Mąż nie lubi moich kotów

Kocie pogawędki

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pt paź 06, 2017 20:04 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Chyba rzeczywiście muszę postawić sprawę "tak ma być i już" i niczego nie oczekiwać, a na dąsy się uodpornić. Chociaż jeszcze mam nadzieję, że doczekam się sytuacji jaką opisuje Szalony Kot :D chociaż u niej to było po 4 latach, więc jeszcze trochę czekania w moim przypadku :wink:
Widzę, że nie jestem sama z tym problemem, że niektóre chłopy po prostu są takie nieczułe na kocie piękno. U Kocianowej jest to chociaż obojętność, to już dla mnie jest o stopień, albo nawet dwa lepiej niż u mnie.
Jeśli jest tak jak pisze Klaudiafj, czyli że miłości do zwierząt uczą rodzice, to moja sprawa jest przegrana, bo teściowa nienawidzi zwierząt. Ale jak też Klaudiafj pisała - sprawa nie koniecznie jest przesądzona.
Zobaczymy jak będzie. Póki co się naburmuszyłam :) , żeby być odporna na dąsy, fochy i złośliwe przytyki. Dodałyście mi na to siły. Dzięki
:201461

Kocinka4

 
Posty: 10
Od: Czw paź 05, 2017 8:57

Post » Pt paź 06, 2017 20:55 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Chyba wykorzystuje, że się za bardzo starasz. Napisałaś, że to mąż się do Was ( Ciebie i Zwierzów ) wprowadził. To znaczy jesteś na swoim terenie, więc nie staraj się tak bardzo. :-)
Ja jestem na "nie swoim terenie" i nieraz boleśnie to odczułam. Długo miałam świadomie tylko dwa koty, bo z dwoma łatwiej odejść.
Nie pozwól się zepchnąć do pozycji proszącej. Potem trudno to odrobić.

marivel

Avatar użytkownika
 
Posty: 1821
Od: Sob mar 21, 2009 12:48
Lokalizacja: skądinąd

Post » Pt paź 06, 2017 23:33 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Kocinka4 pisze:Jeśli jest tak jak pisze Klaudiafj, czyli że miłości do zwierząt uczą rodzice, to moja sprawa jest przegrana, bo teściowa nienawidzi zwierząt.


I tak, i nie. Moje , dorosłe już dzieci w ilości sztuk trzy :mrgreen: są zagorzałymi, zakoconymi kociarzami, podobnie jak dorosła już wnuczka.
Natomiast TŻ, pochodzący ze wsi, zawsze uważał, że miejsce kota jest w stodole. Tak był wychowany. Naszą pierwszą wspólną kotkę traktował bardzo obojętnie, ale...z któregoś wyjazdu do rodzinki na wieś przywiózł maleńkiego kociaczka, którego matka zginęła. Przecież by nie przeżył.
Teraz, po niemal dwudziestu latach wspólnego mieszkania, mamy cztery koty. Tamtych pierwszych już nie ma, są inne, seniorka z miłości mojej do rudych kotów, pozostałe po przejściach. Wszystkie przez TŻta kochane i kochające jego. Na codzień ja się wprawdzie nimi zajmuję, ale jak byłam w szpitalu - ogarnął bandę wzorowo. I codziennie zdawał relację, co sie dzieje. A pobyt w szpitalu był nagły, nie planowany, nie miałam czasu na przygotowanie wszystkiego.

Kocinka4 pisze:Chyba rzeczywiście muszę postawić sprawę "tak ma być i już" i niczego nie oczekiwać, a na dąsy się uodpornić


dokładnie tak :ok: Jesteście rodziną - Ty, mąż, dzieci i koty. Ty, dzieci i koty żyjecie w przyjaźni, on jest w mniejszości, więc niech spada na drzewo. :mrgreen: Owszem - ja np nie pozwalam kotom wylizywania talerza TŻta, bo tego akurat nie lubi ale nic poza tym. Przeszkadzają kłaki ? (nie jestem fanką sprzątania) - to posprzątaj :mrgreen:
Ale nasunęło mi się jeszcze jedno, tak z punktu widzenia starej baby, po wcześniejszym, bardzo toksycznym związku . Nie wolno mężowi pozwolić na fochy nie wiadomo z jakiego powodu, nie wolno samej się fochać w rewanżu. Trzeba rozmawiać. Spokojnie i rzeczowo. Bo nieporozumienia narastają. Jak mąż się znów o coś obrazi, to spytaj wprost, o co chodzi. Tak życzliwie, nie z pretensjami, tylko zupełnie spokojnie, wręcz z troską w głosie. Ale nie ulegaj jego kaprysom i wydziwianiom. Wysłuchaj i przedstaw swój punkt widzenia. Niech on się stara, nie TY.

izka53

Avatar użytkownika
 
Posty: 11123
Od: Śro wrz 29, 2010 13:54
Lokalizacja: Poznań

Post » Sob paź 07, 2017 0:34 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Dobrze Iza mówi. Ja po prostu mówię, że kot musi być, bo dobrze działa na dzieci i nie dyskutuję więcej w tej kwestii ;)
Jak wyjeżdżam, to też nie jest tak, że TZ pamięta o karmieniu i mizianiu, tylko mu dwa razy dziennie muszę wysłać wiadomość, że ma nakarmić. Sam z siebie to by koty karmil może raz na dwa dni...

Szalony Kot

 
Posty: 21074
Od: Pt wrz 24, 2010 13:01
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pon paź 09, 2017 17:28 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Mariver - to Twoje zdanie "Nie pozwól się zepchnąć do pozycji proszącej. Potem trudno to odrobić" to chyba sobie dam wytatuować. Trafne, bo niestety mam z tym problem i teraz rzeczywiście muszę sporo odrobić. Ale dam rade.
Izka53 - mój mąż to jednak inny typ, mój by nigdy żadnego kotka nie przywiózł sam do domu, niezależnie w jakim stanie by był i co by mu nie zagrażało. Mogę tylko pozazdrościć, bo na taką przemianę mojego to już nie liczę. Wystarczy żeby bardziej tolerował nasze, żeby nie traktował ich jak zło konieczne, jak zawalidrogę. Już wiem, że na pewno nie pokocha ich tak jak ja, ale mógłby chociaż docenić plusy z ich obecności, a nie cały czas rozwodzić się nad minusami.
Jeśli chodzi o rozmowę z lubym to jest jeszcze inna bajka, on nie jest nauczony rozmawiać. Obrażalstwo i krótkie docinki to jest jedyny sposób wyrażania złych emocji. Wiele razy próbowałam to zmienić (lata całe) ale bez skutku. Poza tym im bardziej mi zależy na rozmowie tym on się robi bardziej fochowaty. Wychodzi na to, że jest jak mówi Marivel: wykorzystuje to że za bardzo się staram. Ale to już wątek bardziej na poradnie małżeñską ;-)
Pozdrawiam Was wszystkie. I dzięki za wsparcie.

Kocinka4

 
Posty: 10
Od: Czw paź 05, 2017 8:57

Post » Pon paź 09, 2017 22:12 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Nie rozmawiaj o minusach, po co sobie psuć humor. My o kotach z moim rozmawiamy tylko jak mi przyjdzie do głowy wziąć tymczasa ;) a tak to ucinam temat, on mi nie ma do powiedzenia nic, co by zmieniło moje zdanie, to po co mam słuchać jego utyskiwan...

Szalony Kot

 
Posty: 21074
Od: Pt wrz 24, 2010 13:01
Lokalizacja: Warszawa

Post » Wto paź 10, 2017 6:57 Re: Mąż nie lubi moich kotów

może te koty to tylko pretekst, a całkiem o inne sprawy chodzi

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 21439
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk


Adopcje: 2 >>

Post » Śro paź 11, 2017 9:43 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Przyznam, ze dziwia mnie teksty zmien meza i podobne.
Powiem tak widziały gały co brały. Dobrze wiedziałas, ze w rodzinie faceta nie przepada sie za zwierzetami, i ze On tez nie przepada za kotami mimo to wyszłas za niego czyli na pewno miał inne zalety.
Wiedziałas, ze nie lubi kotów zgodził sie tylko ze wzgledu na Ciecie i dzieci, bo Was kocha i poniewaz małzenstwo to sztuka kompromisu.
Albo z innego powodu np dla sw spokoju, bo trułabysmu do konca zycia, albo innego wyjscia nie miał, bo np Twoje mieszkanie - nie wiem jakie macie układy.
Zgodził sie bo musiał, innego wyjscia nie miał, ale nie obiecywał, ze bedzie szczesliwy z tymi kotami.

Ale Ty zafundowałas mu nie jednego, nawet nie dwa kotki, tylko AZ CZTERY od razu. Uwierz mi tolerancja ludzka tez ma swoje granice.
Ja jestem kociolubna, ale obawiam sie, ze i mnie cztery kotki by przerosły.
Z dwoma bywa ciezko, a z 1 cudownie mi sie zyło.
Sprobuj postawic sie w jego sytuacji.
Gdyby to On był np miłosnikiem wezy, pajaków, czy mial jakies inne hobby np uwielbiał jakas rase groznych psow, ktorych ty bys nie tolerowała i przyniosłby Ci do domu az 4 weze np, czy cztery amstafy albo cokolwiek innego czego Ty nie lubisz byłabys szczesliwa ?
Moim zdaniem To Ty zawaliłas sprawe biorac od razu az 4 koty. Cztery koty, ktorych On nie lubi.
Naprawde ludziom nie nawykłym do zycia ze zwierzetami łatwiej najpierw pokochac jednego i stopniowo robic miejsce w sercu dla kolejnego, poniewaz z 1 latwiej zyc, miej problemów, jest mniej upirdliwy.

FarciKot

Avatar użytkownika
 
Posty: 957
Od: Czw sie 04, 2016 18:15
Lokalizacja: Warmia

Post » Śro paź 11, 2017 21:03 Re: Mąż nie lubi moich kotów

FarciKot skoro uważasz, że ja zawaliłam to zawaliłam, nie zamierzam się kłócić, zwłaszcza że widzę jakie masz nastawienie. Na swoją obronę powiem tylko, że koty nie były wzięte wszystkie naraz tylko stopniowo dokacaliśmy dom. Wspólnie wybieraliśmy koty. Wrogości ani niechęci wówczas nie było. Jak wspominałam, jak się poznaliśmy miałam szóstke zwierzaków, lubił je. Niestety wygląda bardziej na to co mówi Patmol, że koty to preteks a chodzi o co innego.

Kocinka4

 
Posty: 10
Od: Czw paź 05, 2017 8:57

Post » Śro paź 11, 2017 21:55 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Kocinko4, nie musisz się tłumaczyć! :wink:
FarciKot prawie zawsze "zjada wszystkie mądrości" :lol:
FarciKot, nie gniewaj się na mnie za te słowa :201494

rysiowaasia

 
Posty: 2109
Od: Nie sty 30, 2011 17:47

Post » Czw paź 12, 2017 9:00 Re: Mąż nie lubi moich kotów

FarciKot pisze:Gdyby to On był np miłosnikiem wezy, pajaków, czy mial jakies inne hobby np uwielbiał jakas rase groznych psow, ktorych ty bys nie tolerowała i przyniosłby Ci do domu az 4 weze np, czy cztery amstafy albo cokolwiek innego czego Ty nie lubisz byłabys szczesliwa ?
(...).

Moim zdaniem to całkiem nieadekwatne porównanie, bo koty zostały przyniesione za zgodą męża, a nie bez jego zgody, czy wbrew jego woli. Dorosły jest, podjął decyzje że się zgadza, i ta decyzja go wiąże po prostu. Może czasem pomarudzić, ale bez przesady - mógł wcześniej pomyśleć i się niei godzić. Trudno powiedzieć, ze musiał się zgodzić, bo raczej nikt mu śmiercią nie groził. Pewnie chciał coś na tym ugrać 8)

Ja zanim wziąłem swojego psa tez pytałam męża czy się zgadza, i mój mąż czepia sie czasem mojego psa, ale tylko wtedy gdy ma pretensje do mnie :roll: co jest dość śmieszne, bo mówi wtedy że mój pies jest strasznie przemądrzały i nie zachowuje się jak pies (nie brudzi się , nie tapla się w kałużach itd.)

ja nigdy nie zgodziłabym się na trzymanie w mieszkaniu węzy, więc nie ma opcji że mieszkałabym z wężami.

Moim zdaniem mąż Kocinki chce/chciał coś ugrać na swojej zgodzie (typu ja się zgadzam na to, a ty się zgodzisz na to) tylko może nie zostało to odpowiednio zrozumienie przez Kocinkę,bo może mąż to powiedział w sposób zbyt zawiły ( jak ma tendencje do fochów, to pewnie wielu rzeczy trzeba się domyśleć, bo nie powie wprost, że o coś się gniewa, albo czegoś pragnie, o coś mu przykro). Więc może poprzez czepianie się kotów przypomina jej (to znaczy wydaje mu się, że jej przypomina) że się nie wywiązała ze swojej części umowy.

Patmol

Avatar użytkownika
 
Posty: 21439
Od: Śro gru 30, 2009 14:03
Lokalizacja: Dolny Śląsk


Adopcje: 2 >>

Post » Czw paź 12, 2017 9:13 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Kocinka4 pisze:Jeśli chodzi o rozmowę z lubym to jest jeszcze inna bajka, on nie jest nauczony rozmawiać. Obrażalstwo i krótkie docinki to jest jedyny sposób wyrażania złych emocji. Wiele razy próbowałam to zmienić (lata całe) ale bez skutku. Poza tym im bardziej mi zależy na rozmowie tym on się robi bardziej fochowaty. Wychodzi na to, że jest jak mówi Marivel: wykorzystuje to że za bardzo się staram. Ale to już wątek bardziej na poradnie małżeñską ;-)
Hm...kropka w kropkę jakbym widziała swoje małżeństwo...
Ja po trzech latach zdecydowałam, że nie chcę mieć czegoś takiego do końca życia...tym bardziej, że takie zachowania z wiekiem się pogłębiają...jakoś tak zresztą dziwnie jest że wszystkie złe zachowania z wiekiem się pogłębiają :wink: z obu stron.
Nie jest to żadna rada, tylko taka refleksja mi się nasunęła.
No i my nie mieliśmy wspólnych kotów, a jedynie dziecko wspólne :)
Obrazek Obrazek

Kazia

 
Posty: 10080
Od: Pt maja 24, 2002 13:46
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw paź 12, 2017 12:45 Re: Mąż nie lubi moich kotów

A może twoja teściowa buntuje męża, skoro nie lubi zwierząt?
ObrazekObrazekObrazek
JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA! I NIE ZGINIE. BARDZO DOBRA ZMIANA :ok: TAK TRZYMAĆ! :ok:
Chcecie się pośmiać - posłuchajcie opozycji.
Jestem wierząca. I dobrze mi z tym.

Erin

Avatar użytkownika
 
Posty: 60428
Od: Pt cze 22, 2007 8:43
Lokalizacja: Białystok

Post » Czw paź 12, 2017 16:09 Re: Mąż nie lubi moich kotów

Patmol - chyba jest dużo racji w tym co piszesz.
Erin - mam nadzieję, że tak nie jest. Ale kto wie.
Kazia - nie dziwię Ci się. Taki rodzaj relacji jest cholernie męczący.
Jest jedna rzecz (tylko jedna), w której zgadzam się z FarciKotem - mąż ma oczywiście swoje zalety. Nie chce go tutaj demonizować. Jedynie widzę, że się z czasem rozpaskudził i jest to chyba typ, który jak widzi, że sie starasz to Cię pozbadnie, a jak będziesz dla niego wredna to zaczyna mu zależeć. Tyle, że ja nie lubie takich gierek, wolę żeby wszystko było prawdziwe, a nie takie zmanipulowane. Nie wiem czy ktoś zrozumiał ten mój wywód, chyba tylko ten kto miał z taką osobą do czynienia.
Prawdą jest też, że mąż jest takim typem malkontenta, który zawsze znajdzie jakąś przeszkodę stającą mu na drodze do szczęścia - albo nie ta praca, jak już jest ta, no to nie to stanowisko, jak już jest to stanowisko, to się okazuje, że jednak nie jest takie fajne, nie taki samochód, za małe mieszkanie i taka nieustanna pogoń za szczęściem, a i tak żadna z tych rzeczy nie daje mu satysfakcji. A teraz co stanęło na drodze do szczęścia? - cztery urocze furerka :-) nie wiedziałam, że nieświadomie dostarczę mu taki powód do marudzenia :-/

Kocinka4

 
Posty: 10
Od: Czw paź 05, 2017 8:57

Post » Czw paź 12, 2017 20:42 Re: Mąż nie lubi moich kotów

No i tu bym stanęła okoniem. Też nie przepadam za takimi gierkami, ale skoro twój facet tak ma, że jest skłonny do kompromisu i zaczyna mu zależeć, jak jesteś wredna (z tego, co piszesz), to chyba nie ma wyjścia i trzeba walnąć focha, chociaż małego :wink:

A co do moich przypuszczeń odnośnie teściowej - jak ona się zachowuje, kiedy Was odwiedza? W sensie, jak odnosi się do kotów?
ObrazekObrazekObrazek
JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA! I NIE ZGINIE. BARDZO DOBRA ZMIANA :ok: TAK TRZYMAĆ! :ok:
Chcecie się pośmiać - posłuchajcie opozycji.
Jestem wierząca. I dobrze mi z tym.

Erin

Avatar użytkownika
 
Posty: 60428
Od: Pt cze 22, 2007 8:43
Lokalizacja: Białystok

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: AlicjaFelicja, Bianka 4, Blue, Ewik, Google [Bot], jacek1982, jou, Karol Wielki, LimLim, Menora14, nyoe, olaipawel, Roztoczanka, she's a witch i 103 gości