Zosia - parę pytań i wątpliwości

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Pt gru 07, 2018 10:22 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

No, tak myślę, żeby jeszcze trochę poczekać. :)

Lubię czytać

 
Posty: 147
Od: Nie lip 29, 2018 8:04

Post » Pt gru 07, 2018 19:14 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Dzisiaj natchniona pomysłem Milvy postanowiłam pouczyć Zosię komendy Podaj łapę. Jak na razie nic z tego nie wyszło, ale nie poddaję się. Kliker zamówiony, póki co sprawdzam co umiem bez niego. :D Wydaje mi się, że minimalnie ją to zmęczyło, ale może to efekt tylko na chwilę. Na spacerze byłyśmy godzinkę, było wyjątkowo ciepło, więc nawet byłam gotowa dłużej, ale ciągle warczała na jakiegoś przechodzącego kota, chowała się pod autami itd. Wyglądała na przestraszoną.

Lubię czytać

 
Posty: 147
Od: Nie lip 29, 2018 8:04

Post » Pt gru 07, 2018 19:27 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Te zachowania na spacerze (bo to nie pierwszy raz, prawda?) zdają się wskazywać, że Zosia źle toleruje inne koty.

jolabuk5

 
Posty: 14577
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Pt gru 07, 2018 20:09 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Tak, za każdym razem jak widzi jakiegokolwiek kota, to albo chce się na niego rzucać, albo intensywnie warczy/syczy, albo ucieka, chowa się gdzieś. Miała już jedną bójkę z kotką z osiedla, naprawdę nie mam pojęcia kiedy pojawiła się przy Zosi i zaczęły się tłuc. Na szczęście trwało to 2 sekundy, po czym szybko zabrałam ją do domu.

Lubię czytać

 
Posty: 147
Od: Nie lip 29, 2018 8:04

Post » Sob gru 08, 2018 9:19 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Czy ktoś więcej mógłby się wypowiedzieć na temat zachowań Zosi względem obcych kotów? Czy to faktycznie świadczy o tym, że ewentualne kolejne dokocenie miałoby się zakończyć porażką?

Lubię czytać

 
Posty: 147
Od: Nie lip 29, 2018 8:04

Post » Wto gru 11, 2018 18:04 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Właśnie zamówiłam dwa różne klikery, bo nie wiedziałam co wybrać. Dziś byłyśmy na spacerku 45 minut, bo potem Zosi było za zimno. I tak jest twarda. :ok: Ostatnio oprócz tych spacerów mam wrażenie, że nic jej nie umiem zaoferować. Znudziły ją piórka i inne zabawki na wędce (zamówiłam już nowe, ale też nie wiem, czy jej przypasują). Bawimy się głównie w aportowanie, co jeszcze lubi, ale dla niej to za mało, po jakimś czasie i tak zaczyna marudzić. Żałuję, że mieszkam tak wysoko na 8 piętrze, niewiele ma widoków przez to :( wydaje mi się, że na parterze albo chociaż trochę niżej byłaby szczęśliwsza...

Uczę ją podawania łapy, na razie bezskutecznie. Może kliker pomoże, a jak nie to poszukam czegoś łatwiejszego. Bo póki co patrzy na mnie jak na wariatkę :ryk:

Lubię czytać

 
Posty: 147
Od: Nie lip 29, 2018 8:04

Post » Wto gru 11, 2018 18:32 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Załapie, cierpliwości.
Ja swoją uczyłam wskakiwania na plecy to póki dotarło do niej o co mi chodzi miałam kontuzjowane kolano i w szynie przez miesiąc chodziłam, bo z impetem przywaliłam w róg ściany (miała za zadanie odbić się od ściany i wylądować na mnie). Moje kolano było jedną wielką pomarańczą tylko, że siną :mrgreen:
Po wypadku odpuściłam sobie- stwierdziłam, że mogę ucierpieć bardziej.

Chikita

 
Posty: 1498
Od: Śro cze 28, 2017 18:05
Lokalizacja: Białystok /Suwałki

Post » Wto gru 11, 2018 18:54 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Chikita, a jak Ty radzisz sobie z teoriami, że samotny kot jest nieszczęśliwy? Czy zgadzasz się z tym?

Podobnie zresztą chciałam zapytać o koty niewychodzące. Wiekszosc twierdzi, że to męka dla kota
Mi przestali tak mówić odkąd wychodzę na spacery, wcześniej twierdzili, że Zosia jest wieziona.

Lubię czytać

 
Posty: 147
Od: Nie lip 29, 2018 8:04

Post » Wto gru 11, 2018 19:14 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Większość samotnych kotów jest rzeczywiście bardzo nieszczęśliwa.
Jednakowoż są wyjątki potwierdzające regułę: koty po przejściach zastraszane i przeganiane przez inne koty, czy jak w przypadku Zosi, koty wybitnie dominujące.
Takie zwierzaki wolą mieć całe królestwo dla siebie i człowieka na wyłączność.
Zosia przy Feli dosadnie pokazała jak bardzo nie pasuje jej towarzystwo innego kota. Na spacerach również reaguje agresją na inne napotkane koty.
Ja bym raczej odpuściła szukanie dla niej towarzysza, przynajmniej na razie.

Odnośnie trzymania kotów tylko w domu i nazywania tego więzieniem.... Osobom, które tak mówią zawsze pokazuję zdjęcia rozjechanych lub rozszarpanych przez psy kotów. Zawsze pytam jak ich zdaniem taki kot szwendający się po okolicy ma obronić się przed innym kotem zarażonym Felv/FIV czy czymkolwiek innym.
Przeważnie nie mają wtedy żadnych sensownych argumentów i głupie przycinki cichną ;)

Jeszcze wracając do klikera, kot to nie pies, trzeba włożyć więcej pracy w nawiązanie kontaktu i wykazać się naprawdę anielską cierpliwością :) W końcu Zosia załapie, tylko nie możesz się denerwować przy niepowodzeniach, bo ona to doskonale wyczuje.
Milva B
Obrazek
Nasze Koty: http://www.divine-cats.eu

milva b

Avatar użytkownika
 
Posty: 4825
Od: Czw mar 30, 2006 21:24
Lokalizacja: Poznań

Post » Wto gru 11, 2018 19:16 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Ja mam jedynaczkę i teoriami się zbytnio nie przejmuje, bo to ja wiem czy moje kocie nadaje się na dokocenie (nie nadaje się).Było jedno nie udane dokocenie, atakowanie (jej), wycofanie (też jej) i więcej próbować nie będę. Szkoda moich nerwów, szkoda kotów. Zamiast kota ma teraz psa :mrgreen:
Moja jest wychodząca w dwóch przypadkach: sezon letni gdzie ma urządzone pod siebie połowę balkonu i wspólne wojaże. Kiedy nie ma wojaży kisi się w domu, w sezonie letnim na balkonie.

Niepotrzebnie kupowałaś dwa klikery. One wszystkie klikają tak samo. Milva dobrze mówiła, wystarczy nakrętka od soku czy gerbera. To jest praktycznie taki sam klik.

Chikita

 
Posty: 1498
Od: Śro cze 28, 2017 18:05
Lokalizacja: Białystok /Suwałki

Post » Śro gru 12, 2018 7:46 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Dzięki za odpowiedzi. Chikita, nie wiedziałam, że masz też psa. Czyli Twoja kotka nie jest aż tak samotna jak Zosia... A właśnie Zosia na psy na spacerach reaguje pozytywnie.
Co to znaczy wojaże, codziennie gdzieś wychodzicie/jezdzicie w okresie letnim? Nie domaga się potem tego przez cały czas?


Milva B, słuszna uwaga z tym dominującym charakterem. Nie wpadłam na to :D czyli ona mnie też próbuje zdominować tym ciągłym miauczeniem, nieustannym domaganiem się uwagi, płaczem gdy klade się spać itd.?

Lubię czytać

 
Posty: 147
Od: Nie lip 29, 2018 8:04

Post » Śro gru 12, 2018 8:18 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Bardzo możliwe, że zachowanie Zosi jest taką próbą dominacji przez wymuszenie Twoich reakcji. Też o tym nie pomyślałam w taki sposób, ale to może być prawda.
Moja pierwsza kotka była przez kilka lat jedynym kotem w domu. Nie wiem, czy była szczęśliwa, ale wydaje mi się, że kiedy zostałam dt i w domu zaczęły pojawiać się inne koty, to chyba jednak szczesliwa nie była. Nie atakowała, ale omijała jak mogła. Mam wrażenie, że gdybym nie została dt, to jednak Pusia byłaby szczęśliwsza.
A może wyjściem z sytuacji byłby pies? Można poszukać w domach tymczasowych, są psy przyzwyczajone do obecności kotów i chętnie się zaprzyjaźniające. Adoptowanie psa nie stworzyłoby chyba tylu problemów co dokocenie.
Ostatnio edytowano Śro gru 12, 2018 8:21 przez jolabuk5, łącznie edytowano 1 raz

jolabuk5

 
Posty: 14577
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Śro gru 12, 2018 8:21 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Nie mogę sobie pozwolić na psa, bo nie ma mnie w domu przez 9 h, a mieszkam sama i nie zapowiada się na zmiany w najbliższym czasie :)

Lubię czytać

 
Posty: 147
Od: Nie lip 29, 2018 8:04

Post » Śro gru 12, 2018 8:25 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

A, no to sprawa jasna, chociaż... Mam znajomą, która mieszka sama, zafundowała sobie suczkę maltanczyka i nauczyla psiaka korzystać z kuwety, kiedy długo nie ma jej w domu. Tylko to chyba musi być właśnie suczka, bo pies potrzebuje drzewka, żeby zrobić siusiu.

jolabuk5

 
Posty: 14577
Od: Nie paź 16, 2005 14:56
Lokalizacja: Łódź

Post » Śro gru 12, 2018 11:38 Re: Zosia - parę pytań i wątpliwości

Nie każdego psa da się nauczyć korzystania z kuwety. Poza tym, to nie chodzi przecież tylko potrzeby fizjologiczne. Pies potrzebuje ruchu i interakcji ze swoim opiekunem, po to właśnie są spacery.
Ja bym raczej nie brała psa, jeśli nie ma nikogo, kto mógłby psa wyprowadzać w środku dnia. Psy siedzące długo w domu są bardzo sfrustrowane. A już wszystkie małe rasy towarzyszące typu hawańczyk, bolonka, maltańczyk i inne kudłate duperele absolutnie odradzam osobie, która nigdy psa nie miała. Więcej niż połowa tych psów to niestabilne emocjonalnie, znerwicowane wyjce, nader często cierpiące na tak silny lęk separacyjny, że nawet najlepsi psi trenerzy i behawioryści nie potrafią nic na to zaradzić. :roll:
Zosia dostałaby szału z psem, który ujada 9 godzin bez przerwy, sika wszędzie, gryzie meble i drzwi. :lol:
Milva B
Obrazek
Nasze Koty: http://www.divine-cats.eu

milva b

Avatar użytkownika
 
Posty: 4825
Od: Czw mar 30, 2006 21:24
Lokalizacja: Poznań

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Avian, jolabuk5, Lubię czytać, mb, Siean i 27 gości