Krawateczka. 10 rocznica śmierci najkochańszej Koteczki.

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pon maja 02, 2005 17:59 Krawateczka. 10 rocznica śmierci najkochańszej Koteczki.

Mam cztery koty w domu. Zalozylem jeden watek dla Kici viewtopic.php?t=25 ... sc&start=0 drugi dla Niuniusia viewtopic.php?p=1196730#1196730 i trzeci dla Burasi viewtopic.php?t=27796&highlight= a teraz zakladam osobny watek dla Krawatki. Na poczatek napisze ogolnie o moich kotach.
Cala czworka uratowana zostala przd smiercia.
Na poczatek napisze o kotce ktorej nie ma na zdjeciu wygladala identycznie jak Krawatka a ktora byla niestety tylko jeden dzien u mnie w domu. Nazywala sie Babcia zyla 8 lat na podworku co jest wielkim sukcesem bo wiadomo jakie jest zycie kotow na podworku a szczegolnie moim. Przez te lata miala duzo kociat i ich los najczesciej konczyl sie tragicznie nawet gdy dorosly. Byla to najmadrzejsza kotka jaka widzialem. Byla wspaniala. Wychowana zostala z pomoca piekarzy kiedy jeszcze piekarnia byla czynna. Ludzi sie nie bala. Babcia jest mama Krawatki i Niuniusia ktore sa z jednego miotu. Przez te lata Babcia rzadzila podworkiem bo w sumie tylko jeden kocur dozyl doroslosci ale tez sie nie bal ludzi i ktos go zabral mam nadzieje ze w dobre rece trafil. Babcia musiala robic za kocura to znaczy bronic podworka i robila to doskonale ze zaden obcy kocur ani kotka nie mialy prawa wstepu na moje podworko za wyjatkiem okresu zalotow. Nieraz musiala toczyc straszne walki ale zwyciezala. Byla bardzo sprawiedliwa tez w stosunku do swoich dzieci. W 6 roku zycia urodzila miedzy innymi Krawatke i Niuniusia. Rodzenie zawsze przychodzilo jej leciutko. Jak Niunius dorosl po roku oddala mu krolowanie i odsunela sie na bok i on teraz walczyl z obcymi kocurami. Trwalo to rok i niestety ostatni porod byl tragiczny. Urodziala ale cos bylo dziwne ze dwa dni nagle nie interesuje sie malymi i siedziala na podworku. Zlapalem ja i zawiozlem do weta i sie okazalo ze w jej lonie zostal martwy kociak i bylo tak wielkie zakazenie ze niestety mimo ze dostala antybiotyk i kropolowke i wzielem ja do dmomu nastepnego dnia umarla. Bardzo cierpiala ale dopiero po smierci oddala mocz tak bidulka trzymala do konca. Pozostanie na zawsze w mojej pamieci.
Od tej pory bardziej uwazalaem na zachowanie kotow na podworku bo sie nie znalem na chorobach i leczeniu. Wielka szkoda ze nie mialem pojecia jak Babci pomoc wczesniej ale wydawalo mi sie ze ona zawsze tak ladnie rodziala ze teraz tez bedzie bez problemu.
Caly rok na podworku rzadzil Niunius i Krawatka a byla jeszcze Kropka starsza od nich o rok corka Babci i Kocur Biala ( Bo myslelm ze to kotka bedzie dlatego Biala ) ktory byl synem innej kotki Sierotki podrzutka malutkiego ktorego Babcia przyjela na podworko. Sierotka miala wielka dume i po odchowaniu Bialej i corki odeszla z podworka.
Potem Biala sobie poszedl z mojego podworka a wlasciwie Niunius mu w tym pomogl. Wyladowal kwartal dalej. Pewnego dnia zobaczylem ze Niunius dziwnie lezy na podworku i nie je caly dzien. Normalnie sie ruszal ale bylo cos nie tak. Na wieczor jak zawsze po 23 bo wczesniej nie mozna bo zawsze jest pelne podworko dzieciakow zanioslem jedzenie i sie przypatrzylem Niuniusiowi. Niestety uciekl ale wydawalo mi sie ze ma cos dzinego z mordka myslelem ze moze ma koci katar. Nastepnego dnia podjalem walke z nim i wszedlem do piwnicy w ktorej jest teraz kotka o ktorej pisze w innym watku i z siatka na niego ale mi uciekl i mama zauwazyla ze na drugie podworko ledwie skoczyl na mur i poszedlem tam i zobaczylem do ktorej piwnicy schowal sie . Tam wlazlem zabarykadowalem okienko i przyparlem go do muru. On wczesniej dal mie sie glaskac ale teraz panicznie sie mnie bal. Sposobem udalo mi sie go zlapac do kartonu i do weta na druga strone ulicy do jego mieszkania i on patrzy a Niunius ma szczeke zlamana i wypalone gardlo. Od tego dnia zostal w domu u mnie na stale. Na nastepny dzien do gabinetu na przeswetlenie i potem zastrzyki. Wygladal okropnie.Problemem nie bylo zlamanie szczeki i pekniecie lekkie gornej szczeki ale zakazenie. Szczeke zdrutowano i co drugi dzien na zastrzyk jezdzilem i kroplowke przez dwa tygodnie a zeby podac kroplowke trzeba bylo dac narkoze a zanim dostal narkoze potrafil po scianach skakac mimo ze byl w stanie fatalnym. Po dwoch tygodniach zaczal jesc a po miesiacu zdjeto druty i tak zyje u mnie 5 lat a w sumie 7.
Rok pozniej Krawatka sie okocila i wiedzialem gdzie. Po 10 dniach wyszla bardzo pijana. Postanowilem ja zlapac a ona oczywiscie dotad dawala mi sie glaskac ale wtedy uciekla do piwnicy tam gdzie rodzila. Ja za nia. Zatarasowalem co sie dalo i patrze a ona ma jedo male jak sie okzauje Kicia. Udalo mi sie zlapac obie. Wydawalo mi sie ze zjadla trutke na szczury bo byla rozgrzebana. Dostala zastrzyk przeciw trutce i wet powiedizal jak przezyje do nastepnego dnia to bedzie zyla. Na szczescie przezyla i mieszka u mnie 4 lata a ma w sumie 7 lat a Kcia 4 lata. Po tym zastzryku miala jeszcze problemy ale leczenie pomoglo.
Przez lata na moim podworku wielokrotnie ratowalem moje koty co sa w domu i te co byly przed kocim katarem. Bardzo czesto to chorobsko sie panoszylo a Krawatka to dwa lata przed przybyciem do mnie byla w takim stanie ze musialem ja lapac i wtedy ja w pracy przetrzymalem 3 dni i dostawala zastrzyki ale przezyla bo na podworku juz nie chciala jesc lekarstw. Niunius byl twardszy i mimo ze chorowal to staral sie jesc.
Czesto sie zdarzalo ze ratowalem przed smiercia glodowa koty ktore wchodzily przez korytarz do piwnic bo ktos nie zamykal jak wchodzil i potem przez ciekawosc tam zostawaly a ludzie wychodzac zamykali te drzwi. Musialem wiele nasluchiwac czy one tam sa.
Przez te lata bylo bardzo wiele kotow za wyjatkiem Sierotki i jej dzieci Malej Sierotki I Bialej reszta pochodzila od Babci. Wymienie tylko te ktore najbardziej pamietam: Szara , Czarna , Kropka , Kocurek , Maluszek , Srednia , Tygrysek , Czarnuch , Latka , Plamka , Podobizna , Ciapek oraz wiele ktore imion nie mialy.
Czwartym kotem w moim domu jest Burasia. Ona jest z miejsca mojej pracy i nie jest spokrewniona z pozostala trojka. W pracy byla Burania bardzo fajna kotka z wygladu jak Burasia. Burania miala corke Syczuche , i Burasie rok mlodsza , Kocurka i Latke. Przy zyciu zostala Latka ktora zadko widuje bo jest bardzo samodzielna. Burasia przychodzila zawsze na jedzenie i pewnego dnia 3 dni jej nie bylo. Czwartego dnia schodze do piwnicy a ona przychodzi i nie chce jesc. Patrze a ona ma oczko zalepione. Poprosilem Pania ktora ze mna pracowala ktora specjalnie przyjechala a byla juz na emeryturze i chcialem zaniesc ja do weta ale strasznie sie wyrywala w kartonie i nic z tego nie wyszlo. Sam poszedlem do weta i porosilem zeby przyjechal do mnie do pracy. I tak sie stalo i jak sie okazalao miala wsadzona w oko czesc zapalki najprawdopodoniej przez mlodziez ktora miala u nas praktyki a Burasia sie nie bala nikogo i to ja zgubilo ale tez dzieki temu ze sie nie bala dala sobie pomoc i uratowac zycie. Dostala zastrzyk a zakazenie miala wielkie ze nastepnego dnia by juz pewnie nie przezyla.Przez nastepne dwa dni sam dawalem zastrzyk. Mozecie sobie wyobrazic przeciez to pierwszy raz w zyciu robilem. Prez caly czas byla u mnie w pracy w pokoju. Niestety wrzod na oku byl wielki i pojechalem do gabinetu innego ale tam gdzie robia operacje i maja hotel ale tez niedlaleko pracy i tam niestety usuneli jej oko ale tak zszyli ze sie nie zroslo. Na szczescie dzieki pani Teresie Piatkiewicz ze Zwierzecego Telefonu Zaufania dowiedzialem sie o innym gabinecie najlepszym w Szczecinie na ul Chopina i tam pieknie zaszyto oko . Sami widziecie na zdjeciu jak ladnie wyglada. Po odebraniu z tego pierwszego gabinetu co byl hotel juz Burasia na stale jest u mnie w domu.
Kazdy moj kot gdyby nie pomoc nastepnego dnia by nie zyl a naprawde decydowala chwila ze ja to zuwazylem i tylko Opatrznosc Boska sprawila ze udalo mi sie zauwazyc w odpowiednim momencie i zlapac je a to jest bardzo ciezkie.
Przez rok od zlapaniu Krawatki i malutkiej Kici na podworku byla jeszcze Kropka ale niestety zniknela i mimo wielkich poszukiwan po piwnicach nie znalazlem jej.
Przez dwa lata nie bylo zadnego kota na podworku az pewnego dnia pojawila sie Bura kotka ktora okocila sie majac trzy kotki i jak odrosly zniknela. Z tych trzech dwa zostaly w tamtym roku jednego dnia otrute. Niestety wiele kotow na moim podworku zostalo otrutych. Przezyla tylko jedna kotka o ktorej jest osobny watek ktora tez umknela przed smiercia juz 3 raz. Oto ten watek: viewtopic.php?t=25 ... sc&start=0
Moje koty niestety bardzo choruja. Wymienie tylko dzisiaj najgorsze. Cala czworka choruje na przewlekla niewydolnosc nerek. Ja naprawde dbam o swoje koty i nie mam pojecia skad to swinstwo sie wzielo. Bardzo czesto maja tez klopoty z pecherzem moczowym. Z czasem napisze wiece o kazdym z nich. Najbardziej zaawansowana niewydolnosc nerek ma Krawatka. Od listopada jest na etapie kroplowek.
Prez pare lat udalo mi sie tez uratowac 3 male kocaki ktore znalazly swoje domy.
To bylo dlugie opowiadanie ale ja moglbym napisac ksiazke o kotach z ktorymi mialem do czynienia.
Ostatnio edytowano Pon cze 03, 2019 10:10 przez Pedro, łącznie edytowano 140 razy
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
KRAWATKA KICIA BURASIA NIUNIUŚ

Pedro

 
Posty: 1844
Od: Nie lut 15, 2004 20:42
Lokalizacja: Szczecin

Post » Pon maja 02, 2005 18:37 Krawateczka. 5 rocznica śmierci najkochańszej Koteczki.

Po wstepie teraz bede pisal o Krawatce.
Jest ona najbardziej chora z calej czworki. Okolo dwa lata temu u Krawatki zauwazylem zaczerwienione dziasla. Po jakims czasie zrobiono badanie krwi i okazlalo sie za byla za duza kreatynina. Podobne wyniki wyszly u pozostalej trojce kotow. cala czworka miala dosc niski poziom bun azot mocznik ktory wynosil do polowy 2004 roku okolo 10. Kreatynina wahala sie przez te poltora roku od 1,7 do 3,3 ale zawsze bun azot mocznik byl niski. Cala czworka miala duza ilosc pierwotnakow ale metronidazoleu nie chcialy jesc i dopiero w koncu 2004 roku udalo mi sie Fenbendazolem zel wytepic to swinstwo. Z dziaslami byl problem bo wystepowaly klopoty z jedzenie i prawie dwa lata temu zostala wiekszosc zebow usunieta i zostaly kly i te z przodu. Od tamtego czasu nastapilo pozegnanie z karma sucha.
Cala czworka zostala zaszczepiona w maju 2004 roku i na szczescie zadne z nich nie ma bialaczki. W lipcu 2004 zrobiono calej czworce badanie USG nerek i pecherza ktore wyszlo dobre.
Krawatka dostawala karme rozna troche nerkowej. Do konca nie bylo wiadomo czy ta kreatynina oznaczala chore nerki. Moczu tez czesto nie lapalem bo nie znalem techniki jaka teraz znam od ponad pol roku.
Wszystko jakos szlo az do pazdzierniaka 2004. Wtedy Krawatka zaczela sie dziwnie zachowywac ale niestety ja nie myslalem ze to jakies pogorszenie jej stanu zdrowiaj.
teraz to jestem madry i na wszystko zwracam uwage.
Na poczatku padziernika Krawatka zaczela sypiac w innych miejscach niz zazwyczaj. Podobnie teraz zachowywala sie Kicia i stad moja szybka reakcja.
Dopiero po dwoch tygodniach jakby zaczela spadac z parapetu ale myslalem ze to zbieg okolicznosci bo moze zachaczyla o firanke a mam waskie parapwety. Potem zobaczylem ze duzo pije wody i bylo dla mnie jasne ze to nerki sie odezwaly niestety za pozno zareagowalem i mam wielkie wyrzuty sumienia.
Pojechalem do weta i sie okazlo ze ma kreatynine jesli dobrze pamietam prawie 4 a buna azot mocznik chyba 38 przy normie 25.
badanie krwi wykazalo tez ze ma leukocytow zdecydowanie za duzo. W moczu leukocytow tez bylo bardzo duzo. Dostawala kroplowki przez 13 dni do czasu jej buntu i antybiotyki. Po 2 tygodniach wyniki krwi sie poprawily to znaczy leukocyty spadly i bun azot mocznik wrocil do normy ale kreatynina byla ponad 4.
Zaczelem tez podawac Fortekor 5 i co pare tygodni robilem badanie krwi. Kreatynina ciagle byla za duza nawet wynosil raz 5,4. Wyniki moczu byly w miare dobre.
W styczniu 2005 w badaniu moczu pierwszy raz pojawily sie waleczki drobnoziarniste w minimalnej ilosci.Miala robione twedy USG pecherza moczowego , wynik wyszedl dobry.
21 stycznia 2005 bylo badanie krwi. Wynik bardzo zly: kreatynina 5 , bun azot mocznik 35. Mocz tez slaby : znow waleczki troche leukocytow. zastanawiajace jest ze Krawatka zawsze miala malutko bialka w moczu praktycznie najwyzej slad a pozostala trojka ma wiecej bialka w moczu zawsze.
Misiac pozniej wyniki krwi: kraeatynian 4,4 , bun azot mocznik 40. Przez 10 dni dostawala Betamox 40 i kroplowke i wyniki wyszly:kreatynina 5,2 a bun azot mocznik 22.
Skad ta wysoka kreatynina?
Po pierwszym podawaniu kroplowek i antybiotykow zachowanie Krawatki wrocilo praktycznie do normy.
Miesiacv temu w moczu wystapily leukocyty ale po tygodniu zniknely. Przez ponad dwa miesiace walczylem z choroba Kici i z Krawatka nie bylem na badaniu ale w nastepny poniedzialek sie wybieram. bardzi sie boje ale trzeba jechac. Praktycznie nie ma tygodnia zebym z ktoryms podopiecznym nie byl u weta a nieraz kilka razy w tygodniu jestem.
Dzisaj zlapalem mocz Krawatki. Wyniki dobre. Jak zawsze slad bialka i pH 7 ale nie wiem skad bo Krawatka jako jedyna miala te pH zawsze w okolicy normy chociaz nieraz w moczu pojawialy sie szczawiany wapnia na przemian z trofosforanami.
ja dotad pisalem o Krawatce w roznych watkach ale teraz bede pisal w tym. Bardzo dziekuje za dotychczasowe rady i prosze o nastepne.
Ostatnio edytowano Pon cze 02, 2014 19:37 przez Pedro, łącznie edytowano 2 razy
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
KRAWATKA KICIA BURASIA NIUNIUŚ

Pedro

 
Posty: 1844
Od: Nie lut 15, 2004 20:42
Lokalizacja: Szczecin

Post » Pon maja 02, 2005 18:42

Dobrze, ze te biedulki trafiły na ciebie. Masz dobre serce i bardzo mnie to cieszy. Powodzenia. Życzę zdrowia i Tobie i koteczkom.
--------
Obrazek
Obrazek

tajdzi

Avatar użytkownika
 
Posty: 16813
Od: Śro lut 16, 2005 10:47
Lokalizacja: Mafia Tarchomińska :)

Post » Wto maja 03, 2005 17:01

Kurcze... wysoka kreatynina wychodzi tez przy nerwowych reakcjach. Nie wiem o czym poza tym moze swiadczyc jesli mocznik jest niski... :roll:

zuza

Avatar użytkownika
 
Posty: 76261
Od: Sob lut 02, 2002 22:11
Lokalizacja: Warszawa Nowodwory

Post » Pt maja 06, 2005 15:30

W czwartek jade na badanie krwi z Krawatka. Bardzo sie boje ze znowu beda kroplowki ale mam nadzieje ze jednak nie ale i tak profilaktycznie gdy juz bede na badaniu to wykorzystam to i od razu Krawatka dostanie kroplowke.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
KRAWATKA KICIA BURASIA NIUNIUŚ

Pedro

 
Posty: 1844
Od: Nie lut 15, 2004 20:42
Lokalizacja: Szczecin

Post » Pon maja 09, 2005 18:08

Musialem przelozyc wizyte z Krawatka na 17 maja. W pracy musze byc 12 maja i stad ta zmiana a chce z rana zrobic badanie. Wtedy bedzie miala badanie krwi i kroplowke.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
KRAWATKA KICIA BURASIA NIUNIUŚ

Pedro

 
Posty: 1844
Od: Nie lut 15, 2004 20:42
Lokalizacja: Szczecin

Post » Pon maja 09, 2005 19:49

Za dobre wyniki trzymam!

zuza

Avatar użytkownika
 
Posty: 76261
Od: Sob lut 02, 2002 22:11
Lokalizacja: Warszawa Nowodwory

Post » Pon maja 16, 2005 19:47

Wczoraj zlapalem siuski Krawatki i pojechalem do szpitala , takze po pol godzinie od momentu zlapania moczu byly juz w laboratorium. Zmartwily mnie leukocyty 3-4 , pH 5 , sa tez nieliczne bakterie. Wszystko inne w normie. Jutro jade na pobranie krwi.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
KRAWATKA KICIA BURASIA NIUNIUŚ

Pedro

 
Posty: 1844
Od: Nie lut 15, 2004 20:42
Lokalizacja: Szczecin

Post » Wto maja 17, 2005 12:18

Dzisaj bylem na badaniu krwi z Krawatka. Wynik bedzie jutro. Zbadane mial tez poziom cukru , ktory wyszedl 109 a wiec super.Chcialem podac jej kroplowke ale sie zdenerwowala pobieraniem krwi i az 3 razy byla wkuwana igla bo tak sie wiercila ze wypadala i polecialo moze 10 % z tego co mialo poleciec i dalem spokoj bo nie chcialem juz jej denerwowac. mam nadzieje ze kroplowki nie beda potrzebne.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
KRAWATKA KICIA BURASIA NIUNIUŚ

Pedro

 
Posty: 1844
Od: Nie lut 15, 2004 20:42
Lokalizacja: Szczecin

Post » Śro maja 18, 2005 16:18

Jednak musza byc kroplowki. Dzwonilem do weta i bun azot mocznik ma 40 przy normie 25 , kreatynina spadla i ma 2,6 a 3 miesiace temu ponad 5. Nie wiem jak pojdzie to podawanie kroplowek bo wczoraj byly przeboje i musialem zrezygnowac. Jak juz u weta nie da sie to w domu moge pomarzyc.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
KRAWATKA KICIA BURASIA NIUNIUŚ

Pedro

 
Posty: 1844
Od: Nie lut 15, 2004 20:42
Lokalizacja: Szczecin

Post » Śro maja 18, 2005 22:04

Bylem wieczorem na kroplowce. Po walce udalo sie podac polowe czyli okolo 125 ml. Nie wiem jak dalej bedzie to wygladalo.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
KRAWATKA KICIA BURASIA NIUNIUŚ

Pedro

 
Posty: 1844
Od: Nie lut 15, 2004 20:42
Lokalizacja: Szczecin

Post » Śro maja 18, 2005 22:38

Trzymam kciuki za koteczkę!

Funia

 
Posty: 2704
Od: Wto cze 10, 2003 20:48
Lokalizacja: Warszawa

Post » Śro maja 18, 2005 22:39

Pedro, jesteś niesamowity ! Może odezwie się ktoś z doświadczeniem w podawaniu kroplówek w warunkach domowych. Trzymam kciuki za zdrowie Krawatki. A na "kociej stronce" znalazłam adres: http://www.vetserwis.pl/index2.html . Podobno można tam uzyskać bezpłatne porady przez internet. Podaję też dojście, pod którym znajdziesz wiele przydatnych informacji: http://www.republika.pl/kocia_stronka/n ... ek-01.html Pozdrawiam.

jola_pik

 
Posty: 594
Od: Sob kwi 16, 2005 23:20

Post » Pt maja 20, 2005 0:33

Pedro, napisz co z kicią.

jola_pik

 
Posty: 594
Od: Sob kwi 16, 2005 23:20

Post » Pt maja 20, 2005 1:23

Pedro, podziwiam Ciebie :D Może odezwie się ktoś z większą wiedzą weterynaryjną, bo ja nic nie pomogę..
Jak masz jakieś problemy, to pisz do zalatanego, on jest wetem, może coś poradzi.. http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=22 ... highlight=


Pozdrawiam
Anna
Anna i tylko cztery koty :(

anna57

Avatar użytkownika
 
Posty: 13052
Od: Wto kwi 27, 2004 10:24
Lokalizacja: Poznań

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: sigman, Zazusia, Ziemosław i 35 gości