Szylkretowy oszust i afrykański tchórz.

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Śro sie 05, 2020 20:01 Re: Szylkretowy oszust i afrykański tchórz.

No właśnie... zadek do fontanny... Pierwszy raz widziałam taki "prysznic" w zwierzęcym wykonaniu! Znaczy widziałam wcześniej zwierzaki pchające się np. pod szlauch, ale nigdy w celach stricte higienicznych.

Raczej nie szczy, byłoby czuć (mam nadzieję) :roll: . Po za tym ja tutaj już wielokrotnie pisałam, co Tulka sądzi o SAMODZIELNYM myciu :twisted: . Pogodziła się już z pucowaniem futra przez Sierrę tudzież okazjonalnym lądowaniu w wannie... a ja odkryłam skąd u niej aż taka niechęć - ona nie cierpi kłaków! Dowolne włoski na języku ją wnerwiają (ale za to z upodobaniem wylizuje moje dłonie i nogi po goleniu, zarośniętymi wzgardza).


Aaa... może na wszelki wypadek dodam, że dziewczyny mają też parę misek z wodą i regularnie odkręcany strumyczek w kranie (Sierra tak lubi) - nie są skazane na picie z bidetu :twisted: .

Sierra

 
Posty: 580
Od: Sob cze 13, 2020 22:51

Post » Śro sie 05, 2020 23:06 Re: Szylkretowy oszust i afrykański tchórz.

Sierra pisze:Znaczy nie jest pieszczotliwy afcale czy może podchodzi do tematu spokojniej, nie grożąc pobiciem :ryk: ?


Zdecydowanie podchodzi do tematu spokojniej. Póki co. 8)
Obrazek

mimbla64

Avatar użytkownika
 
Posty: 11264
Od: Pon lis 12, 2007 9:29
Lokalizacja: Warszawa Wola

Post » Czw sie 06, 2020 19:17 Re: Szylkretowy oszust i afrykański tchórz.

Dla kotki mieszkającej u rodziców kupiłam takie poidełko kwiatek Catit wersja min (też tylko z kranu piła i dalej by chciała) i jak moja zobaczyła to dziwne coś (u siebie mamy PetMate z Trixie) próbowała się tam położyć :201422 kwiatek się połamał, poidełko rozjechało, kałuża wody i w samym środku pobojowiska moja i moja mama z rabanem, że teraz Fifi nie ma poidełka i mam odkupić :roll: (sama je kupiłam aby ich odciążyć tym wstawaniem do łazienki pomimo ich oporu, że wymyślam jakieś gadżety i oni na pewno nie będą przy tym majstrować... poidełko Fifi lśni, bo tak je pucować zaczęli aby miała czyste).
Zareklamowalam, bo jak złamany kwiatek zrozumiem tak plastiku na wodę już nie.

Chikita

 
Posty: 3584
Od: Śro cze 28, 2017 18:05
Lokalizacja: Białystok /Suwałki

Post » Pt sie 07, 2020 19:24 Re: Szylkretowy oszust i afrykański tchórz.

Sorki, tak mi się jakoś ten filmik skojarzył w Tulkowymi "kapielami"
https://demotywatory.pl/5014703/Czego-t ... -sie-kapie
wątek Księżniczki Ofelii i Małej Czarnej Carmen
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=46&t=173408 - cz. VI
Obrazek
Obrazek

MB&Ofelia

 
Posty: 24241
Od: Pt gru 09, 2011 9:20
Lokalizacja: Koszalin

Post » Sob sie 08, 2020 2:55 Re: Szylkretowy oszust i afrykański tchórz.

Otototo! Taka jest właśnie reakcja Tuli jak wszyscy upieramy się, że śmierdzi! Oczywiście zakładając, że na filmiku zobaczyliśmy początek, środek i koniec kąpieli :twisted:

W ciągu ostatnich 2 dni wyrobiłam ponad 30 godzin pracy... Czy jest ktoś chętny do nakarmienia dziewczyn z rana, bo ja mam zamiar nie wstawać przed poniedziałkiem :twisted: . No, ewentualnie mogę zgodzić się na pobudkę w celach kąpielowych - po dzisiejszym dzikim upale (prawie 40 stopni 8O ) marzę o umyciu głowy... i nie mam siły czekać 2 godzin, aż mi moje piękne kłaki wyschną :roll:

Sierra

 
Posty: 580
Od: Sob cze 13, 2020 22:51

Post » Pt sie 14, 2020 16:58 Re: Szylkretowy oszust i afrykański tchórz.

Jak tam? Wstałaś? :mrgreen:
Wątek o Bajce, która dołączyła do Feliksa: viewtopic.php?f=46&t=176799
Wątek o Bezdomniaczce, która się stała Domniaczką Bezią: viewtopic.php?f=46&t=186711

Nul

 
Posty: 2018
Od: Śro lis 02, 2016 17:23
Lokalizacja: Kraków

Post » Pt sie 14, 2020 17:11 Re: Szylkretowy oszust i afrykański tchórz.

Nie :twisted:

Sierra

 
Posty: 580
Od: Sob cze 13, 2020 22:51

Post » Czw sie 20, 2020 0:42 Re: Szylkretowy oszust i afrykański tchórz.

Ponieważ obecnie absolutnie nie zasuwam po 12-16 h na dobę... najprawdopodobniej będę robić kursy treserskie i dorzucę sobie szkolenie psów :twisted: . Zaczynają nam się pojawiać niewychowane szczeniaki w ilościach hurtowych (nie mam do nich pretensji, to jeszcze dzieciaki... ale ktoś musi je pokierować) oraz po kwarantannie sporo "naszych" psów ma mniejsze lub większe problemy do przepracowania :roll: . Niestety, w grupie, z którą współpracuję, jestem jedyna odpowiednią do tego osobą.

Z jednej strony jest mi miło ("szefowa" nazwała mnie "jedyną odpowiednią", miło być docenionym :mrgreen: ), z drugiej jakoś tak smętnie o tych kursach myślę... może mieć to coś wspólnego z obecnym przepracowaniem, albo faktem, że prawo jazdy na skuter (kurs 8 h) robię już bity rok :oops: .


Po za tym Tula właśnie siedzi ze mną i opiekuje się przemiłym labradorkiem... Sierra zaś po bardzo krótkiej przerwie dostała kolejną rujkę. Dzisiaj tłumaczyłam Księciuniowi, że może ją zawieźć do kocura jutro albo przepada. Był niezmiernie zdziwiony, że nie można poczekać z tym do niedzieli (bo tego ma wolne, też jest robotą zawalony) :ryk: . W niedzielę to raczej czeka nas poważna rozmowa nt. "kociaki czy zastrzyk". Sierra absolutnie nie może chodzić cały czas rujkując!

Sierra

 
Posty: 580
Od: Sob cze 13, 2020 22:51

Post » Czw sie 20, 2020 9:22 Re: Szylkretowy oszust i afrykański tchórz.

A Księciunio wie, że chcesz mieć hodowlę, teoretycznie na razie? Bo jak nie to może być kłopot.
Co ile ta rujka, bo nie wiem. Moje wsie wycięte :wink:

Koki-99

Avatar użytkownika
 
Posty: 7155
Od: Pt mar 23, 2007 13:48
Lokalizacja: Grzędzin

Post » Czw sie 20, 2020 13:12 Re: Szylkretowy oszust i afrykański tchórz.

Współczuję przebywania z rujkującą kotką. Wiem jak to wygląda, bo moje były ciachane po pierwszej rujce.
wątek Księżniczki Ofelii i Małej Czarnej Carmen
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=46&t=173408 - cz. VI
Obrazek
Obrazek

MB&Ofelia

 
Posty: 24241
Od: Pt gru 09, 2011 9:20
Lokalizacja: Koszalin

Post » Czw sie 20, 2020 13:34 Re: Szylkretowy oszust i afrykański tchórz.

Koki Księciunio ma zawieźć Sierrę, bo to JEGO hodowla :ryk: . Sierra jest jego kotem, on się uparł ją hodować... w tym temacie mogę robić tylko za pomoc (w dobieraniu partnera, maluchach itp.). Moja wymarzona hodowla dopiero... tego... wyrasta z wieku dziecięcego (Tulka ma już 6 miesięcy :1luvu: ).

Ponieważ dalej staram się szanować fakt, że to Księciunio jest właścicielem Sierry (a więc osobą zarówno odpowiedzialną za kota, jak i decydującą o kocie) tak to wygląda. Osobiście nigdy Sierry bym nie rozmnażała (może i jest piękna, ale... rąbnięta :roll: ). Po za tym uważam, że do rujkowania powinno dopuszczać się wyłącznie kotki do krycia. Jeżeli ma zamiar ją kryć to w odpowiedni dzień rzucamy wszystko i jedziemy do chłopaka. Jeżeli z jakiegoś powodu nie kryjemy kotki to dajemy zastrzyk/tabletki i czekamy do następnego sezonu. Jeżeli w ogóle nie mamy zamiar kryć to sterylizujemy. W tej chwili Sierra dostała rujkę po całych 4 dnia przerwy :strach: .
Innymi słowy Księciunio jest, niestety, namnażaczem - nie robi nic dla rasy, rozmnaża, bo uwielbia Sierrę i chce mieć maluchy. Ze swojej strony udaje mi się tylko przekonać, żeby maluchy szły na kolanka, a nie do dalszej hodowli :roll: .

Sierra

 
Posty: 580
Od: Sob cze 13, 2020 22:51

Post » Czw sie 20, 2020 15:20 Re: Szylkretowy oszust i afrykański tchórz.

Moja pierwsza kotka, już nie żyjąca, miała raz rujkę przed sterylką. R a z :strach: i koniec, nie przeżyłabym tego więcej. Tak więc współczuję :wink:

Koki-99

Avatar użytkownika
 
Posty: 7155
Od: Pt mar 23, 2007 13:48
Lokalizacja: Grzędzin

Post » Wto sie 25, 2020 14:46 Re: Szylkretowy oszust i afrykański tchórz.

ZNALAZŁAM!!! Znalazłam sensownego kocura!!! Będzie można spać w nocy :1luvu: !!!

Sierra jedzie albo w piątek albo w przyszłym tygodniu. Zależy czy małpa wpadła w rujkę permanentną (powinna skończyć wczoraj :? ) czy nie. W sumie moglibyśmy ją zawieźć nawet jutro, ale nie wiadomo co z tą rujką... czekamy 2 dni, żeby sprawdzić :roll: . Ostatnią przerwę między rujkami miała bardzo krótką (4-5 dni, Księciunio "nie jest pewien" :evil: ), więc opcja nie wykluczona. Niestety, Sierra ewidentnie ma takie zapędy... właśnie dlatego "strata" umówionego kocura była tak straszna - u niej albo bardzo szybko znajdujemy zastępstwo, albo natychmiast trzeba zastrzyk umawiać (okres oczekiwania 2 tygodnie) :strach: .


Swoją drogą najlepsze co usłyszałam w trakcie poszukiwań i negocjacji z właścicielami to "no dobra, możecie przyjechać w niedzielę na parę godzin" :twisted: . Właścicielka, początkujący hodowca, do tej pory nie rozumie mojego nagłego wybuchu radości :mrgreen: . Mimo wielkich zalet kocurka... zrezygnowałam :twisted: . Znalazłam drugiego, równie interesującego, chłopaka z myślącą właścicielką ("Ok, to ja dla was ten miesiąc zarezerwuję, dajcie znać jak dziewczyna będzie gotowa"). No i wizyta ma trwać tydzień, a nie parę godzin :ryk: .



A ja się wyśpię :1luvu:

Ps. Posta napisałam 2 godzin temu... zasnęłam w trakcie klikania "wyślij" :ryk:

Sierra

 
Posty: 580
Od: Sob cze 13, 2020 22:51

Post » Czw sie 27, 2020 10:57 Re: Szylkretowy oszust i afrykański tchórz.

Przyszłam się pożalić do was

Po za tym chora jestem i nie mam siły się wnerwiać. Albo mnie herbata z miodem chociaż trochę na nogi postawi (bo nic innego "z kaloriami" nie przełknę, a jestem słaba jak kociak) albo szpital. Za to pochwalę wam mojego chłopa - czuwał nade mną całą noc, teraz ogarnia moją pracę :wink: . Bo (jak stwierdził) jego budowlanka przestój przeżyje, a mój psiak nie (miałam jechać od dzisiaj do wtorku z nim posiedzieć). I tylko się modlę po cichu, żeby to nie był covid-19 (bo koronawirus jak na pewno, tylko te dranie mnie łapią).

I tylko Tula uparcie mi nogi grzeje i sprawdza jak się czuję... Bardzo mi w nocy pomogła, bo jak mnie gorączka dorwała to miałam szlafroczek, kołderkę, 2 grube koce i 4 butelki z gorącą wodą porozstawiane wokół :lol: . Martwi mnie to, że o ile zawsze tak koronę przechodzę (ostra biegunka, wymioty, potężna gorączka, ew. bół gardła), o tyle zazwyczaj ograniczam się do 12 h chorowania i 12 h dochodzenia do siebie. Teraz guzik - dochodzi 15 godzina choroby, a ja się czuję ledwie minimalnie lepiej :oops: .

Sierra

 
Posty: 580
Od: Sob cze 13, 2020 22:51

Post » Czw sie 27, 2020 14:49 Re: Szylkretowy oszust i afrykański tchórz.

Zdrowia życzę, ale nie wszystko zrozumiałam. Jak to "zawsze tak koronę przechodzę"? :strach: Nie o grypę Ci chodziło?
Kupię książki: słownik scrabblisty oraz Małogorzaty Żerwe "Życie grobowe"

Obrazek

Hańka

 
Posty: 35783
Od: Sob lut 09, 2008 0:22
Lokalizacja: Sopot

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: barba50, Gosiagosia, Lifter, Talka i 10 gości