadku nie bardzo jest możliwe.

klementy_na, piszesz, że kotka na wsi jest samicą alfa, przegania inne koty. Tak na mój "babski" rozum, to ona mi bardziej wygląda na samicę odrzuconą przez stado, może ze względu na agresję/zaburzenia. Może ona sama nie radzi sobie, z własnym "defektem", nie potrafi prawidłowo zareagować. "samice alfa" nie przeganiają wszystkich przedstawicieli swojego gatunku, nie tak to działa.
Stomoachari słusznie zauważyła, jak wiele jest osób z pewnymi rodzajami zaburzeń, które teoretycznie radzą sobie w egzystencji, jednak w praktyce często, gęsto problemy się pogłębiają, prowadząc do tragicznych skutków. Jako psycholog, wiem jak działa ten schemat u ludzi, czy u zwierząt tak samo nie wiem, zakładając że tak, to kota nie jest szczęśliwa, po prostu egzystuje je, żyje ale do życia to dalekie...
W żadnym wypadku nie oceniam co powinnaś zrobić i jak, wybrałaś być może dla niej najlepiej, sama nie powiem co bym zrobiła, niby jestem zawzięta, ale jako człowiek mam świadomość, że nie będąc w danej sytuacji nie mam prawa dywagować co powinnaś a czego nie, widać że się starałaś, leczyłaś to jest ważne.

eweli77

Avatar użytkownika
 
Posty: 1293
Od: Czw mar 30, 2017 22:49
Lokalizacja: Sułoszowa, OPN

Post » Pt sty 12, 2018 16:59 Re: AGRESYWNY KOT! POMOCY

Moje maleństwo w tym roku (oby!) skończy 17 lat.. Zawsze jej potrzeby były dla mnie najważniejsze i pewnie ją też źle wychowałam. Wrodzona agresja + choroba sieroca + mała przestrzeń życiowa + zbyt mało profesjonalna opieka w pierwszym etapie życia powodowały, że zachowywała się (szczególnie w pierwszych 3 latach) bardzo podobnie do kota założycielki wątku: polowanie na mnie "do krwi", kąsanie z zaskoczenia po gołych łydkach, sprowadzenie mnie do pozycji myszy.
Atak na mnie taki poważny był tylko raz w ogrodzie, juz wtedy miała 14 lat i zdiagnozowany nowotwór i balam się, że to moze faktycznie zmiany w mózgu. Później jednak to się nie powtórzyło, znowu była miłym, przytulonym tak mocno_jak_sie _da kociakiem. Gdybym miała kiedyś dostęp do takich rad pewnie bym ją zdiagnozowała, choćby dla świętego spokoju, bo pewność, że nie cierpi, że dobrze się czuje zawsze była dla mnie najważniejsza.
Jest cały czas ze mną, do domu na wsi jeżdżę z nią od kilku lat na sezon letni (czasem to 2 miesiące, a czasem i więcej). Jest tam pod stałym monitoringiem, choć czasami pozwalam jej myśleć, że skutecznie się przede mną schowała w jakimś krzaku.
Zna tam wszystko i wyraźnie jej służy, z biedą zaakceptowała w ogrodzie przygarniętego kocurka, ale po kilku nocach spędzonych z nim w 1 pokoju dostała bardzo silnego zapalenia pęcherza. Nie wiem czy to podłoże chorobowe czy po prostu fakt, że przez 10 lat była w zasadzie 1 kotem w swoim świecie. Przegania obce koty z dużą werwą - pewnie też dlatego, że nie ma świadomości, co one mogłyby jej zrobić (przecież nigdy z kotem nie walczyła). Na szczęście tamte koty są mądrzejsze, wycofują się, a ja już kiedy widzę zbliżającego się Obcego zamykam ją, żeby jednak nie doszło do konfrontacji.
Od października kotka jest w mieście ze mną w swoim stałym mieszkaniu. Spokojna, ale domagająca się ciągłej uwagi, ja jej nieba przychylam i biegnę na każde miaukniecie.
Najlepszym teraz dla niej lekarstwem jest spokój, dlatego jeśli możecie polecić jakieś dobre krople wyciszające, relaksujące, a bezpiecznie dla starszej kotki, to proszę o sugestie.
A odnosząc się jeszcze do problemu założycielki wątku, pomijając już przebadanie kota, co też zrobiłabym na jej miejscu, powinna mu chyba stworzyć jak najwięcej okazji do wyżycia się z jednoznacznym pokazaniem granic, kota na pewno nie da się wytresować, ale okiełznać już tak, nie pozwolić sobie wejść na głowę, gryźć i drapać po rękach (co było moim błędem). Czasem ją tam podgryzłam w odwecie, ale częściej jednak chowałam się pod kołdrą. Albo chodziłam dumna, bo mały kiciuś (taki 2-3 miesięczny) mnie regularnie drapał, raz nawet zrobił piękną szramę na policzku.

Klementy_na

 
Posty: 153
Od: Czw maja 05, 2016 18:21

Post » Pt sty 12, 2018 17:31 Re: AGRESYWNY KOT! POMOCY

Słyszałam o feliway (nie wiem czy poprawnie pisze) do kontaktu, opinie dość dobre.
Kiedyś czytałam tu na forum o kroplach Bacha komponowanych pod konkretnego kota. Forumowiczka Ryśka, jest behawiorystką i właśnie ona komponuje te kropelki indywidualnie pod każdego kota. Może spróbuj się z nią skontaktować przez forum, a nóż pomoże i jakoś razem ulżycie koteczce w życiu codziennym.
trzymam kciuki za twoją łobuziare, dla ciebie też, a błędy popełnia każdy, raczej bym się tym nie przejmowała na twoim miejscu. Masz pełną świadomość, że dbasz o kotkę najlepiej jak potrafisz i brawo ci za to, tego się trzymaj. Człowiek nie uczy się na cudzych błędach tylko na swoich, dziś masz wiedze i wiesz, że drugi raz od początku reagowałabyś na agresje kociaka, czyli cel osiągnięty.
Siedemnaście lat to piękny wiek, brawo :201465

eweli77

Avatar użytkownika
 
Posty: 1293
Od: Czw mar 30, 2017 22:49
Lokalizacja: Sułoszowa, OPN

Post » Pt sty 12, 2018 22:12 Re: AGRESYWNY KOT! POMOCY

Tak mi się zdawało, że widziałam gdzieś wiek 16 lat, tylko nie umiałam potem znaleźć, gdzie.
Piękny wiek.

Krople Bacha ponoć nie u każdego się sprawdzają, nawet komponowane pod konkretnego kota. Co jednak nie znaczy, że nie można spróbować.
Myślałabym nad jakimiś ziołami rozłożonymi po domu tudzież o jakimś nawanianiu pomieszczeń olejkami eterycznymi (wiadomo, że kot nie może być zostawiony sam na sam ze świeczką. Ale można myśleć nad małymi poduszeczkami, które się nakrapla). Zwłaszcza lawenda. O ile na Twoją kotkę działa uspokajająco, bo może wyjątkowo nie. Jestem pewna, że jest jeszcze kilka ziół w zanadrzu, ale mam teraz pustkę w głowie.
Walerianę i kocimiętkę oczywiście odradzam. Zazwyczaj pobudzają.

Stomachari

 
Posty: 4568
Od: Sob kwi 16, 2016 21:29
Lokalizacja: Nieopodal Sochaczewa.

[poprzednia]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 38 gości