Czitka, Cosia i reszta. Pasio choruje, Cosia po zabiegu...

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Nie wrz 13, 2020 17:26 Re: Czitka, Cosia i reszta. Pasio choruje...

O, dziękuję! :P
W sumie proste, ale jak podane :ok:
Czyli wniosek number one- ta insulina na Pasia działa. Ja widzę to też w zachowaniu Pasia. Jest taki radośniejszy, bardziej ruchliwy, jakby pogodniejszy. I pięknieje :1luvu: . Chyba Mama też zauważyła, bo mniej się mizia z Bratu i często zaprasza Pasia w krzaki z tyłu ogrodu :strach: .
Obrazek

czitka

Avatar użytkownika
 
Posty: 15793
Od: Sob lut 12, 2005 10:03
Lokalizacja: wrocław

Post » Nie wrz 13, 2020 18:00 Re: Czitka, Cosia i reszta. Pasio choruje...

Dobrze że i Mamuśka i Paś kastraty... Bo jeszcze by z tych krzaków co wylazło...
wątek Księżniczki Ofelii i Małej Czarnej Carmen
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=46&t=173408 - cz. VI
Obrazek
Obrazek

MB&Ofelia

 
Posty: 24216
Od: Pt gru 09, 2011 9:20
Lokalizacja: Koszalin

Post » Nie wrz 13, 2020 18:03 Re: Czitka, Cosia i reszta. Pasio choruje...

Tak jak powiedział Lifter - insulina może być niebezpieczna tylko wtedy, kiedy cukier będzie za niski do podanej dawki insuliny i powstanie hipoglikemia. Jeśli mierzysz o 19, dajesz jeść a potem podajesz insulinę o 21.00 to cukier u Pasia może być tylko wyższy niż o 19.00, na pewno nie niższy, bo jeszcze zjadł. Więc już nawet nie mierząc o 21.00 podałabym insulinę i tyle. Nie zrobisz mu krzywdy.
Czitunia ma słodki pysio :1luvu: :1luvu: :1luvu:
Nasz wątek:
viewtopic.php?f=46&t=187577
Wątek kotów Joli Dworcowej:
viewtopic.php?f=1&t=191624
Kącik Muzyczny
viewtopic.php?f=8&t=190784
Zjawiska niewytłumaczalne, opowieści o duchach i nie tylko
viewtopic.php?f=8&t=194190

jolabuk5

 
Posty: 29132
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź


Adopcje: 1 >>


Post » Nie wrz 13, 2020 20:14 Re: Czitka, Cosia i reszta. Pasio choruje...

Przecudowne te koty wszystkie twoje i nie.

zuza

Avatar użytkownika
 
Posty: 78369
Od: Sob lut 02, 2002 22:11
Lokalizacja: Warszawa Nowodwory

Post » Nie wrz 13, 2020 20:56 Re: Czitka, Cosia i reszta. Pasio choruje...

czitka pisze:O, dziękuję! :P
W sumie proste, ale jak podane :ok:
Czyli wniosek number one- ta insulina na Pasia działa. Ja widzę to też w zachowaniu Pasia. Jest taki radośniejszy, bardziej ruchliwy, jakby pogodniejszy. I pięknieje :1luvu: . Chyba Mama też zauważyła, bo mniej się mizia z Bratu i często zaprasza Pasia w krzaki z tyłu ogrodu :strach: .

Wraca dawny Pasio, o którym czitka pisała tak:
czitka pisze:(...)
Natomiast Pasiek....
Powiem tak: przygarniałam różne koty, wszystkie cudowne i wyjątkowe. Cosia, Mić, Obiś...Paśka wcale nie przygarnęłam, on jest na DT u mnie, ale tak szczęśliwego kota nie widziałam. Paśka szczęście po prostu rozsadza. Nawet teraz, ciemnym wieczorem, on się tarza po trawie, robi nieustające balerony, podskakuje, sam się chowa przed sobą, łapie swój ogon, potem znowu bęc i wywraca się tym brzucholem do góry, zaczepia co popadnie, nawet nogę od krzesła ogrodowego, a Mamę klepie łapą po pupie 8O To jest jakiś ewenementalny egzemplarz. Cieszę się, że jest taki szczęśliwy, to wyjątkowy kot. Wyjątkowy inaczej.
(...)

Wojtek

 
Posty: 25421
Od: Śro wrz 03, 2003 3:43
Lokalizacja: Warszawa - Birmanowo

Post » Nie wrz 13, 2020 20:58 Re: Czitka, Cosia i reszta. Pasio choruje...

Wojtek pisze:
czitka pisze:O, dziękuję! :P
W sumie proste, ale jak podane :ok:
Czyli wniosek number one- ta insulina na Pasia działa. Ja widzę to też w zachowaniu Pasia. Jest taki radośniejszy, bardziej ruchliwy, jakby pogodniejszy. I pięknieje :1luvu: . Chyba Mama też zauważyła, bo mniej się mizia z Bratu i często zaprasza Pasia w krzaki z tyłu ogrodu :strach: .

Wraca dawny Pasio, o którym czitka pisała tak:
czitka pisze:(...)
Natomiast Pasiek....
Powiem tak: przygarniałam różne koty, wszystkie cudowne i wyjątkowe. Cosia, Mić, Obiś...Paśka wcale nie przygarnęłam, on jest na DT u mnie, ale tak szczęśliwego kota nie widziałam. Paśka szczęście po prostu rozsadza. Nawet teraz, ciemnym wieczorem, on się tarza po trawie, robi nieustające balerony, podskakuje, sam się chowa przed sobą, łapie swój ogon, potem znowu bęc i wywraca się tym brzucholem do góry, zaczepia co popadnie, nawet nogę od krzesła ogrodowego, a Mamę klepie łapą po pupie 8O To jest jakiś ewenementalny egzemplarz. Cieszę się, że jest taki szczęśliwy, to wyjątkowy kot. Wyjątkowy inaczej.
(...)

:1luvu: :1luvu: :1luvu:

MaryLux

 
Posty: 142252
Od: Pon paź 16, 2006 14:21
Lokalizacja: Wrocław

Post » Pon wrz 14, 2020 7:51 Re: Czitka, Cosia i reszta. Pasio choruje...

czitka pisze:A tutaj Mama, z nią chyba trzeba do weta, nie wygląda to dobrze :roll:
Obrazek
Jak wszyscy to wszyscy! :evil:
Obrazek
Obrazek
Lecę z antybiotykiem!

Moje dzikie piękności :1luvu:
Ten wyraz pysia i to futerko :1luvu:
Się doczekałam w końcu zdjęcia Mamy.

Chikita

 
Posty: 3576
Od: Śro cze 28, 2017 18:05
Lokalizacja: Białystok /Suwałki

Post » Pon wrz 14, 2020 8:05 Re: Czitka, Cosia i reszta. Pasio choruje...

Mama czuje się lepiej, do weta nie trzeba :wink: .
Natomiast Pasio dzisiaj rano cukier 433 8O Nic w nocy nie jadł, nic a nic. Może wieczorem mi ta insulina gdzieś boczkiem poszła? A może za dużo jadł wieczorem?
Pobiegł do ogrodu, nie wygląda jakby się czuł źle, a wprost przeciwnie. No nic, zjadł, dostał zastrzyk, pewnie tak bywa. Jak to nie można się cieszyć na zapas, a było tak fajnie :(
O dziesiątej jadę z Cosią na badania, ona głodna, czemu czas tak powoli leci?
Obrazek

czitka

Avatar użytkownika
 
Posty: 15793
Od: Sob lut 12, 2005 10:03
Lokalizacja: wrocław

Post » Pon wrz 14, 2020 8:19 Re: Czitka, Cosia i reszta. Pasio choruje...

Pasio może mieć takie skoki. Raczej nie ukłułaś źle, tylko po prostu, w cukrzycy tak bywa. Inaczej wystarczyłoby badać cukier raz na kilka dni. :) Może dorwał trochę intestinala?
Nie spodziewaj się raczej, że cukier będzie szybko spadał i zaraz wróci do normy, to tak nie działa :wink: Usia wczoraj o 1.00 w nocy też nagle miała ponad 400, a już ostatnio ładnie było...
Dobrze, że Mama lepiej, kciuki za Cosię :ok: :ok: :ok: :ok: :ok:
Nasz wątek:
viewtopic.php?f=46&t=187577
Wątek kotów Joli Dworcowej:
viewtopic.php?f=1&t=191624
Kącik Muzyczny
viewtopic.php?f=8&t=190784
Zjawiska niewytłumaczalne, opowieści o duchach i nie tylko
viewtopic.php?f=8&t=194190

jolabuk5

 
Posty: 29132
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź


Adopcje: 1 >>

Post » Pon wrz 14, 2020 9:13 Re: Czitka, Cosia i reszta. Pasio choruje...

Trzymamy kciuki!!!

Zazusia

 
Posty: 2374
Od: Pon lut 21, 2005 9:50
Lokalizacja: Okolice Krakowa

Post » Pon wrz 14, 2020 14:25 Re: Czitka, Cosia i reszta. Pasio choruje...

Tak, Pasiowi wczoraj się trochę myliło, ciągle podjadał coś Brata albo Czitki, a oni sensitive rc takie ochronne na jelita jedzą, może to :roll:
Natomiast Cosia dała popis w klinice, próba zrobienia usg serduszka na etapie pierwszym zakończyła się moimi rękami w krwi, dziurami w dekolcie, itd., było kolorowo :strach:
Musiała dostać lekkiego uspokajacza, żeby pani doktor mogła cokolwiek, a i tak we trójkę ją trzymaliśmy. Jeszcze dokadniej przebada Cosię przed zabiegiem, bo będzie ją też znieczulać osobiście. Potem było pobieranie krwi.
Uspakajacz zaczął działać w drodze do domu i mam Cosię lekko otumanioną ciągle, ale już przytomnieje, zjadła obiadek, idzie ku dobremu.
Za wszystkie kciuki bardzo dziękujemy. Teraz byle do środy.
Obrazek

czitka

Avatar użytkownika
 
Posty: 15793
Od: Sob lut 12, 2005 10:03
Lokalizacja: wrocław

Post » Pon wrz 14, 2020 14:38 Re: Czitka, Cosia i reszta. Pasio choruje...

No widzisz, u Pasia na pewno podjadanie! Teraz możesz ocenić, jak bardzo karma ma wpływ na cukier!
Nieustające kciuki za Cosię :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok:
Nasz wątek:
viewtopic.php?f=46&t=187577
Wątek kotów Joli Dworcowej:
viewtopic.php?f=1&t=191624
Kącik Muzyczny
viewtopic.php?f=8&t=190784
Zjawiska niewytłumaczalne, opowieści o duchach i nie tylko
viewtopic.php?f=8&t=194190

jolabuk5

 
Posty: 29132
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź


Adopcje: 1 >>

Post » Pon wrz 14, 2020 19:12 Re: Czitka, Cosia i reszta. Pasio choruje...

czitka pisze:.
Natomiast Pasio dzisiaj rano cukier 433 8O Nic w nocy nie jadł, nic a nic. Może wieczorem mi ta insulina gdzieś boczkiem poszła? A może za dużo jadł wieczorem?
Pobiegł do ogrodu, nie wygląda jakby się czuł źle, a wprost przeciwnie. No nic, zjadł, dostał zastrzyk, pewnie tak bywa. Jak to nie można się cieszyć na zapas, a było tak fajnie :(
O dziesiątej jadę z Cosią na badania, ona głodna, czemu czas tak powoli leci?



No takie skoki bywaja i beda, szczegolnie na poczatku. Ciesz sie gdy cukier niski a nie martw, gdy wysoki, szczegolnie gdy te nizsze stany beda przewazac. Nawet gdyby wieczorem nie dostal insuliny to nie ma to wplywu na poranny cukier, tzn. na jego wzrost, bo to sie nie akumuluje. Raz jest tak, raz siak. Beda i spore wzrosty i spore spadki.

A jesli byl poza domem, to moze sobie jakas mysze upolowal w nocy?
Obrazek

Ludzie, którzy nie lubią kotów, w poprzednim życiu musieli być myszami.

Lifter

Avatar użytkownika
 
Posty: 2565
Od: Pt sie 09, 2013 10:47
Lokalizacja: Wrocław

Post » Pon wrz 14, 2020 19:37 Re: Czitka, Cosia i reszta. Pasio choruje...

Aha, to ja się muszę po prostu przyzwyczaić do skoków cukru. To już spokojniej. Bo jak mi dzisiaj ta czwórka na początku się pokazała, to już zawał :roll: I do tego za chwilę wyjazd z Cosią do kliniki, lekko mnie przejechała sytuacja.
A Paś spał grzecznie w domu z Bratu, miski były pochowane. No chyba, że myszy mam w domu :strach:
Chłopcy czasami tylko zostają w Hiltonie, to wszystko zależy od Mamy, bo jak ten dziki czarny nie mój kot wieczorem się pierwszy uwali w Hiltonie to nie ma na Chłopaków mocnych, jeden z prawej, drugi z lewej i mogę sobie wołać do rana.
No, uzależniłam się od Neospasminy, ale to przez Czitusię, to dłuższa opowieść na inną okazję.
Ale mieć pod ręką muszę, a dzisiaj nie miałam. I po całej akcji z drapieżną Cosią, gdy już spakowałyśmy się do taksówki, to poprosiłam pana w drodze do domu, żeby się zatrzymał przy aptece, bo musiałam, no musiałam :roll: .
A pani magister mi opowiedziała o pewnej klientce, która w tejże aptece przychodziła po Neospasminę często. Naprzód raz w tygodniu, potem co trzy dni, co dwa, codziennie i....i już nie przychodzi :strach:
A teraz pokażę co będziemy w środę operować Cosi, to na brzegu uszka:
Obrazek
Wielkości groszku, wisi prawie na włosku, no może na cieniutkim dwu milimetrowym rąbku uszka.
Zabieg będzie trwał 3 minuty, góra 5 jeżeli z szyciem.
Podobno, być może, od zapalenia mieszka włosowego. I Cosia to rozwala co jakiś czas, więc trzeba ciachnąć. Niby drobiazg, ale wymagane badania krwi, usg serduszka, narkoza wziewna, intubacja i cała opieka potem, może kołnierz.
To jak bez tej Neospasminy :roll:
Obrazek

czitka

Avatar użytkownika
 
Posty: 15793
Od: Sob lut 12, 2005 10:03
Lokalizacja: wrocław

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Gabi79, jolabuk5 i 51 gości