Zosia - parę pytań i wątpliwości

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw kwi 18, 2019 14:46 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Tak też zrobiłam, dzięki za poradę. Właśnie jestem z Zosia na spacerze - domaga się tego miauczac po moim powrocie pod drzwiami. Raz dziennie wychodzimy. Plamek się boi, w ogóle ucieka przede mną pod łóżko jak gdziekolwiek wychodzę, panikuje jak idę z szelkami, więc chyba nie ma sensu go zabierać? Jak myślicie?

Lubię czytać

 
Posty: 305
Od: Nie lip 29, 2018 8:04

Post » Czw kwi 18, 2019 17:14 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Nie ma. Zresztą wychodzenie z dwoma kotami jest jeszcze bardziej niebezpieczne niż z jednym! Plamek jest mądry i woli siedzieć w domu :twisted:

jolabuk5

 
Posty: 18879
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw kwi 18, 2019 19:59 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Oczywiście zamierzałam wychodzić z każdym kotem z osobna, gdyby miało do tego dojść. Ale nie będę go zmuszać, jest zbyt zalekniony.

Lubię czytać

 
Posty: 305
Od: Nie lip 29, 2018 8:04

Post » Pt kwi 19, 2019 12:03 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

generalnie wychodzenie z kotem jest średnio bezpieczne, szelki, obroże dla kotów nie dają 100%, że kot się nie uwolni, koty bywają płochliwe, nie zachowują się jak psy, w sytuacji zagrożenia kombinują z ucieczkami pod samochód, na drzewo- gdzieś, czytałam spor historii, gdy kot w sytuacji zagrożenia potrafił się uwolnić i z szelek i z transporterka, uciec i często był bardzo długo szukany. Tak po prostu się zachowują koty, także te super oswojone.

Zosia niejako swoją nadaktywnością wymusiła te spacery, obie się do nich przyzwyczaiłyście i jesli chcesz je kontynuować, to ok. Ale uczenie tego kota, który nie chce takich przygód, nigdy nie żył na dworze, nie przebywał na dworze, nie zna takiego środowiska. moim zdaniem jest bardzo średnim pomysłem.

Z moich 7 kotów, 5 zgarnęłam z dworu, gdzie dłużej lub krócej zyły, dawały sobie rade, dozyły do chwili, gdy trafiły do mnie. I tylko 1 wychodzi. Taki, o którym po pierwsze wiedziałam, że przeżył w okolicy mojego bloku co najmniej 5 miesięcy zanim go przygarnęłam, kot bardzo spokojny, bardzo ostrożny, bardzo nieufny na dworze w stosunku do kogokolwiek, w tym znacznie mniej ufny nawet do mnie, co mi dawały spory spokój. A zaczał wychodzić po ponad roku mieszkania w domu, gdy bardzo intensywnie się tego domagał, stal pod drzwiami, gdy wychodziłam z psami, sledził nas przez okna- zaryzykowałam, bo naprawdę było mi go szkoda, widać było, że mu tego brakuje. Po kilku latach w miarę się uspokoiłam obserwując co robi, jak się zachowuje na tych wyjściach, że raczej nic mu nie grozi. Reszta kotów super zaadaptowała się do domu, nie domaga się wyjść i w życiu by mi do głowy nie przyszło, by je wypuszczać, mimo, że przecież dawały sobie radę kiedyś. Dlatego uważam, że dostarczanie na siłę kotu bodźców, których nie oczekuje, nie domaga się, nie prosi- nie jest dpobrym pomysłem.

maczkowa

 
Posty: 1205
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Nie kwi 28, 2019 18:21 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Maczkowa, Plamuś nie będzie wychodził. Dla niego wielkim stresem jest przyjście kogokolwiek do mieszkania, nie mówiąc już o wychodzeniu - kilka dni temu byłam z nimi u weta (odrobaczanie, u Zosi także szczepienie, no i ogólna kontrola stanu zdrowia kotów) - kompletnie nie mógł dojść do siebie, do dzisiaj jak ubieram buty to biegnie pod łóżko i się trzęsie. Nie będę mu fundować takich stresów. :placz:

Natomiast ja w innej sprawie. Planujemy z mamą polecieć na Cypr w czerwcu i pojawia się moja panika o koty... Wersja jest taka, że zostałyby na swoim miejscu, bo to ich teren i są razem. Raz dziennie przychodziłby mój brat, dawałby mokrą karmę, wymieniał wodę, dosypywał suche i z godzinkę się pobawił. Nie byłoby mnie równo siedem dni - jest szansa, że to przeżyją? Nie oszukujmy się, koty są ze mną totalnie zżyte, po każdym powrocie z pracy mruczą głośno i pół godziny się ocierają, bawimy się wspólnie minimum dwie godziny dziennie, śpimy razem itd. Jak sądzicie, czy nie zafunduję im traumy? Co radzicie? Jak Wy planujecie wakacje? Będę wdzięczna za wszelkie porady. :201494

Lubię czytać

 
Posty: 305
Od: Nie lip 29, 2018 8:04

Post » Nie kwi 28, 2019 19:08 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

A może Brat przeniósły sie do Ciebie? Jeśli nie boja się go to może nie czułyby sie samotne. Ja nie wyjeżdżam powyzej 4 dni a i tak ktoś z kotami zostaje.

aga66

 
Posty: 2537
Od: Nie mar 05, 2017 18:46

Post » Nie kwi 28, 2019 19:16 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Niestety on nie chce, twierdzi, że nie umiałby się przy nich wyspać. O ile Plamek jest spokojny, to Zosia nadal pozostała trudnym kotem, który miauczy w nocy, chodzi po śpiacym, miauczy prosto do ucha koło 4 nad ranem itd. Brat był z nią w zeszłe wakacje sam na sam przez tydzień i ledwo to wytrzymał. Ja ją po prostu zaakceptowałam i jakoś sobie z tym radzę, a nawet mnie to bawi. Ale nie każdy tak ma. :ryk:

Lubię czytać

 
Posty: 305
Od: Nie lip 29, 2018 8:04

Post » Wto kwi 30, 2019 6:55 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Ktoś coś podpowie? :(

Lubię czytać

 
Posty: 305
Od: Nie lip 29, 2018 8:04

Post » Wto kwi 30, 2019 8:30 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Ja teraz generalnie nie jeżdżę na wakacje. Ale kiedyś jeździłam, zaprzyjaźnione kociary (Dorcia, Jola Dworcowa) przychodziły obsługiwać moje koty. Ale były to zwykle 3-4 dni, nie dłużej.
Pytasz, czy zafundujesz kotom traumę? No tak, zafundujesz. Ale przecież nie możesz rezygnować ze swojego życia. Opieka brata powinna wystarczyć, koty przeżyją, chociaż pewnie się na Ciebie obrażą :twisted: W sumie najważniejsze jest, żeby brat nie dopuścił do wyjścia kotów poza mieszkanie (okno, balkon, drzwi). Uczul go na to, bo z szukaniem zgubionego kota brat sobie na pewno nie poradzi. A niebezpieczeństwo kociej ucieczki wynika z faktu, że brat nie ma własnych kotów i nie jest wyczulony na pewne zachowania - zamykanie drzwi, nie otwieranie niezabezpieczonych okien przy kocie.

jolabuk5

 
Posty: 18879
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Wto kwi 30, 2019 9:29 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Ja akurat od lat mam zawsze jakąś dziewczynę, która w przypadku mojej nieobecności zajmuje mi się zwierzakami. przy czym często chodzi też o psy. Jeśli zostają psy, to w zasadzie mieszka u mnie, także nocuje. Gdy zostają tylko koty na pewno przychodzi 3x dziennie nakarmić, sprzątnąc kuwety, reszta zależy od długości wyjazdu. Im dłuższy, tym bardziej się staram, by koty nie odczuły, że zostają same, np w przypadku wyjazdu 2-3 dniowego, nocuje przynajmniej 1 noc, gdy dłużej więcej.

Na Twoim miejscu? Bo rozumiem, że to pewnie tydzien..nie przyjęłabym do wiadomości odmowy ;) Dorosły człowiek może czasem się nie wyspać, zmusiłabym do zamieszkania z kotami brata :) Trochę to żart, a trochę serio- naprawdę starałabym się wynegocjować przynajmniej kilka dni, żeby nocował/był dłużej ze zwierzakami, chociaż co drugi dzien? Może w zamian za jakiś fajny prezent po powrocie?

Pewnie nie do końca pomogłam, ale ..ja swoich zwierzaków nie zostawiam na dłuższe okresy bez całodobowej opieki, więc innymi doświadczeniami nie podzielę się :)

maczkowa

 
Posty: 1205
Od: Pon gru 03, 2018 16:47

Post » Wto kwi 30, 2019 12:21 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Ja miałam ten sam problem, kiedy musiałam mieć operację (już 2 razy) i trzeba było zabezpieczyć koty. Starałam się, żeby u kotów ktoś był 2xdziennie, przy czym wieczorna wizyta była ważniejsza, bo trzeba było nakarmić też koty przydomowe. Teraz byłby większy problem, bo Usi trzeba podawać insulinę, mierzyć poziom cukru, Sabcia jest na sterydach i do tego słabo je, trzeba kombinować, żeby zechciała coś wylizać. Ale zbyt długa obecność obcej osoby może wcale nie być dla kotów komfortowa, jeśli - tak jak większość moich - boją się obcych. Wtedy nawet lepiej, jeśli zostawi się je same z czystymi kuwetkami i pełnymi miskami, bo moje potrzebują MNIE, a nie jakiegoś człowieka w ogóle :twisted: . Ale to już zależy od kotów - od tego, jakie są.

jolabuk5

 
Posty: 18879
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Śro maja 01, 2019 19:12 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Spokojnie sobie poradzą.
In Xanadu did Kubla Khan
Obrazek

ana

 
Posty: 19461
Od: Śro lut 20, 2002 21:56

Post » Czw maja 02, 2019 12:45 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Dzięki za odpowiedzi, zastanowię się jeszcze co z tym zrobić.

Przed chwilą Plamek leżał na łóżku, głośno mruczal, a ja go glaskalam. Odwracal się pokazując brzuch itd. Nagle boleśnie ugryzł mnie dwa razy w rękę do krwi. Co to może oznaczać, dlaczego tak zrobił? Dodam, że do tej pory mu się to nie zdarzyło ani razu.

Lubię czytać

 
Posty: 305
Od: Nie lip 29, 2018 8:04

Post » Czw maja 02, 2019 12:50 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Z kotami tak bywa. Jak je głaszczę czy czeszę, zawsze muszę jednak uważać, żeby nagle nie oberwać pazurkiem. Przypadkiem, podczas zabawy, ale jednak. A Plamek pewnie uznał, że coś było nie tak, trudno zgadnąć, co mu się nagle nie podobało.

jolabuk5

 
Posty: 18879
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Czw maja 02, 2019 13:02 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Hmmm, do tej pory to był anioł. Nie spodziewałam się tego po nim. Co innego te dwie neurotyczki, Zosia i Fela. :mrgreen: przy czesaniu zgadzam się, też im się zdarza nagle wyskakiwac z zębami, ale przy glaskaniu nie miałam z nim jeszcze takiej sytuacji.

Lubię czytać

 
Posty: 305
Od: Nie lip 29, 2018 8:04

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Monika_Wolska, waanka, zuza i 17 gości