Strona 52 z 60

Re: Proszę Państwa, oto Krzyś. Wiosna idzie...?

PostNapisane: Śro mar 20, 2019 14:01
przez Katia K.
Sikorki i kosy śpiewają od kilku tygodni, może i słowiki zaczynają. Mam wrażenie, że dzięki wczorajszemu i dzisiejszemu przedpołudniowemu słońcu jest bardziej zielono, maleńkie listki na krzakach, no i na tej forsycji. Tu mnie masz, Mirka. Nawet nie wiedziałam, że są dwie odmiany forsycji, ta biała chyba u nas dziko nie rośnie? Powiem mamie, żeby spytała, jak będą następnym razem rozmawiać, ale sądzę, że jednak chodzi o tę naszą, swojską, znaną. Tam naprawdę wszystko szybciej dojrzewa, zupełnie inny klimat, niż u nas na wschodzie, ale co się dziwić, ponad 1100 km w linii prostej.

Ten kocurek, o którym pisałam, jest dodatni :( Ludzie boją się takich kotów, rzadziej adoptują :(

Re: Proszę Państwa, oto Krzyś. Wiosna idzie...?

PostNapisane: Śro mar 20, 2019 14:42
przez mir.ka
Katia K. pisze:Sikorki i kosy śpiewają od kilku tygodni, może i słowiki zaczynają. Mam wrażenie, że dzięki wczorajszemu i dzisiejszemu przedpołudniowemu słońcu jest bardziej zielono, maleńkie listki na krzakach, no i na tej forsycji. Tu mnie masz, Mirka. Nawet nie wiedziałam, że są dwie odmiany forsycji, ta biała chyba u nas dziko nie rośnie? Powiem mamie, żeby spytała, jak będą następnym razem rozmawiać, ale sądzę, że jednak chodzi o tę naszą, swojską, znaną. Tam naprawdę wszystko szybciej dojrzewa, zupełnie inny klimat, niż u nas na wschodzie, ale co się dziwić, ponad 1100 km w linii prostej.

Ten kocurek, o którym pisałam, jest dodatni :( Ludzie boją się takich kotów, rzadziej adoptują :(


niekoniecznie, w ubiegłym roku jedna z podopiecznych NND ,malutka koteczka z białaczką i w dodatku bez tylnej nóżki, którą straciła jako kocię w wypadku znalazła domek i to z drugą koteczką , tez dodatnią

Re: Proszę Państwa, oto Krzyś. Wiosna idzie...?

PostNapisane: Czw mar 21, 2019 8:30
przez Katia K.
Wiesz, to jest schronisko. Jednak z fundacji czy DT koty szybciej znajdują domy. Dobre, bo wiemy, jak to w schronach wygląda, moi rodzice 3 lata temu, a siostra pół roku temu adoptowali Zmorkę i Mulinkę, niby umowy podpisywali, ale to tylko formalność, o nic nie pytają, nic nie sprawdzają. Do tego Zmorka została wydana niewysterylizowana z pewnych powodów (to chyba jednak na szczęście nie jest standard), wolontariuszki zaufały, ale co, gdyby ktoś tego zaufania nadużył.
Jaletnik w momencie przyjęcia w lipcu i ostatnio w styczniu:
Obrazek Obrazek

Re: Proszę Państwa, oto Krzyś. Wiosna idzie...?

PostNapisane: Wto mar 26, 2019 17:01
przez alessandra
Katia K. pisze:Wiesz, to jest schronisko. Jednak z fundacji czy DT koty szybciej znajdują domy. Dobre, bo wiemy, jak to w schronach wygląda, moi rodzice 3 lata temu, a siostra pół roku temu adoptowali Zmorkę i Mulinkę, niby umowy podpisywali, ale to tylko formalność, o nic nie pytają, nic nie sprawdzają. Do tego Zmorka została wydana niewysterylizowana z pewnych powodów (to chyba jednak na szczęście nie jest standard), wolontariuszki zaufały, ale co, gdyby ktoś tego zaufania nadużył.
Jaletnik w momencie przyjęcia w lipcu i ostatnio w styczniu:
Obrazek Obrazek


Piękny, ale oczka smutne, dobzre, ale to jednak nie własny dom :( oby jak najszybciej ktoś sie w nim zakochał :ok: :ok: :ok:

Re: Proszę Państwa, oto Krzyś. Powolutku

PostNapisane: Śro kwi 10, 2019 7:16
przez Katia K.
Wczoraj Krzyś spędził kilka godzin w gabinecie, rano pojechaliśmy na pobranie krwi, później czekał na usg.

Nie jest źle, morfologia bardzo ładna, wzrosły trochę parametry czerwone, już nie straszą wartościami z dolnych granic. Niestety, gorzej z biochemią, ale i tu nie ma tragedii. Mocznik nadal podwyższony, ale mniej, niż ostatnio. Najgorzej z wątrobą, pierwszy raz od ponad półtora roku przekroczony jeden z enzymów. Krzyś cały czas dostaje coś na wątrobę, najpierw hepatiale, teraz, od 15 miesięcy - essentiale forte. Na usg obraz wątroby nie najlepszy, ale nie gorszy, niż podczas ostatniego badania prawie pół roku temu, w październiku. Ba, zmniejszyły się nawet węzły z 7 na 4 mm. Poza tym nerki słabe, ale tak było od dawna, nie większe niż ostatnio węzły krezkowe, ogólny wniosek z badania w porównaniu do tego poprzedniego brzmi "poprawa stanu".

Wyjątkowo się wczoraj denerwowałam, pewnie dlatego, że jeszcze przed pobraniem Krzyś się rozkasłał, denerwował się podczas osłuchiwania i mierzenia temperatury, później podczas kłucia, później na usg chyba całe LSM słyszało, że Krzysiuniowi dzieje się krzywda ;) No i od ostatniego badania krwi minęły prawie 2 miesiące, a od usg prawie pół roku. Bałam się, że wyniki będą marne. Ale nie, jest w miarę ok.

Re: Proszę Państwa, oto Krzyś. Powolutku

PostNapisane: Śro kwi 10, 2019 8:18
przez MAU
Brawo Krzyś ! Tak trzymaj cudny Słodziaku :ok: :ok: :1luvu: :201461 :201461 :201461 :1luvu:

Re: Proszę Państwa, oto Krzyś. Powolutku

PostNapisane: Śro kwi 10, 2019 8:50
przez mir.ka
Krzysiu :ok: :ok: :ok: :ok: :ok:

Re: Proszę Państwa, oto Krzyś. Powolutku

PostNapisane: Pt kwi 12, 2019 6:45
przez gatiko
Kochany mój owieczek :1luvu:

Re: Proszę Państwa, oto Krzyś. Powolutku

PostNapisane: Pt kwi 12, 2019 7:36
przez Katia K.
Owieczek, kózka, świnka, gołąbek, już tak różne dźwięki zaczyna wydawać, że czasem aż śmiać się chce :wink:
W ogóle radiolog "zabił mi ćwieka", pytając czy Krzyś może nie słyszy, skoro się tak wydziera podczas badania. W domu też jest bardzo głośny, kiedy Krzysiek skoro świt wychodzi do pracy, Krzysia pewnie cała klatka słyszy. Nie wiem, dawno pytałam naszego eks-weta o ten słuch, podobno tylko w Olsztynie robią badania. Być może coś od tamtej pory się zmieniło. Ale z drugiej strony wszelkie przejawy mojej aktywności w kuchni słyszy bardzo dobrze i interpretuje oczywiście jednoznacznie: Mama! Am!! :wink:

Re: Proszę Państwa, oto Krzyś. Powolutku

PostNapisane: Pt kwi 12, 2019 8:01
przez mir.ka
Katia K. pisze:Owieczek, kózka, świnka, gołąbek, już tak różne dźwięki zaczyna wydawać, że czasem aż śmiać się chce :wink:
W ogóle radiolog "zabił mi ćwieka", pytając czy Krzyś może nie słyszy, skoro się tak wydziera podczas badania. W domu też jest bardzo głośny, kiedy Krzysiek skoro świt wychodzi do pracy, Krzysia pewnie cała klatka słyszy. Nie wiem, dawno pytałam naszego eks-weta o ten słuch, podobno tylko w Olsztynie robią badania. Być może coś od tamtej pory się zmieniło. Ale z drugiej strony wszelkie przejawy mojej aktywności w kuchni słyszy bardzo dobrze i interpretuje oczywiście jednoznacznie: Mama! Am!! :wink:


czyli słyszy :mrgreen: , tak jak każdy kot....to co chce

Re: Proszę Państwa, oto Krzyś. Powolutku

PostNapisane: Pon kwi 15, 2019 16:39
przez Atta
Katia K. pisze:Owieczek, kózka, świnka, gołąbek, już tak różne dźwięki zaczyna wydawać, że czasem aż śmiać się chce :wink:
W ogóle radiolog "zabił mi ćwieka", pytając czy Krzyś może nie słyszy, skoro się tak wydziera podczas badania. W domu też jest bardzo głośny, kiedy Krzysiek skoro świt wychodzi do pracy, Krzysia pewnie cała klatka słyszy. Nie wiem, dawno pytałam naszego eks-weta o ten słuch, podobno tylko w Olsztynie robią badania. Być może coś od tamtej pory się zmieniło. Ale z drugiej strony wszelkie przejawy mojej aktywności w kuchni słyszy bardzo dobrze i interpretuje oczywiście jednoznacznie: Mama! Am!! :wink:

Może słyszeć mocniejsze dźwięki, szelesty, uderzenia przedmiotów, ale na przykład ludzki głos, słowa będą już na tyle zniekształcone, że nie zinterpretuje tego szumu właściwie. To tak jakbyśmy sami słyszeli rozmówce za tafli. Ponoć bieluchy tak mają, nie koniecznie zupełnie tracą słuch, jak większość lekarzy podaje, ale w pewnym momencie nie są w stanie rozpoznać tego, co do nich mówimy. Znajoma u swojego zaczęła taki postęp dostrzegać po 5 latach, coraz słabiej reagował na ich zawołania, ale obmyśliła,że pewne dzwięki będą przypisane do określonego działania. Ludzie w domu się zsynchronizowali, to i nie widać żeby kot miał jakiś ubytek na słuchu ;) Z moich obserwacji wynika ,że częściej się zatrzymuje i nadsłuchuje. Ma wtedy takie poważne spojrzenie, jakby medytował nad sprawami wagi państwowej :mrgreen:

Re: Proszę Państwa, oto Krzyś. Powolutku

PostNapisane: Wto kwi 16, 2019 13:42
przez Katia K.
Nie wiem, jak to jest z Krzysiem. Fakt jest taki, że od niedawna bardzo często i bardzo głośno wykrzykuje, wyśpiewuje, doczytałam, że przy nadczynności tarczycy może tak się dziać, ale przecież u Krzysia mamy niedoczynność (a wręcz brak czynności, niestety). Dowiedziałam się, że prawdopodobnie jeden wet z naszej weterynarii na UP zajmuje się badaniem słuchu, ale czy ja chcę Krzysia ciągnąć na nowe badania...?
Krzyś przyklejony do Wujka (ostatnio coraz więcej się do niego garnie, częściej, niż do Mamuni :?):
Obrazek

Re: Proszę Państwa, oto Krzyś. Powolutku

PostNapisane: Wto kwi 16, 2019 14:37
przez alessandra
Katia K. pisze:Nie wiem, jak to jest z Krzysiem. Fakt jest taki, że od niedawna bardzo często i bardzo głośno wykrzykuje, wyśpiewuje, doczytałam, że przy nadczynności tarczycy może tak się dziać, ale przecież u Krzysia mamy niedoczynność (a wręcz brak czynności, niestety). Dowiedziałam się, że prawdopodobnie jeden wet z naszej weterynarii na UP zajmuje się badaniem słuchu, ale czy ja chcę Krzysia ciągnąć na nowe badania...?
Krzyś przyklejony do Wujka (ostatnio coraz więcej się do niego garnie, częściej, niż do Mamuni :?):
Obrazek


Krzysiu :1luvu: :1luvu: :1luvu:

Przy utracie słuchu podobno koty tak głosno krzyczą, kotek moich rodziców, gdy ogłuchł na starosc podobnie sie zachowywał, ale niekoniecznei to musi byc ta przyczyna.

Re: Proszę Państwa, oto Krzyś. Powolutku

PostNapisane: Wto kwi 16, 2019 15:04
przez katarzyna1207
Ja bym Krzysia nie ciągała na badanie słuchu, bo po co go dodakowo stresować, skoro wynik tych badań i tak chyba nie zmieni nic w jego leczeniu. Moja Mela jest głucha (i neurologiczna oprócz tego - kiwa się jak chodzi, łepetynka też jej lata na boki), przyczyna jest nieznana, taką ją już zgarnęłam z ulicy. I też "wrzeszczy" zamiast miauczeć :P . Ostatnio trochę się pochorowała, więc jeździliśmy na zastrzyki (przy niej nie dam rady sama NIC zrobić), przy okazji było czyszczenie bagienka w uszach. Zastrzyki znosiła dzielnie i w milczeniu, natomiast przy uszach darła się jak żywcem obdzierana ze skóry .. Za każdym razem po wyjściu z gabinetu kolejka ludzko-zwierzęca w poczekalni wyglądała tak jak przed gabinetem dentysty :mrgreen: wszyscy bladzi ze strachu ... Aż za którymś razem wrzask był tak koszmarny, że jakaś kobitka w poczekalni nie wytrzymała i naskoczyła na mnie, dlaczego męczymy kota jakimiś bolesnymi zabiegami bez znieczulenia :mrgreen:

Re: Proszę Państwa, oto Krzyś. Powolutku

PostNapisane: Wto kwi 16, 2019 15:18
przez mir.ka
katarzyna1207 pisze:Ja bym Krzysia nie ciągała na badanie słuchu, bo po co go dodakowo stresować, skoro wynik tych badań i tak chyba nie zmieni nic w jego leczeniu. Moja Mela jest głucha (i neurologiczna oprócz tego - kiwa się jak chodzi, łepetynka też jej lata na boki), przyczyna jest nieznana, taką ją już zgarnęłam z ulicy. I też "wrzeszczy" zamiast miauczeć :P . Ostatnio trochę się pochorowała, więc jeździliśmy na zastrzyki (przy niej nie dam rady sama NIC zrobić), przy okazji było czyszczenie bagienka w uszach. Zastrzyki znosiła dzielnie i w milczeniu, natomiast przy uszach darła się jak żywcem obdzierana ze skóry .. Za każdym razem po wyjściu z gabinetu kolejka ludzko-zwierzęca w poczekalni wyglądała tak jak przed gabinetem dentysty :mrgreen: wszyscy bladzi ze strachu ... Aż za którymś razem wrzask był tak koszmarny, że jakaś kobitka w poczekalni nie wytrzymała i naskoczyła na mnie, dlaczego męczymy kota jakimiś bolesnymi zabiegami bez znieczulenia :mrgreen:

:ryk: :ryk: :ryk: :ryk: :ryk: :ryk: :ryk: :ryk: