Migdał. I zdjęcia. Od 12 str.

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Wto kwi 10, 2018 17:19 Re: Morelka od nas odeszła (*)..

Śliczna była Morelka. Może to głupie ale zazdroszczę WAM tylu lat razem. Przytulam mocno, trzymaj się.

aga66

 
Posty: 435
Od: Nie mar 05, 2017 18:46

Post » Wto kwi 10, 2018 17:42 Re: Morelka od nas odeszła (*)..

[*] Morelka
ObrazekObrazek

isiaja

 
Posty: 1135
Od: Śro gru 28, 2011 13:36
Lokalizacja: wieś centralnie położona

Post » Wto kwi 10, 2018 18:07 Re: Morelka od nas odeszła (*)..

Miałam nadzieję, że uda się dłuższe wspólne życie :( Morelka była córką 'twardej' kotki podwórkowej, z jej ostatniego miotu przed kastracją, wcześniej wielokrotnie rodzącej, niby mieszkającej w domu, ale wychodzącej nawet po przeprowadzce na inną ulicę - żyła bardzo długo i na końcu była taką staruszeczką bezzębną, ale dawała radę :) Myślałam, że Morela oddziedziczy tę twardość.. . chociaż..może jednak tak, skoro tak ciężko chora, żyła w niezłej kondycji psychicznej i fizycznej.
Obrazek
"Lepiej czasem zapalić małą świeczkę, niż przeklinać mrok.."

morelowa

 
Posty: 13878
Od: Sob gru 19, 2009 10:38
Lokalizacja: Wrocław

Post » Wto kwi 10, 2018 18:23 Re: Morelka od nas odeszła (*)..

[*]
Obrazek

Kinnia

 
Posty: 8285
Od: Nie sie 19, 2012 21:12

Post » Wto kwi 10, 2018 18:41 Re: Morelka od nas odeszła (*)..

morelowa pisze:Miałam nadzieję, że uda się dłuższe wspólne życie :( Morelka była córką 'twardej' kotki podwórkowej, z jej ostatniego miotu przed kastracją, wcześniej wielokrotnie rodzącej, niby mieszkającej w domu, ale wychodzącej nawet po przeprowadzce na inną ulicę - żyła bardzo długo i na końcu była taką staruszeczką bezzębną, ale dawała radę :) Myślałam, że Morela oddziedziczy tę twardość.. . chociaż..może jednak tak, skoro tak ciężko chora, żyła w niezłej kondycji psychicznej i fizycznej.

no własnie....
trudno mi co mądrego napisać... po prostu myślami jestem z Tobą...
ObrazekObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Tato (*) 2 LATA... i 24 tygodnie..

Marzenia11

 
Posty: 25540
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Wto kwi 10, 2018 18:43 Re: Morelka od nas odeszła (*)..

Myślę że Morelka żyła tak długo jak się dało.

Pogłaskaj ode mnie Migdała, na pewno jest biedaczek zdezorientowany.
Przytulam was oboje.
wątek Księżniczki Ofelii i Małej Czarnej Carmen
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=46&t=173408 - cz. VI
Obrazek
Obrazek

MB&Ofelia

 
Posty: 17818
Od: Pt gru 09, 2011 9:20
Lokalizacja: Koszalin

Post » Wto kwi 10, 2018 18:48 Re: Morelka od nas odeszła (*)..

Głaskam, gadam, dokarmiam... :D
Zdezorientowana to ja jestem przede wszystkim :( Choć po kocie to czasem trudno poznać.
Obrazek
"Lepiej czasem zapalić małą świeczkę, niż przeklinać mrok.."

morelowa

 
Posty: 13878
Od: Sob gru 19, 2009 10:38
Lokalizacja: Wrocław

Post » Wto kwi 10, 2018 21:28 Re: Morelka od nas odeszła (*)..

Morela to oryginalne imię dla kota. Mogę zapytać skąd się wzięło?
"Akceptacja śmierci i protest przeciw niej: dwie nieusuwalne strony naszego życia." (L.Kołakowski)

fili

 
Posty: 2280
Od: Pon paź 10, 2005 10:14
Lokalizacja: Śląsk

Post » Wto kwi 10, 2018 22:13 Re: Morelka od nas odeszła (*)..

['] :(
Kicia ? - 09'96 ['] Czarnulka 1.06.97 - 24.12.08 ['] Myszka 26.05.96 - 4.06.11 ['] Mrówcia 05/06'13-13.03.16 ['] Szarusia Agatka ? - 8.02.2018 [']
Taki mały kot; taki wielki brak......

włóczka

 
Posty: 1010
Od: Sob kwi 25, 2009 16:43
Lokalizacja: miasto prządek / miasto zalewajki ;-)

Post » Śro kwi 11, 2018 5:31 Re: Morelka od nas odeszła (*)..

:( [']
Dorota, Mru(czek), Chipolit, Norka, O'Gon (Burak); Balbina, Tygrysiunia, Bolek i Coco za TM

Dorota

 
Posty: 66785
Od: Pon maja 20, 2002 13:49
Lokalizacja: Olsztyn

Post » Śro kwi 11, 2018 7:47 Re: Morelka od nas odeszła (*)..

fili pisze:Morela to oryginalne imię dla kota. Mogę zapytać skąd się wzięło?

NIe pamiętam dokładnie..Dziewczyna, u której na balkonie się urodziła, mówiła, że Fasolka..Mnie potem przyszła do głowy Lula, ale syn powiedział, że mu się z burdelem kojarzy 8O ... Pewnie dlatego , że morela to mój ulubiony owoc w słusznym kolorze :D Więc prawem serii potem był Melon i jest Migdał. W sensie, że jedzenie na M. :mrgreen:

Morelka dostała tyle światełek, że morze światła na pewno zaprowadzi ją w szczęśliwe miejsce.
Tak wierzę.
Obrazek
"Lepiej czasem zapalić małą świeczkę, niż przeklinać mrok.."

morelowa

 
Posty: 13878
Od: Sob gru 19, 2009 10:38
Lokalizacja: Wrocław

Post » Śro kwi 11, 2018 9:33 Re: Morelka od nas odeszła (*)..

Wszyscy nasi za Mostem opiekują się Morelką.
Obrazek
ObrazekObrazek

MalgWroclaw

Avatar użytkownika
 
Posty: 39082
Od: Czw paź 15, 2009 17:39
Lokalizacja: Wrocław, stolica Śląska :)


Post » Czw kwi 12, 2018 18:42 Re: Morelka od nas odeszła (*)..

Nie wiem, chyba nalezy przestać przemyśliwać, bo inaczej to - a może można było inaczej.. więcej.. mniej...
Za długo trwała ta choroba w fazie, w której wiadomo było, że nie będzie ani trochę lepiej.

Migdał raczej nie tęskni, nie przyjaźnili się jakoś , żyli obok siebie, czasem się powąchali, ktoś machnął łapą.. Ale kto to wie jak to wygląda ze strony kota?
Pierwszego dnia jadł tak dużo, wszystko co dostał.. Cieszyłam sie, że mam spokój z nim, że będzie gruby kot :mrgreen: Przez chwilę myślałam później, że się zatkał, nie robił kupy i przestał jeść - tzn. jadł tyle, żeby nie umrzeć.. W nocy zrobił kupę - [ta radość z kupy! :roll: ], ale nie zaczął wyraźnie jeść więcej. Je - wybrzydza. Wyraźnie siada do jedzenia tam gdzie wcześniej - dostawały na podłodze w kuchni, obok siebie.. Zostaje jedzenie - już to przerabiałam z nimi, nie lubię. Zostawia to co chętnie jadł :( Dużo śpi, moim zdaniem za dużo, ale czytam tu i ówdzie, że inne też tak mają - może się nie martwić ?
To czwarty dzień, mam jeszcze prawo do smutku.
Obrazek
"Lepiej czasem zapalić małą świeczkę, niż przeklinać mrok.."

morelowa

 
Posty: 13878
Od: Sob gru 19, 2009 10:38
Lokalizacja: Wrocław

Post » Czw kwi 12, 2018 19:41 Re: Morelka od nas odeszła (*)..

Mam wrażenie że nawet jak koty się nie przyjaźnią na pierwszy rzut oka to jakieś interakcje między nimi są. Ofelia i Mała Czarna też jakoś specjalnie się nie kochają, ale np jak zabieram Carmen do brodzika celem odpazurzenia to Ofelia przybiega sprawdzić czy nic złego się nie dzieje Czarnidełku.
Migdałek ma prawo odczuwać brak "drugiego kota w tym domu".
Oczywiście mogę się mylić. Jakby to dłużej trwało to przyda się wizyta u weta celem sprawdzenia.
Póki co trzymajcie się oboje.
wątek Księżniczki Ofelii i Małej Czarnej Carmen
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=46&t=173408 - cz. VI
Obrazek
Obrazek

MB&Ofelia

 
Posty: 17818
Od: Pt gru 09, 2011 9:20
Lokalizacja: Koszalin

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: haaszek, Ziemosław, zuza i 12 gości