Bytomskie Łobuzy Trzy :) cz. 12

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Nie gru 10, 2017 21:24 Re: Bytomskie Łobuzy cz. 12 - Kubus w domu :)

aga66 pisze:
ser_Kociątko pisze:A ja uważam, ze jest coraz lepiej. Wcale nie było zle, a teraz jest bardzo dobrze, jak na to przypominam, że to dopiero minęły 24h...
Kubuś je, kuwetuje w przedpokoju, myślę, że nie będzie już żadnych wpadek, ale zostaw kuwetę jeszcze w salonie w razie czego ;)

Najważniejsze to zachować spokój i umiar we wszystkim.

Marzenia, jest mi też bardzo przykro, że uważasz, że Ci kotów w domu Klaudii... Tego nawet nie sposób skomentować.
Klaudia się stara, stresuje, chce dla każdego kota jak najlepiej a Ty wyskakujesz z czymś takim...

Dziewczyny szkoda czasu na dyskusje, które nic nie wnoszą do sprawy. Każda chce dobrzez a emocjonalnie reagować ma i Klaudia i serkociatko bo one są wybawicielkami Kubusia. Powiem jedno - chciałabym być kotem Klaudii jesli miałabym wybór oczywiście. Kubuś jest wzruszający i Klaudia tak ładnie o nim piszesz. Czy jest dużo mniejszy od Tosi? Masz cudne kotki, każdy w innym stylu. A tak w ogóle to wita się cicha twoja podczytywaczka, czytam Cię od pierwszego wątku...od Maciusia.

Ojej :oops: bardzo dziękuję :201494 bardzo mi miło :1luvu:
Kubuś jest mniejszy od Tosi o połowę. Tosia to już przepiękna wyrośnięta panna i myślę, że już nie urośnie, choć jest malutka. Waży pewnie ok 3,3 kg. W porównaniu do Marysi różnica jest, bo Marysia to 5,4 kg. A Malutek waży ok 2 kg. Jest leciutki jak piórko. W jego oczkach jest nadzieja. Jak na mnie patrzy, to widać, że chciałby się przytulić, ale nie wie czy może, czy mu wolno. Wtedy oczy mi mokną od łez, nawet teraz jak to piszę :placz: Już skradł moje serce i nie wyobrażam sobie robić zimnej popisówy, żeby jego trzymać na dystans a na jego oczach faworyzować rezydentki, żeby mu pokazać, że on musi się wkupić. Na litość - on jest dzieckiem. I to w dodatku po przejściach. Rozumiem jego uczucia. Na pewno nie wie jaki będzie jego los, czy znowu gdzieś pojedzie, a może znowu zostanie wyrzucony. Marysia teraz pokazuje fochy, ale to są fochy pewnej siebie pani domu. Takie jak były wcześniej fochy Kitusi. Ale kiedy przyjechała Tosia to Marysia jeszcze nie miała zbudowanej pewności siebie, albo i miała, ale bardzo kruchą. Tak kruchą, że rozsypała się w drobny mak. Nie wiem, ale ja mam jakiś siódmy zmysł - poczułam jej uczucia, że ona myślała, że ją wyrzucę z domu, zastąpię Tosią. Ale tak się nie stało. Podoba mi się obecne zachowanie MArysi :)
Teraz trzeba zbudować też poczucie bezpieczeństwa i szczęścia w Kubusiu. Serce mi pęka na myśl o tym co przeszedł. Przecież nie był kochany, był wyrzucony. I myślę, że bity i przeganiany. Boi się jak ktoś idzie w jego stronę, jeszcze bardziej boi się jak wyciąga się do niego rękę. Kiedy chcę go przytulić to się szarpie i wyrywa. Uspokaja się jak zamiast go zbić to go głaszczę. Wtedy chce więcej pieszczot. Jak siedzę na kanapie to przychodzi i patrzy z nadzieją. Wtedy pokazuje mu gestem, żeby wskoczył to wskakuje i wywala mi brzuszek do głaskania.
U Asi znalazł wspaniały dom. Był kochany przez inne koty. Sam pokochał inne koty. U mnie zaczyna od nowa. Znowu zaczyna od nowa :( Nie mam w sobie takiego wyrachowania, żeby dzielić koty na te które zasługują na uczucie bardziej a na inne, które zasługują na mniej. U mnie każdy jest mocno kochany. Jak tulę kota to wylewam z siebie całą miłość na niego. Każdy jest tak samo ważny i może dlatego żaden kot nie jest zazdrosny o drugiego. Bo nie jest :) Obecnie chodzę od jednego do drugiego i trzeciego i mogę tulić i nikt nie syczy.

Marysia weszła do salonu i zaczęła oglądać i wąchać wszystko czego malutek dotknął. A Malutek siedział i patrzał na nią, ale że na białym legowisku to Marysia go nie widziała. A jak w końcu zobaczyła to zaczęła syczeć i buczeć, ale tak sobie. Mały uszki ściągnął. Chciałam przekupić MArysie przysmakami, ale nie chciała ich. Uciekła do przedpokoju na szafkę gdzie leży książeczka zdrowia Kubusia otwarta a w niej jego bilet. Tak Asiu - nie wyrzuciłam biletu ;) Został jako pamiątka. Wiec MArysia ciągle chodzi do tej książeczki i wącha ten bilet, żeby wywąchać skąd ten mały, biały, paskudny i bezczelny malec przyjechał :ryk:

A Tosia? Tosia się boi. Ale nie od wczoraj Tosia się boi. Tosia się boi każdego kto przychodzi do naszego domu. Boi się moich siostrzenic, które nigdy przenigdy jej nic nie zrobiły. I jak przyjeżdżają na wakacje to Tosia tydzień siedzi w wersalce. Czy to znaczy, że mają nie przyjeżdżać? Nie. To znaczy, że trzeba zrobić tak, żeby Tosia przestała się bać. Po czasie Tosia jak ręką odjął - nie boi się już wcale. Dziś przecież jeszcze pół dnia spędziła z Kubusiem patrząc na jego zabawy. Była pół metra od niego a bywało, że i nos w nos. Ale się okazało, że Kubuś to nie zabawka i ją widzi i biedak myślał, że już pora na zabawę i pogonił Tosię, a Tosia uznała to za napad.
Na szczęście, gdzie ja tam i Tosia. Więc mąż bawi się w salonie z Kubusiem, a ja wzięłam Tosie do łazienki i tam z Marysią pobyłyśmy trochę. Nakarmiłam Tosię i przypilnowałam, żeby skorzystała z kuwety i zabrałam ją teraz do mojej sypialni. Siedzi sobie na łóżku.
O i przyszedł też Kubuś.

Powoli zaczynamy się śmiać z tej kupy. Naprawdę mam 7 zmysł. Od paru lat chce wyrzucić tą okropną wersalkę zniszczoną już, ale wciąż szkoda mi kasy na nową, bo jak i nowa wersalka to i nowe meble. No, ale... zawsze wybieram zakupy foto. I tak co kto do nas przyjdzie to przepraszam za ten okropny pokój. No i dobrze, że zwlekałam. Bo mały narobił właśnie tam. Nie żal mi tej wersalki. A jakby to była nowa to... wiadomo ;)

No więc mówię do m. - czy to nie zadziwiające, że Kubuś sam odkrył drogę na szafę do kociego pokoju? Skąd on mógł wiedzieć, że to miejsce dla kotów? I w ogóle, że ze wszystkich miejsc w mieszkaniu wybrał moją sypialnie jak wszystkie moje koty. Moją! Przy mamie chce być :D
A m. się wyrwało - do mnie też przyszedł, mnie też wybrał! - i ugryzł się w język. I my oboje - taa, żeby Ci na łóżko nasrać :ryk:

Kubuś nie ma problemu z chodzeniem do kuwety. Przed chwilą tu był i znowu poszedł zrobić siku do kuwety w przedpokoju. Nie chodzi do tych na "odludziu", tylko do kuwety głównej.

Dorwałam się do komputera to się od razu rozpisałam :)


aha i Kubuś się myje :) Asiu mówiłaś, że się nie myje. Leżał przed kominkiem pojedzony, wybawiony, wysikany i wykupkany i zaczął się szorować :) Mam dowód na zdjęciu ;) Zaraz będą te przepisy :)


wilber pisze:Myślę sobie, że niektóre koty, to w czepku urodzone.
Tak trochę z żebraka książę.
Z Tośka na Kubisława :wink:

Ogrom troski, starań i najlepszych chęci przebija z tego wątku.
Czas i spokój i będzie bardzo dobrze.
Nie może być inaczej :ok: .

Będzie miał jak pączek w maśle, pomyśleć, że jakiś człowiek zapakował go jak śmieć w karton i wyrzucił.
Ogromnie się cieszę, że trafił właśnie do Tego domu.

Szczęśliwego zgodnego wspólnego życia :1luvu:

Dziękuję :oops: :mrgreen: :201494

aaa znalazłam Faliway w sprayu, który kupiłam dla Kitusi :( Postawiłam na biurku i miałam użyć, kiedy Kubuś przyjedzie i zapomniałam o nim :/ Ale już napryskane, gdzie popadnie :)
Skarby: Obrazek

klaudiafj

Avatar użytkownika
 
Posty: 23284
Od: Czw cze 05, 2014 21:02
Lokalizacja: Bytom

Post » Nie gru 10, 2017 21:28 Re: Bytomskie Łobuzy cz. 12 - Kubus w domu :)

Trzymam kciuki.
Rzadko zdarza sie, ze koty od razu mozna połaczyć. To ogromne szczescie, a nie zasada. Nie nalezy sie zrazac nawet jesli sie okazuje, ze koty trzeba izolowac. To normalne.

Powodzenia!

zuza

Avatar użytkownika
 
Posty: 76991
Od: Sob lut 02, 2002 22:11
Lokalizacja: Warszawa Nowodwory

Post » Nie gru 10, 2017 21:52 Re: Bytomskie Łobuzy cz. 12 - Kubus w domu :)

zuza pisze:Trzymam kciuki.
Rzadko zdarza sie, ze koty od razu mozna połaczyć. To ogromne szczescie, a nie zasada. Nie nalezy sie zrazac nawet jesli sie okazuje, ze koty trzeba izolowac. To normalne.

Powodzenia!

Dziękuję :) Ja właśnie nie izolowałam nigdy. Nigdy czyli aż w trzech razach przypadków :mrgreen:


Marysia chodzi swobodnie po mieszkaniu. Nie ma z niczym problemu. Ciągle próbuje przeczytać ten bilet. Może chce się doczytać czy jest też bilet powrotny :ryk: Ale tak to luz jak nie widzi małego ;) Obecnie wyje pod drzwiami, bo chce iść na korytarz. Czyli normalka :) Zachowanie MArysi bardzo bardzo mnie cieszy!


Tosia wróciła na moje łóżko i jest ze mną.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Patrzcie, gdzie się zainstalował :D
Obrazek
Ten drapak ma 2,5 metra i Kubuś żeby tam wejść to musi się wspiąć na pazurkach. Tylko Tosia tak umiała ;) Marysia nie widzi go :ryk: chodzi i go szuka a on się na nią patrzy z góry :ryk: I jest luz, posprzątane :mrgreen:
Skarby: Obrazek

klaudiafj

Avatar użytkownika
 
Posty: 23284
Od: Czw cze 05, 2014 21:02
Lokalizacja: Bytom

Post » Nie gru 10, 2017 21:58 Re: Bytomskie Łobuzy cz. 12 - Kubus w domu :)

Dzielny Kubuś :ok:
Cieszę się, ze wszystko zaczyna się układać i to w tak krotkim czasie :D
:1luvu:

waanka

Avatar użytkownika
 
Posty: 2065
Od: Czw paź 30, 2014 20:36
Lokalizacja: Warszawa

Post » Nie gru 10, 2017 22:00 Re: Bytomskie Łobuzy cz. 12 - Kubus w domu :)

Jaki on jest słodki, taki maleńki pluszaczek :1luvu: :1luvu: :1luvu:
Ja też nie izolowałam kotów, choć z Migotką był duży problem ale to dawno było i już zapomniała,
Będzie dobrze i będzie miłość. :kotek: :201419 :201428

Gosiagosia

Avatar użytkownika
 
Posty: 12079
Od: Wto kwi 23, 2013 11:47
Lokalizacja: Warszawa

Post » Nie gru 10, 2017 22:03 Re: Bytomskie Łobuzy cz. 12 - Kubus w domu :)

Jaki słodki Kubuś! :1luvu:
Szczęśliwego wspólnego życia dla wszystkich! :piwa:
Obrazek Kot. Nie dla idiotów!

Gretta

Avatar użytkownika
 
Posty: 28015
Od: Wto lip 18, 2006 12:53
Lokalizacja: "wesołe miasteczko" ;-(

Post » Nie gru 10, 2017 22:11 Re: Bytomskie Łobuzy cz. 12 - Kubus w domu :)

waanka pisze:Dzielny Kubuś :ok:
Cieszę się, ze wszystko zaczyna się układać i to w tak krotkim czasie :D
:1luvu:

Mam nadzieję, że zaczyna :) Dziś dopiero minęła pierwsza doba :D

Gosiagosia pisze:Jaki on jest słodki, taki maleńki pluszaczek :1luvu: :1luvu: :1luvu:
Ja też nie izolowałam kotów, choć z Migotką był duży problem ale to dawno było i już zapomniała,
Będzie dobrze i będzie miłość. :kotek: :201419 :201428

Malutki jest :) Moja ręka wygląda na wielką, a to on jest taki mały. Ma jeszcze mniejszy łepek niż Tosia. Ale mam nadzieję, że wyrośnie prawdziwy kocur :D On jest bardzo podobny do Tosi - też nie lubi suchego ;)

Gretta pisze:Jaki słodki Kubuś! :1luvu:
Szczęśliwego wspólnego życia dla wszystkich! :piwa:

Dziękuję bardzo :1luvu:
Skarby: Obrazek

klaudiafj

Avatar użytkownika
 
Posty: 23284
Od: Czw cze 05, 2014 21:02
Lokalizacja: Bytom

Post » Nie gru 10, 2017 22:17 Re: Bytomskie Łobuzy cz. 12 - Kubus w domu :)

Przylepka :love: :love:
Ma pyszczek bardzo podobny do Jedrusia, jedynie gabaryty ekhm :mrgreen: nieco inne.
ObrazekObrazek
"Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś PO RAZ OSTATNI..."
Moja Rodzina w Niebie:Tata(*),Mika(*),Mama(*),DeeDee(*)..Nie wierzę...

Marzenia11

 
Posty: 29748
Od: Sob lut 28, 2009 21:24

Post » Nie gru 10, 2017 22:35 Re: Bytomskie Łobuzy cz. 12 - Kubus w domu :)

Tak ładnie o nim napisałaś, ślicznie, sama się wzruszyłam :)
Łukasz też przeczytał, mówi, że lepiej nie mógł trafić.

Może Marysia się czegoś doczyta :D
U nas Kubuś się nie mył prawie wcale - może u Ciebie chce się dostosować do standardów wybłyszczonego mieszkania :D Nie chce być brudaskiem :ryk:

Dokocenie przebiega naprawdę dobrze :ok:
Super, że już załapał kuwetkę na dobre :)

Moje dzisiaj niuchają transporter w łazience, niuchają i niuchają i pofukują :ryk: :ryk:
Obrazek

ser_Kociątko

Avatar użytkownika
 
Posty: 5321
Od: Pon gru 29, 2014 0:04
Lokalizacja: Toruń

Post » Nie gru 10, 2017 22:47 Re: Bytomskie Łobuzy cz. 12 - Kubus w domu :)

Marzenia11 pisze:Przylepka :love: :love:
Ma pyszczek bardzo podobny do Jedrusia, jedynie gabaryty ekhm :mrgreen: nieco inne.

Gabaryty jeszcze przed nim :mrgreen:


Upiekłam na spotkanie z Asią ciasto wegańskie czekoladowe przełożone masą budyniową zagęszczoną kaszą manną i dżemem i posypane kokosem. Nie pokażę zdj, bo zrobiłam fatalne a nie chce mi się iść drugi raz do lodówki ;) W piątek zrobię to samo, więc może wtedy wrzucę zdjęcie :) Tyle, że nie popełnię pewnego błędu, który popełniałam notorycznie czyli zastąpiłam jedną łyżeczkę sody jedną łyżeczką proszku do pieczenia. Błąd fatalny, że zamiast biszkoptowwego ciasta zrobiło się takie bardziej ugniecione jakby ;) Ale teraz już wiem - soda to soda a proszek to proszek. Można podobno zastąpić 1 łyżeczkę sody 4 łyżeczkami proszku, ale lepiej nie zastępować ;)

Więc przepis, który można dowolnie modyfikować - może być wanioliowe, korzenne, z owocami, z marmoladą. Tnie się go bardzo łatwo i można przekładać czym się chce, albo może być jako murzynek i polany czekoladą. No jak chcecie :)

CZEKOLADOWE CIASTO WEGAŃSKIE:
-1,5 kubka mąki tortowej
- 1/2 lub 1/3 kubka cukru
- cukier waniliowy
- szczypta soli
- 3 łyżki kakao (lub 1,5 łyżki karobu)
- 1 łyżeczka sody
- 1/3 kubka oleju
- 1 łyżka octu (balsamicznego, jabłkowego lub winnego)
- 1 kubek zimnej przegotowanej wody (lub mleka, kompotu, soku - ja daje czasem różne proporcje np trochę mleczka kokosowego i wody)
- 2 łyżki konfitury (opcjonalnie)
+ opcjonalnie dwie garście owoców - np malin

Suche składniki wymieszać, dodać składniki płynne. Wymieszać łyżką do ich połączenia (ja miksuje). Dorzucić owoce i wylać na blaszkę. Piec od razu w 180st przez ok 20 min do suchego patyczka.
Kubek może mieć 250 ml lub 330 ml obojętnie byle by odmierzać jednym kubkiem.
To są składniki na średnią lub małą blaszkę. Na dużą blachę trzeba liczyć podwójnie :)

Krem budyniowy zrobiłam na mleku sojowym słodkim z biedronki. Dorzuciłam 1,5 łyżki kaszy mannej. Zmiksowałam margarynę roślinną (wiem, że nie zdrowo, ale... ;) ) i dodałam ostudzony budyń.
Ciasto przekroiłam, nałożyłam najpierw konfiturę truskawkową, na to masę budyniową, przykryłam ciastem, znowu masa budyniowa i na to kokos.
Chociaż żeby być uczciwym to się okazało, że moja margaryna roślinna jest z dodatkiem masła :evil:
Zapomniałam jeszcze, że masę przełożyłam dodatkowo herbatnikami. Więc masa nie jest do końca wegańska. Ale w piątek zrobię całkiem wegańską może z margaryną plantą albo tłuszczem kokosowym. Zobaczę co będę mieć. Ale samo ciasto jest wegańskie.


Ciasto wegańskie z owocami z przepisu wegańskie ciasto z rabarbarem:
- 2 szklanki mąki pszennej
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- od pół do całej szklanki cukru
- 1/2 szklanki oleju
- 1/2 szklanki mleka roślinnego (czasem daję wodę, czasem wodę z mleczkiem kokosowym)
- cukier waniliowy
- 1/3 lub 1/2 szklanki wody zamiast 2-3 jaj
- owoce jakiekolwiek

Wszystkie składniki wymieszać. Ciasto wylać do formy. Na górze poukładać owoce. Można obsypać łyżką lub dwoma cukru. Piec 20-30 (lub dłużej) w piekarniku nagrzanym na 180stC. Upieczone obsypać cukrem pudrem.
Z tego ciasta może być ciasto z jabłkami i cynamonem. Raz takie zrobiłam i nie miałam cukru pudru więc nasypałam na górę biały cukier. Zebrałam brawa :ryk:

Oba te ciasta robiłam wielokrotnie i są przepyszne, a to z rabarbarem pierwszy raz mi tak wyszło, wyrosło, było puchate i wilgotne, że moja mama nie wierzyła, że nie użyłam jajek. Było doskonałe.

Także polecam te przepisy sprawdzone :D


A dziś na obiad miały być po rosole kluski, a że taki dzień rozlazły to było danie na szybko - ale oczywiście niezdrowe i niedietetyczne, ale raz na rok takie może być.

Śląskie z "boczkiem" :ryk: wegańskie żarło śląskie :ryk:
Obrazek
Niektórzy mają pretensje do wegan, że jedzą wędliny i kiełbaski i jeszcze to tak nazywają, ale ja nie będę się tłumaczyć dlaczego jem rośliny :D
Do śląskich nie dodajemy jajka przypominam ;) A ten ów boczek to kiełbaska wegańska podsmażona z cebulką i papryką wędzoną.
Skarby: Obrazek

klaudiafj

Avatar użytkownika
 
Posty: 23284
Od: Czw cze 05, 2014 21:02
Lokalizacja: Bytom

Post » Nie gru 10, 2017 22:51 Re: Bytomskie Łobuzy cz. 12 - Kubus w domu :)

ser_Kociątko pisze:Tak ładnie o nim napisałaś, ślicznie, sama się wzruszyłam :)
Łukasz też przeczytał, mówi, że lepiej nie mógł trafić.

Może Marysia się czegoś doczyta :D
U nas Kubuś się nie mył prawie wcale - może u Ciebie chce się dostosować do standardów wybłyszczonego mieszkania :D Nie chce być brudaskiem :ryk:

Dokocenie przebiega naprawdę dobrze :ok:
Super, że już załapał kuwetkę na dobre :)

Moje dzisiaj niuchają transporter w łazience, niuchają i niuchają i pofukują :ryk: :ryk:

:D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D
Skarby: Obrazek

klaudiafj

Avatar użytkownika
 
Posty: 23284
Od: Czw cze 05, 2014 21:02
Lokalizacja: Bytom

Post » Nie gru 10, 2017 22:55 Re: Bytomskie Łobuzy cz. 12 - Kubus w domu :)

Mały dzielny kot :ok:
jakby mi się ktoś wprowadził (mi, człowiekowi), to bym go ugryzła i podrapała. A one dają sobie radę, podziwiam koty.
Obrazek
Obrazek

MalgWroclaw

Avatar użytkownika
 
Posty: 42310
Od: Czw paź 15, 2009 17:39
Lokalizacja: Wrocław, stolica Śląska :)

Post » Nie gru 10, 2017 23:02 Re: Bytomskie Łobuzy cz. 12 - Kubus w domu :)

MalgWroclaw pisze:Mały dzielny kot :ok:
jakby mi się ktoś wprowadził (mi, człowiekowi), to bym go ugryzła i podrapała. A one dają sobie radę, podziwiam koty.

Tak, bardzo dzielny :D


Zapomniałam jeszcze o serniku :) Ja jeszcze nie robiłam. Masę najczęściej robią na kaszy jaglanej, albo na orzechach nerkowców, albo na tofu. W sumie to jeszcze nie jadłam żadnego, ale przepisów jest fiu fiuuu:
np http://wstaw.org/m/2017/12/10/20171210_170609.jpg
http://ervegan.com/sernik-jaglany-na-zimno-najlepszy/
http://veganbanda.pl/index.php/recipe/w ... wiedenski/
https://www.olgasmile.com/sernik-bez-sera.html
https://hello-morning.org/2017/04/10/kl ... k-idealny/
No, wystarczy wpisać "wegański sernik" i mamy do wyboru do koloru :)

A żeby nie było to ja nawet zrobiłam wegański galert pewnego dnia :D Czyli tzw galaretkę z nóżek czy jak to się nazywa. Użyłam agaru i nie użyłam nóżek i wyszło to samo :ryk:
Skarby: Obrazek

klaudiafj

Avatar użytkownika
 
Posty: 23284
Od: Czw cze 05, 2014 21:02
Lokalizacja: Bytom

Post » Nie gru 10, 2017 23:35 Re: Bytomskie Łobuzy cz. 12 - Kubus w domu :)

Ciacho zrobię na pewno! :)

Wiem, że przepisy w necie są, ale myślałam (po cichu liczyłam), że masz sprawdzony :D :D co by na pewno wyszedł smaczny :D :ryk: :ryk:

Łukasz cały czas nie dowierza, że to ciasto wegańskie :D
Obrazek

ser_Kociątko

Avatar użytkownika
 
Posty: 5321
Od: Pon gru 29, 2014 0:04
Lokalizacja: Toruń

Post » Pon gru 11, 2017 0:34 Re: Bytomskie Łobuzy cz. 12 - Kubus w domu :)

Jakos sie nie zlozylo mi na sernik :)

Moje koty oczywiście teraz chodza. Malutek byl sam w salonie. Ja z Tosia w sypialni. M. w kolejnym pokoju i Marysia gdzies. I biedny taki sam.tam siedzial. Wiec chodzilam do niego. Zjadl surowe mieso cala porcje. Resztke tunczyka z kurczakiem i pol catz fine food. Moje dziewczyny tez nawet skosztowaly cff i nawet smalowalo. Tosia bardzo pięknie zjadla a to byl jakis niewiadomy smak.Moze Kubus nie zjadl malo ale odpowiednio dla niego. A on je tylko mokre. Po jedzeniu maly postanowil isc do przedpokoju przed nosem Marysi. Marysia buczy ale tak nie glosno. Buczy syknie a pozwala mu do siebie podejsc na odleglosc pol metra. A on za nia chodzi. Przed jej nosem wsadzil pyszczek w jej talerz. Nie odgonila go. Potem poszedl za nia i zatrzymal sie przy kociej trawce. Marysiowa trawka. Marysia byla niecaly metr od niego i buczala a on sobie trawe poskubal i poszedl. Marys troszkę ucieka ale za chwile wraca. Nie goni malego. Nie atakuje. Nic nie robi. A maly na nia nie buczy ani nie cwierka. Marysia zachowuje sie jak prawdziwa rezydentka. Naprawde pieknie. Tosia tez zrobila sie ruchliwa. Czasem buczy w przestrzen ale ciagle w ta przestrzen zaglada ;) w koncu rozboli ja kark, bo tak sie az nadciąga zeby patrzec.
Zupelnie nic sie nie dzieje.
Kubus ma kuwetke w pokoju na drodze do lozka m. Wlasciwie to dwie na tej drodze i juz skorzystal z pierwszej :ryk:
No a Tosia jest ze mna na lozku, wiec jest odwazna niczym majtek na statku :D

Edit. Marysia siedzi na srodku salonu i co maly sie ruszy to na niego buczy. Ale ciagle tam siedzi a jak przyjdzie do mnie to za chwile znowu idzie do malego :mrgreen:

Edit. Marysia swobodnie chodzi po salonie. Kubus lezy na sofie i Marysia wcale sie nim nie przejmuje. Jakby go nie bylo. Kto by pomyslal ... :)
Skarby: Obrazek

klaudiafj

Avatar użytkownika
 
Posty: 23284
Od: Czw cze 05, 2014 21:02
Lokalizacja: Bytom

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Discordia, Monika_Wolska i 14 gości