Lilo i Nala cz.3

blaski i cienie życia z kotem

Moderatorzy: Estraven, Moderatorzy

Post » Czw cze 06, 2019 13:12 Re: Lilo i Nala cz.3

Też marzę o wyprawie do Afryki, ale jak czytałam ostatnio ofertę biura podróży to mnie przeczepało. Jechać na Safari a atrakcją ma być kolacja z mięs tamtejszych zwierząt. I to oczywiście w cenie :/ Nie na moją wrażliwość takie wyprawy... :/

A jak ja już gdzieś jadę raz na parę lat to zostawiam karteczkę co zrobić z kotami w razie gdyby coś :( I dlatego nigdy nie jeżdżę nigdzie, bo myśl, że osierociłabym koty skutecznie mnie do tego zniechęca. Ale lata mijają, ja żyję i nigdzie nie byłam i to też mnie boli.

A co do Nali na smyczy to kiedyś raz postawiłam Marysie na chodniku na smyczy to ona tak zaczęła się szarpać, że myślałam że sobie głowę wyrwie. Najszybciej jak mogłam to złapałam ją na ręce a ona objęła mnie mocno łapkami za ramię i tak trzymała i sapała. Więc w ten sposób zrozumiałam, że Marysia nie chce chodzić po dworze. Mam wyrzuty sumienia, że moja koty są zamknięte w mieszkaniu i nie mają kawałka ogródka z trawą. Ale sobie przypominam jak MArysia była przerażona i tak się pocieszam. Marysia jest szczęśliwa, kiedy może wyjść na korytarz. Ona tam ma dużo zajęć i najlepiej to by siedziała pół dnia na korytarzu. Codziennie ma takie wycieczki. Zastanawiam się czy zabrać Marysię do studia, ale wiem że ona by się wydzierała w transporterze i nie wiem czy ten stres jest tego wart? Chyba nie...

Ech przyszłam i ponarzekałam :/ Zdrowiej :ok:
Skarby: Obrazek

klaudiafj

Avatar użytkownika
 
Posty: 22753
Od: Czw cze 05, 2014 21:02
Lokalizacja: Bytom

Post » Czw cze 06, 2019 16:25 Re: Lilo i Nala cz.3

morelowa pisze:Dla jasności - chyba jakoś na tę drogę by zaparkować, wjeżdżają ?? i wyjeżdżają...
Ale koty potrafią - jak chce to sposób znajdzie. Jak się takiego ma to chyba taka śluza jak w kawiarni wrocławskiej by się przydała.

Mój domek stoi jako ostatni więc do naszego terenu te zaparkowane nie dojeżdżają bo parkują albo na swoich posesjach, albo zaraz obok :)
ObrazekObrazekObrazek

Ziemosław

Avatar użytkownika
 
Posty: 3920
Od: Śro paź 18, 2017 18:55
Lokalizacja: Borowa :)

Post » Czw cze 06, 2019 16:58 Re: Lilo i Nala cz.3

klaudiafj pisze:Też marzę o wyprawie do Afryki, ale jak czytałam ostatnio ofertę biura podróży to mnie przeczepało. Jechać na Safari a atrakcją ma być kolacja z mięs tamtejszych zwierząt. I to oczywiście w cenie :/ Nie na moją wrażliwość takie wyprawy... :/

A jak ja już gdzieś jadę raz na parę lat to zostawiam karteczkę co zrobić z kotami w razie gdyby coś :( I dlatego nigdy nie jeżdżę nigdzie, bo myśl, że osierociłabym koty skutecznie mnie do tego zniechęca. Ale lata mijają, ja żyję i nigdzie nie byłam i to też mnie boli.

A co do Nali na smyczy to kiedyś raz postawiłam Marysie na chodniku na smyczy to ona tak zaczęła się szarpać, że myślałam że sobie głowę wyrwie. Najszybciej jak mogłam to złapałam ją na ręce a ona objęła mnie mocno łapkami za ramię i tak trzymała i sapała. Więc w ten sposób zrozumiałam, że Marysia nie chce chodzić po dworze. Mam wyrzuty sumienia, że moja koty są zamknięte w mieszkaniu i nie mają kawałka ogródka z trawą. Ale sobie przypominam jak MArysia była przerażona i tak się pocieszam. Marysia jest szczęśliwa, kiedy może wyjść na korytarz. Ona tam ma dużo zajęć i najlepiej to by siedziała pół dnia na korytarzu. Codziennie ma takie wycieczki. Zastanawiam się czy zabrać Marysię do studia, ale wiem że ona by się wydzierała w transporterze i nie wiem czy ten stres jest tego wart? Chyba nie...

Ech przyszłam i ponarzekałam :/ Zdrowiej :ok:


Narzekaj ile masz ochoty.
Na spacerki chodzi tylko Nala. Ona uwielbia. Lila wzięliśmy raz. Nigdy więcej tego błędu nie popełnimy. Był w takim szoku, że wyplątał się z szelek i biegł na oślep przed siebie. Niby ulica daleko i mało ruchliwa ale jednak. Całe szczęście Ł. udało się go wyprzedzić i zawrócić w drugą stronę, prosto do klatki schodowej. Lilek był tak wystraszony, że jak go Ł. wziął na ręce to miał poharatane całe ramię bo kotek się wyrywał.

Klaudia z jakiego biura podróży to oferta? W jaki rejon? Aż poczytam, bo nie wieżę że mogliby komuś położyć na talerz kawałek hipopotama czy żyrafy. To nie są przecież zwierzęta hodowlane. :evil:

Dyktatura

 
Posty: 9701
Od: Pon paź 12, 2009 8:40
Lokalizacja: Wrocław

Post » Czw cze 06, 2019 17:19 Re: Lilo i Nala cz.3

A sądzisz, że tam nie polują??
Oczywiście, że ludzie jedzą dzikie, upolowane zwierzęta :cry:
Obrazek
"Lepiej czasem zapalić małą świeczkę, niż przeklinać mrok.."

morelowa

 
Posty: 14943
Od: Sob gru 19, 2009 10:38
Lokalizacja: Wrocław

Post » Czw cze 06, 2019 17:44 Re: Lilo i Nala cz.3

morelowa pisze:A sądzisz, że tam nie polują??
Oczywiście, że ludzie jedzą dzikie, upolowane zwierzęta :cry:

Oczywiście, że są kłusownicy. Zabijają zwierzęta głównie dla kości słoniowej i kłów nosorożca.
W Europie też są kłusownicy.

Dzikie plemiona hodują głównie kozy i krowy. Nie polują na zwierzęta.

Dyktatura

 
Posty: 9701
Od: Pon paź 12, 2009 8:40
Lokalizacja: Wrocław

Post » Czw cze 06, 2019 18:11 Re: Lilo i Nala cz.3

U nas koło zoo w restauracji, leżącej na terenie ogrodu, podawano potrawy z dzikich zwierząt. Nie pamiętam, jakich, ukrócono to. A za chwilę w Polsce będzie można jeść bobry i żubry, z pełnym błogosławieństwem władzy. Nie trzeba jeździć nigdzie daleko.
Obrazek
Obrazek

MalgWroclaw

Avatar użytkownika
 
Posty: 41391
Od: Czw paź 15, 2009 17:39
Lokalizacja: Wrocław, stolica Śląska :)

Post » Czw cze 06, 2019 18:34 Re: Lilo i Nala cz.3

Dyktatura pisze:
klaudiafj pisze:Też marzę o wyprawie do Afryki, ale jak czytałam ostatnio ofertę biura podróży to mnie przeczepało. Jechać na Safari a atrakcją ma być kolacja z mięs tamtejszych zwierząt. I to oczywiście w cenie :/ Nie na moją wrażliwość takie wyprawy... :/

A jak ja już gdzieś jadę raz na parę lat to zostawiam karteczkę co zrobić z kotami w razie gdyby coś :( I dlatego nigdy nie jeżdżę nigdzie, bo myśl, że osierociłabym koty skutecznie mnie do tego zniechęca. Ale lata mijają, ja żyję i nigdzie nie byłam i to też mnie boli.

A co do Nali na smyczy to kiedyś raz postawiłam Marysie na chodniku na smyczy to ona tak zaczęła się szarpać, że myślałam że sobie głowę wyrwie. Najszybciej jak mogłam to złapałam ją na ręce a ona objęła mnie mocno łapkami za ramię i tak trzymała i sapała. Więc w ten sposób zrozumiałam, że Marysia nie chce chodzić po dworze. Mam wyrzuty sumienia, że moja koty są zamknięte w mieszkaniu i nie mają kawałka ogródka z trawą. Ale sobie przypominam jak MArysia była przerażona i tak się pocieszam. Marysia jest szczęśliwa, kiedy może wyjść na korytarz. Ona tam ma dużo zajęć i najlepiej to by siedziała pół dnia na korytarzu. Codziennie ma takie wycieczki. Zastanawiam się czy zabrać Marysię do studia, ale wiem że ona by się wydzierała w transporterze i nie wiem czy ten stres jest tego wart? Chyba nie...

Ech przyszłam i ponarzekałam :/ Zdrowiej :ok:


Narzekaj ile masz ochoty.
Na spacerki chodzi tylko Nala. Ona uwielbia. Lila wzięliśmy raz. Nigdy więcej tego błędu nie popełnimy. Był w takim szoku, że wyplątał się z szelek i biegł na oślep przed siebie. Niby ulica daleko i mało ruchliwa ale jednak. Całe szczęście Ł. udało się go wyprzedzić i zawrócić w drugą stronę, prosto do klatki schodowej. Lilek był tak wystraszony, że jak go Ł. wziął na ręce to miał poharatane całe ramię bo kotek się wyrywał.

Klaudia z jakiego biura podróży to oferta? W jaki rejon? Aż poczytam, bo nie wieżę że mogliby komuś położyć na talerz kawałek hipopotama czy żyrafy. To nie są przecież zwierzęta hodowlane. :evil:

Teraz nie wiem, które ale albo Itaka.albo Tui. Byly wczasy w Afryce w tym wycieczka na Safari i na tym Safari kolacja z mięs tamtych zwierząt. Mnie się nie uśmiecha żadna wycieczka, ktora ma.w programie celebrowanie jedzenia mięs, ryb czy gotowanie żywych homarow (a ostatnio o takiej musialam słuchać ;( )
I jak przeczytałam o wycieczce z biura do Afryki to uznałam, że to nie dla mnie. I tak nie mam kasy, ale tak sobie patrzyłam.
W ogóle nie chce jechac nigdzie, gdzie zwierzeta robią za atrakcje dla turystow np. jechanie na osiolku, wielbłądzie, pływanie z delfinami, jedzenie homarow włożonych do wrzątku, czy nawet tam gdzie jest stado wygłodniałych psów, albo bezdomnych kotów.
Świat chyba nie jest dla mnie, bo wszystko mnie przeraża co ma zwiazek ze zwierzetami i środowiskiem.

A napisz cos więcej o Twojej wycieczce? Probowalam doczytać, ale nie znalazlam za wiele na wątku.

W dzieciństwie marzylam o wyjechaniu do Afryki, na Safari do rezerwatu, gdzie ratuje się zwierzęta. Duzo filmów bylo na ten temat, takich dla dzieci w.tv jak byłyśmy dziećmi - pamiętasz?
Skarby: Obrazek

klaudiafj

Avatar użytkownika
 
Posty: 22753
Od: Czw cze 05, 2014 21:02
Lokalizacja: Bytom

Post » Czw cze 06, 2019 18:40 Re: Lilo i Nala cz.3

Pamiętam o doniesieniach o ZOO... :(
Aniu, nie mam na myśli kłusowników.. , ale coś nie wierzę, że nie ma tam planowanych odstrzałów. Jak zresztą u nas - też tzw. dziczyznę się jada.
Ale oczywiście warto jechać, zobaczyć - to nie jest tak, że jak nie widzimy to tego nie ma i może jest czasem możliwość, żeby komuś pomóc, komuś coś powiedzieć... eeee..takie mam idealistyczne marzenia..
Tylko, że mnie to jednak też zwykle przerasta..
Obrazek
"Lepiej czasem zapalić małą świeczkę, niż przeklinać mrok.."

morelowa

 
Posty: 14943
Od: Sob gru 19, 2009 10:38
Lokalizacja: Wrocław

Post » Czw cze 06, 2019 18:46 Re: Lilo i Nala cz.3

morelowa pisze:Pamiętam o doniesieniach o ZOO... :(
Aniu, nie mam na myśli kłusowników.. , ale coś nie wierzę, że nie ma tam planowanych odstrzałów. Jak zresztą u nas - też tzw. dziczyznę się jada.
Ale oczywiście warto jechać, zobaczyć - to nie jest tak, że jak nie widzimy to tego nie ma i może jest czasem możliwość, żeby komuś pomóc, komuś coś powiedzieć... eeee..takie mam idealistyczne marzenia..
Tylko, że mnie to jednak też zwykle przerasta..

Możliwe, ale ja nie chcę o tym wiedzieć. :)

Dyktatura

 
Posty: 9701
Od: Pon paź 12, 2009 8:40
Lokalizacja: Wrocław

Post » Czw cze 06, 2019 19:09 Re: Lilo i Nala cz.3

Tak a propos mięsa na safari i generalnie polowań - owszem, miejscowe plemiona w Afryce hodują bydło i kozy. Ale zwierzęta hodowlane są cenne - nie dość że bogactwo mierzone jest ilością krów, to jeszcze krowa dająca codziennie mleko jest cenniejsza od krowy na ruszcie. Więc krów się nie zabija na mięso, chyba że sporadycznie, na jakąś wielką uroczystość. Co jakiś czas ukatrupią jakąś kozę ze swojego stada i zjedzą - ale to też tylko co jakiś czas. Tak więc jeżeli chcą jeść mięso, muszą polować. Inna sprawa że mięsa nie je się tam codziennie. Na co dzień jest nabiał i te rośliny, które uda się wyhodować albo uzbierać (nie wszędzie są warunki do uprawy).
A mięso na safari? Hipopotama czy żyrafy bym się nie spodziewała. Jeżeli już to np jakaś antylopa, która jest na tyle pospolita że nie ma zakazu polowania na nią.
wątek Księżniczki Ofelii i Małej Czarnej Carmen
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=46&t=173408 - cz. VI
Obrazek

MB&Ofelia

 
Posty: 19954
Od: Pt gru 09, 2011 9:20
Lokalizacja: Koszalin

Post » Czw cze 06, 2019 23:03 Re: Lilo i Nala cz.3

Dyktatura pisze:
MaryLux pisze::ok: :ok: :ok:

Cześć Marysiu. U Ciebie w domu to już pewnie nie ma czym oddychać? Te okna stropowe to niezłe nagrzewnice.

Trudno jest. Zamówiłam takie coś: https://allegro.pl/oferta/folia-przeciw ... 6216269679

MaryLux

 
Posty: 134446
Od: Pon paź 16, 2006 14:21
Lokalizacja: Wrocław

Post » Czw cze 06, 2019 23:33 Re: Lilo i Nala cz.3

MaryLux pisze:
Dyktatura pisze:
MaryLux pisze::ok: :ok: :ok:

Cześć Marysiu. U Ciebie w domu to już pewnie nie ma czym oddychać? Te okna stropowe to niezłe nagrzewnice.

Trudno jest. Zamówiłam takie coś: https://allegro.pl/oferta/folia-przeciw ... 6216269679

Fajne to :ok:
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ewa L.

Avatar użytkownika
 
Posty: 67593
Od: Śro lut 27, 2013 20:02
Lokalizacja: Łódź

Post » Pt cze 07, 2019 7:55 Re: Lilo i Nala cz.3

MaryLux pisze:
Dyktatura pisze:
MaryLux pisze::ok: :ok: :ok:

Cześć Marysiu. U Ciebie w domu to już pewnie nie ma czym oddychać? Te okna stropowe to niezłe nagrzewnice.

Trudno jest. Zamówiłam takie coś: https://allegro.pl/oferta/folia-przeciw ... 6216269679

Dobry pomysł. :ok: :ok: :ok:
Oby było skuteczne i pomogło.

Dyktatura

 
Posty: 9701
Od: Pon paź 12, 2009 8:40
Lokalizacja: Wrocław

Post » Pt cze 07, 2019 15:02 Re: Lilo i Nala cz.3

A jeszcze jedna rzecz, której bym się bała w Afryce to to, że wrócę z robakiem w oku :ryk:
Beata Pawlikowska organizuje wyjazdy całkowicie wegańskie, więc chyba to by było coś dla mnie :mrgreen:
Skarby: Obrazek

klaudiafj

Avatar użytkownika
 
Posty: 22753
Od: Czw cze 05, 2014 21:02
Lokalizacja: Bytom

Post » Pt cze 07, 2019 17:44 Re: Lilo i Nala cz.3

klaudiafj pisze:A jeszcze jedna rzecz, której bym się bała w Afryce to to, że wrócę z robakiem w oku :ryk:
Beata Pawlikowska organizuje wyjazdy całkowicie wegańskie, więc chyba to by było coś dla mnie :mrgreen:

Pawlikowska ma też świetne przewodniki. Dzięki niej wiem co zabrać a co będzie zbędne. Mam słownik jeżyka suahili i wszystkie ważne adresy i telefony w jednym.

Dyktatura

 
Posty: 9701
Od: Pon paź 12, 2009 8:40
Lokalizacja: Wrocław

[poprzednia][następna]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Anna2016, ulola i 36 gości