Bytomskie Łobuzy :) cz. 15

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Nie cze 30, 2019 20:43 Re: Bytomskie Łobuzy :) cz. 15

Udostępnianić oczywiście :ok:

jolabuk5

 
Posty: 17475
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Nie cze 30, 2019 20:59 Re: Bytomskie Łobuzy :) cz. 15

Ale historia z chichotem jeża....
Dobrze dziewczyny mówią, żeby wodę wystawiać, choćby i dla jeża :ok:

kwiryna

Avatar użytkownika
 
Posty: 2503
Od: Sob lip 23, 2016 9:36
Lokalizacja: Warszawa mokotów

Post » Nie cze 30, 2019 21:28 Re: Bytomskie Łobuzy :) cz. 15

jolabuk5 pisze:Udostępnianić oczywiście :ok:

Tyle, że boje się że spadnie z mebli kuchennych :/

kwiryna pisze:Ale historia z chichotem jeża....
Dobrze dziewczyny mówią, żeby wodę wystawiać, choćby i dla jeża :ok:

A m. byl niedawno z tacką, bo mam taką animonde, ktorej moje koty nie ruszą, więc poki będę mieć te animondy to będę tam dawać, chociaż pewnie nieregularnie. I zapomnialam o wodzie ;( teraz mam wyrzut sumienia. A jez nie dostanie sie do pojemnika wyższego :/
Skarby: Obrazek

klaudiafj

Avatar użytkownika
 
Posty: 22904
Od: Czw cze 05, 2014 21:02
Lokalizacja: Bytom

Post » Nie cze 30, 2019 21:37 Re: Bytomskie Łobuzy :) cz. 15

Dobra. Znalazlam jakis pojemnik plastikowy po rukoli i wyslalam meza z wodą. Duzo wody wejdzie do pojemnika, może litr. Ale jak będzie wypita to jeż przewróci naczynie i reszta się wyleje. Cos wymyślę bo akurat to mogę zrobić! Wodopój ;)
Skarby: Obrazek

klaudiafj

Avatar użytkownika
 
Posty: 22904
Od: Czw cze 05, 2014 21:02
Lokalizacja: Bytom

Post » Pon lip 01, 2019 10:48 Re: Bytomskie Łobuzy :) cz. 15

klaudiafj pisze:Dobra. Znalazlam jakis pojemnik plastikowy po rukoli i wyslalam meza z wodą. Duzo wody wejdzie do pojemnika, może litr. Ale jak będzie wypita to jeż przewróci naczynie i reszta się wyleje. Cos wymyślę bo akurat to mogę zrobić! Wodopój ;)

Jeż da sobie radę, co prawda ja wystawiam w metalowych miskach.

Gosiagosia

Avatar użytkownika
 
Posty: 11280
Od: Wto kwi 23, 2013 11:47
Lokalizacja: Warszawa

Post » Pon lip 01, 2019 10:53 Re: Bytomskie Łobuzy :) cz. 15

Gosiagosia pisze:
klaudiafj pisze:Dobra. Znalazlam jakis pojemnik plastikowy po rukoli i wyslalam meza z wodą. Duzo wody wejdzie do pojemnika, może litr. Ale jak będzie wypita to jeż przewróci naczynie i reszta się wyleje. Cos wymyślę bo akurat to mogę zrobić! Wodopój ;)

Jeż da sobie radę, co prawda ja wystawiam w metalowych miskach.

Właśnie ten mój pojemnik był tak lichy, że potem sobie uświadomiłam, że jak jeż stanie na łapki i zawiśnie na tym plastiku to on może pęknąć i wszystko się wyleje.
W metalu bym nie chciała dawać, ale w szkle. Tyle, że nic nie mam takiego. Ten plastik po rukoli był nie za wysoki i na szerokość duży dlatego go wybrałam. ale koniecznie bym chciała tam dać jakiś inny, szeroki, ale nie wysoki. I chyba będę musiała wziąć z moich kompletów do jedzenia, bo nic nie mam innego, chociaż one są dość wysokie.
Ale masło maślane ;) aa właśnie. Michał miał iśc do piwnicy, bo tam mam przeróżne miseczki dla kotów, więc może akurat będzie coś odpowiedniego.
Skarby: Obrazek

klaudiafj

Avatar użytkownika
 
Posty: 22904
Od: Czw cze 05, 2014 21:02
Lokalizacja: Bytom

Post » Pon lip 01, 2019 19:56 Re: Bytomskie Łobuzy :) cz. 15

Wracając z jogi poszlam zobaczyc tacke z wodą i talerzyki. Tacka nie pękła, stoi. Po załamaniu pogody sporo liści tam wpadlo. Wynajmując liście patrzę urwany plaster szynki tam pływa 8O
Czyzby się ktoś dorzucal do talerzykow?
Poki co byly puste. Ale moze zaniose tacke animondy bo jeszcze mam.
Skarby: Obrazek

klaudiafj

Avatar użytkownika
 
Posty: 22904
Od: Czw cze 05, 2014 21:02
Lokalizacja: Bytom

Post » Wto lip 02, 2019 16:48 Re: Bytomskie Łobuzy :) cz. 15

Właśnie sobie uświadomiłam, że moja Marysia od dawna nie miewa koszmarów 8O ona tak jak i Maciuś budziły się często ze snu z krzykiem i musiałam biec i tulić i tłumaczyć, że nic złego już się nie dzieje i że są w domu i one w miare jak otwierały oczy i patrzały gdzie są - uspokajały się. I Marysia jeszcze jakis czas temu nadal cierpiala na takie koszmary a dziś mi się o tym przypomniało i stwierdzam, że już tych koszmarów nie ma! :mrgreen:

Chociaż teraz Marysia śni koszmar na jawie! Koszmar zwany Kubisławem :twisted: :ryk:
Skarby: Obrazek

klaudiafj

Avatar użytkownika
 
Posty: 22904
Od: Czw cze 05, 2014 21:02
Lokalizacja: Bytom

Post » Wto lip 02, 2019 17:09 Re: Bytomskie Łobuzy :) cz. 15

Chyba tamte koszmary były gorsze :strach:

jolabuk5

 
Posty: 17475
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Wto lip 02, 2019 18:33 Re: Bytomskie Łobuzy :) cz. 15

jolabuk5 pisze:Chyba tamte koszmary były gorsze :strach:

Tak, możliwe.Bo podczas sennego koszmaru to Marysia i Macius tak krzyczeli że ja sie zastanawiałam co ich zlego spotkało, że tak ich to męczy. No, ale dobrze, że Marysia ma już spokój :)
Skarby: Obrazek

klaudiafj

Avatar użytkownika
 
Posty: 22904
Od: Czw cze 05, 2014 21:02
Lokalizacja: Bytom

Post » Wto lip 02, 2019 21:06 Re: Bytomskie Łobuzy :) cz. 15

Marysia wygląda na szczęśliwą koteńkę i chyba nawet Kubi nie jest w stanie tego szczęścia zmącić :)

aga66

 
Posty: 2359
Od: Nie mar 05, 2017 18:46

Post » Czw lip 04, 2019 11:16 Re: Bytomskie Łobuzy :) cz. 15

aga66 pisze:Marysia wygląda na szczęśliwą koteńkę i chyba nawet Kubi nie jest w stanie tego szczęścia zmącić :)

Myślę, że gdybym wzięła kotke a nie kocura to byloby inaczej ;) Kłócą się oboje, czasem okrutne krzyki słychać, no ale jakoś żyją ;) ogółem jest spokój.

Kubislaw dokonuje skokow w garderobie. Dzis caly ranek biegał po mnie jak torpeda, kiedy spałam! Jak to człowiek potrafi sie dostosować - mimo że z całą silą i ciężarem zwalał się na mnie co chwila znikąd to i tak spałam :roll:

Druga fundacja nie odpisała mi wcale. Troche to przykre.

A wydaje mi się, że ja dokarmiam psy. W miejscu talerzykow, ktore są wiecznie wylizane do czysta jest wybieg dla psów, bo tu są zakazy wyprowadzania, a tam nie ma i wszyscy tam chodzą. Wiec na dzień.z tysiąc psow pewnie tamtedy przejdzie a niektore puszczone luzem. Więc taki pies wysprzata talerzyk w mig.

Ale wczoraj kolo 1 uslyszalam kota, jakby marcowanie, poslalam Michala z puszką 200 gr. Myślę, że jakby dawac jedzenia troszkę kolo 24 to już psów nie ma (choć pewnie są) i jakis kot mialy szansę zjeść. U mnie pod oknami jest trawnik ogrodzony zywoplotem i tam nie wolno psów wyprowadzac. Moze tam będę dawać talerzyk. Ale boje się, że ktos będzie sikal na zywoplot i naleje do talerzyka, choćby pies, bo tędy przechodzą.

Aa a pod krzakiem obok talerzykow, po drugiej stronie tego krzaka byla wielgachna psia kupa. Zjadl i oddał w naturze. Tutaj zupełnie nie ma warunków do karmienia kotów.

I nie chciałam juz tego robic, ale jak uslyszalam wczoraj tego kota to zaraz mi się w sumienie wgryzło, że on głodny.

Bez sensu wszystko :(



A Tosia skończyła 4 lata :) Kubi ma 2 lata i 3 miesiące a Marysia może mieć 9-10 lata, a może nawet 7 tylko, albo 8. Nie wiadomo nic :( U mnie jest od czerwca 2014 roku, czyli minęło 5 lat. 1,5 roku była bezdomna, no i była już dorosła wtedy, i wtedy lekarze dawali jej 7lat po stanie uzębienia. Ale myślę, że tyle nie ma. Zupełnie nie wiem ile ona może mieć lat... Ale możliwe że około 9.
Skarby: Obrazek

klaudiafj

Avatar użytkownika
 
Posty: 22904
Od: Czw cze 05, 2014 21:02
Lokalizacja: Bytom

Post » Czw lip 04, 2019 12:54 Re: Bytomskie Łobuzy :) cz. 15

Może rzeczywiście trzeba by stawiać miseczkę ok. północy ?

jolabuk5

 
Posty: 17475
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw lip 04, 2019 13:01 Re: Bytomskie Łobuzy :) cz. 15

Jestem i czytam, ja też tym wolnożyjącym kotom daję jedzonko wieczorem.

Gosiagosia

Avatar użytkownika
 
Posty: 11280
Od: Wto kwi 23, 2013 11:47
Lokalizacja: Warszawa

Post » Czw lip 04, 2019 13:13 Re: Bytomskie Łobuzy :) cz. 15

Ja wychodzę z miseczkami zwykle po 22.00

jolabuk5

 
Posty: 17475
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Avian, Monika_Wolska, muza_51 i 13 gości