Wiekowe koty

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pon sie 05, 2019 18:29 Re: Wiekowe koty

Mój pierwszy pers żył 18 lat, z czego ponad 10 rownież na whiskasach - urodził sie w 1992r, wtedy zaczęły sie pojawiać w polskich sklepach pierwsze kocie puchy i chrupy, whiskasy i kitekaty. Do tego jadal tez surowizne.
Obrazek

Avian

Avatar użytkownika
 
Posty: 26580
Od: Śro lip 05, 2006 13:15
Lokalizacja: Poznań / Luboń

Post » Wto sie 06, 2019 9:10 Re: Wiekowe koty

Zapomniałam o pierwszej naszej kotce - Szarusi, która wychowywała się wraz z naszymi córkami. Żyła ok. 18 lat. To były lata 80-te ....
Nie była sterylizowana, nie była nigdy szczepiona,tylko regularnie ją odrobaczałam. Jadła najczęściej to co nasze córki ...
Lubiła zupki, które dla nich codziennie gotowałam, jadła 1-2 razy w tygodniu mięso surowe, wszystkie oprócz wieprzowiny, której nigdy nawet nie tknęła.
Najczęściej jadła sparzoną rybę (ostrobok ?), piła śmietankę rozcięczoną wodą, rzadko samą wodę.
U weta była raz, gdy ją znalazłam. Potem dopiero pod koniec życia, miała guz na brzuchu, który znikał po podaniu antybiotyku, ale po paru dniach po zakończeniu, znowu odrastał.
W końcu trzeba było zrezygnować z leczenia, które nie przynosiło poprawy - kotka została uśpiona - przyszedł wet do nas, aby zminimalizować jej stres. Szarusia nie wychodziła z domu.
Ostatnio edytowano Pt paź 04, 2019 7:24 przez Kotina, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
"Aby mieć właściwe spojrzenie na własną pozycję w życiu,człowiek powinien posiadać psa, który będzie go uwielbiał,i kota, który będzie go ignorował"/ D. Bruce
Roki[*] Szarusia[*] Kiciucha[*] Santa [*]16.09.11; Tinka [*]1.06.13; Timorka [*]13.09.13; Azira[*] 8.01.15; Cynamon[*] 20.02.2019

Kotina

Avatar użytkownika
 
Posty: 7296
Od: Czw sty 26, 2012 15:52
Lokalizacja: Warszawa

Post » Wto sie 06, 2019 16:02 Re: Wiekowe koty

Ja mam kocicę, która ma minimum 19 lat.
Femka jest zupełnie sprawna, zachowuje się normalnie. Z racji utraty słuchu, komunikuje się ze mną głośnym wrzaskiem :lol:
Femcia ma starczą demencję. Czasami zdarza jej się zbiec z góry z przestrachem, ale jak tylko mnie zobaczy, natychmiast się uspokaja. Niestety, nie zawsze pamięta, że sika się do kuwety. Podobnie zdarza się, że znajduję kupę na dywanie. Obiektywnie jest to uciążliwe dla opiekunów. Ale z Femcią przeżyłam 18 lat i głęboka więź, jaka mnie z nią łączy powoduje, że nie odczuwam tego, jak jakąś szczególnie dużą upierdliwość. Tym bardziej, że teraz są preparaty, którymi w 100% niweluje się zapach kociego moczu (wystarczy nawet sam ocet), a ponadto można np. feliway-em czy obróżkami antystresowymi zdecydowanie poprawić sytuację. Poza tym Femka jest zupełnie normalną kotką, ma apetyt. Tylko śpi dużo więcej niż inne koty.


EDIT: Femka ma już tylko jeden ząb, ale to zupełnie nie przeszkadza jej w jedzeniu chrupów. Zapomniałam też, że od pewnego czasu życie organizuję w sposób wykluczający te rzeczy, które ją zawsze stresowały.
Obrazek przeczytaj koniecznie https://www.facebook.com/notes/arkadius ... 5587397799
#pisdzielizm jak Lenin
#zepsuliCiePolsko
https://myslifabrykowane.blogspot.com/

Femka

Avatar użytkownika
 
Posty: 86184
Od: Sob mar 24, 2007 19:56
Lokalizacja: wiocha zabita dechami, ale jak malowniczo :)

Post » Pon sie 12, 2019 14:39 Re: Wiekowe koty

Kuma, umarła w tym roku w styczniu mając 18 lat (nieskończone, brakowało jej pól roku). Do trzęsienia ziemi i wyprowadzki była zupełnie zdrowa, duzo polowała, rozstawiała inne koty po katach :D
Po trzęsieniu sytuacja się zmieniła, bo wylądowaliśmy w małym domu, a mieliśmy jeszcze 2 koty, Buraka i Misia, tez niemłode, choć o 2, 3 lata młodsze od Kumy i zrobiło się ciasno. Kuma zaczęła sobie wylizywać brzuch i tylne łapki do łysa...wet twierdził, ze to stress. Tu na forum dostałam wiadomość, ze to mogą być nerki, ale wet zrobił usg i wykluczył... Wiec Kuma żyła sobie wyskubując futerko w ciągłym stresie, a Burak na podstawie wyników krwi dostawał kroplówki jako nerkowiec. Szkoda, ze Kumie tego badania wet nie zrobił, bo i tak te nerki wyszły, ale wtedy, gdy kroplówki Kuma już musiała dostawać codziennie. I tak dawaliśmy jej co drugi dzień i mniej, bo wet chciał, żebyśmy dawali 150ml, a my się zaparliśmy na 100ml, bo przy dawkach weta, te kroplówki później z Kumy wyciekały i nie miało to sensu, ciągle chodziła mokra i kapało z niej. Cala zabawa z kroplówkami i u Kumy i u Buraka trwała 4 lata, Burak i Misio dodatkowo mieli koci AIDS. Burak umarł 3 lata temu; to był niezwykły kot, bo doskonale rozumiał, ze wet mu pomaga, miał nieograniczona cierpliwość i właściwie nie trzeba go było znieczulać przy niektórych zabiegach, wiec wet go szczerze pokochał i dawał mu za darmo rożne dodatkowe kuracje. Mimo to nerki i aids wykończyły go po 4 latach i zaczął słabnąc , mniej chętnie jeść, potem już wcale, słabł okropnie i w ciągu miesiąca odszedł. Dopiero po śmierci Buraka wyszły nerki u Kumy i tez trwało to 4 lata. Podobnie było z Kuma, robiła się coraz słabsza, w końcu przestała jeść i ostatecznie odeszła, żywot zakończyła atakiem padaczki. Mis tez jest już stary, ale nerki ma zdrowe, chociaż ma AIDS i miał już umrzeć półtora roku temu, bo dostał zapalenia gardła i nie mógł z tego wyjść. Pol roku tkwił na dywanie z opuszczona głowa niechętnie reagujący na cokolwiek, jakby koncentrując się wyłącznie na bólu, ale tu wet się popisał, bo zrobił mu zastrzyk ze sterydu w sam środek tego zapalenia i Mis się pozbierał. Został dodatkowo pozbawiony zębów i żyje i nawet ma sie dobrze, bo jest przeraźliwie namolny szczególnie o 3:00w nocy, bo chce się bawić. Wszystkie nasze koty zawsze jadły suche i konserwy, ale wyłącznie rybne, żadnych surowizn nie chciały i nawet jak kupiłam specjalnie sashimi, to na koniec jadły to wrony, bo żaden kot tego nie ruszył. To były bezdomniaki, Mis w ogóle po przejściach, ale jakoś dotrwały do sędziwego wieku.
Wszystkie nasze koty były zawsze wychodzące, inaczej się nie dało, bo przyszły z zewnątrz jako w sumie półdzikie koty i niewychodzenie nie mieściło się im w łebkach.
Obrazek

nyoe

 
Posty: 568
Od: Wto lut 08, 2005 6:07
Lokalizacja: Sendai

Post » Wto sie 13, 2019 13:23 Re: Wiekowe koty

Moja koteńka była ze mną ponad 18 lat, chorować zaczęła gdy skończyła 15, dokładnie miała 15 lat i 6 miesięcy (watroba, pnn (główna przyczyna odejścia), następnie mięsak poiniekcyjny), dopóki nie straciła wzroku w wieku 17 lat była ciekawskim, lubiącym zabawy kotkiem, im była starsza, tym bardziej przytulaśna się robiła, uwielbiała być na rękach :1luvu: :1luvu: po utracie wzroku, siłą rzeczy była mniej aktywna, dużo leżała, więcej spała, ale bardzo szybko sie przystosowała, pomagaliśmy w codziennym funkcjonowaniu i do końca nie przestawiliśmy ani jednego mebla/krzesła żeby czuła się bezpiecznie w swoim domu, kochała wylegiwać się na balkonie, do samego końca, jadła głównie catzfinefood (kangur - ulubiony smak) i surowe mięsko. Mikunia była niewychodząca ale miała do dyspozycji osiatkowany balkon. Bardzo, bardzo za nią tęsknię i dziękuję za ten wątek :201461
People who love cats have some of the biggest hearts around.

Susan Easterly

catwwoman81

Avatar użytkownika
 
Posty: 140
Od: Nie wrz 20, 2015 16:10

Post » Pon sie 26, 2019 19:13 Re: Wiekowe koty

ptaszydło pisze:Mam kotkę, która w czerwcu skończyła 19 lat. Pierwsze 16 była kotem moich sąsiadów, przeżyła ich i jest u mnie. Wiek mam potwierdzony (w książeczce zdrowia wbite szczepienia z 2000 roku). Kiedyś miała towarzystwo, teraz nie znosi zarówno kotów jak i psów, rzuca się, warczy i goni. Lubi ludzi, nawet obcych, w tym dzieci (co ciekawe, gdy była kotem sąsiadów nigdy nie dała mi się pogłaskać, a często tam bywałam). Zdrowa (ostatnie badania miała w czerwcu br), tylko staw w jednej łapce zwyrodniały. U sąsiadów karmiona whiskasem i pojona śmietanką do kawy (gdy pani piła kawę), więc jako wzorzec lepiej jej nie stawiać. Myślę, że ma dobre geny. Dużo śpi ale nie ma problemu żeby wskoczyć na 1 m. To dachowiec, szylkretka.

Gratuluję ! a biorąc uwagę na menu podczas pobytu u sąsiadów. :oops: Jak jeszcze nerki w porządku to masz szczęście do kocicy :ok: P.S czy dajesz jej jakieś suplementy na stawy?

Tukot

 
Posty: 25
Od: Pt wrz 07, 2018 10:14

Post » Wto sie 27, 2019 11:36 Re: Wiekowe koty

Tukot - nie daję, to tylko jeden staw w jednej łapie, pamiątka po dawnej kontuzji. Próbowałam to rehabilitować laserem, ultradźwiękami ale bez efektu. Pozostałe stawy są zdrowe. Nerki ma zdrowe, na USG w czerwcu b.r. sprawdzone, kreatynina i mocznik w normie choć bliżej górnej granicy więc kontrolujemy.
Dodam jeszcze, że kota całe swoje życie jest wychodząca, jeszcze rok temu była w stanie złapać mysz (ale ja mieszkam na końcu świata, na końcu ślepej uliczki, stromej i wąskiej). Teraz wychodzi praktycznie wyłącznie na balkon. Jak ma focha to robi kupę poza kuwetą.
Moje 2 wcześniejsze koty, na które chuchałam i dmuchałam nie dożyły nawet połowy tego wieku, oba odeszły na pnn (były obciążone genetycznie, spokrewnione że sobą).
Miałam też psicę, skundlonego owczarka niemieckiego, wziętą ze schroniska w wieku "minimum 2,5 roku" która przeżyła z nami kolejne 15 lat. Na koniec miała silną demencję, zabrał ją nowotwór.
Obrazek

ptaszydło

Avatar użytkownika
 
Posty: 3120
Od: Czw paź 22, 2009 16:33
Lokalizacja: południowe zbocze Koziej Góry

Post » Śro paź 30, 2019 19:02 Re: Wiekowe koty

Podbiję wątek.Najpierw weryfikacja 20 latki :) opiekunowie sprawdzili dokumentację i.. w listopadzie skończy 20 lat .Dużo śpi ,chudnie ale ogólnie nie najgorzej .Z tym że ma zmiany do leczenia chirurgicznego, które to leczenie (ze względu na konieczność narkozy) weterynarze odradzają...Wg. nich w tym wieku to nader ryzykowne. :? Kicia więc dostała leki, nie wiadomo czy długotrwałe ich stosowanie nie zaszkodzi ale przynajmniej żyje :kotek:

Tukot

 
Posty: 25
Od: Pt wrz 07, 2018 10:14

Post » Pt lis 01, 2019 12:07 Re: Wiekowe koty

O jaki fajny wątek, trochę wspomnieniowy, ale dziś pasuje.
Też miałam kocią babcię, w tym samym wieku. Koki odeszła w tym roku w maju. Przeżyła 19,5 roku. Była persem, a jeden wet mi mówił, że persy żyją średnio 12 lat. Pod koniec życia bardzo schudła, przerzedziło jej się futerko i chodziła na sztywnych łapkach, więc pewnie dokuczały jej stawy. Praktycznie cały dzień przesypiała. Wczesnym rankiem budziła nas głośnymi miaukami, jakby czekała na śniadanie, a jadła już niewiele. Od małego była karmiona kitekatami, bo nie miałam wtedy dostatecznej wiedzy. Najchętniej je jadała przez całe życie, chociaż zmieniałam jej jadłospis wielokrotnie. Jeśli czegoś nie chciała, potrafiła cały dzień nie jeść. Bardzo lubiła surowiznę, szczególnie podroby. Zawsze była niedotykalską księżniczką. Kładła się ew. obok człowieka, nigdy na kolankach. Zmarła w domu, zaopiekowana i głaskana, w dniu przyjazdu mojego męża z trasy, jakby na niego czekała. Mam po niej nick na miau i jej zdjęcie w awatarze.

Koki-99

Avatar użytkownika
 
Posty: 6055
Od: Pt mar 23, 2007 13:48
Lokalizacja: Grzędzin

Post » Pt lis 01, 2019 19:56 Re: Wiekowe koty

Koki-99 Gratuluję że Ci sie udało dochować kotkę, zmarła ze starości,tak wyglada z opisu.

Tukot

 
Posty: 25
Od: Pt wrz 07, 2018 10:14

Post » Pt lis 01, 2019 20:32 Re: Wiekowe koty

No cóż, nie pociągniemy dalej tego wątku pozytywnie :( Chcieliśmy się pochwalić naszym Seniorem gdy osiągnie 20 lat.Niestety, całkiem jak na wiek żwawy kot który raźno obchodził niedawno 19 urodziny...tak to już koniec :cry: .Odszedł teraz właśnie, na kilka dni przed 19 rocznicą udomowienia. :placz: Akurat w te skłaniające do zadumy dni.
Takim Ciebie zapamiętamy: :201496 :201498. Nie byłeś czymś. Byłeś Kimś. :201497

Tukot

 
Posty: 25
Od: Pt wrz 07, 2018 10:14

Post » Pt lis 01, 2019 22:28 Re: Wiekowe koty

Bardzo mi przykro :(
Może jednak będziesz kontynuować wątek właśnie po to, abyśmy się przekonali jak długo żyją w dobrych warunkach nasi koci przyjaciele.

Koki-99

Avatar użytkownika
 
Posty: 6055
Od: Pt mar 23, 2007 13:48
Lokalizacja: Grzędzin

Post » Sob lis 23, 2019 21:44 Re: Wiekowe koty

Nie widziałam wcześniej tego wątku.
Mam na stanie Niunię- Shaelę. 30 czerwca 2019 skończyła 18 lat :)
Do mnie trafiła jako kocię 18 października 2001 roku, zatem razem jesteśmy już ponad 18 lat. Ogólnie jest w dobrej formie. Jest tarczycowa (nadczynność), codziennie dostaje thiafeline. Nerki w górnej granicy normy, ale nie dokuczają. Dokucza jakiś polip w nosie, choć kotku niczym nie zgraża. Troszkę przygłucha, ale co chce- to słyszy ;) Tylne łapki tez już nieco słabsze, nie szaleje ze wskakiwaniem na najwyższe półki. Apetyt dopisuje. Sporo śpi. Myzia się, wrzeszczy głośno z byle powodu, da się przyzwyczaić ;) Z kuwety korzysta bezbłędnie, za co codziennie jej dziękuję uniżenie. Zęby w stanie resztkowym- 3 kły się ostały ;) zatem kotek je wyłącznie mokrą karmę: mięso i wysokomięsne puszki, zawsze podlewane wodą. Mięsko suplementujemy feline complete renal. Badania krwi regularne- zwykle co 3 miesiące. Im starsza- tym bardziej ma wywalone na wszystko, zero stresu. Bardzo ją kocham. Śpi od zawsze na mojej poduszce i na mojej głowie. Ostatnimi laty nieraz budzi mnie, kichając na mnie i rzucając gliutami z nosa ;)
Stare koty są cudowne. Cierpliwe, spokojne, mądre. Lata wspólnie przeżyte powodują, że znamy się jak łyse konie, jesteśmy idealnie zgrane. Nie znam bardziej bezproblemowego kota, aczkolwiek to pewnie efekt wieloletniego dotarcia się. Dla mnie to kot idealny :1luvu:
Obrazek

Olat

Avatar użytkownika
 
Posty: 38375
Od: Sob mar 30, 2002 21:41
Lokalizacja: Myslowice

Post » Sob lis 23, 2019 22:21 Re: Wiekowe koty

Chciałabym aby ten wątek był aktywny, choc na pewno nie ma szans tak jak te codzienne, o naszych kotach, bo chciałabym móc się wpisać w nim kiedyś, z moimi futerkami, które zostały... Niestety odeszła Mikunia (lat 8) i DeeDulka, największy szok, lat 13 i 3 tygodnie... więc nie kwalifikują się do tego wątku.
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*)..Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 29867
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Pon lis 25, 2019 18:33 Re: Wiekowe koty

Rok minął odkąd pisałam o moim seniorze - nadal tfu! tfu! w dobrej formie. Lat prawie 17.

Właściwie powinnam też wspomnieć o moim działkowym Brzydalu. Pojawił się u mnie na działce w 2006 jako dorosły kocur, więc liczę go też na co najmniej 15-16 lat. Trzyma się nieźle, choć kiepsko było półtora roku temu - ogromne guzy w jamie brzusznej, wyniki w kosmosie. Miał być otwierany diagnostycznie, ostatecznie weci stwierdzili, ze nie ma sensu i dali steryd na "dożycie". Ten steryd powoli postawił go na łapy, a guzy się cudownie rozeszły 8O Tak sobie żyje "na krechę", albo "po śmierci z rozpędu" ;)
Obrazek

Avian

Avatar użytkownika
 
Posty: 26580
Od: Śro lip 05, 2006 13:15
Lokalizacja: Poznań / Luboń

[poprzednia]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot], sigman i 10 gości