Koci dramat

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pon lip 29, 2019 16:46 Koci dramat

Witam :) ok 2 tygodnie temu przygarnęłam do domu dwumiesięcznego kocura... lecz martwi mnie jego zachowanie, sama do końca nie wiem czy jest normalne czy może jednak nie, w każdym bądź razie żaden z moich kotów nie zachowywał się tak jak ten. Może przejdę do sedna... Zabierając go do domu od razu kupiłam mu zabawki, myszkę, piórka na sznurku, pomimo częstej zabawy z nim, po zabawie czy w momencie w którym już nie śpi zamienia się w żądną krwi bestie :D rzuca się na wszystkich, na nogi, na ręce, do twarzy, nie jestem w stanie go opanować... podczas zabawy ze mną np. piórkami nagle potrafi zrezygnować z nich i rzucić się przykładowo na ręce mojego męża. Nie da się go dotknąć, wystawiając rękę w jego kierunku od razu chce atakować - chodź jest jeden wyjątek - gdy jest głodny i stoi pod miskami, można go pogłaskać, dotknąć... W domu mam dwójkę małych dzieci, które z dnia na dzień coraz bardziej zaczynają się kota panicznie bać. Chciałam dać szansę zwierzęciu na ciepły dom, a sama czuję się w nim jak wróg. Przez te dwa tygodnie nigdy nie pozwoliłam mu na bezpośrednią zabawę rękoma z nikim, krzyki, stanowcze "NIE WOLNO" powtarzane przynajmniej 50 razy dziennie, czy zamknięcie go na 10 minut samego, żeby się uspokoił - nie robią na nim żadnego wrażenia. Co z nim jest? czy to mu przejdzie? Czy taki jego charakter?

Kiniaaaq

Avatar użytkownika
 
Posty: 18
Od: Pon lip 29, 2019 16:08

Post » Pon lip 29, 2019 17:40 Re: Koci dramat

To nie jest normalne zachowanie. Skąd masz kota? Czy miał badania krwi? I inne?
Kot może być agresywny bo jest chory, boli go coś.... trzeba go przebadać...
jak je z miski i go głaszczesz to może reaguje nerwowo gdy w jakimś miejscu masz rękę?
Amy i Mili <3 Obrazek plus Bagira ObrazekObrazek
Watek : viewtopic.php?f=46&t=192690

MonikaMroz

Avatar użytkownika
 
Posty: 16127
Od: Nie lip 24, 2011 9:30
Lokalizacja: Warszawa Ochota

Post » Pon lip 29, 2019 18:47 Re: Koci dramat

W książeczce widnieje tylko szczepienie i odrobaczanie, kota oddawali ludzie którzy powiedzieli mi tyle, że ich dziecko ma alergię i, że nie mogą go zatrzymać. Jak je zazwyczaj mruczy i sam się pod ta rękę podkłada na glaskanie, takze wytarmosilam go wszędzie gdzie się dało, nie reagował na to w jakiś niepokojący sposób.

Kiniaaaq

Avatar użytkownika
 
Posty: 18
Od: Pon lip 29, 2019 16:08

Post » Pon lip 29, 2019 19:36 Re: Koci dramat

A u tamtych ludzi tez się tak zachowywał? Zreszta teraz możesz nie dojść prawdy bo może tez tak się zachowywał u tamtych ludzi i go oddali .
Ja bym poszła do weta i kota przebadała. Albo zareagował tak na nowe miejsce. Ale musi być przyczyna


Moja pierwsza kotka tez miała takie zachowania. Nie znałam wtedy zachowań kocich tak jak teraz po 10 latach. Jak analizuje sobie jej zachowania i to co jej się działo np po szczepieniu ierwszym i potem to obstawiam ze tobyl wyńik złego samopoczucia i choroby jaka się czaiła w zanadrzu. Ona mega nas gryzła. Potrafiła wczepiać się zębami i pazurami w dłoń lub nadgarstek i gryzła do krwi, nie puszczała. Nie znosiła głaskania i dotyku. Teraz już wiem ze trzeba była ja badać od małego ale człowiek tego nie wie.

Dlatego moje rady i wielu osób.na tym forum- wet i badańia podstawowe albo rozszerzone krwi, kalu. I powoli po nitce do kłębka. Można tez prosić o pomoc kociego behawioryste.
Ale to nie jest koci charakter na pewno nie :ok:
Amy i Mili <3 Obrazek plus Bagira ObrazekObrazek
Watek : viewtopic.php?f=46&t=192690

MonikaMroz

Avatar użytkownika
 
Posty: 16127
Od: Nie lip 24, 2011 9:30
Lokalizacja: Warszawa Ochota

Post » Pon lip 29, 2019 19:57 Re: Koci dramat

Nie wiem, nie wspominali nic o żadnym dziwnym zachowaniu, ale coraz bardziej mam wrażenie, że nie oddawali go z powodu alergii, tylko właśnie takiego zachowania... potem zaczęło mi się dopiero kojarzyć, że kobieta mówiła żeby dawać mu zabawkę bo się rękami będzie chciał "bawić" i rzeczywiście pierwszy raz jak go wzięłam na ręce ugryzł mnie, ale pomyślałam wtedy, że no przecież mały kociak, totalnie nie zwracając uwagi na to. Przebadać w sensie co? Bo tak nie wygląda jakby mu cokolwiek dolegalo, oprócz tego że traktuje cała rodzinę jako swoje zabawki...
Tak sie zastanawiam, kiedys zabralam kota od jakis bezdomnych meneli, miala moze wtedy ok 3 miesiecy zachowywala sie cały czas jakby się czegoś bała, pierwsze tygodnie siedziała tylko i patrzyła w drzwi czy nikt nie wchodzi, na każdy telefon, domofon uciekała z przerażeniem, minęło już jakieś 8 lat, a ona dalej taka jest.. chociaż trochę mniej. Stad moje obawy że jeżeli on tak teraz się zachowuje, to co będzie potem... Czy możliwy jest taki jego charakter? A nie aspekt tego że coś mu dolega?? Właśnie przyszedł do mnie na kolana, kilka razy poglaskany, chciał ugryźć, ręka zabrana, chociaż raz udało mu się dziabnac... nagle leży mruczy i daje się głaskać, totalnie nie rozumiem już jego. :(

Kiniaaaq

Avatar użytkownika
 
Posty: 18
Od: Pon lip 29, 2019 16:08

Post » Pon lip 29, 2019 20:58 Re: Koci dramat

a w jakim wieku jest dziecko ludzi, od których masz kotka? i jak długo u nich był? Bo może to są zachowania obronne, może kociak był męczony? Nie mówię o klasycznym znęcaniu sie, takim świadomym sprawianiu bólu, ale może dziecko traktowało kociaka jak zabawkę, robiło, co z nim chciało, a rodzice nie reagowali i mały wyuczył się takich reakcji?
W mojej rodzinie, gdzie było dziecko około 2 letnie, znalazł sie kociak malutki. Dzieciak kochał zwierzęta po swojemu, a szczególnie kociaka. Kociak był non stop ciągany, targany, ściskany, tulony- rodzice kompletnie nie reagowali na to. efekt był taki, ze kot drapał wszystkich- paradoksalnie poza tym dzieckiem, na każdą wyciągnięta rękę reagował pazurami. Dopiero po 2-3 latach mu przeszlo, jak dzieciak wyrósł i troche się znudził okazywaniem uczuć kotu.
Może tu jest ten sam mechanizm, może dziecko bawiło się z kotem, męczyło kociaka w taki sposób, że sprowokowalo takie reakcje i zachowania i wtedy niestety, szczególnie w stosunku do dzieci może powielać to.
Ja bym spróbowała bardzo wyraźnego wyodrębnienia zabawy i wyłącznie zabawkami i chyba początkowo wyłączyła z tego dzieci. Natomiast pozostałe kontakty z kociakiem bardzo spokojne, łagodne, żadnych gwałtownych ruchów, gestów, głosu, niepobudzania do szalenstwa. Jak mi się trafiały kociaki lekkie dzikuski, albo takie, które od razu zabierały się za wyrywanie, szarpanie, podgryzanie, to starałam się gdy były na ręku dośc mocno, a jednocześnie bardzo łagodnie je przytrzymywać, blokować łapki i wtedy tak tulic, głaskać, mówic spokojnym łagodnym głosem, zeby kociaka wyciszyc, a jednocześnie, by dotyk sprawiał mu przyjemność. Żaden z odchowanych przeze mnie kotów nie ma skłonności do gwałtownych zachowan, do drapania, gryzienia, wiec pewnie i trafiły mi się koty określonego charaktoru, ale też chyba ten sposób działą

maczkowa

 
Posty: 1332
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Pon lip 29, 2019 21:12 Re: Koci dramat

Ich dziecko w wieku przedszkolnym, nie wykluczone, że pozwalali mu na wszystko... Ale nie mieli go dłużej niż coś ok. 3 tygodni, ciężko mi uwierzyć że w takim czasie kot nauczył by się tak strasznego zachowania... chociaz z drugiej strony wychodzi na to ze musieli go zabrac od kociej mamy jak mial jakis miesiac... moze tu lezy caly problem... jestem już zrezygnowana i zmęczona jego zachowaniem

Kiniaaaq

Avatar użytkownika
 
Posty: 18
Od: Pon lip 29, 2019 16:08

Post » Pon lip 29, 2019 22:12 Re: Koci dramat

Zanim się poddasz, skonsultuj się z wetem

MaryLux

 
Posty: 136265
Od: Pon paź 16, 2006 14:21
Lokalizacja: Wrocław

Post » Wto lip 30, 2019 10:52 Re: Koci dramat

na pewno wizyta u weta nie zaszkodzi, by upewnić się, czy z malym wszystko ok, ale ja raczej szukałabym przyczyn w wyuczonym zachowaniu.

Po. 1 tak mi przyszło do głowy- jesteś pewna, że kociak ma 2 miesiące tylko? To malutko i kociaki w tym wieku jeszcze nie są tak sprawne, szybkie, silne, by wywoływac efekt, o jakim piszesz- straszyc dzieci, robić rany? Może on starszy jest nieco?

Po 2. Jeśli jest c/a w tym wieku i został zabrany od matki jako miesięczny kociak, to po 1. zdecydowanie za wcześnie, po 2. akurat trafiło na moment takiego rozwoju kotka, kiedy zaczyna biegać, szaleć, tarmosić sie z rodzenstwem, z matką, uczy się polować, łowić, buduje takie zachowania. Twój zostal pozbawiony kociego towarzysza, jeśli na to nałozyło się dziecko w wieku przedszkolnym, które nieodpowiednio sie bawiło, bez kontroli dorosłych, robiło co chciało imho kociak bardzo szybko mógł podłapać zachowania niewłaściwe.

A po 3. trafiło do Ciebie malutkie kocie dzieciątko, które do konca nie wiadomo co przeszło, może ma problemy zdrowotne, na pewno zostało zdecydowanie za wcześniej odebrane od matki, na pewno już dwukrotnie zmieniło dom. Ale też kociątko, które mozna wielu rzecz nauczyć.
Po 2 tygodniach jesteś zrezygnowana i zmęczona nim? Rozumiem, że masz dzieci, ale to też malutenkie dziecko. Na pewno można spróbować wielu rzeczy, by go ustawić, wychować, wyeliminować pewne zachowania. Choćby to, co pisałam wyżej.

maczkowa

 
Posty: 1332
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Wto lip 30, 2019 11:39 Re: Koci dramat

jest malutki, jeszcze 2 tygodnie temu nie potrafił wskoczyć nawet na niską kanapę/miał problemy. Rzucając się na nogi czy na ręce robi zadrapania, nie wielkie, ale wiadomo ciężko mi dziecku wytłumaczyć dlaczego kot rzuca się bez powodu i drapie + mąż który tydzień przezwyciężał katar, ataki alergiczne, bo niestety ma alergie, teraz jedyny moment w którym się mu coś dzieje to jak kot udrapie, pojawiają się odczyny alergiczne, wielkie burchle w okolicy zadrapania, a że kot rzuca się nieustannie jak nas widzi... Jest jeden wielki dramat i zostałam z zachowaniem kota sama. I tak, zdecydowanie jestem... Dzisiaj jak wstałam dałam mu jeść, jak skończył jeść wszedł na kanapę i od tyłu rzucił mi się na głowę, podejrzewam, że to dla niego forma zabawy, ale mając na uwadze to co wczoraj pisałaś, zdjęłam go z głowy nie mówiąc nic, spokojnie położyłam na kolanach, próbowałam głaskać, mówić spokojnym głosem, lekko przytrzymać żeby się uspokoił... I to był dopiero istny Armagedon! Jak nie chciał się uspokoić jednak odłożyłam go, po czym jak ruszył na mnie... rzucał się na ręce, przedramię, do tego stopnia, że nie mogłam go odpędzić od siebie... Skończył na 5 minutowej posiadówie odizolowany od wszystkich, wypuściłam go i zamknęłam się w pokoju, także od tego czasu go nie widziałam. Najgorsze jest to, że mam świadomość jak zakończy się kolejne spotkanie z nim.. albo jak długo potrwa oduczenie go takiego zachowania, o ile w ogóle będzie w stanie się go oduczyć??? Dodam jeszcze, bo nie mówiłam wcześniej, zawsze to pierwsze rzucanie się na nas bez powodu wygląda jak zabawa dla niego, to nie wygląda jak typowa agresja, do momentu w którym nie zacznie się go odkładać, bądź zabierać ręce żeby nie mógł drapać - wtedy wpada w furie.

Kiniaaaq

Avatar użytkownika
 
Posty: 18
Od: Pon lip 29, 2019 16:08

Post » Wto lip 30, 2019 12:23 Re: Koci dramat

No pewnie, ze zabawa. Kociaki jak nie spia to wlasciwie ciagle sie przewalaja, bawia, cwicza ataki, jak mozna moga ugryzc, podrapac i co rodzenstwo na to. On nie ma nikogo poza wami. Od kogo sie mial nauczyc jak sie bawic? Tak naprawde to przydalby sie drugi kociak do niego... branie kociąt pojedynczo powinno byc zabronione, bo same kłopoty z tego...


Trzeba go wybawiac (nie rekami). A dopiero jak jest spiacy i zmeczony to glaskac i przytulac.

zuza

Avatar użytkownika
 
Posty: 76878
Od: Sob lut 02, 2002 22:11
Lokalizacja: Warszawa Nowodwory

Post » Wto lip 30, 2019 12:49 Re: Koci dramat

Kiniaaaq pisze: podejrzewam, że to dla niego forma zabawy, ale mając na uwadze to co wczoraj pisałaś, zdjęłam go z głowy nie mówiąc nic, spokojnie położyłam na kolanach, próbowałam głaskać, mówić spokojnym głosem, lekko przytrzymać żeby się uspokoił... I to był dopiero istny Armagedon! Jak nie chciał się uspokoić jednak odłożyłam go, po czym jak ruszył na mnie... rzucał się na ręce, przedramię, do tego stopnia, że nie mogłam go odpędzić od siebie...

Kiniaaaq pisze: Dodam jeszcze, bo nie mówiłam wcześniej, zawsze to pierwsze rzucanie się na nas bez powodu wygląda jak zabawa dla niego, to nie wygląda jak typowa agresja, do momentu w którym nie zacznie się go odkładać, bądź zabierać ręce żeby nie mógł drapać - wtedy wpada w furie.

tak myślę teraz, że może to nie była dobra rada, podpowiadam pewne rzeczy bazując na doświadczeniach z moimi maluchami, ale dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że u mnie kociaki były zawsze z rodzenstwem, wiec z rodzenstwem szalały, kotłowały się, ja tylko dodatkowo dobawiałam je zabawkami. A u Was maluch szuka w Was też partnerów do takiego kocięcego szalenstwa. Zatem uspokajanie, wyciszanie wtedy, gdy maluch jest nastawiony na wariactwo i tarmoszenie sie może rzeczywiście nie wywrzeć skutku.

Zuza dobrze pisze, że najlepszym remedium bylby drugi kociak w podobnym wieku ze zbliżonym temperamentem, zapewniłyby sobie towarzystwo, wzajemne wyładowanie energii, podobne oczekiwania co do zabaw. Jesli to rozważasz, to byłoby super.
Ale jeśli nie, to chyba postępowanie z kociakiem powinno być odwrotne, niż pisałam, czyli wtedy kiedy zaczyna szaleć, wariować, skakać ( te jego :ataki: to wypisz wymaluj to, co robią ze sobą albo z mamą małe kocięta ) to wtedy warto celować z intensywną zabawą. Macie drapaki, na których mogłby poszaleć, powspinać się? Jakieś zabawki interaktywne, którymi mógłby sam się bawić typu samolatające motylki, tunele z piłeczkami, albo świetny jest koci łowca? Kociak na tym mogłby sie trochę sam powyzywać.
Ale super się sprawdzają takie tunele z budkami do zabawy ( takie usztywniane, np na drucianym rusztowaniu ) kot tam włazi, tropi, wskakuje na to- a jak się bawić wędką przy takim tunelu, chowając koncówkę w otworach budki, tunelu, za tunelem, to kociak ma możliwość właśnie takiej zabawy, jak opisujesz- czyli wskakiwania na cos w toku jakby polowania, jednocześnie jakby tarmosi się z takim tunelem.

A taką zabawką, która u mnie z maluchami sprawdza się zawsze ( zreszta z dorosłymi też ) jest karton z dziurami. odpowiedniej wielkości karton ( odpowiedniej do kota, dla którego ma być ) taśmami zaklajstrowuje na amen ( trzeba odciąć w ogóle te krótsze klapki i zostawić tylko te, które stykają się i są długości dokładnie otworu, skleić to taśmami od spodu, z góry, po bokach ( tak solidnie ) potem na każdym boku i u góry wycinam otwory na różnych wysokościach, ale tak, zeby wzajemnie tworzyły taki fajny system do przechodzenia dla kota i po 1. koty uwielbiaja same w to włazić, siedzieć na tym, a poza tym jest to super baza do zabawy wędką, końcówkę można wkładać od góry, z boków, żaden kot nie oprze się pokusie ściagania za taką wędką i naprawdę przy tym się wyzywa.
Małego trzeba oduczyć rzucania się na człowieka, myślę, że on Was traktuje jak kocich towarzyszy do zabawy i bawi się, jak bawiłby się z kociakami innymi. Nikt nie zmienił tego pewnie w tamtym domu, a może utrwalił takie zachowania.

I tak myślę, ze dopiero po takim wybawieniu, jak kociak bedzie naprawdę dętką, fajnie wziąc na ręce, wtedy głaskać, pokazywać, że ręce nie służą do zabawy, wtedy powinno go być latwiej opanować.
Naprawdę zyczę powodzenia! Mysle, ze to taki czas, ze dużo kociaka można nauczyć, ukształtować troche- ale trzeba poświęcic na to trochę czasu i robić to z głową. Niestety, zamykanie go w pokoju raczej nic nie zmieni, bo wyjdzie pewnie stamtad z jeszcze większą ochotą na zabawę, skumulowana energią.

maczkowa

 
Posty: 1332
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Wto lip 30, 2019 15:20 Re: Koci dramat

tak jeszcze mi się pokojarzyło:

myślę, że maluszkowi może już przyciąć pazurki - to sprawi, że dopoki nie nauczy się bezbolesnego kontaktu z człowiekiem- nie będzie Was to drapania bolało,
maluch, jak zaczyna się bawić z rodzenstwem, mamą nie ma wyczucia, co boli, co nie, jak maly dzieciak, który ciągnie za włosy, wydłubuje oczy, albo próbuje urwać wargę. Uczy sie w zabawie - kociaki inne sygnalizują piskiem, że je boli- ja takim popiskiwaniem, pomiaukiwaniem w chwili, gdy kot próbuje mnie ugryźć lub drapać uczę je, ze to boli- praktycznie wszystkie koty reagują na to, przestają, a jak próbują znowu- to znowu popiskiwanie. W zasadzie wszystkich udało mi się uduczyć atakowania rąk i nóg.
Tak myslę, że malemu dałabym maskotkę c/a jego wielkości - podsuwała mu ja do takiego tarmoszenia, żeby na niej się wyżywał i nawet, jak będzie chciał się rzucać na ręce, nogi, to podsuwać maskotkę- moze to mu zrekompensuje brak kociaka do takich kocich zapasów

I ostatnia rzecz, już ludzka. Nie wiem, w jakim wieku masz dzieci, na ile rozumieją jak im się coś tłumaczy. Ja bym dzieciom jak się boją właśnie wytłumaczyła, że tak sie ze sobą bawią malutkie kotki, pokazała jakiś filmik, spróbowała wytłumaczyć, ze Wasz kotek nie ma rodzenstwa i próbuje się tak z ludzmi bawic, bo nie rozumie, że ludzi to boli, bo nie mają sierści. Ze musi się nauczyć, bo w poprzednim domku nikt go nie nauczył. Nauczyłabym je właśnie takiego miaukliwego pokazywania, że je boli- żeby nei reagowały panicznie, bo kociak może być tym pobudzony i traktować je jak zdobycz i tym bardziej "polować"
Oczywiście to wszystko ostatnie zalezy, w ajkim wieku masz dzieci no i..warunkiem, by wytłumaczyć dzieciom jest zaakceptowanie przez Ciebie, że to właśnie może być przyczyna zachowania maluszka

maczkowa

 
Posty: 1332
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Wto lip 30, 2019 16:15 Re: Koci dramat

Może zacznę od tego, że dziękuję Ci, że poświęciłaś swój czas i za rady :) Niestety, kolejny kot nie przejdzie... :P Po tygodniu zaopatrzyłam się w drapak i multum zabawek, myślałam że pół godzinne sesje zabaw mu wystarczą, ale może taki czas nie jest w stanie go wymęczyć :P Może jakby zaczął wychodzić na podwórko znalazłby dodatkowe zajęcie i jeszcze bardziej się wymęczył

Kiniaaaq

Avatar użytkownika
 
Posty: 18
Od: Pon lip 29, 2019 16:08

Post » Wto lip 30, 2019 16:23 Re: Koci dramat

Podwórko = zagrożenie
"Dom należy do kotów. My tylko spłacamy kredyt"
Obrazek

Moli25

Avatar użytkownika
 
Posty: 17763
Od: Pon gru 22, 2014 21:40
Lokalizacja: K. Wrocław

[następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości