Mam na imię Kuki, byłem oczkiem w głowie moich rodziców.[*]

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pon lut 04, 2019 21:27 Mam na imię Kuki, byłem oczkiem w głowie moich rodziców.[*]

[Ten post jest próbą poradzenia sobie ze stratą, chęcią pozostawienia śladu po wspaniałym przyjacielu...]

Historia choroby: viewtopic.php?f=1&t=188719

Kuki - kot kastrat
Rasa - Ragdoll
Wiek - 10 miesięcy

Moja historia rozpoczyna się w Gdynii, gdzie przyszedłem na świat razem z czterema moimi braćmi. Był to marzec 2018 roku, niewiele pamiętam z tego okresu, ale mama mi mówiła, że dzień był całkiem ładny. Pierwsze tygodnie upłynęły mi głównie na spaniu. Od samego początku świetnie dogadywałem się z jednym ze swoich braci, cały czas trzymaliśmy się razem.

Pierwsze spotkanie ze swoimi ludzkimi rodzicami pamiętam jak przez mgłę. Byłem jeszcze bardzo malutki, gdy przyjechali, ale od razu ich polubiłem. W przeciwieństwie do braci, gdy tylko mój tata usiadł, od razu wdrapałem mu się na kolana. Pamiętam jak mnie głaskał i powiedział, że "przyjechali wybrać koteczka, ale to chyba koteczek wybrał ich." Gdy pojechali, trochę było mi smutno z tego powodu. Całe szczęście wrócili, gdy miałem skończone 3 miesiące. Przywieźli ze sobą dużo zabawek, mój ulubiony kocyk i transporter, w którym zabrali mnie do nowego domu. Pamiętam, że w momencie gdy weszliśmy do mieszkania, bali się, że dużo czasu upłynie zanim przyzwyczaję się do nowego miejsca... HA! Niedoczekanie! Od razu po wyjściu z transportera obszedłem swoje nowe włości, sprawdziłem jak się ma sytuacja, pod szafą, kanapą i łóżkiem. Całkiem mi się spodobało to miejsce. Miałem swój kącik z miseczkami (bardzo kocham swoich braci, ale w końcu całe jedzenie było dla mnie i tylko dla mnie). Rodzice również podarowali mi nowe posłanko, wyglądało jak głowa rekina, mogłem się w nim chować i drapać je. Bardzo to polubiłem! Po chwili też przyszedł fajowy drapak, Miałem dużo zabawy z nim, podobnie jak z wędkami, kuleczkami, czy szeleszczącym tunelem.

Od samego początku chodziłem krok w krok za moimi rodzicami, zawsze musiałem wiedzieć gdzie są i co robią. BA! Nawet czasem im pomagałem! Mojej mamie pomagałem się przygotowywać do pracy, tacie towarzyszyłem podczas godzin przed komputerem. Kroiłem składniki na różne śmieszne dania (po co komu tyle warzyw), kiedyś nawet obgryzłem rogala gdy nikt nie patrzył. Rodzice później tłumaczyli mi, że pieczywo nie jest najlepsze dla kotków... Jakby wiedzieli, co ja najbardziej lubię... Ech... Tygodnie mijały, a ja mogłem wskoczyć coraz wyżej i wyżej! Gdy już udało mi się wskoczyć na kanapę, zacząłem ugniatać mojego tatę i mruczeć. Niech wie, ze go całkiem lubię. Mój tata lubił się ze mną bawić. Pamiętam jak ganialiśmy się po całym domu. Jako, że jestem sprytny robiłem zasadzki. Gdy taka wychodził zza rogu, skakałem mu na nogi! Musiałem pokazać, kto tu rządzi.

CDN...
Ostatnio edytowano Pon lut 04, 2019 21:45 przez crazyperson1, łącznie edytowano 1 raz

crazyperson1

 
Posty: 14
Od: Wto sie 07, 2018 22:58

Post » Pon lut 04, 2019 21:30 Re: Mam na imię Kuki, byłem oczkiem w głowie moich rodziców.

czekam na dalszy ciąg historii :)

widziałam zdjęcia na insta <3

mag828

Avatar użytkownika
 
Posty: 3456
Od: Wto lip 06, 2010 19:48
Lokalizacja: Łódź

Post » Pon lut 04, 2019 21:39 Re: Mam na imię Kuki, byłem oczkiem w głowie moich rodziców.

[Dziękuję, pewnie nawet nie będę w stanie oddać części tych wszystkich wspaniałych chwil z kotkiem, nie myślałem, że kiedykolwiek tak będę tęsknił za zwierzakiem. Całe życie miałem pieski, choć cudowne, nigdy nie byłem z żadnym tak blisko, jak z Kukim. Dorośli ludzie, a z żoną płaczemy jak dzieci. Kotek cały czas był przy nas, zawsze nam towarzyszył. Czujemy się tak, jakby cały radość z każdego powrotu do domu odeszła. Nikt nas już nie wita słodkim gruchaniem przy drzwiach, nikt nie wskakuje nam na kolana, nikt już nie będzie mruczał podczas "kociego spa" (czesania). Najgorsze jest to uczucie, że zawiedliśmy go, nie byliśmy w stanie pomóc, gdy nas potrzebował.]

crazyperson1

 
Posty: 14
Od: Wto sie 07, 2018 22:58

Post » Pon lut 04, 2019 21:45 Re: Mam na imię Kuki, byłem oczkiem w głowie moich rodziców.

crazyperson1 pisze:[Dziękuję, pewnie nawet nie będę w stanie oddać części tych wszystkich wspaniałych chwil z kotkiem, nie myślałem, że kiedykolwiek tak będę tęsknił za zwierzakiem. Całe życie miałem pieski, choć cudowne, nigdy nie byłem z żadnym tak blisko, jak z Kukim. Dorośli ludzie, a z żoną płaczemy jak dzieci. Kotek cały czas był przy nas, zawsze nam towarzyszył. Czujemy się tak, jakby cały radość z każdego powrotu do domu odeszła. Nikt nas już nie wita słodkim gruchaniem przy drzwiach, nikt nie wskakuje nam na kolana, nikt już nie będzie mruczał podczas "kociego spa" (czesania). Najgorsze jest to uczucie, że zawiedliśmy go, nie byliśmy w stanie pomóc, gdy nas potrzebował.]


bardzo mi przykro... tym bardziej, że tak szybko się to wszystko zadziało... chociaż nie wiem sama, długa choroba też nie jest dobra :(

ja przez większość życia nie miałam żadnych zwierzaków a jak się zakociłam to oszalałam ;) i przeraża nie wizja utraty bliskiej żywej istoty (jedna kicia mi dość poważnie choruje aktualnie)

mag828

Avatar użytkownika
 
Posty: 3456
Od: Wto lip 06, 2010 19:48
Lokalizacja: Łódź

Post » Pon lut 04, 2019 21:46 Re: Mam na imię Kuki, byłem oczkiem w głowie moich rodziców.

Zrobiliście wszystko co mogliście. Bardzo współczuję.
Stefan i Burełko.

Fatka

 
Posty: 1497
Od: Pt sty 01, 2016 19:36

Post » Pon lut 04, 2019 21:54 Re: Mam na imię Kuki, byłem oczkiem w głowie moich rodziców.

@mag828 Walcz o kicię! Całe szczęście spotkaliśmy na swojej drodze dobrą Panią Doktor (niestety, był to dopiero chyba 8 weterynarz, na którego natknęliśmy się podczas naszej walki.) Była dostępne dla nas 24h, cały czas na telefonie, cały czas szukała innych rozwiązań niż FIP. Dużo nam też pomogła w przygotowaniu się do straty. Bez niej byłoby jeszcze trudniej. Trzymam kciuki za Twojego kotka!

crazyperson1

 
Posty: 14
Od: Wto sie 07, 2018 22:58

Post » Pon lut 04, 2019 21:56 Re: Mam na imię Kuki, byłem oczkiem w głowie moich rodziców.

crazyperson1 pisze:@mag828 Walcz o kicię! Całe szczęście spotkaliśmy na swojej drodze dobrą Panią Doktor (niestety, był to dopiero chyba 8 weterynarz, na którego natknęliśmy się podczas naszej walki.) Była dostępne dla nas 24h, cały czas na telefonie, cały czas szukała innych rozwiązań niż FIP. Dużo nam też pomogła w przygotowaniu się do straty. Bez niej byłoby jeszcze trudniej. Trzymam kciuki za Twojego kotka!


BAAAARDZO dziękuję <3
walczymy, oczywiście!
do piątku będziemy mieć kroplówki a po nich powtarzamy badania krwi i zastanawiamy się co dalej

mag828

Avatar użytkownika
 
Posty: 3456
Od: Wto lip 06, 2010 19:48
Lokalizacja: Łódź

Post » Pon lut 04, 2019 22:02 Re: Mam na imię Kuki, byłem oczkiem w głowie moich rodziców.

Może komuś przyda się ta informacja, Pani Doktor powiedziała nam, że była na konferencji i niestety najnowsze badania pokazują, że zarówno lek GC376, jak i immunomodulator komórek T są NIESKUTECZNE w walce z FIP. Ponoć powtarzali te badania na większej liczbie kotów i jedyne co udało się osiągnąć to 3-4 tygodnie dłuższego życia w wątpliwym komforcie. Innymi słowy to o czym pisze Profesor Tadeusz Frymus w tym artykule https://magwet.pl/mw/22593,czyzby-zakaz ... -uleczalne jest nieaktualne. Niby Chińczycy coś działają w tym zakresie, jakiś bardzo innowacyjny lek, ale to są narazie rozmowy kuluarowe, zero konkretów.

crazyperson1

 
Posty: 14
Od: Wto sie 07, 2018 22:58

Post » Wto lut 05, 2019 19:18 Re: Mam na imię Kuki, byłem oczkiem w głowie moich rodziców.

A mi wet powiedział, że temu kto wynajdzie lek na Fipa należeć się będzie Nobel. Tylko jest to wirus, który mutuje tak szybko, że nie można na niego opracować żadnego antidotum. Rozumiem co czujecie po stracie Kukiego, to tak okropna choroba :placz: Straciłam na Fip dwa młode kocurki i do tej pory nie mogę tego przeboleć....

aga66

 
Posty: 1465
Od: Nie mar 05, 2017 18:46

Post » Wto lut 05, 2019 20:03 Re: Mam na imię Kuki, byłem oczkiem w głowie moich rodziców.

Współczuję
[*]
Obrazek Obrazek
Dla naszych Słoneczek [*] Kochamy i tęsknimy.

ASK@

 
Posty: 48664
Od: Czw gru 04, 2008 12:45
Lokalizacja: Otwock


Adopcje: 22 >>




Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Anna2016, Blue, Google [Bot], Gosiagosia i 33 gości